Czy modlitwa pomaga? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy modlitwa pomaga?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

Temat: Czy modlitwa pomaga?

Pamietam siebie jeszcze jako nastolatkę jak duzo sie modliłam.To o dostanie sie do ogólniaka,to o zdanie matury...i pomagało.Jednakze pozniej juz nie,nic...nawet modlilam sie dlugo do sw.Jozefa o męza i tez nie wyszło.A jak jest u Was?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Mnie Bóg jeszcze nigdy nie zawiódł. Chociaż obecnie modle się częściej za innych niż za samego siebie. Przykładem jest mój znajomy który od wielu lat choruje na przewlekłą chorobę nerek (niewydolność). Był czas, kiedy oczekiwał na przeszczep, bezskutecznie. Szczęśliwym trafem, po modlitwie w jego intencji bardzo szybko znalazła się dawczyni (młoda dziewczyna po wypadku komunikacyjnym), zabieg przeszedł pozytywnie i już ponad rok czasu żyje z przeszczepionym narządem bez jakichkolwiek powikłań.

   Kolega o tym nie wie- jest radykalnym ateistą który wyklucza istnienie Boga a jeśli nawet podejmuje temat religii to zawsze jest złowrogo nastawiony do Istoty mojego Pana. Jak widać, Bóg jest MIŁOŚCIĄ i nie patrzy na zatwardziałość ludzkich serc.

   Przykładów mógłbym podać znacznie więcej... poprzestanę jednak na tym.

3

Odp: Czy modlitwa pomaga?

mam podobnie jak Cadere smile  Mnie również Bóg jeszcze nigdy nie zawiódł, z czasem nauczyłam się godzić z Jego wolą - nie modlę się już że coś KONIECZNIE chcę......bo wiele razy okazywało sie, ze nie było to dla mnie dobre. raczej modlę sie o coś zgodnego z Jego wolą. I jest git wink

4 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-04-16 22:06:59)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

A ja mam odwrotnie. Przez wiele lat zanim stałem się ateistą jako katolik modliłem się do Boga w różnych sprawach, trwało to do okresu licealnego (czyli sporo lat młodości), kiedy doznałem niejakiego oświecenia. Nie bez znaczenia była tutaj też rotacja moich zainteresowań w kierunku nauki. Bóg nigdy nie spełnił czegokolwiek, o co się gorąco modliłem. I nie było to klepanie formułek jak robi wielu katolików ale próba nawiązania dialogu, który okazał się monologiem. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy rzeczywiście wierzyłem że to ma sens w wymiarze sprawczym. Zrozumiałem, że modlitwa daje naprawdę dużą siłę, motywację, podnosi morale człowieka, ale nie ma to żadnego związku z rozmową z jakimkolwiek bogiem bo jest to niemożliwe. Ma sens czysto psychologiczny.  Myśle że osoby, które utrzymują że nawiązują kontakt z Bogiem, piszą czy mówią o tym, tak naprawdę jedynie opisują wpływ modlitwy na mózg człowieka, w końcu podczas modlitwy mocno odcinamy się od otoczenia i aktywność mózgu zmienia mocno częstotliwość i nasz sposób odbierania rzeczywistości.
Muszę wam napisać, ze od kiedy w moim życiu nie ma żadnych bogów, wygląda ono całkiem inaczej. Nie liczę już na to, że jakaś wszechmocna istota zrobi coś za mnie tylko sam idę przez życie bez trzymania za rączkę. To na pewno trudniejsze ale jak bardzo pozwala się człowiekowi rozwijać. Licząc sam na siebie wyznaczam sobie cele do zrealizowania i wiem że tylko ode mnie zależy czy je osiągne, mój umysł nieskrępowany żadną religią ma olbrzymie możliwości poznawcze bo żadna religijna doktryna nie sprawia, że skupiam się na jednotorowym sposobie postrzegania wszechświata.
Uważam, że aby poczuć się całkowicie wolnym człowiekiem, trzeba odrzucić religię jako coś przedpotopowego, co było na początku, tłumaczyło ludziom pierwotnym rzeczywistość a później przez milenia dostosowywało się do społeczeństw i niczym bluszcz się trzymało kolejnych cywilizacji i razem z nimi odchodziło.
Brak religii jak pisałem daje nieograniczone możliwości poznawcze, religijne uproszczenia przestają nas krępować i stajemy się otwarci na dziesiątki innych opcji, które jako katolicy odrzucaliśmy.

5 Ostatnio edytowany przez Cadere (2012-04-16 23:02:31)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Cieszy mnie, że jesteś spełniony. Ja natomiast, nie wyobrażam sobie życia bez Niego ponieważ dzięki Jego MIŁOŚCI jestem wolny- i mogę napisać to z czystym sumieniem. Jestem wolny i jestem szczęśliwy- a moje oddanie Bogu w niczym mnie nie ogranicza, wręcz przeciwnie. Z całą pewnością nie zawsze jest to prosta droga usłana płatkami róż...tak nie jest. Ciągły rozwój oraz ciężka praca nad sobą, stawianie czoła swoim własnym słabościom oraz wyzwaniom które stawia "świat".Modlitwa dla mnie nie jest żadnym podbudowaniem psychicznym a jej efekty z całą pewnością nie mogą być wyjaśnione w oparciu o jakiekolwiek znane człowiekowi logiczne tezy . Realne doświadczanie Boga jest czymś niemożliwym do opisania ani wyjaśnienia komuś, kto jest "z boku". Tak było tysiące lat temu i tak jest dzisiaj.

   Niektórzy ludzie uważają że wszystko można wyjaśnić w oparciu o naukowe teorie, które sami stworzyli. Jest to jednak tylko mrzonka, którą zaspokaja się ludzki egoizm.

6

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Ja nigdy nawet jako katolik nie miałem możliwości nawiązać tego typu relacji, więc nie wiem o czym piszesz. Dla mnie miłość ma wymiar rzeczywisty jako więź emocjonalna jednej osoby do innych ludzi, czy też zwierząt bo je też można kochać i one też kochają. Jestem jednak w stanie przyjąć, że nie doświadczam czegoś, co doświadczają inni (np. kontakty z Bogiem) dopuki jednak odczucia te nie są weryfikowalne w sposób dający się w choćby minimalnym stopniu potwierdzić w sposób racjonalny pozostają dla mnie niewiarygodne.

7 Ostatnio edytowany przez OceanSoul (2012-04-16 23:56:14)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Ja się podpisuję pod postami Cadere wink
Generalnie jednak uważam, że nie można oceniać w ten sposób "tyle a tyle modlitw mi Bóg spełnił, a tyle nie, więc....". Bo Bóg nie jest dżinem spelniającym nasze zachcianki i wszystkie prośby.
Tak jak Catwoman napisała - czasami to, o co prosimy nie jest dla nas dobre - a my np widzimy to dopiero po czasie wink

A modlitwa sama w sobie to dla mnie rozmowa z Bogiem, jako z Przyjacielem wink A nie łańcuszek próśb i do widzenia, czekam na efekty wink

8

Odp: Czy modlitwa pomaga?
OceanSoul napisał/a:

Ja się podpisuję pod postami Cadere wink
Generalnie jednak uważam, że nie można oceniać w ten sposób "tyle a tyle modlitw mi Bóg spełnił, a tyle nie, więc....". Bo Bóg nie jest dżinem spelniającym nasze zachcianki i wszystkie prośby.
Tak jak Catwoman napisała - czasami to, o co prosimy nie jest dla nas dobre - a my np widzimy to dopiero po czasie wink

A modlitwa sama w sobie to dla mnie rozmowa z Bogiem, jako z Przyjacielem wink A nie łańcuszek próśb i do widzenia, czekam na efekty wink

Tyle że rozmowa to dwustronny przepływ informacji. Czy Ty albo cadere słyszeliście głos Boga, przemawiał do was w sposób artykułowany? Do mnie nigdy, to były monologi.

9

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Modlitwa pomaga tym którzy w nią wierzą na zasadzie mechanizmu biologiczno-psychologicznego.

Poza tym religia nie jest racjonalna. Jeżeli ktoś się pomodlił i coś stało się po jego myśli to uzna to za boską interwencję, jeżeli się nie stanie to uzna to za boską próbę, boski plan. Człowiek myślący racjonalnie w pierwszym przypadku stwierdzi że po prostu akurat zaistniały takie przypadki które sprawiły rzecz pożądaną ,a w drugim nie.

Natomiast na gruncie natury Boga można mieć poważne wątpliwości czy modlitwa ma sens. Bóg jest transcendentny i jego istota jest poza światem ,a co za tym idzie poza czasem. On zatem doskonale wie o wszystkim co się stało w świecie przez cały okres jego istnienia, w dodatku wszystko stało się wedle jego woli, zasad jakie ustanowił w tym świecie. Człowiek też, także działa tylko wg. boskiego programu, jego modlitwy nic nie zmienią, z resztą Bóg i tak z góry wie o czego w danym momencie będzie chciał od niego człowiek.

Oczywiście jest pogląd bardzo niebezpieczny dla związków wyznaniowych typu kościoły bo neguje sens nabożeństw i odwiedzania tych przybytków, podobnie jak starotestamentowe ,a usunięte z katolickiego katechizmu przykazanie "Nie będziesz czynił obrazów tego co na niebie ani oddawał im czci"

10

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Ja odrzuciłam religię. Został mi jedynie Bóg i to mi daje wolność. Matt ja się z Tobą zgadzam ,jeśli chodzi o wpływ modlitwy na człowieka- ja uważam, że Bóg kompletnie jej nie potrzebuje, tylko my sami; zmienia się nasz mózg, ansze serce, rozumiemy bardziej samych siebie, gdy siebie usłyszymy. Aczkolwiek ja czuję Boga w moim zyciu, od dziecka- gdy jeszcze byłam  mało swiadoma Jego istoty. Bóg zawsze mnie wysłuchuje- z tym, że nie zawsze w taki sposób jakby chciała, ale po tym czuję ulgę, bo jak napisałam, sprawy się rozwiązują i są one dobre.

