We wtorek mąż wyjeżdża na tydzień a ja zostaną sama z córcią.Boję się nocy dlatego że nerwica jest podstępna i najłatwiej "atakuję" wtedy gdy jest ciemno ,cicho i nie ma przy nas nikogo kto by dał nam poczucie bezpieczeństwa.Kiedyś w ogóle nie bałam się zostawać sama na noc a teraz jestem niewolnikiem własnych myśli i emocji.Już raz byłam sama w nocy i myślałam że umrę (trzy godziny mnie trzymało)Teraz jeszcze będę z córcią a niestety gdy mam atak lęku dopadają mnie natrętne myśli w stylu"a jak zrobię dziecku krzywdę"(wy mamy wyobrażacie sobie jak mi musi być ciężko z tymi myślami)
Mam jedno wyjście mogę jechać do teściów(mieszkają w tej samej miejscowości) ale teściowa pomimo tego że dobra kobieta to upierdliwa i bardzo skupiająca się na dziecku.
Do tego chciałabym zawalczyć i dać radę-przynajmniej jedną noc przenocować sama z córką-jak myślicie powinnam spróbować?
1 2010-07-04 22:09:21 Ostatnio edytowany przez Abra (2010-07-04 22:10:44)
Abra dokładnie Cię rozumiem ponieważ sama leczę się na nerwicę lękową, i nie wyobrażam sobie żebym spała sama bez mojego narzeczonego! I w ogóle nie wyobrażam sobie że miałby wyjechać na tydzień i mnie zostawić, już raz wyjechał na 3 tygodnie.. a ja przeżywałam piekło na ziemi.. Nerwica lękowa jest bezlitosna i przebiegła, nie wiadomo kiedy zaatakuje, u mnie największe napady były w nocy tak jak u Ciebie. Już dłużej nie mogłam z tym żyć i zaczęłam brać leki antydepresyjne, może i ty powinnaś spróbować bo mi pomogły, nie mam już ataków, wszystkie lęki znikły. Zasypiam spokojnie i wstaje wypoczęta
Ja na Twoim miejscu pojechałabym do teściów ze względu na córkę, skoro mówisz że masz takie myśli.. A jeżeli uważasz że jesteś na tyle silna i potrafisz zapanować nad lękami to spróbuj zostać jedną noc w domku z córką.
Abra mam to samo co ty, noc jest dla mnie koszmarem.Na twoim miejscu nocowałbym jednak u teściowej.W takich chwilach nie można być samemu.
Co do leków to brałam antydepresyjne prawie 9 miesięcy-ale lęki i niepokoje całkowicie nie zniknęły więc w końcu odstawiłam bo stwierdziłam że tabletki nie rozwiążą problemu.Ostatnio rzadziej mam ataki lęku-(od kąt chodzę do psychoterapeuty)Niektóre powody moich lęków znam a inne są mi całkowicie obce. Powiem wam jednak że jakiś wewnętrzny głos mówi mi ze powinnam spróbować.W końcu wiem że atak lęku mnie nie zabiję-chociaż jedną noc zostać sama.
Kup sobie psa lub kota i włącz światło, ja tak robię. Pomaga. krokodyl.
6 2010-07-05 21:11:56 Ostatnio edytowany przez Abra (2010-07-05 21:14:47)
Mam królika
A tak na serio to myślę o piesku tylko cały czas się waham bo mamy malutkie mieszkanie.
Chodź tak naprawdę nie chodzi o ciemność tylko świadomość tego ze wszyscy śpią i jak będę miała atak lęku nikt mi nie pomoże i np. umrę czy zwariuję i zrobię jakąś głupotę.To są główne głupie ,natrętne myśli pojawiające się w głowie podczas ataku lęku
Doskonale cię rozumie i twoje obawy.Jeżeli jesteś gotowa na to,aby odważyć się spać sama w domu, to spróbuj.Nie masz nic do stracenia.Gdyby ci się jednak nie udało,masz wyjście-jechać do teściowej.Przeczytałam kiedyś,,Uczyń to czego się lękasz,a śmierć lęku będzie rzeczą pewną"
Pewnie gdybyś raz została sama i zobaczyła,że nic złego się nie dzieje twój problem byłby rozwiązany.
Życzę odwagi.
