Statystycznie 2 procent kobiet cierpi na pochwicę (waginizm). Duża część przypadków pochwicy wynika z negatywnej postawy wobec seksualności, która jest skutkiem wychowywania w wierze.
2 2015-05-30 17:21:25 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-05-30 17:55:16)
Jeśli założymy, że w Polsce 90% ludzi jest w jakimś stopniu wierzących i przyjmiemy że np. 1 a nawet 2% kobiet pochodzących z takich rodzin ma pochwicę, to naprawdę, ciężko się tu doszukać winy religii, wiedząc, że 88% osób z rodzin równie religijnych pochwicy nie ma.
Rzeczywiście problem jest w złym, rygorystycznym, odrzucającym podejściu do seksualności, ale może on dotknąć zarówno wierzącego podchodzącego źle do tej sfery z lęku przed karą bożą, jak i niewierzącego, który jest zafiksowany na punkcie czystości/higieny i projektuje ten problem również na sferę seksualną.
Niemniej najczęstsze przypadki pochwicy, to skutki nadużyć seksualnych w tym molestowania, jak również traum spowodowanych zdradą.
Jeśli założymy, że w Polsce 90% ludzi jest w jakimś stopniu wierzących
...to założymy jednocześnie, że ludźmi wierzącymi będziemy nazywać ochrzczonych ateistów
wierzącym się zostaje przeważnie z woli rodziców, nie z własnego wyboru i nazywanie ludźmi "wierzącymi" tylko dlatego, ze figurują w księgach parafialnych jest mocnym nadużyciem. Dlatego też z pewnością w Polsce nie ma 90% osób wierzących, a jedynie ochrzczonych...
Dlatego rzecz sprowadza się do tego na ile częściej takie zaburzenia występują u kobiet bardzo religijnych w porównaniu do tych "wierzących" z urodzenia lub zdeklarowanie niewierzących.
4 2015-05-30 17:57:28 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-30 17:58:08)
Jeśli założymy, że w Polsce 90% ludzi jest w jakimś stopniu wierzących i przyjmiemy że np. 1 a nawet 2% kobiet pochodzących z takich rodzin ma pochwicę, to naprawdę, ciężko się tu doszukać winy religii, wiedząc, że 88% osób z rodzin równie religijnych pochwicy nie ma. Ja nie rozumiem, jak doszedłeś do takich wniosków?
Rzeczywiście problem jest w złym, rygorystycznym, odrzucającym podejściu do seksualności, ale może on dotknąć zarówno wierzącego podchodzącego źle do tej sfery z lęku przed karą bożą, jak i niewierzącego, który jest zafiksowany na punkcie czystości/higieny i projektuje ten problem również na sferę seksualną.
Statystyki mówią o dwóch procentach kobiet. Przyczyn jest oczywiście wiele, ale ponad połowa nie ma podłoża organicznego a psychologiczne. Część wynika z traumatycznych przeżyż typu gwałt, część że strachu przed ciążą, ale znaczna część z wychowania w wierze, w której głoszone są poglądy że seks jest be.
Tak czy owak, zakładając że tylko część z czynników psychologicznych stanowi wiara, to i tak co najmniej kilka kobiet na tysiąc nie współżyje z tego powodu.
Kilka na tysiąc to sporo.
znaczna część z wychowania w wierze, w której głoszone są poglądy że seks jest be.
Ze co? A jaka wiara glosi, ze sex jest be?
Rumpelstiltskin napisał/a:znaczna część z wychowania w wierze, w której głoszone są poglądy że seks jest be.
Ze co? A jaka wiara glosi, ze sex jest be?
Nie wiem czy twoja wiara bo jej nie znam. ![]()
Nie wiem czy twoja wiara bo jej nie znam.
Nie pisze o swojej. Jaka wiara uczy, ze sex jest be?
Rumpelstiltskin napisał/a:znaczna część z wychowania w wierze, w której głoszone są poglądy że seks jest be.
Ze co? A jaka wiara glosi, ze sex jest be?
Fahkir,
Myślę, że to nie stricte religia czy wiara jest problemem czy barierą, która w konsekwencji uniemożliwia współżycie a raczej lęki i poczucie winy związane z seksem, które mogą zostać zaszczepione podczas dorastania. Mogę sobie wyobrazić, że podczas procesu wychowawczego następuje duża koncentracja na przestrogach i zakazach dotyczących tej sfery ludzkiego życia poprzez odwoływanie się do religii i wiary przez osoby, które mają największy wpływ na dorastającą dziewczynę oraz kształtowanie się jej poglądów i przekonań dotyczących seksualności. Dorastającą w takim "otoczeniu" kobieta finalnie żyje w głębokim przekonaniu, że seks jest be.
9 2015-05-30 20:50:04 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-05-30 20:51:00)
Rumpelstiltskin napisał/a:Nie wiem czy twoja wiara bo jej nie znam.
Nie pisze o swojej. Jaka wiara uczy, ze sex jest be?
Zapewne katolicka.
Piszesz z perspektywy kraju, który przenikają religie i systemy filozoficzne bliskiego i dalekiego wschodu, w których seks jest nieodłączną częścią rozwoju duchowego, w którym mówi się o miłości fizycznej jako o sztuce.
Kościół katolicki jeszcze do niedawna przedstawiał kobietę jako worek nieczystości, coś grzesznego. Siermiężne pojmowanie seksu przez kk jako akt służący prokreacji i akceptowanie go tylko w takiej formie to nie jest przecież przeszłość. To się dzieje tu i teraz.
10 2015-05-31 17:52:22 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2015-05-31 18:10:44)
Siermiężne pojmowanie seksu przez kk jako akt służący prokreacji i akceptowanie go tylko w takiej formie to nie jest przecież przeszłość. To się dzieje tu i teraz.
Nie jestem chrzescijaninem, ale wydaje mi sie ze Kosciol ma troche inne spojrzenie na sex, niz to co opisujesz. Stanowisko KK w sprawach sexualnych jest przedstawione m.in w encyklice "Humanae Vite" oraz w "Milosci i Odpowiedzialnosci". W skrocie kosciol popiera sex malzenski i uwaza go za jeden z czynnikow cementujacych zwiazek dwojga ludzi. Seks jest piekny wyjatkowy, im czesciej tym lepiej, bo wzmacnia milosc, wszystkie rzeczy dozwolone o ile sa za obopolna zgoda. Podkreslony jest prokreacyjny aspekt, po to aby byc gotowym na dziecko pomimo stosowania naturalnych metod antykoncepcji. Milosc trzeba wychowywac, sexu sie uczyc. Jesli osoba miala wiele partnerek/ow, to bedzie trudniej jej stworzyc trwaly monogamiczny zwiazek. Milosc powinna rozwijac sie stopniowo, na wszystko jest odpowiedni moment, na sex tez. To tak w skrocie, ale najlepiej jakby wypowiedzial sie jakis Katolik.
Generalnie, zadna religia nie uczy ze sex jest be, chrzescijanstwo potepia po prostu sex przed slubem i antykoncepcje hormonalna (tutaj KK). Niestety w pl KK zdarzaja sie ludzie (w mniejszosci) ktorzy maja karykaturalne podejscie do sexu, ale to chyba wynika z takiej polskiej religijnosci, ktora opiera sie na "zabobonach" i wymyslach dewotow.
Niestety w pl KK zdarzaja sie ludzie (w mniejszosci) ktorzy maja karykaturalne podejscie do sexu, ale to chyba wynika z takiej polskiej religijnosci, ktora opiera sie na "zabobonach" i wymyslach dewotow.
Szczególnie w Polsce, gdzie na autorytety w sprawach seksu kreują się księża, słuchaczki Radia Maryja i politycy.