11

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Catwoman napisał/a:

Ja odrzuciłam religię. Został mi jedynie Bóg i to mi daje wolność. Matt ja się z Tobą zgadzam ,jeśli chodzi o wpływ modlitwy na człowieka- ja uważam, że Bóg kompletnie jej nie potrzebuje, tylko my sami; zmienia się nasz mózg, ansze serce, rozumiemy bardziej samych siebie, gdy siebie usłyszymy. Aczkolwiek ja czuję Boga w moim zyciu, od dziecka- gdy jeszcze byłam  mało swiadoma Jego istoty. Bóg zawsze mnie wysłuchuje- z tym, że nie zawsze w taki sposób jakby chciała, ale po tym czuję ulgę, bo jak napisałam, sprawy się rozwiązują i są one dobre.

Zgadzam się. Moim zdaniem modlitwa pomaga modlącym się, gdyż sami oni wierzą w jej skuteczność i pomoc sił nadprzyrodzonych, które sprawiają nad nami piecze. Jak ktoś powiedział sama wiara może przenosić góry.

12

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Matt87 napisał/a:
OceanSoul napisał/a:

Ja się podpisuję pod postami Cadere wink
Generalnie jednak uważam, że nie można oceniać w ten sposób "tyle a tyle modlitw mi Bóg spełnił, a tyle nie, więc....". Bo Bóg nie jest dżinem spelniającym nasze zachcianki i wszystkie prośby.
Tak jak Catwoman napisała - czasami to, o co prosimy nie jest dla nas dobre - a my np widzimy to dopiero po czasie wink

A modlitwa sama w sobie to dla mnie rozmowa z Bogiem, jako z Przyjacielem wink A nie łańcuszek próśb i do widzenia, czekam na efekty wink

Tyle że rozmowa to dwustronny przepływ informacji. Czy Ty albo cadere słyszeliście głos Boga, przemawiał do was w sposób artykułowany? Do mnie nigdy, to były monologi.

Bóg przemawia w Piśmie Świętym - i wiele razy zdarzyło mi się, że otwierając Pismo na przypadkowej stronie znajdowałam fragment,  który idealnie pasował do mojej aktualnej sytuacji czy bylo to po prostu dokładnie to, czego potrzebowałam usłyszeć/przeczytać. wink

Tak wiem, że to brzmi szalenie big_smile No ale wiara to nie racjonalizm wink A gdybym miała odrzucić istnienie Boga, to w moim  życiu było stanowczo za dużo takich większych i mniejszych "przypadków", żebym mogła to uznać za zbieg okoliczności wink

13

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Matt87 napisał/a:
OceanSoul napisał/a:

Ja się podpisuję pod postami Cadere wink
Generalnie jednak uważam, że nie można oceniać w ten sposób "tyle a tyle modlitw mi Bóg spełnił, a tyle nie, więc....". Bo Bóg nie jest dżinem spelniającym nasze zachcianki i wszystkie prośby.
Tak jak Catwoman napisała - czasami to, o co prosimy nie jest dla nas dobre - a my np widzimy to dopiero po czasie wink

A modlitwa sama w sobie to dla mnie rozmowa z Bogiem, jako z Przyjacielem wink A nie łańcuszek próśb i do widzenia, czekam na efekty wink

Tyle że rozmowa to dwustronny przepływ informacji. Czy Ty albo cadere słyszeliście głos Boga, przemawiał do was w sposób artykułowany? Do mnie nigdy, to były monologi.

Ja słyszę, jak to Jezus powiedział ?moje owce głos mój znają?. Nie tak trudno usłyszeć Boga jednak trzeba się zgodzić na Jego zasady i dać Mu czas na odpowiedzenie. Często pytam o jedno a On o zupełnie innym mi opowiada kiedyś mnie to denerwowało ale teraz wiem, że mówi to co mogę zrozumieć a potem tłumaczy resztę. To tak jak tłumaczenie dzieciom o rzeczach trudnych.
Racjonalne dowody są oczywiście, że są. Jednak wszystko da się obalić a dobry prawnik udowodni, że białe jest czarne. Ostatecznie pozostaje kwestia wiary czy widzisz to co widzisz czy słyszysz to co słyszysz zawsze można uznać to za chorobę psychiczną. O tym też dużo myślałem, jednak stawiam, że jestem zdrowy na szczęście moje najbliższe otoczenie też uważa, że jestem zdrowy smile.

14

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Pan Lewski napisał/a:

Natomiast na gruncie natury Boga można mieć poważne wątpliwości czy modlitwa ma sens. Bóg jest transcendentny i jego istota jest poza światem ,a co za tym idzie poza czasem. On zatem doskonale wie o wszystkim co się stało w świecie przez cały okres jego istnienia, w dodatku wszystko stało się wedle jego woli, zasad jakie ustanowił w tym świecie. Człowiek też, także działa tylko wg. boskiego programu, jego modlitwy nic nie zmienią, z resztą Bóg i tak z góry wie o czego w danym momencie będzie chciał od niego człowiek.

Powiało Kantem, osobiście jednak bardziej wole M. Bubera i w sumie pasuje do tego wątku jeśli już rozmawiamy o modlitwie - formie dialogu z bytem transcendentnym smile

Panie Lewski - czy mógłbym Pan jaśniej opisać o co chodzi z Boskim programem - bo ni jak się on ma do Starotestamentowej Księgi Rodzaju (jeśli by sie opierać na fundamentach teologii chrześcijańskiej)


A co do samego wątku - "czy modlitwa pomaga" - najprościej powiedzieć - jednym tak, innym nie. Wszystko zależy od człowieka, ludzie "mocni w wierze" w wielu rzeczach będą się doszukiwali  Boskiego sprawstwa (bez względu na to czy owo sprawstwo w ogóle miało miejsce, albo chociaż w jakiej mierze ono nastąpiło), jeśli pomimo gorliwej modlitwy nie są doświadczani łaskami Bożymi - wtedy jak ktoś tu już to napisał w wątku - obierają ten stan rzeczy jako "czas próby". A co z ludźmi mikrej wiary? Bywa różnie - choć jak żyję, rozmawiam i obserwuję to zdecydowana większość tych których znam traktuje Boga i modlitwę niczym dobrą wróżkę spełniającą życzenia - a gdy te mimo wszystko się nie spełniają - wtedy wróżka robi się "be", i co się dzieje? Odrzucamy wiarę, bierzemy sprawy w swoje ręce i faktycznie jest lepiej.
Ciekawe dla mnie jest samo pojmowanie modlitwy - Kościół głosi jedna doktrynę, jedna prawdę która przez osoby duchowne będzie powtarzana niczym mantra, ale zadając pytania osobom duchownym o to czym jest dla niej modlitwa? jak ją rozumie? Otrzymamy wiele często odmiennych od siebie wypowiedzi. Pamiętam, było to już parę ładnych lat temu, gdy zaliczałem ontologię, ów prowadząca Pani doktor wybrała ciekawą formę  - na środku niewielkiej sali ćwiczeniowej leżał "seler" (tak seler - takie warzywo), warunkiem zaliczenia, było przyjęcie, że ów seler jest bytem i z ów bytem należało nawiązać dialog, przeprowadzić konwersację. Jak dla mnie przekaz wyśmienity w jednej chwili sprowadzający wszechobecny absolut do rangi zwykłego selera, albo wręcz odwrotnie. Stojąc wtedy na tej sali, zrozumiałem czym dla mnie jest modlitwa, rozmowa, dialog.
a czym dla Was jest modlitwa? wink

mtmtc napisał/a:

Ja słyszę, jak to Jezus powiedział ?moje owce głos mój znają?. Nie tak trudno usłyszeć Boga jednak trzeba się zgodzić na Jego zasady i dać Mu czas na odpowiedzenie.

Jedno takie pytanie - piszesz o zasadach Boga, czy jego Kościoła?

15 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2012-04-18 14:26:15)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Oczywiście ,że pomaga i działa. W dodatku nieważne do którego Boga się modli. Identycznie pomaga modlitwa do Allacha jak i do Jehowy a nawet do papieża jak go już ogłoszą świętym.  Podobnie działa odliczanie Kaszpirowskiego przez ekran telewizora,albo wizyta u bioenergoterapeuty. Podobnie  działają tabletki placebo.Nie można tego wyjaśnić , ale działają. Wystarczy bardzo wierzyć w moc modlitw , tabletek albo uzdrawiające zdolności jakiegoś szarlatana.  W każdym z tych przypadków znajdą się ludzie , którzy twierdzą,że coś im pomogło. Są tacy , którym Kaszpirowski rzeczywiście pomógł. Nikt nie robi z niego jakiegoś "świętego" . Wiadomo jak to się odbywa.  Efekt placebo, nic więcej.

16

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Hej smile
Wypowiem się krótko: wiara czyni cuda.
Nieważne w co się wierzy,bądź w kogo... tyle ile ludzi na tym świecie,tyle prawd wiary. O! wink
Pozdrawiam ;p

17 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-18 20:18:49)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Cadere napisał/a:

Mnie Bóg jeszcze nigdy nie zawiódł. Chociaż obecnie modle się częściej za innych niż za samego siebie. Przykładem jest mój znajomy który od wielu lat choruje na przewlekłą chorobę nerek (niewydolność). Był czas, kiedy oczekiwał na przeszczep, bezskutecznie. Szczęśliwym trafem, po modlitwie w jego intencji bardzo szybko znalazła się dawczyni (młoda dziewczyna po wypadku komunikacyjnym), zabieg przeszedł pozytywnie i już ponad rok czasu żyje z przeszczepionym narządem bez jakichkolwiek powikłań.

