Jak to jest. Zmarł ojciec kolegi bardzo biedna rodzina. Kolega nie zrzekł się spadku i po roku okazało się że ojciec miał duże długi.
Czy dziedziczy się z dobrodziejstw inwentarza? Ojciec nie miał żadnego majątku. Była już sprawa i potem znowu, a na koniec sąd wyznaczył koledze obrońcę z urzędu. Dlaczego sprawa nie skończyła się za pierwszym czy drugim razem jeśli ojciec kolegi nie miła zadnego majątku? Teraz kolega ma latami chodzić po sądach?
Jak to jest. Zmarł ojciec kolegi bardzo biedna rodzina. Kolega nie zrzekł się spadku i po roku okazało się że ojciec miał duże długi.
Czy dziedziczy się z dobrodziejstw inwentarza? Ojciec nie miał żadnego majątku. Była już sprawa i potem znowu, a na koniec sąd wyznaczył koledze obrońcę z urzędu. Dlaczego sprawa nie skończyła się za pierwszym czy drugim razem jeśli ojciec kolegi nie miła zadnego majątku? Teraz kolega ma latami chodzić po sądach?
Powinien w ciągu pół roku zrzec się lub przyjać spadek z dobrodziejstwem inwentarza, wtedy długi ojca by na niego nie przechodziły.
Za brak wiedzy też przychodzi płacić.
Teraz wierzyciele będą walczyć o swoje, dlatego sprawy będą się ciągnęły.
Patryk19abc napisał/a:Jak to jest. Zmarł ojciec kolegi bardzo biedna rodzina. Kolega nie zrzekł się spadku i po roku okazało się że ojciec miał duże długi.
Czy dziedziczy się z dobrodziejstw inwentarza? Ojciec nie miał żadnego majątku. Była już sprawa i potem znowu, a na koniec sąd wyznaczył koledze obrońcę z urzędu. Dlaczego sprawa nie skończyła się za pierwszym czy drugim razem jeśli ojciec kolegi nie miła zadnego majątku? Teraz kolega ma latami chodzić po sądach?Powinien w ciągu pół roku zrzec się lub przyjać spadek z dobrodziejstwem inwentarza, wtedy długi ojca by na niego nie przechodziły.
Za brak wiedzy też przychodzi płacić.
Teraz wierzyciele będą walczyć o swoje, dlatego sprawy będą się ciągnęły.
A skąd on miał wiedziec. Wiedział, że ojciec kasy nie ma, ale nie wiedział o długach. W internecie piszą, że jeśli ktoś się nie zrzeknie spadku w ciągu pół roku to spadek się otrzymuje z dobrodziejstwem inwentarza? Przynajmniej tak mówił. I myślał, że jeśli ojciec majątku nie mial to nic nie musi oddawać? Więc po co mu prawnika dali z urzędu? Powinna być jedna sprawa, ojciec biedny jak mysz kościelna więc zero dostał to zero oddaje wierzycielom? Jak to działa?
4 2024-08-30 21:49:46 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-08-30 21:50:59)
Masz rację, od jakiegoś czasu przepisy się zmienily i automatycznie wchodzi z dobrodziejstwem inwentarza.
Dlatego kolega nie będzie ponosił żadnych kosztów, dali mu adwokata z urzędu, żeby nie musiał mu płacić, nic więcej, a sprawa musiała się odbyć.
Nie ma znaczenia ile będzie spraw, wierzyciele się pewnie odwołują, ale to nie ma znaczenia.
Masz rację, od jakiegoś czasu przepisy się zmienily i automatycznie wchodzi z dobrodziejstwem inwentarza.
Dlatego kolega nie będzie ponosił żadnych kosztów, dali mu adwokata z urzędu, żeby nie musiał mu płacić, nic więcej, a sprawa musiała się odbyć.
Nie ma znaczenia ile będzie spraw, wierzyciele się pewnie odwołują, ale to nie ma znaczenia.
Właśnie, z automatu jest z dobrodziestwem inwentarza i kolega myślał, że sprawa jedna czy dwie i po kłopocie i przyjdzie jekies umorzenie, a dostał pismo że adwokata dostałam urzędu i teraz myśli że te sprawy nigdy się nie skończył, bo po co ten adwokat.
Pewnie masz rację, wierzyciele się odwołują ale nie wiesza że ojciec jego nie miał majątku to i tak to na nic.
A kolega jest jedynym spadkobiercą?
Zmarły nie miał zony, więcej dzieci?
A gdzie mieszkał? Czyj jest dom czy mieszkanie gdzie ostatnio przebywał?