Brawo! Pogratulowac poziomu dyskusji, gdzie do jednego worka wrzucono wiare, RM, ksiezy, politykow i POCHWICE.
Brawo! Pogratulowac poziomu dyskusji, gdzie do jednego worka wrzucono wiare, RM, ksiezy, politykow i POCHWICE.
To o wiele wyższy poziom niż w dyskusjach w których dyskutujesz sam ze sobą pisząc z wielu swoich kont.
14 2015-06-01 13:39:40 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-01 14:40:28)
maniek_z_maniek napisał/a:Brawo! Pogratulowac poziomu dyskusji, gdzie do jednego worka wrzucono wiare, RM, ksiezy, politykow i POCHWICE.
To o wiele wyższy poziom niż w dyskusjach w których dyskutujesz sam ze sobą pisząc z wielu swoich kont.
?!?!?!?!?!? - oskarzenie trzeba sprecyzowac, bo to sa dosc powazne sprawy, wiec?
A tak na marginesie, nie masz czlowieku jakiejs PARANOI w swojej glowie? Moze powinienes skonsultowac sie z lekarzem?
I juz nie na marginesie, bo ja po takim oskarzeniu oczekuje SOLIDNYCH PRZEPROSIN, chyba ze Cie na to nie stac poza zwracaniem uwagi na moja pisownie.
Moja rada, zrob czlowieku SOLIDNY porzadek w swojej glowie.
witam...
Ciekawa dyskusja..
Dodam ze, temat się rozszerzyl ![]()
Ponoć mądry czlowiek jest pokorny, nawet kiedy wyraza swoją opinię... a tak w ogole, każdy ma troszkę racji..
Odnośnie postu, to uwazam ze, środowisko nas ksztaltuje... reszta poglądow i zachamowań siedzi w naszej glowie...
Dla mnie temat sexu nie stanowi tabu, ale osiągnęlam to z czasem...
Rumpelstiltskin napisał/a:maniek_z_maniek napisał/a:Brawo! Pogratulowac poziomu dyskusji, gdzie do jednego worka wrzucono wiare, RM, ksiezy, politykow i POCHWICE.
To o wiele wyższy poziom niż w dyskusjach w których dyskutujesz sam ze sobą pisząc z wielu swoich kont.
?!?!?!?!?!? - oskarzenie trzeba sprecyzowac, bo to sa dosc powazne sprawy, wiec?
A tak na marginesie, nie masz czlowieku jakiejs PARANOI w swojej glowie? Moze powinienes skonsultowac sie z lekarzem?
I juz nie na marginesie, bo ja po takim oskarzeniu oczekuje SOLIDNYCH PRZEPROSIN, chyba ze Cie na to nie stac poza zwracaniem uwagi na moja pisownie.
Moja rada, zrob czlowieku SOLIDNY porzadek w swojej glowie.
Maniek nie tup nóżką bo dostałeś to co chciałeś czyli zainteresowanie kogokolwiek, bo wszyscy oprócz twoich klonów cię ignorowali.
Robiąc śmietnik z forum wystawiasz notkę nie tylko sobie ale też moderatorom, którzy udają że nie widzą.
Tyle na ten temat.
17 2015-06-01 17:19:35 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-01 17:19:49)
maniek_z_maniek napisał/a:Rumpelstiltskin napisał/a:To o wiele wyższy poziom niż w dyskusjach w których dyskutujesz sam ze sobą pisząc z wielu swoich kont.
?!?!?!?!?!? - oskarzenie trzeba sprecyzowac, bo to sa dosc powazne sprawy, wiec?
A tak na marginesie, nie masz czlowieku jakiejs PARANOI w swojej glowie? Moze powinienes skonsultowac sie z lekarzem?
I juz nie na marginesie, bo ja po takim oskarzeniu oczekuje SOLIDNYCH PRZEPROSIN, chyba ze Cie na to nie stac poza zwracaniem uwagi na moja pisownie.
Moja rada, zrob czlowieku SOLIDNY porzadek w swojej glowie.
Maniek nie tup nóżką bo dostałeś to co chciałeś czyli zainteresowanie kogokolwiek, bo wszyscy oprócz twoich klonów cię ignorowali.
Robiąc śmietnik z forum wystawiasz notkę nie tylko sobie ale też moderatorom, którzy udają że nie widzą.Tyle na ten temat.
Czyli nie masz za grosz HONORU. Dobrze wiedziec. Ale o jakich klonach piszesz? Wysnules POWAZNE OSKARZENIE, ktore i moderacja moze sprawdzic. CHCIALBYM ZEBYS PRZEDSTAWIL NA TO DOWODY ALBO PRZEPROSIL ZA NIEPRAWDZIWE POMOWIENIA. Wg. mnie, zupelnie bezpodstawne i wyssane z palca. Mam prawo sie bronic i zadac przeprosin. A skoro nie dorosles do odpowiedzialnosci za to co wypisujesz, to jestes, jak to powiedziedz zeby nikogo nie obrazic...zwyklym pieniaczem wymyslajacym jakies glupoty, bez kontroli tego co mu podsuwa wyobraznia.
Rumpelstiltskin napisał/a:Siermiężne pojmowanie seksu przez kk jako akt służący prokreacji i akceptowanie go tylko w takiej formie to nie jest przecież przeszłość. To się dzieje tu i teraz.
Nie jestem chrzescijaninem, ale wydaje mi sie ze Kosciol ma troche inne spojrzenie na sex, niz to co opisujesz. Stanowisko KK w sprawach sexualnych jest przedstawione m.in w encyklice "Humanae Vite" oraz w "Milosci i Odpowiedzialnosci". W skrocie kosciol popiera sex malzenski i uwaza go za jeden z czynnikow cementujacych zwiazek dwojga ludzi. Seks jest piekny wyjatkowy, im czesciej tym lepiej, bo wzmacnia milosc, wszystkie rzeczy dozwolone o ile sa za obopolna zgoda. Podkreslony jest prokreacyjny aspekt, po to aby byc gotowym na dziecko pomimo stosowania naturalnych metod antykoncepcji. Milosc trzeba wychowywac, sexu sie uczyc. Jesli osoba miala wiele partnerek/ow, to bedzie trudniej jej stworzyc trwaly monogamiczny zwiazek. Milosc powinna rozwijac sie stopniowo, na wszystko jest odpowiedni moment, na sex tez. To tak w skrocie, ale najlepiej jakby wypowiedzial sie jakis Katolik.
Generalnie, zadna religia nie uczy ze sex jest be, chrzescijanstwo potepia po prostu sex przed slubem i antykoncepcje hormonalna (tutaj KK). Niestety w pl KK zdarzaja sie ludzie (w mniejszosci) ktorzy maja karykaturalne podejscie do sexu, ale to chyba wynika z takiej polskiej religijnosci, ktora opiera sie na "zabobonach" i wymyslach dewotow.
Fhkir, wyjątkowo zgodzę się z Rumpelstiltskin. W Polsce edukacja seksualna pod kątem religii pozostawia dużo do życzenia. Katecheci są nieprzygotowani do pracy z dziećmi. Kiedyś był taki przedmiot jak przystosowanie do życia w rodzinie, kilka godzin w ramach godziny wychowawczej. Środowiska katolickie protestowały i argumentowały sprzeciw tym, że jak się młodzież dowie w jaki sposób zapobiegać ciąży, to się seksualnie rozpasie.
Jest tendencja do robienia z seksu tabu poprzez przedstawianie go jako coś brudnego. Odnoszę wrażenie, że zamiast mówić o problemach, edukować, milczy się, albo zatyka usta. Jakby problem miał zniknąć, gdy nie będziemy o nim mówić. Efektem jest poronione prawo, które pozwala szesnastolatką na uprawianie seksu, ale dziewczyna w tym wieku nie może bez opieki osoby dorosłej udać się do ginekologa.
