Witam
W sumie nie wiem od czego zacząć. W głowie zarazem pustka jak i setki myśli. Nie sądziłam ze tak można a jednak.
Od roku byłam w związku. Może nadal jestem ? Nie wiem. Czuje się niepotrzebna. Mój związek nie jest tradycyjny bo jestem lesbijka. Mimo swoich lat to mój pierwszy poważny związek. Bywało różnie dobrze, źle, sielanka,kłótnie jak w każdym związku. Ale miłości nie brakowało . Przynajmniej do niedawna. Przez ten rok znosilam zmienne nastroje mojej partnerki , znosilam bo kochałam. To ja byłam tą ostoją która dbała o nasz związek. Może z racji tego że jestem starsza? Nie wiem . Ale ostatnio coś się popsulo. Skończyły się rozmowy o wszystkim . Jedynie służbową wymiana informacji. Trzeba coś kupić , zapłacić rachunki. Gdy pytałam o co chodzi , odpowiedź była ta sama o nic jestem zmęczona po pracy . OK rozumiem bo też pracuje też bywam zmęczona. Ale teraz to ja mam zmienne nastroje . 3 lata temu miałam depresję , liczyłam się i dzięki temu i pomocy mojej mamy wyszłam z tego. Teraz mam chyba nawrót. Początki takie same. Poprosiłam moja partnerkę o pomoc , rozmowę , żeby okazała mi większe zainteresowanie bo coś się ze mną dzieje niedobrego. I co ? Usłyszałam a co ja Ci na to mogę poradzić, ja taka nie jestem. Zdebialam, bo ja gdy coś u niej było nie tak byłam zawsze, słuchałam , rozmawiałam, pomagałam. Ja dostałam tylko sms ze ma dość moich humorów i musi odpoczac u swojej mamy. Od 3 dni jest u niej , nie dzwoni , jak zadzwonię to słyszę jestem zmęczona idę spać. Zostałam sama ze sobą. Zbędna bez znaczenia bo to ja tym razem potrzebuje wsparcia. Przez ten rok nigdy nie prosiłam jej o taką pomoc . Gdy poprosiłam zostałam sama.
Dziś byłam u psychologa, wyjdę z tego dam radę. Boli tylko ze ktoś kogo kocham zawiódł mnie w potrzebie.
Przepraszam ze takie długie. Może ktoś dotrwa i przeczyta do końca.
1 2017-11-23 18:16:47 Ostatnio edytowany przez Bez_znaczenia (2017-11-23 18:17:33)
Witaj.
Nie znam się na relacjach między kobietami, ale nie myślałaś że taka nagła oschłość i brak pomocy, może oznaczać kogoś trzeciego?
Tez mi to przyszło na myśl ale wiem ze nie ma nikogo innego.
Z tym "wiem" to nie można być nigdy pewnym. W takich sytuacjach osoby kombinujące zawsze będą kłamać do samego końca, aż partner nie przedstawi twardych dowodów. Dzisiaj zaufanie to piękne słowo, ale zazwyczaj tylko słowo. Z czynami bywa już bardzo różnie. Oczywiście nie można wszystkich wkładać do jednego worka ...
5 2017-11-23 19:25:46 Ostatnio edytowany przez Bez_znaczenia (2017-11-23 19:26:55)
Wiem jak to jest z zaufaniem. Ale nie nie ma nikogo innego . Nie chowala się z telefonem nie ukrywała . Gdyby coś się działo wiedziała bym o tym. Korzystalam czesto z jej telefonu i nigdy nie robila z tego problemu. Nie mieszkamy w Polsce , pracujemy w jednym zakładzie. Gdyby coś było to uwierz wiedziała bym to byłaby tu sensacja tak jak na początku nasz związek. Nie chodzi tu o kogoś raczej o to ze nie dojrzała jeszcze do związku. Tak mi się wydaje. Przerosło ją to. Zresztą to Już chyba nie jest ważne. Zawiodła mnie , zaufanie jakie w niej pokładalam. Zawiodła w najgorszym momencie. A tego nie będę umiała zapomnieć. Boli ale wiem ze z mojej strony juz nie będzie ciągu dalszego. To nie jest pochopna decyzja. Nie zaufam jej bo nigdy nie będę już miała pewności ze jeśli zdarzy się coś złego , jeśli zachoruje itp to nie wiem czy ona znów mnie nie zostawi. Teraz skupie się na sobie , na wyjściu z depresji . A potem znów zacznę układać sobie życie z uśmiechem na twarzy.
I przepraszam za literówki ale pisze na telefonie ![]()
I przepraszam za literówki ale pisze na telefonie
Nie masz za co przepraszać, ja się nie gniewam ![]()
Pewnie masz rację, jeśli nie ma nikogo innego, to prawdopodobnie przerosło ją to.
Dbaj teraz przede wszystkim o siebie. Straciłaś zaufanie i wcale Ci się nie dziwię.
Z zaufaniem jest tak, że wchodzi po schodach, a zjeżdża windą.
Piszesz jak doświadczona i mądra kobieta. Myślę że poradzisz sobie spokojnie z tą sytuacją. Zresztą pamiętaj o jednym - co nas nie zabije, to nas wzmocni. ![]()
8 2017-11-23 20:47:11 Ostatnio edytowany przez Bez_znaczenia (2017-11-23 20:48:08)
Myślę że poradzę. Wiem ze czekają mnie upadki i wzloty jak to w życiu. A z doświadczeniem? ? Mam już swoje lata wiele przeszłam , coś tam przeżyłam. Jedno doswiadczenie mnie wzmacnialo drugie rzucalo na kolana. Ale uczę się na błędach. Wiem ze będzie bolało, z czasem mniej a potem mimo bólu da się żyć.
I dziękuję ze miałeś ochotę stracić trochę czasu na moje "wypociny"
Każdy z nas uczy się na błędach. Historii nie powinniśmy powielać, tylko wyciągać z niej wnioski. Oczywiście piszę o złej stronie historii.
Jasne że będzie bolało, przecież nie byłyście sobie obojętne, bynajmniej jedna z Was, czyli Ty zaangażowała się mocno - to tym bardziej boli. Napiszę teraz coś co jest oczywiste i każdy to wie - czas leczy rany, wiec z każdym dniem będzie lepiej i lżej.
Nie masz za co dziękować, to nie był czas stracony
Wręcz przeciwnie ![]()