A kolega jest jedynym spadkobiercą?
Zmarły nie miał zony, więcej dzieci?
A gdzie mieszkał? Czyj jest dom czy mieszkanie gdzie ostatnio przebywał?
To już nie ma żadnego znaczenia.
8 2024-08-30 22:59:00 Ostatnio edytowany przez Patryk19abc (2024-08-30 23:00:15)
A kolega jest jedynym spadkobiercą?
Zmarły nie miał zony, więcej dzieci?
A gdzie mieszkał? Czyj jest dom czy mieszkanie gdzie ostatnio przebywał?
Nie miał wiecej dzieci, był po rozwodzie od lat. Mieszkał w wynajetym mieszkaniu. Nie miał nawet samochodu, ogólnie alkoholik i pełno długów gdzie się dało. Pracował gdzieś tam dorywczo i nawet konta w banku nie mial, aby komornik alimentów nie ściągnął.
Dlatego ja nie wezme nigdy kredytu ani dlugow zadnych, pozyczek nic zeby to na dzieci nie przelazlo
W takim przypadku sąd wyznacza osobę która ma na celu oszacowanie majątku zmarłego i do tej kwoty spadkobierca odpowiada za długi. Na przykład: majątek zostaje szacowany na 50k, więc spadkobierca zobowiązany jest spłacić długi do 50k a resztę może zachować.
W wielu miastach urzędy gminy/miasta organizują raz w miesiącu darmowe porady prawne, zorientuj się może jak to jest w waszym mieście?
GloriaSoul napisał/a:A kolega jest jedynym spadkobiercą?
Zmarły nie miał zony, więcej dzieci?
A gdzie mieszkał? Czyj jest dom czy mieszkanie gdzie ostatnio przebywał?To już nie ma żadnego znaczenia.
Autor już wyjaśnił, ze nic z tych rzeczy.
Pytałam bo to jednak miałoby znaczenie gdyby miał.
Moja znajoma miała podobną sytuację, wydawało jej się, ze jej zmarły ojciec nic nie miał.
A okazało się, ze należy mu się siedlisko (część) po zmarłych rodzicach gdzie sprawy spadkowe nie były przeprowadzone a wszystkim się wydawało, ze właścicielem jest brat ojca, który twierdził, ze rodzice jemu to zapisali. A tak nie było. Ojciec tej znajomej po rozwodzie tam się przeprowadził.
wieka napisał/a:GloriaSoul napisał/a:A kolega jest jedynym spadkobiercą?
Zmarły nie miał zony, więcej dzieci?
A gdzie mieszkał? Czyj jest dom czy mieszkanie gdzie ostatnio przebywał?To już nie ma żadnego znaczenia.
Autor już wyjaśnił, ze nic z tych rzeczy.
Pytałam bo to jednak miałoby znaczenie gdyby miał.
Moja znajoma miała podobną sytuację, wydawało jej się, ze jej zmarły ojciec nic nie miał.
A okazało się, ze należy mu się siedlisko (część) po zmarłych rodzicach gdzie sprawy spadkowe nie były przeprowadzone a wszystkim się wydawało, ze właścicielem jest brat ojca, który twierdził, ze rodzice jemu to zapisali. A tak nie było. Ojciec tej znajomej po rozwodzie tam się przeprowadził.
Czyli może chodzić o szukanie majątku?
Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo czy jakiegoś kawałka lasu czy pola nie miał. Sam kumpel nie wie. Ale na kolegę alimentów nie płacił więc pewnie komornik grzebał i szukał co tam można zająć.
GloriaSoul napisał/a:wieka napisał/a:To już nie ma żadnego znaczenia.
Autor już wyjaśnił, ze nic z tych rzeczy.
Pytałam bo to jednak miałoby znaczenie gdyby miał.
Moja znajoma miała podobną sytuację, wydawało jej się, ze jej zmarły ojciec nic nie miał.
A okazało się, ze należy mu się siedlisko (część) po zmarłych rodzicach gdzie sprawy spadkowe nie były przeprowadzone a wszystkim się wydawało, ze właścicielem jest brat ojca, który twierdził, ze rodzice jemu to zapisali. A tak nie było. Ojciec tej znajomej po rozwodzie tam się przeprowadził.Czyli może chodzić o szukanie majątku?
Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo czy jakiegoś kawałka lasu czy pola nie miał. Sam kumpel nie wie. Ale na kolegę alimentów nie płacił więc pewnie komornik grzebał i szukał co tam można zająć.