W Polsce edukacja seksualna pod kątem religii pozostawia dużo do życzenia. Katecheci są nieprzygotowani do pracy z dziećmi.
Pozostają pytania czy edukacja seksualna w aspekcie religijnym w ogóle powinna mieć miejsce? Moim zdaniem nie powinna. Już samo nauczanie religii w szkołach jest nieporozumieniem.
Gdyby chociaż połowa z osób deklarujących się jako wszelkiej maści chrześcijanie, uważnie czytała Biblię, możliwe byłoby uniknięcie problemu seksualności wedle wiary. W świetle słowa Bożego ciało żony należy do męża, a ciało męża do żony. Zawiera ono wiele tekstów o podejściu do współżycia. I nie są to teksty traktujące je jako coś złego. Wystarczy myśleć, by wyciągnąć odpowiednie wnioski. W sytuacji gdy ktoś słucha ślepo innych, nie sprawdzając tego jeśli ma taką możliwość pojawia się problem. I nie jest to problem religijny, a psychologiczny.
. W świetle słowa Bożego ciało żony należy do męża, a ciało męża do żony. .
Tak, ale popraw mnie, jeśli się myle - antykoncepcja (oprócz naturalnej) jest zabroniona, a seks ma sluzyc li i jedynie prokreacji. Wiec gdzie tu radość z baraszkowania miesiącem calym itd.?
Ja zauważam, patrząc na znajome katoliczki, ze kobietom jest wpajane poczucie winy, związane z seksem, jeśli nie przez Pś, to przez księży, tak trochę nieoficjalnym kanalem.
22 2015-06-10 19:31:50 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2015-06-10 19:33:20)
mysterious_chocolate napisał/a:. W świetle słowa Bożego ciało żony należy do męża, a ciało męża do żony. .
Tak, ale popraw mnie, jeśli się myle - antykoncepcja (oprócz naturalnej) jest zabroniona, a seks ma sluzyc li i jedynie prokreacji. Wiec gdzie tu radość z baraszkowania miesiącem calym itd.?
Ja zauważam, patrząc na znajome katoliczki, ze kobietom jest wpajane poczucie winy, związane z seksem, jeśli nie przez Pś, to przez księży, tak trochę nieoficjalnym kanalem.
Antykoncepcja jest działaniem wbrew prawom natury. Ale to już moje osobiste przekonanie, związane raczej ze sposobem myślenia aniżeli tym, co jest bądź czego nie ma w Biblii. Wszakże pisano ją dawno dawno temu, nie było wtedy czegoś takiego jak antykoncepcja. Co seksu samego w sobie - w Biblii jest nie jedno odniesienie do współżycia, również jako czegoś co daje przyjemność obojgu małżonkom. Zresztą - jeśli wychodzimy z założenia, że to Bóg stworzył człowieka, a co za tym idzie, wszelkie rządzące nim siły, mechanizmy(niezależne od woli), to musimy również założyć, że i możliwość osiągnięcia orgazmu jest jego darem dla kochających się małżonków
Wystarczy trochę pomyśleć, to nie boli. Chyba, że chcemy traktować wszystko wybiórczo, tak jak się nam tylko podoba, bez zawierania w tym logiki.
Co do Twoich znajomych - katolik katolikowi nie równy, po co wrzucać normalnych ludzi do jednego worka z dewotami?
Benita72 napisał/a:mysterious_chocolate napisał/a:. W świetle słowa Bożego ciało żony należy do męża, a ciało męża do żony. .
Tak, ale popraw mnie, jeśli się myle - antykoncepcja (oprócz naturalnej) jest zabroniona, a seks ma sluzyc li i jedynie prokreacji. Wiec gdzie tu radość z baraszkowania miesiącem calym itd.?
Ja zauważam, patrząc na znajome katoliczki, ze kobietom jest wpajane poczucie winy, związane z seksem, jeśli nie przez Pś, to przez księży, tak trochę nieoficjalnym kanalem.
Antykoncepcja jest działaniem wbrew prawom natury. Ale to już moje osobiste przekonanie, związane raczej ze sposobem myślenia aniżeli tym, co jest bądź czego nie ma w Biblii. Wszakże pisano ją dawno dawno temu, nie było wtedy czegoś takiego jak antykoncepcja. Co seksu samego w sobie - w Biblii jest nie jedno odniesienie do współżycia, również jako czegoś co daje przyjemność obojgu małżonkom. Zresztą - jeśli wychodzimy z założenia, że to Bóg stworzył człowieka, a co za tym idzie, wszelkie rządzące nim siły, mechanizmy(niezależne od woli), to musimy również założyć, że i możliwość osiągnięcia orgazmu jest jego darem dla kochających się małżonków
Wystarczy trochę pomyśleć, to nie boli. Chyba, że chcemy traktować wszystko wybiórczo, tak jak się nam tylko podoba, bez zawierania w tym logiki.
Co do Twoich znajomych - katolik katolikowi nie równy, po co wrzucać normalnych ludzi do jednego worka z dewotami?
W Biblii nie przewidziano antykoncepcji?! Przecież jest tu taki jeden, cytujący Biblię, który twierdzi że przewidziano w niej powstanie internetu, telefonii komórkowej itd. ![]()
mysterious_chocolate napisał/a:Benita72 napisał/a:Tak, ale popraw mnie, jeśli się myle - antykoncepcja (oprócz naturalnej) jest zabroniona, a seks ma sluzyc li i jedynie prokreacji. Wiec gdzie tu radość z baraszkowania miesiącem calym itd.?
Ja zauważam, patrząc na znajome katoliczki, ze kobietom jest wpajane poczucie winy, związane z seksem, jeśli nie przez Pś, to przez księży, tak trochę nieoficjalnym kanalem.
Antykoncepcja jest działaniem wbrew prawom natury. Ale to już moje osobiste przekonanie, związane raczej ze sposobem myślenia aniżeli tym, co jest bądź czego nie ma w Biblii. Wszakże pisano ją dawno dawno temu, nie było wtedy czegoś takiego jak antykoncepcja. Co seksu samego w sobie - w Biblii jest nie jedno odniesienie do współżycia, również jako czegoś co daje przyjemność obojgu małżonkom. Zresztą - jeśli wychodzimy z założenia, że to Bóg stworzył człowieka, a co za tym idzie, wszelkie rządzące nim siły, mechanizmy(niezależne od woli), to musimy również założyć, że i możliwość osiągnięcia orgazmu jest jego darem dla kochających się małżonków
Wystarczy trochę pomyśleć, to nie boli. Chyba, że chcemy traktować wszystko wybiórczo, tak jak się nam tylko podoba, bez zawierania w tym logiki.
Co do Twoich znajomych - katolik katolikowi nie równy, po co wrzucać normalnych ludzi do jednego worka z dewotami?W Biblii nie przewidziano antykoncepcji?! Przecież jest tu taki jeden, cytujący Biblię, który twierdzi że przewidziano w niej powstanie internetu, telefonii komórkowej itd.
Przykro mi, że was rozczarowałam ![]()
Nie wypowiem się na temat częstości pochwicy u kobiet katoliczek bo nie mam danych ani wiedzy na ten temat, ale wpadłam wczoraj na filmik na youtubie, w ktorym mój prywatny hiroł Ks Glas uświadamia ludziom, z tego co widać- bardzo zaburzonym ludziom z rodzin dysfunkcyjnych, że to nie tak, że mają traumy i powinni iść na terapię, ale, że SA OPETANI. Nie przeczytał nikt źle. Jak Cię rodzice nie kochali, jak jesteś emocjonalnie poharatana, jak nie daj boże czytałaś Bravo albo wykazywałaś jakąkolwiek ciekawość własnego ciała- jesteś opętana i trza Cię wpędzić w jeszcze większe poczucie winy cobyś teraz zamiast drżeć na myśl o Greyu, drżała na myśl o Jezusie.