   Kolega o tym nie wie- jest radykalnym ateistą który wyklucza istnienie Boga a jeśli nawet podejmuje temat religii to zawsze jest złowrogo nastawiony do Istoty mojego Pana. Jak widać, Bóg jest MIŁOŚCIĄ i nie patrzy na zatwardziałość ludzkich serc.

   Przykładów mógłbym podać znacznie więcej... poprzestanę jednak na tym.

Dziwny jest ten nasz Bóg. Pomógł ateiście bo jeden człowiek się za niego pomodlił, a jak cała rodzina modli się za osobę wierzącą to i tak .uj z nią. Koledze się poszczęściło.

Nie potrafię zaakceptować myśli, że jeśli bogowie faktycznie istnieją, to tylko ten chrześcijan jest prawdziwy. Jestem pewna, że gdyby spytać muzułmanina czy Japończyka, czy ich Bóg/bogowie są prawdziwi, ci argumentowaliby za ich wyższością, równie gorąco jak chrześcijanie.

18 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-04-22 12:12:43)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Mrok napisał/a:

Panie Lewski - czy mógłbym Pan jaśniej opisać o co chodzi z Boskim programem - bo ni jak się on ma do Starotestamentowej Księgi Rodzaju (jeśli by sie opierać na fundamentach teologii chrześcijańskiej)

Proste: Bóg tworząc świat określił wszystkie obowiązujące w nim reguły, takie jak m.in. prawa fizyki. Ponieważ funkcjonuje pozaczasowo i poza wszechświatem to może doskonale obserwować każdy fragment wszechświata w każdej chwili jego istnienia, nic zatem nie stało się bez jego wiedzy i woli. Stąd stosunkowo szybko pojawiły się poważne spory o istnienie i charakter wolnej woli człowieka, na ile ona faktycznie jest wolna, czy człowiek może wybrać inaczej niż mu kazał Bóg, czy jest to może wybór ale tylko pozorny. (A przy okazji można też podywagować czy wolna wola jest prawdą w objawionym piśmie świętym czy pismo święte nie jest tylko czymś w rodzaju programu wyborczego albo oficjalnej propagandy Boga smile ? ) Jest to ciekawy temat także gdy wykluczamy istnienie Boga ,a zajmiemy się samym determinizmem wszechświata- pytanie brzmi czy człowiek funkcjonuje w świecie z góry zaprogramowanym i czy sam jest zaprogramowany na podjęcie ściśle określonych działań bo: jest zdeterminowany przez geny i szeroko rozumiane środowisko w którym żyje. Z kolei wszystkie jego bezpośrednie determinanta są zdeterminowane przez inne rzeczy aż do wszelkich zasad wszechświata, m.in. praw fizycznych. Można się nawet zastanawiać czy jest w ogóle możliwe aby asteroida przelatująca obok Ziemi mogła w tym momencie czasu przelecieć inną trajektorią, bo przecież jej stworzenie, ruch i zasady ruchu oraz to co spotka na drodze zostało zdeterminowane w punkcie startowym wszechświata.

19

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Jeśli w pytaniu chodzi o modlitwę  do  "tego" Boga z biblii , który  sam siebie nazywa Jehowa , to jest pewien problem . Chodzi mianowicie o różnice językowe.  Jeśli chcesz się modlić do Jehowy  , to polecam język  hebrajski  ewentualnie starogrecki. Inaczej obawiam się,że  nie zrozumie o co Ci chodzi. To samo dotyczy Jezusa. Niestety nie był Polakiem i naszego języka po prostu nie  znał.

20

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Inori idąc dalej, jak nietrudno się domyślić, wynika to z różnic geograficznych, różnego rozlokowania cywilizacji na Ziemi, choć generalnie miało ono miejsce w strefie najcieplejszej miedzyzwrotnikowej.
O ironio cywilizacje rozwijające się w różnych okresach i różnych częściach świata wyznawały innych bogów, choć na podobnym podłożu, tj. gruncie wiary w siły natury. To wszystko ma sens, jeśliby wziąć pod uwagę ewolucję wierzeń i religii na Ziemi. Prosty system: animizm-politeizm-monoteizm (współcześnie).

Czysto hipotetycznie, chciałbym się przenieść z grupką obecnie wierzących osób w czasie w okres tysięcy lat wstecz, kiedy to  wierzono w siły natury. W dyskusji tak jak i współcześnie tak i tam przekonywałyby mnie że ich bogowie są miłością: że bóg słońca jest dobry i jest źródłem wszystkiego a bóg piorunów potrafi się gniewać jeśli grzeszymy. Kult ten oparty był na ludzkiej niewiedzy, jak się skończył wiemy. Aktualny kult monoteistyczny można by powiedzieć również opiera się na niewiedzy- brak wiedzy naukowej odnośnie tego, jak powstał wszechświat sprawia, że na gruncie tego powstało wiele religii twierdzących, że świat stworzył jeden Bóg (już nie wielu bogów). Myśle, że jest to dość jasne i do przyjęcia przez osoby wierzące  stwierdzenie.

Idąc dalej w swoich rozważaniach, antidotum na współczesną wiarę w wielu bogów, tak jak i tysiące lat temu, będzie dalszy rozwój nauki. Tak jak później wyjaśniło się, że pioruny to wyładowania elektryczne a słońce to duża kula gazu, tak teraz wyjąsnienie na gruncie naukowym jak powstał wszechświat znów sprawi, że kult monoteistyczny odejdzie do lamusa i utworzą się nowe grupy wyznaniowe, wielbiące np. multiversum czy czarne dziury potencjalnie będące wrotami do innych światów.

Myśle że nie od parady przykładowo w Watykanie działa na usługi religii chrześcijańskiej grupa naukowców. W czasach szybkiego rozwoju nauki globalne grupy wyznaniowe w swoim interesie powinny zatrudniać naukowców, którzy będą w stanie składnie łączyć założenia wiary z postępem naukowym i na tym gruncie kształtowane będzie dostosowywanie religii do nauki.

Pan Lewski, poruszyłeś ciekawy problem. Czy mamy wolną wolę? Wydawać by się mogło że tak, w końcu mamy możliwość wyboru spośród dostępnych wariantów w danej sytuacji. Gdy stajemy przed wyborem: złe zachowanie- dobre zachowanie, wybieramy przykładowo wariant dobry i pomagamy osobie potrzebującej zamiast ją zignorować. Wydaje nam się, że to my dokonaliśmy wyboru. Jak zaznaczyłeś decyzje te wynikają z uwarunkowań genetycznych, a idąc jeszcze dalej z szeroko pojętych regulacji wszechświata. Kwestia, na ile determinizm może być prawdziwy?
Możliwa jest przecież zmiana swojego zachowania- ktoś z natury jest zły ale potrafi zmienić siebie w bardziej przyjazną jednostkę. Zaburzy wtedy lub zmieni pierwotny determinizm, stan który był mu przeznaczony, bo z pierwotnego przeznaczenia przejdzie w nowy odmienny stan.

21 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-04-22 12:59:40)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Inori napisał/a:

Nie potrafię zaakceptować myśli, że jeśli bogowie faktycznie istnieją, to tylko ten chrześcijan jest prawdziwy. Jestem pewna, że gdyby spytać muzułmanina czy Japończyka, czy ich Bóg/bogowie są prawdziwi, ci argumentowaliby za ich wyższością, równie gorąco jak chrześcijanie.

Jeżeli przyjmiesz system chrześcijański to musisz zaakceptować konsekwencję tego że nie może być dwóch absolutów bo jeden by drugiemu czynił ujmę i sprawiał że ten drugi nie jest absolutem i vice versa. Choć to w zasadzie wynika z logiki greckiej, ale chrześcijaństwo daje tu informację początkową o absolucie Boga.

Natomiast co do przekonania ludzkiego i gorącej argumetacji, a bezpośrednio bardziej do antropomorfizacji to Ksenofanes z Kolofonu powiedział słynne zdanie: "Etiopowie mówią że bogowie mają płaskie nosy i są czarni, z kolei Trakowie że mają niebieskie oczy i są rudzi. Gdyby konie i woły lub lwy umiały malować to pewnie malowałyby bogów w kształcie koni i wołów."


Matt87 napisał/a:

Idąc dalej w swoich rozważaniach, antidotum na współczesną wiarę w wielu bogów, tak jak i tysiące lat temu, będzie dalszy rozwój nauki. Tak jak później wyjaśniło się, że pioruny to wyładowania elektryczne a słońce to duża kula gazu, tak teraz wyjąsnienie na gruncie naukowym jak powstał wszechświat znów sprawi, że kult monoteistyczny odejdzie do lamusa i utworzą się nowe grupy wyznaniowe, wielbiące np. multiversum czy czarne dziury potencjalnie będące wrotami do innych światów.