Jednak Victoria32 nie dam rady.Sądziłam że podołam ale jednak od wczoraj mnie to męczyło-strach przed samotnością.Jednak to jeszcze nie mój czas (chyba że z teściami nie wytrzymam to wrócę
Tak strasznie chciałabym sobie udowodnić że podołam. . . i z jednej strony coś mi mówi dasz radę a z drugiej-jedź do ludzi będziesz się czuła bezpiecznie
Abra nie ma co zgrywać bohaterki. Jesli się leczysz lepiej bedzie jak pojedziesz do teściów. Jak Cię zdenerwują zawsze mozesz grzecznie ich przeprosic i wyjsc na spacer. Pozdrawiam ![]()
10 2010-07-06 17:41:41 Ostatnio edytowany przez victoria32 (2010-07-06 17:43:42)
Abra cokolwiek zrobisz,będzie dobrze pamiętaj nic na siłę.Ty sama zdecydujesz kiedy przyjdzie na wszystko czas.Ja niestety sama w domu nie zostanę,z takiego samego powodu jak ty.Po innych domach również nie sypiam,bo boję się ataku paniki,a póżniej tego co będzie dalej...gapie,pośmiewisko,jakieś przedstawienie-tak to widzę.Wolę zostać w domu i zaoszczędzić sobie i innym niepotrzebnych widoków.Pociesz się tym,że tydzień to nie tak długo.Nawet w tym najgorszym zobaczmy trochę dobrego.
Dziewczyny zostałam sama! Wróciłam od teściów bo tam też się nie czułam dobrze(tak bardzo nie lubię spać poza domem) a po za tym tak bardzo chciałam zawalczyć,spróbować.Oczywiście całego tygodnia nie będę spałą sama z małą ale chociaż jedną noc by udowodnić sobie że dam radę.I wiecie co wierzę że będzie o.k.Trzymajcie kciuki.Odezwę się jutro lub jeszcze dzisiaj(jeśli mnie złąpię)
Mam nadzieję,że poszło dobrze.Z niecierpliwością czekam na wiadomość od ciebie.
Tak udało się!
Jestem taka zadowolona z tego powodu.oczywiście łapał mnie niepokój i wiedziałam że mogę się łatwo nakręcić i mieć atak lęku ale zadbałam o siebie.Wypiłam sobie melisę.Zostawiłam zapalone światło w kuchni i w pokoju w którym śpię lampkę.Porozmawiałam trochę z Bogiem i głęboko pooddychałam.W każdym bądź razie łapało mnie kilka razy ale starałam się rozluźnić i myśleć o tym jakie leżenie w łóżku i spanie jest przyjemne i o tym co muszę zrobić jutro (czyli już dzisiaj).Naprawdę bardzo się cieszę że mi się udało.
Cieszę się,że ci się udało.Każdej następnej nocy będzie ci coraz lżej.W końcu zniknie twój strach.Gratulacje.
Wiesz Victoria dzisiaj spałam u teściów i to była okropna noc.Nic mi tam nie pasowało-za głośno-(samochody jeżdżące pod blokiem,głośno otwierające się drzwi,teściowa hałasująca od rana),za duszno,poduszka nie taka,jasiek nie taki a nawet kołdra nie taka w dotyku jaką lubię.Wiem może i to się czyta dziwnie ale naprawdę ja po prostu mam duże problemy ze spaniem po za domem.Muszę mieć ciszę i chłód.Zresztą bardzo często śpię w stoperach ale jak tam je włożyłam to nie czułam się bezpiecznie więc musiałam ściągnąć.No i tu pojawił się kolejny problem-chyba muszę spać znów sama w domu a pomimo tego ze ostatnio nie miałam ataku leku to i tak się tego obawiam,bo jak wiesz to że nie miałam ostatnio napadu lęku nie powoduję że teraz też nie będę miała.Cholerstwo jedno!Człowiek jest ubezwłasnowolniony.
Do tego po tej nie fajnej nocy jestem w gorszym stanie psychicznym.Łapie mnie nie pokój i w ogóle.
Dobra kończę ale na pewno się odezwę.
Jak ja to rozumiem
Ja nie tyle mam leki zostac sama, tylko boje sie byc bez meza.