Ten człowiek powinien mieć totalny zakaz dostępu do ludzi z problemami psychologicznymi.
.
Ten człowiek powinien mieć totalny zakaz dostępu do ludzi z problemami psychologicznymi.
A ze problemy psychologiczne (mniejsze lub większe) ma większość ludzi, to rozrzeszylabym to na cale spoleczenstwo ![]()
27 2015-06-16 10:14:43 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-06-16 12:11:32)
Na polskie szczęście jest on księdzem w Portsmouth, UK
A film polecam jako instrukcję tortur w wykonaniu kościoła katolickiego.
Tak na marginesie, wg wyżej wspomnianego hiroła religii katolickiej, nawet w małżeństwie są takie pozycje seksualne, których nie wolno uprawiać, bo są one nienaturalne. Jestem ciekawa jakie pozycje mogą być nienaturalne, nie wiem, jak na głowie stanę podczas seksu? Poza tym, co człowiek żyjący w celibacie wie o seksie?
28 2015-06-16 13:37:44 Ostatnio edytowany przez Rumpelstiltskin (2015-06-16 13:38:23)
Tak na marginesie, wg wyżej wspomnianego hiroła religii katolickiej, nawet w małżeństwie są takie pozycje seksualne, których nie wolno uprawiać, bo są one nienaturalne. Jestem ciekawa jakie pozycje mogą być nienaturalne.
Poza tym, co człowiek żyjący w celibacie wie o seksie?
He he
Te pozycje w których sutanna może utrudniać odbycie pełnego stosunku seksualnego.
To Ty nie wiesz? Celibat jest pomyłką. Znaleziono bardzo starą księgę, w której napisano "żyj w celi - bracie" a nie "żyj w celibacie".
29 2015-06-17 01:10:58 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-06-17 01:12:37)
Oj widzę kolego że strasznie ta wiara katolicka na ciebie działa. Ciągle piszesz tematy przeciw religi, wyciągając jakieś choroby na potwierdzenie swojej postawy. To trochę zabawne jest jak ateista który powinien mieć wywalone na kościół szpera i doszukuje się negatywnych skutków religi. Zawsze były religie i będą, jest to zakodowane w nas i nie zmienisz tego. Możesz walczyć dalej znajdując coraz to nowsze dowody na potwierdzenie swoich racji ale i tak nic to nie zmieni. Ochłoń i odczep się w końcu od tematu wiary, żyj jak tam uważasz za stosowne, traktuj to jak powietrze bo tak powinien podchodzić do tego ateista i nie rzucaj tutaj tematami które są zbędne. Równie dobrze mogę napisać temat o tym że seks może być śmiertelny i w ogóle niehigieniczny.
Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Ależ to nie jad, nie nerwy. W sposób humorystyczny podchodzę do wielu tematów na forum.
A że sporo się udzielam w tematach związanych z filozofią czy religią to zapewne dla tego że mam naturę humanisty. ![]()
To są tematy o których można podyskutować, w przeciwieństwie do wielu tematów na forum o seksie, w których dyskutanci nie wiedzą że z seksem jest tak iż trzeba więcej robić w tej materii a mówić niewiele. ![]()
Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
Ale kto do tego dopuscil?
ps. Pora isc na wybory..;)
Benita, no właśnie nie wiem dlaczego Polacy dają sobie wrzucać tak radośnie ten religijny kaganiec myśli
Nawet Irlanczycy się ocknęli i mają normalny stosunek do związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych, a u nas jak było, średniowieczny stosunek do ludzkiej seksualności i szalejące księża Oko, Natanki, Glasy i biskupi wrzeszczący z ambony, że edukacja seksualna to pedofilia. W tym samym czasie prawdziwi pedofile w sutannach są kryci przez przelożonych.
Jak Polak może na coś takiego patrzeć i się nie oburzać, tego zupełnie nie pojmuję.
Pochwicy akurat z religią bym nie łaczyła. Jedno jest stricte biologiczne , a drugie stricte duchowe i akurat w tym wypadku o objawach psychosomatycznych nie może być mowy. Ale kobieta może myśeć , że ma pochwicę , bo nic jej w łóżku nie wolno i to naprawdę nic!!!
Pochwicy akurat z religią bym nie łaczyła. Jedno jest stricte biologiczne , a drugie stricte duchowe i akurat w tym wypadku o objawach psychosomatycznych nie może być mowy. Ale kobieta może myśeć , że ma pochwicę , bo nic jej w łóżku nie wolno i to naprawdę nic!!!
Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
W założeniu kk miał być czymś innym. Pierwsze 300 lat był sektą głoszącą nauki Jezusa- miłość , przebaczenie itp. Co z niej zostało? Prześladowanie innowierców , czarownic , przejawów naukowej interpretacji faktów typu ewolucja. A teraz np. homosexualiz , antykoncepcja...
Równie dobrze mogę napisać temat o tym że seks może być śmiertelny i w ogóle niehigieniczny.
Hehe
Powodzenia w udowadnianiu że seks jest śmiertelnym zagrożeniem i że jest fe ![]()
38 2015-06-17 22:53:16 Ostatnio edytowany przez Revenn (2015-06-17 22:55:37)
Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
W kościele są ludzie, wszyscy księża, zakonnicy to nie anioły a zwykli niedoskonali ludzie, często hipokryci. Nie każdy ma prawdziwe powołanie, i niestety czasem pieniądz i ludzka namiętność potrafi przyćmić moralność. Nie mi oceniać jakie pieniądze kościół pobiera od wiernych i jakie przysługi ma w naszym państwie, bo nie posiadam wystarczającej wiedzy i danych żeby to zweryfikować. Pisząc kościół, religie czy wiarę raczej mam na myśli wierzenie w byt który kreuje, daje życie i jest wszechobecny w całym wszechświecie, wiarę w nawrócenie, w to co głosił Pan Jezus, a nie w księży. Chociaż uważam że sam pomysł na to że wierzący zbierają się w jednym miejscu i pomimo czasem zupełnie innych poglądów na sprawy codzienne potrafią stworzyć jakąś wspólnotę jest zacny. Ale chciałbym żeby w kościele wprowadzili spotkania na których może każdy zabrać głos a nie tylko ksiądz z ambony, tak jak dawno temu,czasem w kameralnych warunkach.
Nie lubię po prostu takiego zacietrzewienia, i na siłę przekonywania do swoich racji, czasem wykorzystując do tego rzeczy które nie mają bezpośredniego wpływu. I nie pisze że z drugiej strony barykady tacy ludzie się nie zdarzają, bo to by było mocnym nietaktem z mojej strony. Ale myślę że istnienie Boga nie da się jednoznacznie nigdy potwierdzić ani wykluczyć. Zostaje jeszcze kwestia różnych wymiarów, paraleli itp.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer zycia
Nie lubię po prostu takiego zacietrzewienia, i na siłę przekonywania do swoich racji
I nie pisze że z drugiej strony barykady
myślę że istnienie Boga nie da się jednoznacznie nigdy potwierdzić ani wykluczyć. Zostaje jeszcze kwestia różnych wymiarów, paraleli itp.
Gdyby tygrysy jadły irysy, to każdy tygrys irysa by gryzł. Ale nie gryzie a kk wychodzi poza swoje kokpetencje. Nie dlatego że chce dobrze dla ludzi ale dla siebie. Po prostu chodzi o kasę i władzę
A gdzie Ty tu widzisz zacietrzewienie i przekonywanie do swoich racji? Każdy wyraża swoje zdanie.
Jakiej barykady? Często widzisz coś czego nie ma?
Nie zakładam że boga nie ma. Twierdzę tylko że ten wymyślony przez chrześcijan jest do bani.