To by było trochę dziwne. Dług alimentacyjny jest na tego kolegę i kolega zakładał sprawę o te alimenty i posłużył się komornikiem?
Czy miał alimenty płacone z F. A.?
A najlepiej zapytać tego obrońcę z urzędu o co chodzi, w jakim celu te sprawy.
Bo my tu sobie możemy jedynie zgadywać.
Patryk19abc napisał/a:GloriaSoul napisał/a:Autor już wyjaśnił, ze nic z tych rzeczy.
Pytałam bo to jednak miałoby znaczenie gdyby miał.
Moja znajoma miała podobną sytuację, wydawało jej się, ze jej zmarły ojciec nic nie miał.
A okazało się, ze należy mu się siedlisko (część) po zmarłych rodzicach gdzie sprawy spadkowe nie były przeprowadzone a wszystkim się wydawało, ze właścicielem jest brat ojca, który twierdził, ze rodzice jemu to zapisali. A tak nie było. Ojciec tej znajomej po rozwodzie tam się przeprowadził.Czyli może chodzić o szukanie majątku?
Tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo czy jakiegoś kawałka lasu czy pola nie miał. Sam kumpel nie wie. Ale na kolegę alimentów nie płacił więc pewnie komornik grzebał i szukał co tam można zająć.To by było trochę dziwne. Dług alimentacyjny jest na tego kolegę i kolega zakładał sprawę o te alimenty i posłużył się komornikiem?
Czy miał alimenty płacone z F. A.?
Fundusz płacił i szukał i za nic ściągnąć nie mógł nawet 1zl.
Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
17 2024-08-31 06:04:29 Ostatnio edytowany przez 0meqaO24 (2024-08-31 06:08:11)
Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
Ty nie martw się o kolegę, to nie Twoja sprawa, chyba że jesteś zainteresowany, jako wścibski sąsiad, bo cudze kłopoty nadają życiu sens, na wsi wszyscy wszystko wiedzą co u sąsiada się dzieje.
Kolega ma adwokata z Urzędu i sprawę poprowadzą bez Twojej interwencji i koleżeńskiej pomocy.
Ps. Kolega wie, że rozstrzygasz jego prywatną sprawę na forum publicznym ?
18 2024-08-31 10:34:17 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-08-31 10:51:19)
Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
Jeśli tak było, to sąd rozstrzygnie, doczytałam, że w sytuacji gdzie nie było wskazania pieniądze wchodzą do masy spadkowej, więc pewnie przejdą na wierzycieli, zależy ile będzie tej kasy i jaki był dług.
To jednak coś zostało po ojcu, a pisałeś, że nic.
19 2024-08-31 10:36:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-08-31 10:40:22)
.
Patryk19abc napisał/a:Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
Ty nie martw się o kolegę, to nie Twoja sprawa, chyba że jesteś zainteresowany, jako wścibski sąsiad, bo cudze kłopoty nadają życiu sens, na wsi wszyscy wszystko wiedzą co u sąsiada się dzieje.
Kolega ma adwokata z Urzędu i sprawę poprowadzą bez Twojej interwencji i koleżeńskiej pomocy.Ps. Kolega wie, że rozstrzygasz jego prywatną sprawę na forum publicznym ?
Nie jesteśmy ze wsi, a kolega wie. Sam chciał zapytać na forum z ale powdzialem że mam konto to napisze i odpowiem mu co i jak jeśli ktoś coś sensownego napisze.
Patryk19abc napisał/a:Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
Jeśli tak było, to sąd rozstrzygnie, doczytałam, że w sytuacji gdzie nie było wskazania pieniądze wchodzą do masy spadkowej, więc pewnie przejdą na wierzycieli, zależy ile będzie tej kasy i jaki był dług.
To jednak coś zostało po ojcu, a pisałeś, że nic.
Kasy z długów mnóstwo z OFE jak już to tylko trochę. Na pewno nie wystarczy nawet na połowę długów.
Po co sąd ma rozstrzygać? Jest szansa, że jednak ten kolega otrzyma te pieniądze z OFE z pominięciem wierzycieli ojca?
Czytaliśmy że jak nie było wskazania to teoretycznie wchodzi to do masy spadkowej i przepada jak są długi, a jednak jakieś sprawy mają być.
Patryk19abc napisał/a:Dziewczyny wymyśliłem z kolegą. Pewnie chodzi o OFE. Dużo kasy tam miał, bo kiedyś super zarabiał.
