Witajcie. Nie wiem jak dalej funkcjonowac w zyciu, bez konkretnej pracy i drugiej osoby.Mam 30 lat rozwiodlam sie w 2007 roku i do tej pory jestem sama, bez zadnego partnera. Nie poznalam nikogo z kim mogla bym byc szczesliwa. Malzenstwo nasze trwalo zaledwie rok czasu. Praca tez mnie nie zadowala bo pracuje tylko 4 godz. dziennie i to jeszcze na czarno. Czuje sie bez drugiej osoby beznadziejnie, pusta jak dzban, jakby mi cos wypalilo dusze i mozg. Takie mam poczucie mojej samotnosci. Przez to zadnej checi na co kolwiek.Nic mnie nie zadowala, nie umiem sie z niczego ucieszyc.Tylko dopadaja mnie nerwy, robie sie bezwzgledna tzn. moge stluc, popsuc rzeczy ktore stoja w domu, lub siebie skrzywdzic. Tak czuje sie psychicznie zdegradowana. Pojecie partner jest dla mnie wszystkim, na kim mozemy polegac, na niego liczyc, miec zaufanie, rozmawiac o dobrych i zlych rzeczach. A tu niemam nikogo z kim mozna czuc sie dobrze, miec poczucie bliskosci i milosci. Rodzina moja jest daleko, mamy kontakt przez telefon. A to nie wspiera mnie wogole. Niewiem jak zmienic to chore samopoczucie, ktore mnie neka i zzera od srodka.
Zajrzyj do wątku "kobiet kochających za bardzo". Jeżeli po 3 latach nie pogodziłaś się z rozwiązaniem związku, powinnaś iść na terapię.
Szukaj nowej pracy, nie zrażaj się!
Pojecie partner jest dla mnie wszystkim, na kim mozemy polegac, na niego liczyc, miec zaufanie, rozmawiac o dobrych i zlych rzeczach.
To jest błędne myślenie. Facet nie może być wszystkim dla kobiety. Jest tylko dopełnieniem życia, nie jego meritum, centrum. Wielokrotnie na forum pojawiały się opinie tego typu. Właśnie wtedy, gdy nie ma nikogo obok nas czujemy taką pustkę, beznadzieję itp. A to sprawia, że odpychamy potencjalnych partnerów. Jak to się dzieje, że gdy jesteśmy same nie ma nikogo obok nas? A gdy już jesteśmy z kimś nagle pojawiają się adoratorzy? Jesteśmy wtedy zadowolone, szczęśliwe, a to przyciąga innych.
Zwracając uwagę na Twój login oraz to, że z rodziną masz kontakt tylko telefoniczny, chyba jesteś za granicą. To zdecydowanie nieco utrudnia sprawę. Jeżeli znasz język dosyć dobrze, to spróbuj znaleźć pracę, która będzie Ciebie satysfakcjonowała. Lub jeżeli nie, zacznij się uczyć języka.
Wiem jestem trochę młodsza. Ale także mieszkałam przez jakiś czas za granicą. Na początku nie było ciekawie (wpadłam w mega dół), ale z czasem znalazłam lepszą pracę, poznałam ludzi z którymi spotykałam się nie tylko w pracy ale także poza nią. Później odnalazł mnie na nk kolega z dawnych lat (po roku okazał się chamem ale to inna kwestia), byłam wesoła, zadowolona i z chęcią kontaktował się ze mną codziennie.
To nie facet jest naszym całym życiem, tylko to co jest właśnie poza nim.
Dzieki Malgorzatka za wpis i slowa otuchy, troche lepiej sie poczulam jak to przeczytalam. Tak jestem za granica i nie jest mi tu samej lekko, sama to odczulas bo tez mieszkalas na obczyznie. Co do jezyka to juz poznalam, ale dalej sie ucze. Pozdrawiam.
A czy pracujesz z Polakami? Ja miałam w swoim otoczeniu bardzo dużo Polaków przez co nie czułam się samotna.