Beyondblackie napisał/a:Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
W kościele są ludzie, wszyscy księża, zakonnicy to nie anioły a zwykli niedoskonali ludzie, często hipokryci. Nie każdy ma prawdziwe powołanie, i niestety czasem pieniądz i ludzka namiętność potrafi przyćmić moralność. Nie mi oceniać jakie pieniądze kościół pobiera od wiernych i jakie przysługi ma w naszym państwie, bo nie posiadam wystarczającej wiedzy i danych żeby to zweryfikować. Pisząc kościół, religie czy wiarę raczej mam na myśli wierzenie w byt który kreuje, daje życie i jest wszechobecny w całym wszechświecie, wiarę w nawrócenie, w to co głosił Pan Jezus, a nie w księży. Chociaż uważam że sam pomysł na to że wierzący zbierają się w jednym miejscu i pomimo czasem zupełnie innych poglądów na sprawy codzienne potrafią stworzyć jakąś wspólnotę jest zacny. Ale chciałbym żeby w kościele wprowadzili spotkania na których może każdy zabrać głos a nie tylko ksiądz z ambony, tak jak dawno temu,czasem w kameralnych warunkach.
Nie lubię po prostu takiego zacietrzewienia, i na siłę przekonywania do swoich racji, czasem wykorzystując do tego rzeczy które nie mają bezpośredniego wpływu. I nie pisze że z drugiej strony barykady tacy ludzie się nie zdarzają, bo to by było mocnym nietaktem z mojej strony. Ale myślę że istnienie Boga nie da się jednoznacznie nigdy potwierdzić ani wykluczyć. Zostaje jeszcze kwestia różnych wymiarów, paraleli itp.
Dokładnie. Co wiecej czesto takim wymyslonym "usprawiedliwieniem" czy to swoistej apostazji, czy ateizmu (naznaczonego emocjonalnym stosunkiem do roznych aspektów wiary) sa kwestie o ktorych piszesz a nie sama istota wiary. Ludzie jednak potrafia dobrze oszukiwac przede wszystkim siebie.
Hue hue
a pochwica spowodowana chrześcijańskimi zabobonami jest faktem, bo badania mówią wyraźnie że cześć tych przypadków ma podłoże religijne.
Beyondblackie napisał/a:Revenn, ja się wcale Rupelowi nie dziwię, że mu się jad na KK ulewa od czasu do czasu. Organizacja jak państwo w państwie, niedotykalna, indoktrynująca dzieci za pieniądze WSZYSTKICH podatników, także tych kompletnie nie wierzących, po prostu, delikatnie mówiąc, działa na nerwy.
Gdyby kościół w Polsce trzymał się w granicach swoich kompetencji, tj religii, a nie wyciągał macki do wszystkich innych sfer życia, włącznie z portfelem, to pewnie o wiele mniej antyklerykałów by było.
W założeniu kk miał być czymś innym. Pierwsze 300 lat był sektą głoszącą nauki Jezusa- miłość , przebaczenie itp. Co z niej zostało? Prześladowanie innowierców , czarownic , przejawów naukowej interpretacji faktów typu ewolucja. A teraz np. homosexualiz , antykoncepcja...
Wg. mnie mylisz pojecia. Otoz, po pierwsze pewne zjawiska zwiazane sa z sama dzialalnoscia ludzi. Np. w Polsce chrzescianskiej (i do tego jeszcze katolickiej) zadnego przesladowanai innowircow czy czarownic nie bylo. To tak gwoli scislosci. Co do ewolucji to jest to raczej szeroki temat. Natomiast z tego co wiem pewne rzeczy, czy jak to rozumujesz pewnie "walki" maja swoje podstawy. Piszesz ze teraz np. homo, ale biorac do reki pierwsza lepsza ksiazke o sekuologii z PRLu to samo pisali seksuolodzy komunistyczni, swieccy. Nie jest to wiec kwestia zachowania sie czegos, kogos ale kwestia zmiany interpretacji w UE czy tez USA, gdzie w wielu innych miejscach swiata ta interpretacja nie zostala zmieniona. Czy to oznacza ze te kraje sa zacofane. Nie one sa tradycyjne, wierne tradycyzjnym wartosciom. A z historii wiemy ze ktokolwiek przestawal byc wierny tradycyjnym wartosciom szybko upadal (oczywiscie taki upadek trwa kilka pokolen a nie kilka, kilkanascie lat). A to czego nie ucza w szkolach to taki np. ciekawy fakt, ktory mial miejsce w historii nowozytnej Europy, ze najdluzej istniejace panstwo, najdluzsza i najtrwalsza cywilizacja, ktora trwala ok. 1000 lat!!!! to Bizancjum, oparte na zasadach chrzescijanskich. Dla mnie to jest niesamowite i rownie dziwne jest to ze w szkole nic na ten temat nie uslyszalem (mozna winic za to PRL) ale obecnie rowniez nic na ten temat nie ma. Dziwne, bardzo dziwne.
Revenn, Maniek, ale tu wcale nie o ateizm chodzi. Niech sobie ludzie wierzą w cokolwiek chcą- chociaż mogę uważać prywatnie ich wierzenia za dziwaczne czy śmieszne, to naprawdę mi żadne kościoły czy świątynie nie wadzą.
Co mi wadzi natomiast, to to, że w SWIECKIM( czytaj: światopoglądowo neutralnym) państwie JEDNO wyznanie jest UPRZYWILEJOWANE i jego kapłani czy wyznawcy mogą narzucać prawodawcom jak stanowić prawo, stać ponad prawem (ktoś pamięta Siostrę Bernadettę?) i jeszcze oczekiwać, że wszyscy obywatele, niezależnie od ich prywatnych przekonań będą na nie bulić z własnej kieszeni.
A co mnie w temacie seksualności i religii denerwuje, to to,że panowie w czarnych sukienkach, którzy teoretycznie NIC o seksie nie powinni wiedzieć, okazują się specami od prawidłowego współżycia, molestowania i seksualności kobiet (hahaha!).
Przyznam Wam się dziewczyny szczerze, że nie rozumiem księży...na ostatnim kazaniu na niedzielnej mszy w kościele u znajomych u których byłem w odwiedzinach w małej miejscowości niedaleko Kalisza ów ksiądz z imienia i nazwiska (co było najbardziej frustrujące i mocno wzburzyło ludzi w kościele) upomniał dwie pary żyjące wg. niego w olbrzymim grzechu, że żyją bez ślubu i cytuję słowa księdza...kopulują jak króliki nie mając za grosz miłości do Pana Boga. Pytanie skąd wiedział o tym co owe pary robią w sypialni i jakim prawem pełnymi danymi ich w trakcie mszy owe pary ostro postawił do pionu.
Nie dziwię się frustracji tych ludzi i wzburzeniu w kościele - głównie wobec księdza...z tego co wiem owe dwie pary wniosły na księdza skargę do kurii, ale niesmak i wytykanie palcami pozostało.
Ręce opadają.
45 2015-06-18 09:22:36 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-06-18 09:24:28)
Co mi wadzi natomiast, to to, że w SWIECKIM( czytaj: światopoglądowo neutralnym) państwie JEDNO wyznanie jest UPRZYWILEJOWANE i jego kapłani czy wyznawcy mogą narzucać prawodawcom jak stanowić prawo, stać ponad prawem (ktoś pamięta Siostrę Bernadettę?) i jeszcze oczekiwać, że wszyscy obywatele, niezależnie od ich prywatnych przekonań będą na nie bulić z własnej kieszeni.
.