Teraz pytanie, kolega mimo woli przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, to ta kasa pójdzie wierzycielom? Doczytalem, że jakby kogoś jego ojciec wskazał to nie wchodzi w mase spadkowa, ale kolega mówił, że kiedy bank wysłał że kasa jest z OFE i szukają spadkobierców więc nikt nie wskazany został.
Jeśli tak było, to sąd rozstrzygnie, doczytałam, że w sytuacji gdzie nie było wskazania pieniądze wchodzą do masy spadkowej, więc pewnie przejdą na wierzycieli, zależy ile będzie tej kasy i jaki był dług.
To jednak coś zostało po ojcu, a pisałeś, że nic.
Kolega mówił że nie miał jego ojciec żadnego majątku do głowy mu nie przyszło z że są przecież jakieś składki emerytalne i to podlegające dziedziczeniu.
Jak jest spadek, to musi być sprawa, żeby ktoś go dostał, nie ma tu nic nadzwyczajnego.
Jak jest spadek, to musi być sprawa, żeby ktoś go dostał, nie ma tu nic nadzwyczajnego.
Kolega się uspokoił, bo pewnie tak. Kasa z OFE pewnie przepadnie, ale dobrze, że sam nic nie będzie płacił. Tylko po co ten adwokat z urzędu.? Na chwilę obecną to kolega mówi że jeden wierzyciel domaga się zwrotu potężnego długu. Sąd powinien najwyżej kase z ofe oddać i papa a tu zapowiada się jakaś batalia sądowa.
25 2024-08-31 12:26:41 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-08-31 12:27:05)
Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Teraz rozumiem.
Stroną w sprawie może też być fundusz alimentacyjny i tak prawdę mówiąc sąd powinien orzec na jego rzecz, skoro ojciec zalegał z alimentami.
Stroną w sprawie może też być fundusz alimentacyjny i tak prawdę mówiąc sąd powinien orzec na jego rzecz, skoro ojciec zalegał z alimentami.
Tu nie chodzi o alimenty, bo po śmierci akurat alimenty są umarzane w funduszu i fundusz już nie ma roszczeń do nikogo.
Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Poza relatywnie niewielkim zakresem spraw nie ma takiego wymogu. To jest prawo, ale nie obowiązek. Zatem można, ale nie trzeba, korzystać z pomocy adwokata, za to pozwala to uniknąć popełnionych na sali rozpraw błędów.
Przypuszczam, że w sytuacji kolegi pojawili się wierzyciele, stąd kolejne rozprawy i dlatego przydzielono mu adwokata z urzędu. Mimo to jestem tym faktem nieco zaskoczona.
wieka napisał/a:Stroną w sprawie może też być fundusz alimentacyjny i tak prawdę mówiąc sąd powinien orzec na jego rzecz, skoro ojciec zalegał z alimentami.
Tu nie chodzi o alimenty, bo po śmierci akurat alimenty są umarzane w funduszu i fundusz już nie ma roszczeń do nikogo.
A nie powinny.
wieka napisał/a:Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Poza relatywnie niewielkim zakresem spraw nie ma takiego wymogu. To jest prawo, ale nie obowiązek. Zatem można, ale nie trzeba, korzystać z pomocy adwokata, za to pozwala to uniknąć popełnionych na sali rozpraw błędów.
Przypuszczam, że w sytuacji kolegi pojawili się wierzyciele, stąd kolejne rozprawy i dlatego przydzielono mu adwokata z urzędu. Mimo to jestem tym faktem nieco zaskoczona.
Wiadomo, że można samego siebie reprezentować, ale widocznie nie w tym przypadku, więc nie wspominałam.
Tu spadkobiercę reprezentuje adwokat, pewnie dlatego, że on nie ma pojęcia w tym temacie, po drugie dochody ma niskie, albo wcale, może jest niepełnoletni/uczy się, jakiś powód musiał być.
32 2024-08-31 14:34:02 Ostatnio edytowany przez Patryk19abc (2024-08-31 14:35:58)
wieka napisał/a:Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Poza relatywnie niewielkim zakresem spraw nie ma takiego wymogu. To jest prawo, ale nie obowiązek. Zatem można, ale nie trzeba, korzystać z pomocy adwokata, za to pozwala to uniknąć popełnionych na sali rozpraw błędów.
Przypuszczam, że w sytuacji kolegi pojawili się wierzyciele, stąd kolejne rozprawy i dlatego przydzielono mu adwokata z urzędu. Mimo to jestem tym faktem nieco zaskoczona.