Co będzie przykładem kolejnej religii opartej na niewiedzy tyle że w świecie w którym wiedzy jest więcej. Uważam że istnienie religii wynika li nie tylko z czystej niewiedzy, jest to także inny system postrzegania i myślenia. Jeżeli istnieje jakaś przyczyna poza wszechświatem to najprawdopodobniej nigdy nie będziemy w stanie jej odkryć nawet jeżeli istnielibyśmy na odpowiednim poziomie inteligencji dostatecznie długo. Poza tym skąd gwarancja że nasz wszechświat nie jest mikrostrukturą w makrostrukturze itd. itd. naukowe poszukiwania mogłyby wtedy trwać w nieskończoność i nie dojść do żadnego rozwiązania. Bliżej wydają się być filozoficzne rozważania przy użyciu narzędzi logicznych. Hellenom udało się ustalić pewne cechy bytu i dojść pewnych rozwiązań co do arche, których współczesna kosmologia i astrofizyka wcale nie negują, właściwie cały czas korzysta się z tego dorobku bo dostarcza nadal najlepszych rozwiązań i cała nauka wywodzi się z dorobku Helleńskiego, chrześcijaństwo wprowadziło tu bajzel jest systemem który jest piekielnie trudno, o ile to w ogóle możliwe, pogodzić z systemem helleńsko-europejskim, z punktu widzenia starożytnych Greków wiele rozwiązań chrześcijańskich (od creacio ex nihilo) jest po prostu dziełem idioty.

Matt87 napisał/a:

Myśle że nie od parady przykładowo w Watykanie działa na usługi religii chrześcijańskiej grupa naukowców.

Nie od parady Watykan od wieków zatrudnia grupy teologów, filozofów i uczonych których zadaniem jest zwalczanie przeciwników doktryny Watykanu w zakresie ich dziedzin.


Matt87 napisał/a:

W czasach szybkiego rozwoju nauki globalne grupy wyznaniowe w swoim interesie powinny zatrudniać naukowców, którzy będą w stanie składnie łączyć założenia wiary z postępem naukowym i na tym gruncie kształtowane będzie dostosowywanie religii do nauki.

Prościej byłoby utrzymać jedynie odpowiedni poziom głupoty w społeczeństwie, Arabom wychodzi to znakomicie, fanatyzm na 200% bez żadnych naukowców. Z punktu widzenia nowoczesnych społeczeństw europejskich, owszem religia nowej generacji byłaby przydatnym narzędziem kontroli mas ludzkich, np. neo-kult Matki-Ziemi. Mniemam natomiast że religia (przynajmniej taka w obecny rozumieniu) nie jest społeczeństwu potrzebna. Przynajmniej nie jest potrzebna do poprawnego funkcjonowania. Usunięcie aksjomatów i systemu obcej religii tylko ułatwiłoby porozumienie. System intelektualny człowieka jest dostatecznym gwarantem że będzie się on zachowywał odpowiednio, jeżeli tylko ten system zostanie dobrze ukształtowany. Jeżeli jednak nawet rodzina w odpowiednio dobrze wychowanym społeczeństwie i odpowiednio ukształtowany Lewiatan nie byłby w stanie 100% populacji wychować tak żeby zachowywała się odpowiednio to po to Lewiatan ma moc ścigania, więzienia ,a w ostateśczności i likwidacji fizycznej, żeby ten niewychowany % unieszkodliwić przez zastraszanie, więzienie lub likwidację.

Niestety religie, ludzie wierni systemom religijnym i ich duchowi przywódcy z zewnątrz, czynią z Lewiatana kalekę albo przestają się go bać i zaczynają z nim walczyć. W efekcie społeczeństwo i ustanowiony przez nie Lewiatan stają się coraz bardziej chimeryczne, niezdolne do wychowywania ani do unieszkodliwiania zagrożeń.

Matt87 napisał/a:

Wydawać by się mogło że tak, w końcu mamy możliwość wyboru spośród dostępnych wariantów w danej sytuacji.

Która to sytuacja jest zdeterminowana

Matt87 napisał/a:

Gdy stajemy przed wyborem: złe zachowanie- dobre zachowanie, wybieramy przykładowo wariant dobry i pomagamy osobie potrzebującej zamiast ją zignorować.

Bo nasz "program kosmiczny" określił że w tej ściśle określonej sytuacji dokonamy właśnie takiego wyboru przez to że urodziliśmy się w takim ,a takim miejscu, z takimi genami, wychowali nas tacy a tacy tak a tak (a sami wcześniej byli zdeterminoiwani) spotkaliśmy takich a takich ludzi którzy powiedzieli nam to ,a to co co wpłynęło na naszą psychikę i mechanizm podejmowania decyzji tak a tak.

Matt87 napisał/a:

Możliwa jest przecież zmiana swojego zachowania- ktoś z natury jest zły ale potrafi zmienić siebie w bardziej przyjazną jednostkę. Zaburzy wtedy lub zmieni pierwotny determinizm, stan który był mu przeznaczony, bo z pierwotnego przeznaczenia przejdzie w nowy odmienny stan.

Niezupełnie, bo w nazwijmy je umownie "zasadach wszeświata" były zapisane warunki które umożliwiły mu tę zmianę. Np. człowiek zdeterminowany na hulakę napotkał zdeterminowane zdarzenie które spowodowało że dostał w łeb w ściśle określony zasadami wszechświata sposób, doznał ściśle określonych przez zasady wszechświata uszkodzeń mózgu które musiały spowodować w zgodzie z zasadami taką ,a nie inną zmianę psychiki i ten człowiek nagle został świętym, mógł nawet doznać objawienia. Człowiekowi wydaje się że ma wolną wolę ale przecież działa zawsze wg. zasad wszechświata, w środowisku działającym wg. zasad wszechświata i ma do czynienia tylko ze zdarzeniami zgodnymi z zasadami wszechświata. Nie może się im sprzeciwić, złamać ich ani zmienić, to jest zupełnie niemożliwe, nawet gdyby miał moc wpływu na zasadę to musiałby jeszcze postanowić zmienić ją w określony sposób ale jego myśl została przez tą zasadę zdeterminowana wcześniej, dlatego nawet obdarzony "boską mocą" człowiek realizowałby tylko "wolę" zasady.

22 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-22 18:41:45)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Po przeczytaniu kilku ostatnich postów odnoszę wrażenie, że autorzy na siłę próbują pokazać, który jest inteligentniejszy, zapodając nam tu pseudointelektualny wykład. W temacie proste pytanie, a ja tu czytam wywody na temat zachowań ludzkich, wszechświecie, determiniźmie, i co tam jeszcze zabłysło w waszych głowach i aż strach się odezwać, bo człowiekowi wydaje się się, że to nie przystoi z tak tęgimi i obeznanymi umysłami w szranki stawać. Ja proponuje poruszyć jeszcze temat fizyki kwantowej.

Moje negatywne odczucia co do religii jak i samej modlitwy wzięły się z tego, że im bardziej wierzyłam tym bardziej zagłębiałam się w symbolikę, historię tejże religii i Biblię. Paradoksalne nie? Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Nawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą. Uważam, że jeśli Bóg istnieje, to nie obchodzi go czy w niego wierzysz czy nie. Jeśli masz w życiu cel, dążysz do niego, nie zapominając po drodze o innych będzie cię wspierał, i jeśli jest niebo, na pewno do niego trafisz, nie ważne czy jesteś chrześcijaninem, czy buddystą, czy muzułmaninem czy bijesz pokłony drzewu albo słońcu.

No i żeby nie było walnę cytat^^

"Wiele osób uważa, że modlitwa do Boga o wyzdrowienie pomaga, a w takim razie muszą oni także wierzyć, że Bóg macza palce w sprowadzaniu choroby i decydowaniu o tym, kto będzie chory, a kto zdrowy.- Jostein Gaarderi"

23

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Inori napisał/a:

Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Nawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

Podałaś swoją opinię. Nie rozumiem jednak, dlaczego popadasz w niesłuszne uogólnienie wrzucając wszystkich do jednego worka? Piszesz o innych osobach z wielkim przekonaniem że racja leży po twojej stronie. To, że ty w taki akurat sposób odbierasz modlitwę wcale nie oznacza że twoje podejście jest prawdziwe w odniesieniu do pozostałych.

Inori napisał/a:

Dziwny jest ten nasz Bóg. Pomógł ateiście bo jeden człowiek się za niego pomodlił, a jak cała rodzina modli się za osobę wierzącą to i tak .uj z nią.

Dla mnie, dziwniejszy od Boga jest człowiek- stworzenie, które sądzi że swoim rozumem ogarnie JEGO.


Inori napisał/a:

Jestem pewna, że gdyby spytać muzułmanina czy Japończyka, czy ich Bóg/bogowie są prawdziwi, ci argumentowaliby za ich wyższością, równie gorąco jak chrześcijanie.

Jestem pewien, że niejeden z Japończyków jest chrześcijaninem, podobnie zresztą jak i niejeden muzułmanin zmienił swoje pierwotne wyznanie. Jakie to ma znaczenie w temacie modlitwy? Czy też może, usiłujesz podważyć słuszność chrześcijaństwa powołując się na inne religie?

24 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-22 18:39:49)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Cadere napisał/a:
Inori napisał/a:

Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Nawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

Podałaś swoją opinię. Nie rozumiem jednak, dlaczego popadasz w niesłuszne uogólnienie wrzucając wszystkich do jednego worka? Piszesz o innych osobach z wielkim przekonaniem że racja leży po twojej stronie. To, że ty w taki akurat sposób odbierasz modlitwę wcale nie oznacza że twoje podejście jest prawdziwe w odniesieniu do pozostałych.

Inori napisał/a:

Dziwny jest ten nasz Bóg. Pomógł ateiście bo jeden człowiek się za niego pomodlił, a jak cała rodzina modli się za osobę wierzącą to i tak .uj z nią.

Dla mnie, dziwniejszy od Boga jest człowiek- stworzenie, które sądzi że swoim rozumem ogarnie JEGO.


Inori napisał/a:

Jestem pewna, że gdyby spytać muzułmanina czy Japończyka, czy ich Bóg/bogowie są prawdziwi, ci argumentowaliby za ich wyższością, równie gorąco jak chrześcijanie.