To mnie najbardziej razi - nie ma rozdzialu państwo-religia, i ma na dodatek rozne negatywne implikacje społeczne.
natomiast nie do końca zgadzam się, ze księza nie maja prawa odzywac się w sprawach rodziny, seksu, in vitro - to nie do końca tak - to prawda, ze ich to (w teorii) nie dotyczy, ale kosciol ma przecież misje - nauczanie swych "owieczek" jak zyc - a to sa sfery zycia. Możemy się z tym nie zgadzać, może to nawet smieszyc (takie podejście do wiele spraw), ale maja prawo, uważam, glosic swoje stanowisko.
W kościele są ludzie, wszyscy księża, zakonnicy to nie anioły a zwykli niedoskonali ludzie, często hipokryci. Nie każdy ma prawdziwe powołanie, i niestety czasem pieniądz i ludzka namiętność potrafi przyćmić moralność.
.
Wlasnie o to chodzi, - nie popieram księży ani kościoła, ale daję im prawo do bledow życiowych, bo nikt nie jest doskonaly, oni będą "rozliczani" przez swojego Boga, jeśli już, nie przez parafian czy ateistow. Po buddyjsku - karma do nich wroci, nam nic do tego ![]()
natomiast nie do końca zgadzam się, ze księza nie maja prawa odzywac się w sprawach rodziny, seksu, in vitro - to nie do końca tak - to prawda, ze ich to (w teorii) nie dotyczy, ale kosciol ma przecież misje - nauczanie swych "owieczek" jak zyc - a to sa sfery zycia. Możemy się z tym nie zgadzać, może to nawet smieszyc (takie podejście do wiele spraw), ale maja prawo, uważam, glosic swoje stanowisko.
Ależ niech głoszą z ambony jakiekolwiek moralne dyrektywy mają dla swoich własnych wierzących- z tym nie mam problemu. Problem mam z tym, że u nas w polityce te opinie z ambony wpływają na podejmowanie decyzji sejmowych, dotyczących prawa.
W Kościele Anglikańskim, Metodystycznym czy Baptystycznym w UK, też księża wiele rzeczy głoszą, ale jakoś nikt nie uważa, że słowa jakiegoś biskupa są wiążące dla ustawodawstwa. U nas jakiś Głódź czy inny Pieronek coś chlapnie, a wszyscy trzęsą portkami.
48 2015-06-18 10:13:26 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-18 10:14:37)
Revenn, Maniek, ale tu wcale nie o ateizm chodzi. Niech sobie ludzie wierzą w cokolwiek chcą- chociaż mogę uważać prywatnie ich wierzenia za dziwaczne czy śmieszne, to naprawdę mi żadne kościoły czy świątynie nie wadzą.
Co mi wadzi natomiast, to to, że w SWIECKIM( czytaj: światopoglądowo neutralnym) państwie JEDNO wyznanie jest UPRZYWILEJOWANE i jego kapłani czy wyznawcy mogą narzucać prawodawcom jak stanowić prawo, stać ponad prawem (ktoś pamięta Siostrę Bernadettę?) i jeszcze oczekiwać, że wszyscy obywatele, niezależnie od ich prywatnych przekonań będą na nie bulić z własnej kieszeni.
A co mnie w temacie seksualności i religii denerwuje, to to,że panowie w czarnych sukienkach, którzy teoretycznie NIC o seksie nie powinni wiedzieć, okazują się specami od prawidłowego współżycia, molestowania i seksualności kobiet (hahaha!).
Wg. mnie niekoniecznie. Po pierwsze prawo definiuje roznego rodzaju dzialania czy ulgi podatkowe wobec ogolnie pojetych zwiazkow wyznaniowych czy organizacji. Po drugie wiele aspektow tej "pomocy" wiaze sie z dzialnoscia np. w szkolach (lekcje religii). Poza tym nalezy wziasc pod uwage fakt, ze ludzie jawnie i oficjalnie przyznajas sie w wiekszosci (50-60% praktycznie) do katolicyzmu. Skoro wiec jakies wyznanie jest dominujace w danym kraju to dlaczego nie ma miec jakis praw czego chce wiekszosc? Tego nie rozumiem.
Mamy tez korzysci od dzialalnosci KK w postaci Caritas, ktore nie obciaza budzetu a oferuje pomoc dla rodzin i inne projekty (o. 0,5 mld), wobec ktorych np. Orkiestra Owsiaka jest kwota wielokrotnie nizsza.
Wg. mnie bilans zyskow i strat nie jest wiec taki oczywisty. I nie chodzi tutaj o oborne KK czy jakiejkolwiek innej organizacji ale o bardziej trzezwe spojrzenie na rzeczywistosc.
Wg. mnie niekoniecznie. Po pierwsze prawo definiuje roznego rodzaju dzialania czy ulgi podatkowe wobec ogolnie pojetych zwiazkow wyznaniowych czy organizacji. Po drugie wiele aspektow tej "pomocy" wiaze sie z dzialnoscia np. w szkolach (lekcje religii). Poza tym nalezy wziasc pod uwage fakt, ze ludzie jawnie i oficjalnie przyznajas sie w wiekszosci (50-60% praktycznie) do katolicyzmu. Skoro wiec jakies wyznanie jest dominujace w danym kraju to dlaczego nie ma miec jakis praw czego chce wiekszosc? Tego nie rozumiem.
Jeżeli nawet i 60% to zdeklarowani katolicy, to 40% katolikami NIE JEST i z jakiej racji mają oni fundować kościoły, lekcje katechizmu (bo to tak naprawdę kryje się pod przedmiotem religia) i inne formy katolickiej ekspresji?
Uważm, że KK i inne wyznania powinny być całkowicie oddzielone od państwa. Niech wierni sami na nie płacą w postaci darowizny bądź podatku kościelnego, tak jak się to dzieje w wielu krajach europejskich. Lekcje religii powinny się odbywać przy kościołach albo mieć miejsce w szkołach wyznaniowych, a katecheci powinni być opłacani wyłącznie z kasy kościelnej.
maniek_z_maniek napisał/a:Wg. mnie niekoniecznie. Po pierwsze prawo definiuje roznego rodzaju dzialania czy ulgi podatkowe wobec ogolnie pojetych zwiazkow wyznaniowych czy organizacji. Po drugie wiele aspektow tej "pomocy" wiaze sie z dzialnoscia np. w szkolach (lekcje religii). Poza tym nalezy wziasc pod uwage fakt, ze ludzie jawnie i oficjalnie przyznajas sie w wiekszosci (50-60% praktycznie) do katolicyzmu. Skoro wiec jakies wyznanie jest dominujace w danym kraju to dlaczego nie ma miec jakis praw czego chce wiekszosc? Tego nie rozumiem.
Jeżeli nawet i 60% to zdeklarowani katolicy, to 40% katolikami NIE JEST i z jakiej racji mają oni fundować kościoły, lekcje katechizmu (bo to tak naprawdę kryje się pod przedmiotem religia) i inne formy katolickiej ekspresji?
Uważm, że KK i inne wyznania powinny być całkowicie oddzielone od państwa. Niech wierni sami na nie płacą w postaci darowizny bądź podatku kościelnego, tak jak się to dzieje w wielu krajach europejskich. Lekcje religii powinny się odbywać przy kościołach albo mieć miejsce w szkołach wyznaniowych, a katecheci powinni być opłacani wyłącznie z kasy kościelnej.
Wiekszosc politykow w Polsce jest swieckich w sensie niewierzacych albo ich wiara jest na pokaz. 40% to tez jest sila. Nie widze wiec innego wyjscia jak referendum w sprawie, w ktorej postulujesz. Bo nie zalezy to tylko od Ciebie, czy tylko ode mnie. Skoro wiec rzadzi sejm wybierany przez wiekszosc, mozna zrobic referendum to ja nie widze tematu. Bo skoro jest jak jest to znaczy ze wiekszosc tak chce. A jesli jest jak jest ale wiekszosc tak nie chce to cos nie tak jest z tym systemem i w rzeczywistosci to nie demokracja.