Na piśmie kolega dostał, że otrzymuje adwokata z urzędu aby go reprezentował przed wierzycielem i podana nazwa. Czyli jednym. Przynajmniej na razie. Inni ma chwilę obecną się nie pojawili. Nie wiadomo o o co chodzi. Czy to będzie walka o te pieniądze z OFE? Kolega ma szansę je otrzymać? I tak tej kasy z OFE to nie wiem trochę może być ale długu jest kilka razy większy. Wręcz ogromny.
Priscilla napisał/a:wieka napisał/a:Jak są strony, to i adwokaci, ten działa w imieniu spadkobiercy, taki jest wymóg prawny.
Poza relatywnie niewielkim zakresem spraw nie ma takiego wymogu. To jest prawo, ale nie obowiązek. Zatem można, ale nie trzeba, korzystać z pomocy adwokata, za to pozwala to uniknąć popełnionych na sali rozpraw błędów.
Przypuszczam, że w sytuacji kolegi pojawili się wierzyciele, stąd kolejne rozprawy i dlatego przydzielono mu adwokata z urzędu. Mimo to jestem tym faktem nieco zaskoczona.
Wiadomo, że można samego siebie reprezentować, ale widocznie nie w tym przypadku, więc nie wspominałam.
Tu spadkobiercę reprezentuje adwokat, pewnie dlatego, że on nie ma pojęcia w tym temacie, po drugie dochody ma niskie, albo wcale, może jest niepełnoletni/uczy się, jakiś powód musiał być.
Uczy się.
Skoro kolega na adwokata z urzędu, to powinien się z nim spotkac i zadac mu wszystkie te pytanie, które Ty zadajesz tutaj.
O ile kolega faktycznie istnieje, bo historia brzmi dosyć abstrakcyjnie
Na piśmie kolega dostał, że otrzymuje adwokata z urzędu aby go reprezentował przed wierzycielem i podana nazwa.
W takim razie nie rozumiem w czym problem, jeśli wszystko zostało precyzyjnie wyjaśnione?
Patryk19abc napisał/a:Na piśmie kolega dostał, że otrzymuje adwokata z urzędu aby go reprezentował przed wierzycielem i podana nazwa.
W takim razie nie rozumiem w czym problem, jeśli wszystko zostało precyzyjnie wyjaśnione?
Kolega nie rozumie o co chodzi i myślał że sam może będzie musiał spłacać długi ojca chociaż prawo jest inne, nie rozumiał po co ten adwokat. Teraz doszliśmy do wniosku że może chodzi o kasę z OFE. Kolega myślał, że ojciec nie ma majątku to sprawa zakończy za pierwszym czy drugim razem a nie będzie latami.
Skoro kolega na adwokata z urzędu, to powinien się z nim spotkac i zadac mu wszystkie te pytanie, które Ty zadajesz tutaj.
O ile kolega faktycznie istnieje, bo historia brzmi dosyć abstrakcyjnie
Napisane, że otrzymuje adwokata z urzędu do dalszego reprezentowania go przed wierzycielem. Zdanych danych tego adwokata, więc ciekawe jak się ma z nim skontaktować. Pismo dostał w czwartek czy piątek i nawet do sądu nie zadzwoni bo weekend. Martwi się i tyle.
Kolega mówił że były już chyba dwie sprawy, sąd powinien zbadać przez komornika sądowego czy ojciec kolegi posiadał majątek, a jeśli nawet komornik nie potrafił ściągnąć alimentów do funduszu, to wiadomo że nie i sąd powinien pogonić wierzyciela. Kolega myślał, że po drugiej sprawie przyjdzie umorzenie jakieś czy coś, a tu że adwokata otrzymuje. I po co te dalsze sprawy. Chyba że o OFE chodzi. Ale też już powinno być wyjaśnione czy jest tak kasa i ile i niech sobie ten wierzyciel bierze jeśli mu się należy. Kolega uczeń ale pełnoletni. To co będzie walka o kasę o OFE ? Śmieszne trochę.
39 2024-08-31 15:14:16 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-08-31 15:17:23)
Lady Loka napisał/a:Skoro kolega na adwokata z urzędu, to powinien się z nim spotkac i zadac mu wszystkie te pytanie, które Ty zadajesz tutaj.
O ile kolega faktycznie istnieje, bo historia brzmi dosyć abstrakcyjnie
Napisane, że otrzymuje adwokata z urzędu do dalszego reprezentowania go przed wierzycielem. Zdanych danych tego adwokata, więc ciekawe jak się ma z nim skontaktować. Pismo dostał w czwartek czy piątek i nawet do sądu nie zadzwoni bo weekend. Martwi się i tyle.
Sąd nie podaje takich informacji przez telefon.