Jestem pewien, że niejeden z Japończyków jest chrześcijaninem, podobnie zresztą jak i niejeden muzułmanin zmienił swoje pierwotne wyznanie. Jakie to ma znaczenie w temacie modlitwy? Czy też może, usiłujesz podważyć słuszność chrześcijaństwa powołując się na inne religie?

Cadere to się uniosłeś. Po pierwsze - tak, podałam swoją opinię na temat modlitwy, ale gdzie jest tam jakieś "wielkie przekonanie", że racja leży po mojej stronie? Zmuszam kogoś by zgodził się z moją opinią? Dlaczego tak cię to ubodło? Jej... Bo inaczej myślę o modlitwie niż ty? Czyżbym powinna napisać w ten sposób by tak dogłębnie nie urażać? : Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Uważam, żeNawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo według mnie tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

JEGO, jak napisałeś nie da się ogarnąć,dlatego pychą jest pisać przez kogoś, że Bóg wysłuchał właśnie jego modlitwy i uratował człowieka, skąd taka pewność, że tylko on się modlił?! I ciul, że bez sensu to jak cholera, napisze ci taki tylko " taka była jego wola" albo "dla mnie dziwniejszy od Boga jest człowiek - stworzenie, które sądzi, że swoim rozumem ogarnie Jego". Wiem, wiem, wszystko co choć trochę wątpi w Stwórcę jest dla takich jak ty DZIWNE. Zada się nietypowe pytanie, i zamiast konstruktywnej odpowiedzi to chluśnie ci człowiek takim czymś. I muszę się zgodzić, tak, ludzie są naprawdę dziwni.

A ty nie starasz się podważyć słuszności innych religii powołując się na chrześcijaństwo?

Tak samo niejeden chrześcijanin odszedł od wiary, niejeden chrześcijanin odnalazł inną filozofię życiową, albo jego życie wydało się bliższe naukom buddy niż Jezusa. I jakie to ma znaczenie w temacie modlitwy? Jest tu kilka postów nijak mające się do tematu. I co w tym zdaniu jest takiego strasznego? Obraża kogoś? Wrzuć na luz człowieku, bo  zachowujesz się hmm... fanatycznie.

25 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-04-22 18:45:48)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Inori, w Twoim wypadku najlepiej byłoby milczeć, jeżeli nie masz nic sensownego do napisania. Skoro racjonalne przemyślenia bierzesz za pseudointelektualny wykład to muszę napisać, że masz ubogo w głowie. Gdyby tak poczytać posty które popełniasz, to są to rzeczywiście brednie, bez merytorycznego przekazu. Jeżeli czegoś nie wiesz to przeczytaj z uwagą, krytykowanie tylko dlatego że ktoś wie więcej jest infantylne.

Co do zmiany charakteru i pierwotnego przeznaczenia, to rzeczywiście można to ująć w taki sposób. W takim wypadku wszystkie nasze działania są z góry ustalone. To ślepy zaułek, nie można z tym wariantem polemizować, bo co bym nie napisał i jakiej decyzji bym nie podjął, to..będzie to efektem wcześniejszego ustalenia zasad wszechświata o których piszesz.
Tu nasuwają mi się na myśl osoby układające tarota. Czy znają takie zasady i potrafią na podstawie np. kart przewidzieć pewne rzeczy? Czy tarot to bzdura?

26

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Sprawa Boga jest szczególnie interesująca gdyż nie mamy pewności czy istnieje. Jednakże również nigdy mnie nie zawiódł. Niestety nie możemy ciągle Go o cos prosić. Nie może wszystkiego za nas załatwiać jeżeli powiemy że to chcemy i tak ma być. Wiele pracy musimy włożyć sami. Czasami może tak właśnie ma być czyli odwrotnie niż byśmy tego chcieli. Uczymy się w ten sposób wielu rzeczy. Może to jest też próba sprawdzenia czy nie zwątpimy w Niego wtedy gdy cos nie pójdzie po naszej myśli wink

27 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-22 19:14:01)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Matt87 napisał/a:

Inori, w Twoim wypadku najlepiej byłoby milczeć, jeżeli nie masz nic sensownego do napisania. Skoro racjonalne przemyślenia bierzesz za pseudointelektualny wykład to muszę napisać, że masz ubogo w głowie. Gdyby tak poczytać posty które popełniasz, to są to rzeczywiście brednie, bez merytorycznego przekazu. Jeżeli czegoś nie wiesz to przeczytaj z uwagą, krytykowanie tylko dlatego że ktoś wie więcej jest infantylne.

Napisałam swoje wrażenie po ich przeczytaniu. Przemyślenia? Twoje? Może jeszcze WŁASNE? A to ciekawe. Moje posty nie mają merytorycznego przekazu? Prosty, ciekawy temat o mocy modlitwy, w którym zapewne według ciebie KAŻDY inny post ma merytoryczny przekaz? Ja nie napisałam, że KTOŚ wie więcej i i nie napisałam, że dlatego go krytykuje.

28 Ostatnio edytowany przez Cadere (2012-04-22 19:36:29)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Inori napisał/a:

to się uniosłeś. Po pierwsze - tak, podałam swoją opinię na temat modlitwy, ale gdzie jest tam jakieś "wielkie przekonanie", że racja leży po mojej stronie? Zmuszam kogoś by zgodził się z moją opinią? Dlaczego tak cię to ubodło? Jej... Bo inaczej myślę o modlitwie niż ty? Czyżbym powinna napisać w ten sposób by tak dogłębnie nie urażać? : Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Uważam, żeNawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo według mnie tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

JEGO, jak napisałeś nie da się ogarnąć,dlatego pychą jest pisać przez kogoś, że Bóg wysłuchał właśnie jego modlitwy i uratował człowieka, skąd taka pewność, że tylko on się modlił?! I ciul, że bez sensu to jak cholera, napisze ci taki tylko " taka była jego wola" albo "dla mnie dziwniejszy od Boga jest człowiek - stworzenie, które sądzi, że swoim rozumem ogarnie Jego". Wiem, wiem, wszystko co choć trochę wątpi w Stwórcę jest dla takich jak ty DZIWNE. Zada się nietypowe pytanie, i zamiast konstruktywnej odpowiedzi to chluśnie ci człowiek takim czymś. I muszę się zgodzić, tak, ludzie są naprawdę dziwni.

A ty nie starasz się podważyć słuszności innych religii powołując się na chrześcijaństwo?

Tak samo niejeden chrześcijanin odszedł od wiary, niejeden chrześcijanin odnalazł inną filozofię życiową, albo jego życie wydało się bliższe naukom buddy niż Jezusa. I jakie to ma znaczenie w temacie modlitwy? Jest tu kilka postów nijak mające się do tematu. I co w tym zdaniu jest takiego strasznego? Obraża kogoś? Wrzuć na luz człowieku, bo  zachowujesz się hmm... fanatycznie.

I kto się tutaj unosi:)? Twoja wypowiedź jest pełna negatywnych emocji. Niestety, jest również mało czytelna i troszkę wyrwana z kontekstu sad.

   Co do twoich zarzutów- ja nikomu nie narzucam moich racji. Przykładem mogą być wypowiedzi Matt87 i Pana Lewskiego z którymi nie do końca się zgadzam. Cenię jednak ich opinie ponieważ każdy z nas ma do niej prawo. Nie pisze również że osoba niewierząca MUSI nawrócić się na chrześcijaństwo bo tak ja chce i tak musi być.

   Być może nie zrozumiałaś co miałem na myśli także powtórze się z cytatem:

Inori napisał/a:

...To samo tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

Otóż, nie miałaś prawa pisać w taki sposób. Nie znasz innych ludzi i nie masz pojęcia jaki jest ich stosunek w relacji z Bogiem. Z góry zakładasz że to właśnie twoja racja ogarnia wszystkich wokół ciebie. Sens zdania który napisałaś jest więc fałszywym stwierdzeniem które  ty uznajesz za prawdziwe.  Gdybyś przed tym zdaniem zaznaczyła, że jest to tylko twoja opinia ("uważam że" itp.), wówczas do niczego bym się nie przyczepił.

29

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Cadere napisał/a:
Inori napisał/a:

to się uniosłeś. Po pierwsze - tak, podałam swoją opinię na temat modlitwy, ale gdzie jest tam jakieś "wielkie przekonanie", że racja leży po mojej stronie? Zmuszam kogoś by zgodził się z moją opinią? Dlaczego tak cię to ubodło? Jej... Bo inaczej myślę o modlitwie niż ty? Czyżbym powinna napisać w ten sposób by tak dogłębnie nie urażać? : Modlitwa, wiara w jej moc, to coś jak siła przyciągania. Uważam, żeNawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu. To samo według mnie tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

JEGO, jak napisałeś nie da się ogarnąć,dlatego pychą jest pisać przez kogoś, że Bóg wysłuchał właśnie jego modlitwy i uratował człowieka, skąd taka pewność, że tylko on się modlił?! I ciul, że bez sensu to jak cholera, napisze ci taki tylko " taka była jego wola" albo "dla mnie dziwniejszy od Boga jest człowiek - stworzenie, które sądzi, że swoim rozumem ogarnie Jego". Wiem, wiem, wszystko co choć trochę wątpi w Stwórcę jest dla takich jak ty DZIWNE. Zada się nietypowe pytanie, i zamiast konstruktywnej odpowiedzi to chluśnie ci człowiek takim czymś. I muszę się zgodzić, tak, ludzie są naprawdę dziwni.

A ty nie starasz się podważyć słuszności innych religii powołując się na chrześcijaństwo?