Maniek, a nie jest tak, że Kościół boi się osobnego podatku na siebie, bo by się nagle okazało, że wcale nie tak wielu katolików w Polsce mamy? Ilu tych tzw "niedzielnych wierzących" nagle by uznało, że nie są aż tak wierzący by na kościół płacić, jak przymusu nie ma?
Widzisz, jeżeli instytucje religijne same się fundują, wtedy nagle znika problem ich autonomii- czego się na religii uczy, co z ambony prawi, ile godzin religii jest w szkole wyznaniowej czy salce katechetycznej tygodniowo jest wtedy prywatną sprawą danej wspólnoty. Ale też w takich okolicznościach jest przejrzystość finansowa, dostęp fiskalny, bo takie organizacje normalnie się z państwem rozliczają jak inni pracodawcy.
Maniek, a nie jest tak, że Kościół boi się osobnego podatku na siebie, bo by się nagle okazało, że wcale nie tak wielu katolików w Polsce mamy? Ilu tych tzw "niedzielnych wierzących" nagle by uznało, że nie są aż tak wierzący by na kościół płacić, jak przymusu nie ma?
Widzisz, jeżeli instytucje religijne same się fundują, wtedy nagle znika problem ich autonomii- czego się na religii uczy, co z ambony prawi, ile godzin religii jest w szkole wyznaniowej czy salce katechetycznej tygodniowo jest wtedy prywatną sprawą danej wspólnoty. Ale też w takich okolicznościach jest przejrzystość finansowa, dostęp fiskalny, bo takie organizacje normalnie się z państwem rozliczają jak inni pracodawcy.
Oczywiscie ze tak moze byc ze w przypadku koniecznosci takiej deklaracji czesc osob by sie "wypisala". Ale to naturalna kolej rzeczy i nie jakas "sensacja".
Nie żadna sensacja, ale nagle te ciężkie miliardy trudniej by było wyciskac
Teraz tylko lape wystarczy do kasy państwowej wyciagnac...
Tez pewnie mit "katolickiej Polski" by padl, bo by się moglo okazac, ze zaledwie np. 30% jest faktycznymi wierzącymi.
54 2015-06-18 14:48:44 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-18 16:47:02)
Nie żadna sensacja, ale nagle te ciężkie miliardy trudniej by było wyciskac
Teraz tylko lape wystarczy do kasy państwowej wyciagnac...
Tez pewnie mit "katolickiej Polski" by padl, bo by się moglo okazac, ze zaledwie np. 30% jest faktycznymi wierzącymi.
Akurat tutaj musze Cie rozczarowac poniewaz dane na temat wierzacych-stale praktykujacych sa znane,
otoz po pierwsze tych chodzacych do Kosciola jest okolo 50-60%, natomiast regularnie przystepujacych do sakramentow sw. (czyli wierzacych-stale praktykujacych) jest ok. 1/4 z tych chodzacych.
Natomiast w kwestii finanansowania i zmian. Przypomne ze to spoleczenstwo takie zmiany moze wprowadzic (referendum, poprzez swoich przestawicieli) a skoro w praktyce nie chce, oznacza to ze wiekszosci pasuje to jak jest (obojetnie czy to nam pasuje czy nie indywidualnie). Do samego Kosciola nikt nikomu nie nakazuje czy zakazuje chodzic. Natomiast juz mozliwosc uczestniczenia w sakramentach czy innego typu poslugach, wymaga przynaleznosci do konkretnego Kosciola. To chyba jest oczywiste. Wtedy sa skladki. A skoro wiekszosc spoleczenstwa jednak praktykuje, jeszcze wieksza czesc deklaruje jawnie to podczas ostatniego spisu - 33 miliony 729 tysięcy to finansowanie KK poza wysilkiem i zainteresowaniem obywatela (podobnie jak NFZ, sluzby, wojsko) jest jak najbardziej naturalne i wygodne. Jesli sie z tym nie zgadzasz to mniej pretensje do tych 33,7 mln, ktorzy cos zadeklarowali a nie robili tego pod przymusem. Tak samo jak jest jeden system emerytalny obejmujacy wiekszosc, czy sluzba zdrowia to zajmuje sie tym panstwo w imieniu obywatela. Czy robi to dobrze czy zle to juz jest inna sprawa.
55 2015-06-18 16:51:36 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-06-18 17:09:38)
Wiesz, deklarować, szczególnie jak to nie nakłada na człowieka żadnych dodatkowych obowiązków, a daje takie dodatnie kudos bycia "prawdziwym Polakiem", to nie jest wcale trudno. Kazałbyś tym samym 33 milionom płacić na ich kościół, to byś się nagle dowiedział, jaka ta wiara jest mocna ![]()
Uważam, że problem nie jest w tym ILU jest procentowo katolików w Polsce, ale w tym, że konstytucyjnie nasze państwo jest światopoglądowo neutralne, a więc z zasady nie powinno faworyzować żadnej religii czy wyznania. Poza tym, uczciwym by było zapytać tych wszystkich wyznających inne religie niż katolicyzm, bądź będących bezwyznaniowymi, ateistami, czy chcą płacić na KK- jeżeli nie, powinni mieć ulgę podatkową- w końcu lekcje religii, płace katechetów czy dotowanie świątyń nie jest w sferze ich zainteresowań. Służba zdrowia, policja, wojsko czy edukacja są raczej potrzebne każdemu, natomiast KK tylko tym, którzy wierzą.
Do samego Kosciola nikt nikomu nie nakazuje czy nakazuje chodzic. Natomiast juz mozliwosc uczestniczenia w sakramentach czy innego typu poslugach, wymaga przynaleznosci do konkretnego Kosciola. To chyba jest oczywiste. Wtedy sa skladki. A skoro wiekszosc spoleczenstwa jednak praktykuje, jeszcze wieksza czesc deklaruje jawnie to podczas ostatniego spisu - 33 miliony 729 tysięcy to finansowanie KK poza wysilkiem i zainteresowaniem obywatela (podobnie jak NFZ, sluzby, wojsko) jest jak najbardziej naturalne i wygodne. Jesli sie z tym nie zgadzasz to mniej pretensje do tych 33,7 mln, ktorzy cos zadeklarowali a nie robili tego pod przymusem. Tak samo jak jest jeden system emerytalny obejmujacy wiekszosc, czy sluzba zdrowia to zajmuje sie tym panstwo w imieniu obywatela. Czy robi to dobrze czy zle to juz jest inna sprawa.
Ładna ściema. Maniek, zrobił byś karierę u scjentologów albo jehowych bo umiesz wciskać kit.
Tak gigantyczne środki przekazywane z budżetu państwa na kościół, wynikają ze zobowiązań konkordatowych. Tylko dwa bodajże państwa na świecie podpisały konkordat, polska i włochy, z tym że włochy nie podpisały zgody na tak szeroki zakres finansowania koscioła.
Na money.pl jest wyliczenie ile kosztuje nas konkordat. Sam kk kasuje z tytułu łącznych zobowoazań konkordatowych ponad 1,8 miliarda złotych.
Żadne inne państwo na świecie tak nie ma. Jesteśmy waleni w tylek przez kościół od ilu już lat. To są gigantyczne kwoty.
Konkordat ściemniaczu, konkordat.