Pismo dostał teraz, to skąd wie, że były już sprawy i obawia się, że będą się wlokly, tym bardziej jak nie musi w tym brać udziału.
Na pewno nie będą wlokly się latami.
Poprawiaj tekst, bo "zdanych zdanych", nic nie wynika. Możesz zrobić podgląd lub edytować, żeby poprawić.
Patryk19abc napisał/a:Lady Loka napisał/a:Skoro kolega na adwokata z urzędu, to powinien się z nim spotkac i zadac mu wszystkie te pytanie, które Ty zadajesz tutaj.
O ile kolega faktycznie istnieje, bo historia brzmi dosyć abstrakcyjnie
Napisane, że otrzymuje adwokata z urzędu do dalszego reprezentowania go przed wierzycielem. Zdanych danych tego adwokata, więc ciekawe jak się ma z nim skontaktować. Pismo dostał w czwartek czy piątek i nawet do sądu nie zadzwoni bo weekend. Martwi się i tyle.
Sąd nie podaje takich informacji przez telefon.
Pismo dostał teraz, to skąd wie, że były już sprawy i obawia się, że będą się wlokly, tym bardziej jak nie musi w tym brać udziału.
Na pewno nie będą wlokly się latami.Poprawiaj tekst, bo "zdanych zdanych", nic nie wynika. Możesz zrobić podgląd lub edytować, żeby poprawić.
Były już dwie sprawy na które był wzywany, jedna to jakaś formalność, a druga takie przepytywanie czy miał jego ojciec majątek o relacje i sąd powiedzial, że przyjdzie postanowienie. I kolega myślał że sąd pewnie i tak sam zbada, że ojciec nie miał majątku i przyjdzie umorzenie a dostał pismo że będą dalsze sprawy i otrzymuje adwokata. Po co te dalsze sprawy? Kolega się zmartwił. Teraz pomyśleliśmy, że może o OFE chodzi, ale adwokat do OFE potrzebny? Po co? Jak się należy wierzycielowi to niech sobie bierze.
Teraz pomyśleliśmy, że może o OFE chodzi, ale adwokat do OFE potrzebny? Po co? Jak się należy wierzycielowi to niech sobie bierze.
Właśnie po to, żeby stwierdzić, czy się należy.
Były już dwie sprawy na które był wzywany, jedna to jakaś formalność, a druga takie przepytywanie czy miał jego ojciec majątek o relacje i sąd powiedzial, że przyjdzie postanowienie. I kolega myślał że sąd pewnie i tak sam zbada, że ojciec nie miał majątku i przyjdzie umorzenie a dostał pismo że będą dalsze sprawy i otrzymuje adwokata. Po co te dalsze sprawy? Kolega się zmartwił. Teraz pomyśleliśmy, że może o OFE chodzi, ale adwokat do OFE potrzebny? Po co? Jak się należy wierzycielowi to niech sobie bierze.
Jeżeli odbywają się sprawy, więc muszą być strony: jedna - wierzyciele. druga - dłuznik (w tym przypadku spadkobierca jego syn) musi jakoś sprawa być doprowadzona do końca. Kolega (został zwolniony z opłat sądowych wg jakiś tam przepisów) i dostał adwokata z urzędu do reprezentowania jego, podpisze z nim umowę i adwokat będzie miał upoważnienie do jego reprezentowania czyli dostęp do wszystkich akt w sądzie i u wierzycieli dotyczących tej sprawy, adwokat będzie miał płacone z funduszy państwowych. Kolega będzie kontaktował się tylko z adwokatem, powinien też uczestniczyć (chociaż niekoniecznie) w sprawach, żeby wiedział/ był zorientowany co dzieje się w tej sprawie.
Jeżeli chodzi o dziedziczenie majątku po dłużniku, to chyba jest coś takiego (nie jestem pewna) że dziedziczymy dług tylko do wysokości pozostawionego majątku (w tym przypadku OFE) reszta chyba umorzona. Nie znam tych przepisów. Dlatego Kolega lepiej żeby interesował się sprawą to bo jego losy się ważą, a sprawa musi być prowadzona i wyprostowana i będzie spokojnie oddychał.
Adwokat będzie reprezentował kolegę w tej sprawie i współpracował ze swoim klientem (kolegą).
43 2024-08-31 16:04:03 Ostatnio edytowany przez Patryk19abc (2024-08-31 16:04:38)
Patryk19abc napisał/a:Teraz pomyśleliśmy, że może o OFE chodzi, ale adwokat do OFE potrzebny? Po co? Jak się należy wierzycielowi to niech sobie bierze.
