Moja okropna przygoda z okresem zaczęła się w wieku 14/15 lat (teraz mam 21) Wtedy moje pierwsze miesiączki to było dla mnie piekło. Były bardzo bardzo obfite. Przez co w nocy musiałam się zaopatrzyć w tone papieru, bo sama podpaska nie pomagała. W pierwszych dniach nawet nie mogłam się obrócić z boku na bok, bo od razu ze mnie leciało, przez co czasami nawet zasypiałam na siedząco. W tych dniach w ogóle nie chodziłam do szkoły, nie ruszałam się z pokoju. Co miesiąc miałam depresję z tego powodu, jak można to tak nazwać. Po prostu to był wtedy dla mnie horror.
Byłam jak i nadal jestem nieśmiałą osobą, przez co do nikogo się z tym nie zwróciłam, aż do niedawna kiedy zaczęłam chodzić do ginekologa w wieku 18 lat.
Od tamtej pory zawsze używałam podpaski i papieru mimo, że moje miesiączki już nie są takie jak były w tamtych latach, lecz nadal przy każdym ruchu potrafi ze mnie cały czas lecieć. Musiałabym zmieniać podpaskę co pół godziny. Ale i tak nadal pozostał we mnie strach, dlatego nie potrafię się oduczyć tego robić. Wiem, że dla was to jest niehigieniczne, ale po tylu latach weszło mi to w nawyk. I teraz nie umiem nosić samej podpaski, bo boje się, że jak gdzieś wyjdę ona sama nie da rady. A dodatkowo jeszcze zażywam tabletki antykoncepcyjne, żeby nie mieć ich obfitych i je uregulować.
Właśnie zaczął mi się okres i staram się przyzwyczaić do samej podpaski, ale za to nie wyobrażam sobie tak iść do pracy.
Chciałam się tylko podzielić z wami moimi odczuciami, bo naprawdę uważam, że nikt nie potrafi mnie zrozumieć i mówią mi, że przecież nie może być tak źle.
To trochę tak jakbym miała fobie na okres, choć wiem, że czegoś takiego nie ma.