Tak samo niejeden chrześcijanin odszedł od wiary, niejeden chrześcijanin odnalazł inną filozofię życiową, albo jego życie wydało się bliższe naukom buddy niż Jezusa. I jakie to ma znaczenie w temacie modlitwy? Jest tu kilka postów nijak mające się do tematu. I co w tym zdaniu jest takiego strasznego? Obraża kogoś? Wrzuć na luz człowieku, bo  zachowujesz się hmm... fanatycznie.

I kto się tutaj unosi:)? Twoja wypowiedź jest pełna negatywnych emocji. Niestety, jest również mało czytelna i troszkę wyrwana z kontekstu sad.

   Co do twoich zarzutów- ja nikomu nie narzucam moich racji. Przykładem mogą być wypowiedzi Matt87 i Pana Lewskiego z którymi nie do końca się zgadzam. Cenię jednak ich opinie ponieważ każdy z nas ma do niej prawo. Nie pisze również że osoba niewierząca MUSI nawrócić się na chrześcijaństwo bo tak ja chce i tak musi być.

   Być może nie zrozumiałaś co miałem na myśli także powtórze się z cytatem:

Inori napisał/a:

...To samo tyczy się ludzi modlących, którzy interpretują to jako moc Bożą.

Otóż, nie miałaś prawa pisać w taki sposób. Nie znasz innych ludzi i nie masz pojęcia jaki jest ich stosunek w relacji z Bogiem. Z góry zakładasz że to właśnie twoja racja ogarnia wszystkich wokół ciebie. Sens zdania który napisałaś jest więc fałszywym stwierdzeniem które  ty uznajesz za prawdziwe.  Gdybyś przed tym zdaniem zaznaczyła, że jest to tylko twoja opinia ("uważam że" itp.), wówczas do niczego bym się nie przyczepił.

Ah ta poprawność polityczna.

30 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-04-22 20:46:17)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Inori napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Inori, w Twoim wypadku najlepiej byłoby milczeć, jeżeli nie masz nic sensownego do napisania. Skoro racjonalne przemyślenia bierzesz za pseudointelektualny wykład to muszę napisać, że masz ubogo w głowie. Gdyby tak poczytać posty które popełniasz, to są to rzeczywiście brednie, bez merytorycznego przekazu. Jeżeli czegoś nie wiesz to przeczytaj z uwagą, krytykowanie tylko dlatego że ktoś wie więcej jest infantylne.

Napisałam swoje wrażenie po ich przeczytaniu. Przemyślenia? Twoje? Może jeszcze WŁASNE? A to ciekawe. Moje posty nie mają merytorycznego przekazu? Prosty, ciekawy temat o mocy modlitwy, w którym zapewne według ciebie KAŻDY inny post ma merytoryczny przekaz? Ja nie napisałam, że KTOŚ wie więcej i i nie napisałam, że dlatego go krytykuje.

Dokładnie, moje własne przemyślenia. W czym widzisz problem?


lenkaa22 napisał/a:

Sprawa Boga jest szczególnie interesująca gdyż nie mamy pewności czy istnieje. Jednakże również nigdy mnie nie zawiódł. Niestety nie możemy ciągle Go o cos prosić. Nie może wszystkiego za nas załatwiać jeżeli powiemy że to chcemy i tak ma być. Wiele pracy musimy włożyć sami. Czasami może tak właśnie ma być czyli odwrotnie niż byśmy tego chcieli. Uczymy się w ten sposób wielu rzeczy. Może to jest też próba sprawdzenia czy nie zwątpimy w Niego wtedy gdy cos nie pójdzie po naszej myśli wink

Dwa pierwsze zdania same sobie zaprzeczają smile Ludzie, podciągacie tyle różnych rzeczy pod boską interwencję i boską obecność że to się pobocznemu obserwatorowi dziwne wydałoby. Pewne proste rzeczy są po prostu tym czym są, nie ma sensu utożsamiać ich czy mieszać z bogami. Nie twórzcie własnych wariantów, że może tak może siak. Skoro na dobrą sprawę istnienie Boga i tego jaki jest pozostaje kwestią sporną (a wg niektórych jest nie do ogarnięcia przez ludzki intelekt), to pisanie o jego atrybutach jest tym samym, czym opisywanie osoby przebywającej po raz pierwszy w ciemnej piwnicy bez świateł co widzi na ścianach.

31 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-04-24 17:19:32)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Inori napisał/a:

Po przeczytaniu kilku ostatnich postów odnoszę wrażenie, że autorzy na siłę próbują pokazać, który jest inteligentniejszy, zapodając nam tu pseudointelektualny wykład.

Nic nie wykładam, nie musisz tego czytać, prowadzę normalny, kulturalny dyskurs z kolegą który jest zainteresowany tematem.
Ale zastanawia mnie jakie masz kwalifikacje żeby nazywać nasze wypowiedzi pseudointelektualizmem?

Inori napisał/a:

W temacie proste pytanie, a ja tu czytam wywody na temat zachowań ludzkich, wszechświecie, determiniźmie, i co tam jeszcze

Zastanawiamy się nad problemem, postawiono pytanie, my szukamy odpowiedzi.

Inori napisał/a:

zabłysło w waszych głowach i aż strach się odezwać, bo człowiekowi wydaje się się, że to nie przystoi z tak tęgimi i obeznanymi umysłami w szranki stawać. Ja proponuje poruszyć jeszcze temat fizyki kwantowej.

A jednak odważyłaś się odezwać. Co fizyki kwantowej niestety nie znam się na niej i nie widzę związku pomiędzy działaniem modlitwy ,a fizyką kwantową.

Inori napisał/a:

Moje negatywne odczucia co do religii

Nie mam nic do twoich odczuć co religii jakie by one nie były


Inori napisał/a:

jak i samej modlitwy wzięły się z tego, że im bardziej wierzyłam tym bardziej zagłębiałam się w symbolikę, historię tejże religii i Biblię.

Że im bardziej się zagłębiałaś to co?

Inori napisał/a:

Nawet jak się nie modlimy, i ktoś jest nie wierzący a usilnie skupia się nad czymś odczuwa coś jak energię, siłę. A to pozwala mu na realizację planu.

Nigdy czegoś takiego nie odczułem. A poza tym osobiste odczucia nie mają zbyt wiele wspólnego z obiektywną rzeczywistością...

Inori napisał/a:

Uważam, że jeśli Bóg istnieje, to nie obchodzi go czy w niego wierzysz czy nie. Jeśli masz w życiu cel, dążysz do niego, nie zapominając po drodze o innych będzie cię wspierał, i jeśli jest niebo, na pewno do niego trafisz, nie ważne czy jesteś chrześcijaninem, czy buddystą, czy muzułmaninem czy bijesz pokłony drzewu albo słońcu.

To twój pogląd, część specjalistów ma podobne zdanie, część zupełnie inne. Myślę że Boga, o ile jest, nie wiążą twoje poglądy.


Inori napisał/a:

No i żeby nie było walnę cytat^^

"Wiele osób uważa, że modlitwa do Boga o wyzdrowienie pomaga, a w takim razie muszą oni także wierzyć, że Bóg macza palce w sprowadzaniu choroby i decydowaniu o tym, kto będzie chory, a kto zdrowy.- Jostein Gaarderi"

Żeby nie było czego?
Jostein Gaarderi- rzeczywiście głęboką myśl wyraził :] A aforyzmy są żeby zabawiać towarzystwo ,a nie dyskutować.

lenkaa22 napisał/a:

Sprawa Boga jest szczególnie interesująca gdyż nie mamy pewności czy istnieje. Jednakże również nigdy mnie nie zawiódł.

Nie mamy pewności że istnieje... JEDNAKŻE nigdy mnie nie zawiódł.

Powyższe zdanie zawiera ukryte zaprzeczenie braku pewności co do istnienia i przemyca czytelnikowi przekaz że istnieje- mamy ciekawy materiał pokazujący sposób szerzenia się wiary. Ludzie słuchając takich przypowieści są skłonni wierzyć bo podświadomość otrzymuje kontrabandę w postaci przekazu że istnieje, pomimo że logicznie można wyciągnąć wniosek że Bóg może nie istnieć bo jeżeli nigdy nie zawiódł to mogło być tak że nie ma kto zawodzić.

Żeby nie było że atakuję, nie piję do twojej wiary tylko zaciekawiła mnie konstrukcja lingwistyczna i jej skutki.


Inori napisał/a:

Ah ta poprawność polityczna.

Jest różnica między niepoprawnością polityczną ,a zwyczajnym głoszeniem nieprawdy. Napisałaś "ludzie odczuwają" - w języku polskim taka konstrukcja oznacza że informacja ta dotyczy WSZYSTKICH ,a to jest oczywista nieprawda. Poprawność polityczna nie ma tu nic do rzeczy.


Cadere napisał/a:

Co do twoich zarzutów- ja nikomu nie narzucam moich racji. Przykładem mogą być wypowiedzi Matt87 i Pana Lewskiego z którymi nie do końca się zgadzam. Cenię jednak ich opinie ponieważ każdy z nas ma do niej prawo. Nie pisze również że osoba niewierząca MUSI nawrócić się na chrześcijaństwo bo tak ja chce i tak musi być.

Ja chciałem zasygnalizować tylko jak dotąd że nie wyrażam tu swoich poglądów tylko rozważam różne problemy i piszę co w jakim ujęciu jak wygląda. Skądinąd pytanie "Czy modlitwa pomaga?" wydaje się być pytaniem o prawdę ,a nie poglądy, a poglądy nawet w kierunku prawdy nie zmierzają, nie mówiąc już o zbliżaniu się do niej.