Wiesz, deklarować, szczególnie jak to nie nakłada na człowieka żadnych dodatkowych obowiązków, a daje takie dodatnie kudos bycia "prawdziwym Polakiem", to nie jest wcale trudno. Kazałbyś tym samym 33 milionom płacić na ich kościół, to byś się nagle dowiedział, jaka ta wiara jest mocna
Uważam, że problem nie jest w tym ILU jest procentowo katolików w Polsce, ale w tym, że konstytucyjnie nasze państwo jest światopoglądowo neutralne, a więc z zasady nie powinno faworyzować żadnej religii czy wyznania. Poza tym, uczciwym by było zapytać tych wszystkich wyznających inne religie niż katolicyzm, bądź będących bezwyznaniowymi, ateistami, czy chcą płacić na KK- jeżeli nie, powinni mieć ulgę podatkową- w końcu lekcje religii, płace katechetów czy dotowanie świątyń nie jest w sferze ich zainteresowań. Służba zdrowia, policja, wojsko czy edukacja są raczej potrzebne każdemu, natomiast KK tylko tym, którzy wierzą.
Problem jest ciagle w tym ze to sami ludzie zadeklarowali przynaleznosc do Kosciola Katolickiego w liczbie prawie 34 mln (albo ew. zrobili to rodzice za nieletnich) w czasie spisu powszechnego chyba w 2011 roku?. Moze bylo to wczesniej? Do tego konkretnego kosciola a nie innego wyznania. Natomiast np. prawo wyznaniowe w Polsce czy podatkowe nie robi roznicy miedzy wyznaniami. Wiec o co kaman? Ze sasiad chce inaczej niz my, nam to nie pasuje? Ale na tym polega demokracja. Czyli jesli ludzie np. deklaruja chec podstawowej opieki zdrowotnej, powszechnej edukacji to nie powinna ona byc organiowana przez panstwo? Mnie sie to moze nie podobac a moze sie wrecz przeciwnie podobac ale nie mam wplywu na to co deklaruja sami ludzie. Dla mnie sa to sprawy oczywiste i nie szukam tutaj dziury w calym. Przy kolejnym spisie jesli deklaracje ludzi beda inne, mozna polityke Panstwa w tym aspekcie zweryfikowac. Mozesz tez zbierac podpisy o referendum w tej sprawie. Albo apelowac do tych na ktorych glosujesz, ktorzy obecnie sprawuja wladze od 8 lat, a wiec konkretnie PSL i PO. To chyba jest logiczne ze nie do PiS czy SLD, ktore nie rzadza. A moze nie wolno mi tych skrotow uzywac, w koncu nie sa w temacie?
Benita72 napisał/a:natomiast nie do końca zgadzam się, ze księza nie maja prawa odzywac się w sprawach rodziny, seksu, in vitro - to nie do końca tak - to prawda, ze ich to (w teorii) nie dotyczy, ale kosciol ma przecież misje - nauczanie swych "owieczek" jak zyc - a to sa sfery zycia. Możemy się z tym nie zgadzać, może to nawet smieszyc (takie podejście do wiele spraw), ale maja prawo, uważam, glosic swoje stanowisko.
Ależ niech głoszą z ambony jakiekolwiek moralne dyrektywy mają dla swoich własnych wierzących- z tym nie mam problemu. Problem mam z tym, że u nas w polityce te opinie z ambony wpływają na podejmowanie decyzji sejmowych, dotyczących prawa.
W Kościele Anglikańskim, Metodystycznym czy Baptystycznym w UK, też księża wiele rzeczy głoszą, ale jakoś nikt nie uważa, że słowa jakiegoś biskupa są wiążące dla ustawodawstwa. U nas jakiś Głódź czy inny Pieronek coś chlapnie, a wszyscy trzęsą portkami.
To że głoszą księża swoje poglądu i nauczają takiego a nie innego postępowania jest ich obowiązkiem duszpasterstwa, ale od jednostki zależy czy to "kupi" czy nie i pójdzie sobie dalej. Raczej na twoim miejscu zadał bym pytanie dlaczego świeccy politycy zwracają aż taką uwagę na to co mówią duchowni. Dlaczego nie podejmują decyzji które notabene według was są korzystne dla społeczeństwa, boją się czego? Starszych pań?
. Problem mam z tym, że u nas w polityce te opinie z ambony wpływają na podejmowanie decyzji sejmowych, dotyczących prawa.
.
Dlatego, ze w teorii państwo swieckie, a w praktyce - powiazane z KK.
60 2015-06-22 17:36:58 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-06-23 09:51:12)
Beyondblackie napisał/a:. Problem mam z tym, że u nas w polityce te opinie z ambony wpływają na podejmowanie decyzji sejmowych, dotyczących prawa.
.
Dlatego, ze w teorii państwo swieckie, a w praktyce - powiazane z KK.
Uderzające jest to że seksualność ze swej natury nie ma nic wspólnego z ustrojem politycznym czy religią. To jest coś naszego, coś tak intymnego że ani państwo ani kościół nie powinny mieć wstępu do tego świata, chyba że są to praktyki seksualne typu ekshibicjonizm itp rażąco naruszające jakieś normy i relacje międzyludzkie.
Najśmieszniejsze jest to że za normalne uznaje się sytuacje odwrotną, kiedy to państwo i kościół chcą mieć pełną kontrolę nad życiem intymnym obywateli.
Fragment niesmaczny. Mod. Vinnga
61 2015-06-23 14:39:34 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-23 15:45:52)
Swoje obiekcje na temat decyzji moderacji proszę przesyłać mailowo: vinnga@netkobiety.pl. Tu jest miejsce na dyskusję zgodną z tematem wątku - nie na analizowanie cudzego słownictwa i uparte kontynuowanie off-topu. Vinnga
Moi drodzy. Po co kłótnie, po co wasze swary głupie. Wnet i tak zginiemy w zupie. Hehe ![]()
Swoje obiekcje na temat decyzji moderacji proszę przesyłać mailowo: vinnga@netkobiety.pl. Tu jest miejsce na dyskusję zgodną z tematem wątku - nie na analizowanie cudzego słownictwa i uparte kontynuowanie off-topu. Vinnga
He, he dawno juz w tym dziale "posypaly sie tematy", off-top to norma, brak kontroli slownictwa, posty pod postem, itp. a poziom "kontroli" tego jest raczej niski. Ale skoro to nie przeszkadza to czas wypisac sie z tego dzialu na dobre.
Pozdrawiam ![]()
64 2015-06-24 10:51:46 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-06-24 10:53:36)
mańku, jeśli tak bardzo denerwują Cie tematy watkow czy offtopy w tym dziale, to co stoi na przeszkodzie, bys zalozyl swój wlasny watek i dystkutowal w nim na interesujące Cie tematy?
Mysle, ze spokojnie każdy znajdzie tu cos dla siebie.
Zwykle to nie chrzescijanstwo glosi o tym ze seks jest 'be' ale od poczatku przez wieki robil to manicheizm,a niemalo chrzescijan dalo sie temu wplywowi zwiesc.
Moge powiedziec,ze sam Jezus mowil iz istnieja rozne typy milosci,np milosc malzenska,w ktorym wystepuje wspolzycie,i ono nie jest wcale 'be'. Jest to milosc rowniez zmyslowa i jest DOBRA,stworzona przez samego Boga.
To sa slowa samego Chrystusa. Jezus mowil rowniez ze od poczatku,milosc naszych prarodzicow w raju byla anielska,ale zarazem erotyczna lecz nie bylo grzechu wiec pierwsi ludzie nie odczuwali wstydu. Byl porzadek i lad we wszystkic dziedzinach.
Grzech pierworodny wykrzywil nasze spojrzenie na swiat i cielesnosc,wiec jest to nieuniknione.
Bardzo nieodpowiedzialne jest wlasnie to iz wierzacy rodzice wmawiaja swym dzieciom ze seks jest brudny,zly itp,wbijajac tym do glow,ze nie mozna a jesli tylko to pod koldra,po ciemku i tylko w celu prokreacji. Znam niemalo takich osob.
Czlowiek jest istota seksualna,posiadajaca plec,a nie bezplciowym aniolem.