Chce sie po prostu wyzalic, nie chce chyba rad bo to co sie dzieje ze mna, nie jestem wstanie tego powstrzymac. W zasadzie nie wiem czy to choroba ;/ uwazam ze nawet i dobrze robie, bo przynajmniej nie przytyje od ilosci pokarmu ktora w siebie wrzucam, bo potem ''wyzucam '' . Ale druga częśc mnie , chce to powstrzymac.. no ale jak ? ja juz nie mam sil ;/ psychicznych i tych fizycznych.. lekko oslabiona jestem
Witaj, wiem jak Ci ciężko. Sama cierpię na zaburzenia odżywiania od 15 roku życia. Z bulimią walczę bardzo długo. Nie miewam co prawda od kilku lat takich ataków jak kiedyś, ale czasem zdarzają się epizody, szczególnie, kiedy mam ciężki okres w życiu. Właściwie obecnie towarzyszą one stanom depresyjnym lub depresji. Ciężko też mi jest we wszelkie rodzinne święta, kiedy jedzenie jest na wyciągnięcie dłoni, a ja dodatkowo zawsze w domu mam ochotę eksplodować po kilku godzinach.
Megiiii654, pierwsze co powinnaś zrobić to zapisać się do psychiatry, aby uzyskać fachową diagnozę. To, że wymiotujesz nie musi od razu oznaczać bulimii. Musisz ustalić podłoże takich zachowań. W tym wypadku sprawdza się prowadzenie dziennika. Warto zapisywać tam co zjadłaś, w jakich okolicznościach, jakie emocje się pojawiały. Pomoże Ci to z uporządkowaniem emocji i wzmoże czujność. Psychoterapia z zaufanym psychologiem też może pomóc, ale nie ukrywam, że łatwo znaleźć specjalistę w tej dziedzinie - nawet prywatnie. Zastanów się czy w życiu przeżyłaś jakieś traumy, czy Twoja rodzina była pełna, za co i jak Cię wynagradzano, jakie były Twoje relacje z mamą. To tak na początek.
Ja, mimo wszystko od kilku lat się leczę i myślę, że całe życie będę musiała się kontrolować. Obecnie mam małą nadwagę, którą ciężko mi rzucić i aż mnie odrzuca od lustra. Świra dostaję i ciężko mi nie narzucić sobie reżimu nic niejedzenia, bo "śrubę" zawsze podkręcę. Łapię się na tym, że nie chcę zrobić "pilota" w szafie i wyrzucić ubrań, bo liczę że za niedługo znowu wejdę bez problemu w rozmiar 34-36. Teraz na nowo pojawiły się ogromne stresy, bezradność i pustka i znowu epizody. Najgorsze, że nie mam z kim porozmawiać. Mój chłopak totalnie nie wie co ma zrobić, chłopisko starsze ode mnie, inżynier, bardzo odpowiedzialny, a życiowo zero doświadczeń. On po prostu nie wie i nie rozumie takich "zjawisk":( Na lekarza i magiczne pigułki nie mogę liczyć całe życie, bo żołądek będę miała jak sito. Niedługo przeprowadzam się do innego kraju, będę tam zupełnie sama. Boje się, że zostanie mi tylko bulimia na poradzenie sobie ze stresem ![]()
hej dziewczyny
Rozmarynko nasza ;] najpierw napisze do Ciebie, bo widzę, że dzielnie walczysz - jesteś wielka i tak trzymaj
Od partnera nie wymagaj zrozumienia tego co dzieje się z Tobą, tylko mu powiedz co się dzieje. Tak jest prościej, niż czekać aż go olśni. Ja mówię partnerowi (żyjemy 5 lat), który od początku wiedział o bulimii. Powiedziałam mu wszystko, czego się boję, jakie mam kompleksy i czego unikam. Powiedziałam mu, ze chcę sama walczyć z bulimią, ale nie chcę przytyć i On właśnie gdy wiedział wszystko, mógł mi pomóc :> Przeprosiłam go też za swoje napady złości, prosiłam, że gdy ja się denerwuję, aby On był spokojny. Bo ja nie chcę konfliktów i kłótni, to po prostu rozchwianie emocjonalne wynikające z bulimii, z lęków. Zastosował się, zawsze czekał aż ja się wygadam, potem podchodził bez słowa i mocno tulił, ocierał łzy.
Partner też musi wiedzieć, że samotna walka z bulimią to inny sposób jedzenia (przecież nie musisz jeść tego co jemu gotujesz i udawać "normalnej", możesz jeść tylko to, po czym się dobrze czujesz).
Najważniejsze, to nie mieć dni bezplanowych. Czyli wstajesz i nie wiesz co masz ze sobą począć, bo jedyne o czym zaczniesz myśleć - lodówka, szafki, obżarcie i rzyganie.
Każdy dzień zaplanuj sobie wcześniej i tego się trzymaj. Partner musi o tym też wiedzieć.
Megiiii - nie chcesz rad, więc się nie wtrącam, ale tylko napiszę, ze można walczyć z BULIMIĄ i można z nią żyć szczęśliwie - na co jestem żywym dowodem.
Jeżeli któraś z Was chce ze mną sobie popisać na spokojnie, zadać jakieś pytania, piszcie proszę na maila (żeby tu nie spamować hehe) -sista32@wp.pl
Pomogę jak potrafię, podzielę się z Wami moim doświadczeniem w walce (4lata bez wymiotów), wysłucham Waszych problemów. Mam nadzieję, że też się wspólnie pośmiejemy ;]
Pozdrawiam
Siostra