Matt87 napisał/a:

Co do zmiany charakteru i pierwotnego przeznaczenia, to rzeczywiście można to ująć w taki sposób. W takim wypadku wszystkie nasze działania są z góry ustalone. To ślepy zaułek, nie można z tym wariantem polemizować, bo co bym nie napisał i jakiej decyzji bym nie podjął, to..będzie to efektem wcześniejszego ustalenia zasad wszechświata o których piszesz.
Tu nasuwają mi się na myśl osoby układające tarota. Czy znają takie zasady i potrafią na podstawie np. kart przewidzieć pewne rzeczy? Czy tarot to bzdura?

Z nutą sarkazmu powiem że wydaje mi się mało prawdopodobne aby twórcy Tarota odkryli klucz do "początkowego wzoru wszechświata" i sposób wyliczania zdarzeń w różnych momentach istnienia wszechświata przynajmniej dla konkretnych ludzi na naszej planecie. Tak samo wątpię by byli zdolni wyliczać te zdarzenia na podstawie aktualnych "danych" jedynie od momentu teraźniejszego naprzód. Bliżej są już pewnie normalne, "heurystyczne" ludzkie przewidywania oparte o empiria z przeszłości, człowiek jest w stanie w jakimś przybliżeniu wyłowić pewne istotne parametry ze zdarzeń przeszłych które mogą spowodować podobne skutki w przyszłości gdy się powtórzą.

Totalny determinizm jest konsekwentny i spójny, dlatego trudno jest mu zaprzeczyć. Nie sposób też w ogóle wykluczyć determinizmu bo absurdalnym wydawałoby się leżące na takim gruncie stwierdzenie że np. "E=mc2" nie ma wpływu na człowieka. Natomiast istnienie detrminizmu o ile potencjalnie odbiera nam wolą wolę, o tyle nadaje coś w rodzaju sensu ludzkiemu życiu- wszechświat wyraża swoją potencjalność przez człowieka- sam fakt jego istnienia oraz to że w oparciu o zasady wszechświata człowiek np. tworzy muzykę inną niż struktury nieożywione. Można zagrać prawdziwy akord we wszechświecie i człowiek tego dokonuje, człowiek również przygląda się wszechświatowi od środka i zastanawia nad nim.

Proponuję jednak skończyć dyskusję o determinizmie bo odbiega to od pytania zadanego w wątku.

Matt87 napisał/a:

(a wg niektórych Bóg jest nie do ogarnięcia przez ludzki intelekt)

W zasadzie to jest podstawowy pogląd większości nurtów chrześcijańskich, ale oczywiście nasi księża i biskupi są tak rozpolitykowani nie tłumaczą wiernym ani prawd ani zasad wiary ani nawet doktryny. Efekt jest taki że wierni wiedzą że mają głosować na Prawo i Sprawiedliwość i że "zbawienie przyszło przez Krzyż"(cokolwiek to właściwie znaczy) ale nie mają żadnego pojęcia o własnej religii. Gdyby współcześni chrześcijanie poczytali takich klasyków jak św. Augustyn czy św. Tomasz (albo przynajmniej poczytali JPII zamiast tylko stawiać mu pomniki z plastiku) to przynajmniej można by było w ramach ich systemu z nimi podyskutować, a tak można w najlepszym razie doczekać się inwektyw.

32

Odp: Czy modlitwa pomaga?

a co z ludźmi, którzy święcie twierdzą, że głęboko wierzą w Boga, codziennie klepią różaniec, biegają do kościoła kilka razy w tygodniu, ale w życiu codziennym nie stosują się do (hmmm.. jakby to ująć) praw Biblii i wiary? jak sądzicie, co oni chcą sobie/innym udowodnić ? chodzi mi o to
mam taką sąsiadkę. dewotka straszna, z różańcem w ręku idzie przez świat, a pismo święte ma zapewne w małym palcu, ale ciągle są z nią jakieś problemy. biega, rozsiewa niepotrzebne plotki, robi innym na złość, kłóci się, wyzywa, wyklina ludzi. tego chyba biblia nie nakazuje. moja rodzina już po raz X stała się przedmiotem jej plotek. mało tego, ta sąsiadka jest teściową mojej ciotki. przy każdej wizycie cioteczka przychodzi do nas z płaczem, po co zatem jej ta cała szopka z kościołem, modlitwą ?

nigdy jakoś nie potrafiłam tego zrozumieć. ja ogólnie zostałam wychowana w wierze katolickiej, chodzę co niedzielę do kościoła (raz tylko nie byłam i potem cały tydzień miałam wyrzuty sumienia. nie wiem czy to wynika z tego jak zostałam wychowana, ale nie czuję jakiejś głębokiej potrzeby duchowej przebywania w kościele), ale modlę się bardzo rzadko, a jak już, to nie recytuję regułek, tylko po prostu przed snem leżąc w łóżku dziękuję za udany dzień.

hmm.. czy mi to coś daje? wydaje mi się że jedynie satysfakcję, że podziękowałam za coś co otrzymałam. jeżeli chodzi o jakieś prośby, to "modlitwa" odbywa się w ten sam sposób.
ogólnie staram się przestrzegać zasad moralnych zawartych w piśmie świętym, ale w jednej kwestii nie zgadzam się z prawami kościoła. uważam to za moją osobistą sprawę. moje życie - moje poglądy smile

najwyżej spalę się w piekle big_smile

33

Odp: Czy modlitwa pomaga?
pink_lullaby napisał/a:

a co z ludźmi, którzy święcie twierdzą, że głęboko wierzą w Boga, codziennie klepią różaniec, biegają do kościoła kilka razy w tygodniu, ale w życiu codziennym nie stosują się do (hmmm.. jakby to ująć) praw Biblii i wiary? jak sądzicie, co oni chcą sobie/innym udowodnić ? chodzi mi o to
mam taką sąsiadkę. dewotka straszna, z różańcem w ręku idzie przez świat, a pismo święte ma zapewne w małym palcu, ale ciągle są z nią jakieś problemy. biega, rozsiewa niepotrzebne plotki, robi innym na złość, kłóci się, wyzywa, wyklina ludzi. tego chyba biblia nie nakazuje. moja rodzina już po raz X stała się przedmiotem jej plotek. mało tego, ta sąsiadka jest teściową mojej ciotki. przy każdej wizycie cioteczka przychodzi do nas z płaczem, po co zatem jej ta cała szopka z kościołem, modlitwą ?

To zależy od tego czym jest dla nas modlitwa osobista i wspólna z innymi wiernymi w kościele. W Kościele Katolickim jest trochę specyficznie, bo jest to traktowane jako obowiązkowy uczynek będący zasługą i przybliżający do zbawienia. Stąd moim zdaniem ten nacisk na ilość a nie na jakość. Twoja sąsiadka ma pewnie zakodowane, że każdy "odklepany" różaniec to kolejny punkt na jej "koncie" u Pana Boga. Modlitwa sama z siebie nikogo nie uczyni lepszym.

34

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Oziornoje to historia w kategoriach cudu. W 1936 r. zesłano tutaj Polaków. Deportacje odbywały się wzdłuż linii kolejowych, potem ciężarówkami wywożono ludzi na step. Na stepie powstała wioska. Najpierw mieszkali w namiotach, potem budowali ziemianki. Ludzie zesłani byli, aby umrzeć z głodu i zimna. Ale Bóg o nich nie zapomniał. Ziemię skutą lodem nagle słońce rozmroziło, powstało wielkie jezioro, a w nim niewyobrażalna ilość ryb. (Jezioro ? stąd Oziornoje). Był to rok 1941. Wówczas zaczęła się wojna i wielki głód. Ryba była ratunkiem dla całej okolicy. Cud był, bo wielka była ich wiara. Przyjechali z wiarą i z różańcem w ręku. Uratował ich Różaniec. Był jak ?ósmy sakrament?.

35

Odp: Czy modlitwa pomaga?
kms33 napisał/a:

Oziornoje to historia w kategoriach cudu. W 1936 r. zesłano tutaj Polaków. Deportacje odbywały się wzdłuż linii kolejowych, potem ciężarówkami wywożono ludzi na step. Na stepie powstała wioska. Najpierw mieszkali w namiotach, potem budowali ziemianki. Ludzie zesłani byli, aby umrzeć z głodu i zimna. Ale Bóg o nich nie zapomniał. Ziemię skutą lodem nagle słońce rozmroziło, powstało wielkie jezioro, a w nim niewyobrażalna ilość ryb. (Jezioro ? stąd Oziornoje). Był to rok 1941. Wówczas zaczęła się wojna i wielki głód. Ryba była ratunkiem dla całej okolicy. Cud był, bo wielka była ich wiara. Przyjechali z wiarą i z różańcem w ręku. Uratował ich Różaniec. Był jak ?ósmy sakrament?.

Uratował ich Bóg a nie żaden różaniec.