Zalozylam nawet post na ten temat, ale jakos chyba nikt nie ma z tym problemu, bo moze to ja jestem jakas dziwna
Nie moge sobie z tym poradzic.
Treaz musze sama pojechac do Polski na dwa tygodnie, tzn pod koniec lipca i nie wiem jak to przezyje, strasznie sie boje
Nie , nie boje sie podrozy, tylko boje sie byc bez niego, tak trudno to wytlumaczyc, sama nie wiem dlaczego tak jest.
Jak on wyjedzie nieraz na trzy dni, to w nocy horror przezywam, wszystko mi sie wydaje i musi do mnie ciagle dzwonic.
Nie wiem jak sobie poradzic, dlatego doskonale Was dziewczyny rozumiem
egonschiele jak widzisz nie jesteś sama ![]()
Witajcie . Jestem tu nowa i tez choruje na nerwice lękowa juz 11lat . Bałam sie zostawac sama w domu , przezywalam straszne koszmary ze mi sie cos stanie jak bede sama i nikt mi pomocy nie udzieli. To bylo jak mialam 17lat. Teraz mam inne lęki boje sie wychodzic sama z domu
ja sie smieje z siebie bo po prostu juz tyle przeszlam, ze płakac nie ma nad czym
ma któas z was lęki przed wychodzeniem z domu??
Ja nie mam przed wychodzeniem z domu ale z tego co piszesz niesia28 to ja mam bardzo podobny przebieg chorob, też się boje zostawać sama że jak coś mi się stanie nikt mi nie pomorze.Do tego też strasznie wsłuchuje się w moje ciało.Oj to wszystko jest takie okropne.Powiedz leczyłaś się jakoś?
W wieku 17 lat zmarł mój tata i wtedy lezalam w szpitalu z nerwów i lęków i zaczelam chodzic do psychologa. Pozniej była cisza i spokój radziłam sobie swietnie , nic sie ze mna nie działo. Ale jednak nie byłam do konca sobą. 2lata temu nerwica wrócila bo znowu pojawil sie problem rodzinny i chodzilam do psychologa i okazalo sie ,ze potrzebna mi terapia dla DDA. Tak jak pisalam mój lęk skupia sie na sercu
a zaczeło sie od hiperwentylacji kiedys nie wiedzialam co to jest , nie moglam powietrza złapać , zawroty glowy mialam okropne, bóle w klatce piersiowej
Ale moim najwiekszym marzeniem jest wychodzic sama w miasto , po prostu isc do sklepu kupic sobie to co chce , załatwic jakies sprawy itp . Mam dosc ciagania męża ze sobą. On bardzo mi pomaga ale ja juz mam dość , chce byc odpowiedzialna sama za siebie ale dla mnie jak narazie to jest nie do osiagniecia. Ja jedna noga jestem w dorosłosci , a druga w dziecinstwie . Tak to wyglada.
A leki biore na serce bo jak poszlam do lekarza i zaczelam robic badania i mowilam o tych kołataniach ,ze chyba umre to sie okazalo ze mam wypadnie płatka i to od lęków i mam leki i serce siedzi cicho no chyba ze mam stresa silnego ale na to tez biore duzo magnezu z potasem i jakos idzie do przodu ale myśli mnie wykanczaja , jak sobie cos przypomne albo ze za kilka dni mam cos waznego do załatwienia to sie tak rozkrece w głowie jak karuzela , gnębia mnie myśli , nakrecam sobie stracha i mnie tak wytrzesie ,ze masakra.
Oj niesiu28 wiem jak Ci jest ciężko.nerwica to jest takie dziadostwo z którym każdego dnia musimy walczyć.Ja już kilka dni śpię sama z córką i nie miałam ataku lęku-dla mnie to kolejny krok do przodu chodź od kąt nie ma męża to nerwica mi się nasiliła-nie mam apetytu,jem dopiero pierwszy posiłek w porze obiadowej(bo mnie mdli)i wczoraj rano wymiotowałam.U mnie nerwica skupia się na żołądku lub inaczej mam zaburzenia żołądkowo jelitowe.Czasem sobie żartuję że nigdy nie będę gruba bo gdy tylko jakieś wydarzenie w moim życiu to ja nie mogę jeść,biegunka i te sprawy.Dobrze że idiesz do DDA ków je też będę tam chodzić-już jestem zakwalifikowana.