Właśnie po to, żeby stwierdzić, czy się należy.
A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
wieka napisał/a:Patryk19abc napisał/a:Napisane, że otrzymuje adwokata z urzędu do dalszego reprezentowania go przed wierzycielem. Zdanych danych tego adwokata, więc ciekawe jak się ma z nim skontaktować. Pismo dostał w czwartek czy piątek i nawet do sądu nie zadzwoni bo weekend. Martwi się i tyle.
Sąd nie podaje takich informacji przez telefon.
Pismo dostał teraz, to skąd wie, że były już sprawy i obawia się, że będą się wlokly, tym bardziej jak nie musi w tym brać udziału.
Na pewno nie będą wlokly się latami.Poprawiaj tekst, bo "zdanych zdanych", nic nie wynika. Możesz zrobić podgląd lub edytować, żeby poprawić.
Były już dwie sprawy na które był wzywany, jedna to jakaś formalność, a druga takie przepytywanie czy miał jego ojciec majątek o relacje i sąd powiedzial, że przyjdzie postanowienie. I kolega myślał że sąd pewnie i tak sam zbada, że ojciec nie miał majątku i przyjdzie umorzenie a dostał pismo że będą dalsze sprawy i otrzymuje adwokata. Po co te dalsze sprawy? Kolega się zmartwił. Teraz pomyśleliśmy, że może o OFE chodzi, ale adwokat do OFE potrzebny? Po co? Jak się należy wierzycielowi to niech sobie bierze.
Kolega niech pójdzie do sądu z tym pismem i dowodem osobistym, i złoży wniosek o kontakt z tym adwokatem i od niego się dowie co i jak.
Chyba, że w tym piśmie jest kontakt do adwokata, bo napisałeś niejasno.
W sądzie wszystko jest na wniosek, nawet odpis postanowienia sądu, na który po uprawomocnieniu się wyroku, czeka się czasem miesiącami.
Niech kolega się cieszy, że pełnomocnik za niego wszystko załatwi i nie będzie na nim ciążył dług, bo przed zmianą przepisów, w podobnej sytuacji, by tak nie było.
A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
Raczej nie, ale po to jest sąd, żeby rozstrzygać, nie wiemy co będzie brane pod uwagę, więc pozostaje czekać.
A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
Nie kombinuj. Niech kolega się cieszy, że dostał adwokata z Urzędu, który poprowadzi tą sprawę i wyprostuje, że nie sam musi za tym chodzić bo na tym nie zna się i za wszystko płacić
Pismo dostał w czwartek/piątek, czego trzęsie się po co mu adwokat w weekend, myślisz że wszystko dzieje się z dnia na dzień ? Z pismem i dowodem osobistym do sądu i powoli sprawy załatwiać. Sprawy też nie odbywają się co tydzień, tylko prawdopodobnie - raz na kilka miesięcy, przecież od sprawy do sprawy trzeba jakieś prawy w papierach załatwić, a i w sądzie tez nie jego jedna sprawa tylko kolejka wszystkich spraw. Nie bądź taki nadgorliwy.
Kolega do sądu do adwokata i powoli będzie prostował co ojciec zostawił.
Macie rację, powiem koledze, że najwyżej z tego OFE wezmą i niech się nie martwi i cieszy, że ma darmowego adwokata który za niego wszystko załatwi.
Macie rację, powiem koledze, że najwyżej z tego OFE wezmą i niech się nie martwi i cieszy, że ma darmowego adwokata który za niego wszystko załatwi.
Amen.
49 2024-09-01 01:11:20 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-09-01 01:12:36)
A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Jeśli jednak więcej jest środków zgromadzonych na OFE niż wynosi wierzytelność, a tego nie wiemy, to różnica ta może zostać przekazana koledze. Może jednak zostać zabezpieczona na poczet innych wierzytelności, które mogą zostać ujawnione w przyszłości.
Patryk19abc napisał/a:A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Jeśli jednak więcej jest środków zgromadzonych na OFE niż wynosi wierzytelność, a tego nie wiemy, to różnica ta może zostać przekazana koledze. Może jednak zostać zabezpieczona na poczet innych wierzytelności, które mogą zostać ujawnione w przyszłości.
Raczej nie. Z tego OFE faktycznie nie wiadomo, ale przeciętny obywatel ma około 30 tysięcy. Niech ten ojciec kolegi ma 40 50 to pewnie maksymalnie, a tej jeden wierzyciel, domaga się setek tysięcy i nikt nie powiedział, że to ostatni.