36

Odp: Czy modlitwa pomaga?

ja modle sie rano i wieczorem. Rano prosze a wieczorem dziekuje za to co dostalam wink

37

Odp: Czy modlitwa pomaga?
pink_lullaby napisał/a:

a co z ludźmi, którzy święcie twierdzą, że głęboko wierzą w Boga, codziennie klepią różaniec, biegają do kościoła kilka razy w tygodniu, ale w życiu codziennym nie stosują się do (hmmm.. jakby to ująć) praw Biblii i wiary? jak sądzicie, co oni chcą sobie/innym udowodnić ? chodzi mi o to
mam taką sąsiadkę. dewotka straszna, z różańcem w ręku idzie przez świat, a pismo święte ma zapewne w małym palcu, ale ciągle są z nią jakieś problemy. biega, rozsiewa niepotrzebne plotki, robi innym na złość, kłóci się, wyzywa, wyklina ludzi. tego chyba biblia nie nakazuje. moja rodzina już po raz X stała się przedmiotem jej plotek. mało tego, ta sąsiadka jest teściową mojej ciotki. przy każdej wizycie cioteczka przychodzi do nas z płaczem, po co zatem jej ta cała szopka z kościołem, modlitwą ?

nigdy jakoś nie potrafiłam tego zrozumieć. ja ogólnie zostałam wychowana w wierze katolickiej, chodzę co niedzielę do kościoła (raz tylko nie byłam i potem cały tydzień miałam wyrzuty sumienia. nie wiem czy to wynika z tego jak zostałam wychowana, ale nie czuję jakiejś głębokiej potrzeby duchowej przebywania w kościele), ale modlę się bardzo rzadko, a jak już, to nie recytuję regułek, tylko po prostu przed snem leżąc w łóżku dziękuję za udany dzień.

hmm.. czy mi to coś daje? wydaje mi się że jedynie satysfakcję, że podziękowałam za coś co otrzymałam. jeżeli chodzi o jakieś prośby, to "modlitwa" odbywa się w ten sam sposób.
ogólnie staram się przestrzegać zasad moralnych zawartych w piśmie świętym, ale w jednej kwestii nie zgadzam się z prawami kościoła. uważam to za moją osobistą sprawę. moje życie - moje poglądy smile

najwyżej spalę się w piekle big_smile

W katolicyzmie najważniejsze są uczynki o charakterze obrzędowym, co wynika prawdopodobnie z przyczyn ekonomicznych. Zwróć uwagę że ekskomuniki nie stosowano względem zbrodniarzy, ale względem niepokornych myślicieli którzy stanowili zagrożenie dla doktryny KK i mogli spowodować spadek liczby wiernych KK co miałoby wymierny wpływ na jego dochody i wpływy polityczne. Twoje zachowanie jest natomiast bardziej "heretyckie" niż katolickie.

kms33 napisał/a:

Oziornoje to historia w kategoriach cudu. W 1936 r. zesłano tutaj Polaków. Deportacje odbywały się wzdłuż linii kolejowych, potem ciężarówkami wywożono ludzi na step. Na stepie powstała wioska. Najpierw mieszkali w namiotach, potem budowali ziemianki. Ludzie zesłani byli, aby umrzeć z głodu i zimna. Ale Bóg o nich nie zapomniał. Ziemię skutą lodem nagle słońce rozmroziło, powstało wielkie jezioro, a w nim niewyobrażalna ilość ryb. (Jezioro ? stąd Oziornoje). Był to rok 1941. Wówczas zaczęła się wojna i wielki głód. Ryba była ratunkiem dla całej okolicy. Cud był, bo wielka była ich wiara. Przyjechali z wiarą i z różańcem w ręku. Uratował ich Różaniec. Był jak ?ósmy sakrament?.

Przypadek. Zrozumcie ludzie że nawet jeżeli wierzycie w Boga to macie w niego WIERZYĆ ,a nie szukać dowodów, jest powiedziane "błogosławieni ci którzy nie widzieli ,a uwierzyli". Szukanie cudów to szukanie przypadków empirycznych, bliżej temu do badań obserwacyjnych niż do aktu wiary.

38

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Pan Lewski nigdy nie myślałam o tym od tej strony. ale po przemyśleniu sprawy, zgadzam się w 100%. w historii świata nie mogę znaleźć jakiegoś konkretnego przykładu nałożenia ekskomuniki na przestępcy... zawsze 'obrywał' ktoś głoszący swoje, odmienne od zasad Kościoła, zasady. więc zapewne kilkaset lat temu zostałabym wykluczona ze wspólnoty katolickiej -.-

co do szukania cudu na siłę, również wydaje mi się, że wiara jest wiarą i nie powinna się podpierać udokumentowanymi przypadkami cudów. wiara powinna wypływać sama z siebie, a nie z przykładów które można "zobaczyć" czy "poczuć"

39 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-12-17 20:16:18)

Odp: Czy modlitwa pomaga?

A ze mną to bywało różnie. Czami modliłam się gorliwie a czasami wcale. Było to chyba związane bezpośrednio ze mną - czasami po prostu brakowało mi wiary.
Od jakiegoś czasu wróciłam na właściwą drogę. Zaczęłam się modlić i wszystko powoli zaczęło się znowu układać:)
Możecie wierzyć mi albo nie, ale to na prawdę pomaga. Ostatnio słuchałam nagrania pewnej konferencji, którą znalazłam tutaj: spam . To jeszcze bardziej upewniło mnie w tym, że należy i przede wszystkim warto jest się modlić każdego dnia.

40

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Matt87 napisał/a:

A ja mam odwrotnie. Przez wiele lat zanim stałem się ateistą jako katolik modliłem się do Boga w różnych sprawach, trwało to do okresu licealnego (czyli sporo lat młodości), kiedy doznałem niejakiego oświecenia. Nie bez znaczenia była tutaj też rotacja moich zainteresowań w kierunku nauki. Bóg nigdy nie spełnił czegokolwiek, o co się gorąco modliłem. I nie było to klepanie formułek jak robi wielu katolików ale próba nawiązania dialogu, który okazał się monologiem.

A czy próbowałeś modlić się do innego boga? Według mnie katolickie bóstwo jest opiekunem Żydów i jeśli nie masz żydowskich korzeni w rodzinie, to nie jest dziwne, że nie otrzymałeś żadnego wsparcia. Od siebie dodam, że możesz zacząć od Amona. Można powiedzieć, że polecam.

41

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Odkopując...  pink_lullaby to bez urazy ale mało wiesz o historii Kościoła. Bo "przestępstwo" takie jak je rozumiemy w sensie świeckim, z reguły jeśli już, to powoduje ekskomunikę latae sententiae czyli automatyczną, bez osobnego aktu biskupa czy papieża. Np. Ali Agça za próbę zabójstwa papieża z automatu zaciągnął na siebie ekskomunikę (jakkolwiek jako niekatolik zapewne się nią niezbyt przejmuje).

Inny przypadek - w 1517 po wystąpieniu Lutra, ostatecznie nałożono na niego ekskomunikę i trudno się temu dziwić - Luter wychodząc częściowo od słusznych postulatów (częściowo, bo np. jego zajadły antysemityzm jest nie do obrony), zastosował źle metody ich osiągania, niszcząc jedność chrześcijaństwa. Zresztą jego późniejsze postępowanie (pijaństwo, życie bez ślubu z byłą mniszką czy nawoływanie rycerstwa, aby zbuntowanych chłopów Müntzera "mordować jak wściekłe psy") potwierdziło słuszność nałożonej kary.

42 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-06-16 18:48:28)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Tissol napisał/a:

Odkopując...  pink_lullaby to bez urazy ale mało wiesz o historii Kościoła. .

"bez urazy"... "mało wiesz"

Co za wredny typ...


Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Bo masz rozum, dwie ręce i chęć
Twoje miejsce na Ziemi tłumaczy
Zaliczona matura na pięć
Są tacy - to nie żart
Dla których jesteś wart

Mniej niż zero

43

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Gary napisał/a:
Tissol napisał/a:

Odkopując...  pink_lullaby to bez urazy ale mało wiesz o historii Kościoła. .

"bez urazy"... "mało wiesz"

Co za wredny typ...

Bynajmniej. Nie napisałem tego żeby ją urazić, tylko żeby wskazać, że jest odwrotnie niż myśli, vide reszta mojego posta.

44

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Tissol napisał/a:
Gary napisał/a:
Tissol napisał/a:

Odkopując...  pink_lullaby to bez urazy ale mało wiesz o historii Kościoła. .

"bez urazy"... "mało wiesz"

Co za wredny typ...

Bynajmniej. Nie napisałem tego żeby ją urazić, tylko żeby wskazać, że jest odwrotnie niż myśli, vide reszta mojego posta.






Tissol napisał/a:

żeby wskazać, że jest odwrotnie niż myśli

Serio?

Wg mnie napiałeś, że ona mało wie:

Tissol napisał/a:

"bez urazy"... "mało wiesz"



Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.

45

Odp: Czy modlitwa pomaga?

No tak. I z powodu niedostatecznej wiedzy ma błędny pogląd na tę sprawę. Czy to jest obraźliwe?

46

Odp: Czy modlitwa pomaga?

Tak,ale tylko do Boga,kiedy Posrednikiem jest Jezus

47

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Tissol napisał/a:

No tak. I z powodu niedostatecznej wiedzy ma błędny pogląd na tę sprawę. Czy to jest obraźliwe?

Nie jest obraźliwe.

Zastanów się nad emocjami.

48 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-06-17 10:44:57)

Odp: Czy modlitwa pomaga?
JuliaUK33 napisał/a:

Tak,ale tylko do Boga,kiedy Posrednikiem jest Jezus

Masło maślane.

49

Odp: Czy modlitwa pomaga?
Legat napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Tak,ale tylko do Boga,kiedy Posrednikiem jest Jezus

Masło maślane.

Tylko tyle masz do napisania? Nic ciekawszego na ten temat?

50

Odp: Czy modlitwa pomaga?
JuliaUK33 napisał/a:
Legat napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Tak,ale tylko do Boga,kiedy Posrednikiem jest Jezus

Masło maślane.

Tylko tyle masz do napisania? Nic ciekawszego na ten temat?

Jezus nie jest żadnym pośrednikiem, czy Pośrednikiem. Gdyby Bóg miał ukazać się ludziom w ludzkiej postaci, była by to postać Jezusa. Tak jak to zostało opisane w Biblii.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy modlitwa pomaga?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024