51 2024-09-01 21:46:38 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-09-01 21:47:20)
Niech ten ojciec kolegi ma 40 50 to pewnie maksymalnie, a tej jeden wierzyciel, domaga się setek tysięcy i nikt nie powiedział, że to ostatni.
O rany, to strasznie duży ten dług.
Kolega w sumie może odetchnąć z ulgą, ale wierzycielowi prawdę mówiąc współczuję, że straci tyle kasy.
Priscilla napisał/a:Patryk19abc napisał/a:A jest możliwość że tę kasę z ofe sąd nie odda wierzycielowi tylko spadkobiercy-koledze?
Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Jeśli jednak więcej jest środków zgromadzonych na OFE niż wynosi wierzytelność, a tego nie wiemy, to różnica ta może zostać przekazana koledze. Może jednak zostać zabezpieczona na poczet innych wierzytelności, które mogą zostać ujawnione w przyszłości.
Raczej nie. Z tego OFE faktycznie nie wiadomo, ale przeciętny obywatel ma około 30 tysięcy. Niech ten ojciec kolegi ma 40 50 to pewnie maksymalnie, a tej jeden wierzyciel, domaga się setek tysięcy i nikt nie powiedział, że to ostatni.
A cóż ten ojciec zrobił z tą pożyczona kasą? Na co wydał?
Te setki tysięcy.
Patryk19abc napisał/a:Niech ten ojciec kolegi ma 40 50 to pewnie maksymalnie, a tej jeden wierzyciel, domaga się setek tysięcy i nikt nie powiedział, że to ostatni.
O rany, to strasznie duży ten dług.
Kolega w sumie może odetchnąć z ulgą, ale wierzycielowi prawdę mówiąc współczuję, że straci tyle kasy.
Wierzycielem jest skarb państwa.
Patryk19abc napisał/a:Priscilla napisał/a:Wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Jeśli jednak więcej jest środków zgromadzonych na OFE niż wynosi wierzytelność, a tego nie wiemy, to różnica ta może zostać przekazana koledze. Może jednak zostać zabezpieczona na poczet innych wierzytelności, które mogą zostać ujawnione w przyszłości.
Raczej nie. Z tego OFE faktycznie nie wiadomo, ale przeciętny obywatel ma około 30 tysięcy. Niech ten ojciec kolegi ma 40 50 to pewnie maksymalnie, a tej jeden wierzyciel, domaga się setek tysięcy i nikt nie powiedział, że to ostatni.
A cóż ten ojciec zrobił z tą pożyczona kasą? Na co wydał?
Te setki tysięcy.
Nie wiem, jakąś firmę prowadził i coś nie wyszło. Więcej było kosztów niż zysków.
Wierzycielem jest skarb państwa.
Czyżby patologicznie nie płacił podatków? Nic innego w sumie nie przychodzi mi do głowy.
Patryk19abc napisał/a:Wierzycielem jest skarb państwa.
Czyżby patologicznie nie płacił podatków? Nic innego w sumie nie przychodzi mi do głowy.
Coś w tym stylu. Od Państwa nie dostał nic tylko nie wpłacił czegoś co powinien.
Ktoś kiedyś cos takiego powiedział - brak wiedzy nie zwalnia z odpowiedzialności. No i tak jak ktoś pisał. Na odrzucenie lub przyjęcie spadku jest pół roku
W takich sytuacjach, kiedy ktoś nie zdąży się zrzeknąć spadku z dobrodziejstwem inwentarza i dziedziczy długi, sprawy często trafiają nie tylko do sądu, ale potem też do egzekucji komorniczej, bo wierzyciele próbują odzyskać swoje pieniądze. Komornik działa na określonym terytorium i ma konkretne narzędzia, żeby znaleźć majątek i je zabezpieczyć czy zająć. Jeśli ktoś chce się zorientować, jak to wygląda w praktyce np. na Pradze Północ, to tutaj jest więcej informacji o tym, jak działa komornik w tej okolicy https://komornikwarszawapragapolnoc.pl/
59 2026-03-31 22:42:43 Ostatnio edytowany przez MariaMarkowa (2026-03-31 22:43:43)
Co do długow jeszcze, ja odrzucałam spadek przed notariuszem 2 lata temu.... sprawa poszła do sądu i do teraz nie dostałam odpowiedzi ![]()
Co do długow jeszcze, ja odrzucałam spadek przed notariuszem 2 lata temu.... sprawa poszła do sądu i do teraz nie dostałam odpowiedzi
Doprawdy urzekła mnie Twoja spamerska opowieść ![]()