Witajcie, opowiedzcie mi proszę jak to jest z ubiorami kobiet. Zwłaszcza z tymi "skąpymi" i odsłaniającymi znaczną część tych elementów ciała,które kojarzą się z seksualnością. Kobieta ubiera się tak bo... ? I jak podchodzą do tego Wasi partnerzy. Są dumni,że mają kobietę za którą inni się oglądają,czy raczej jest im przykro,że się tak ubieracie,bo świadomie przyciągacie uwagę innych mężczyzn?
Porozmawiaj w końcu może poważnie ze swoją dziewczyną i powiedz jej o tym, co Ci nie pasuje. Zakładasz kolejny wątek pytając co my myślimy, dlaczego i jak byśmy zareagowały. Każda z nas jest inna i ma inne powody, dla których ubiera się tak, a nie inaczej i każda z nas reaguje inaczej w danej sytuacji. Więc proponuję rozmowę z partnerką, a nie zakładanie wątków z pytaniami, na które odpowiedzi i tak nie znamy.
Kobieta ubiera się tak bo chce zwrócić czyjąś uwagę, najpierw musi to zrobić wizualnie, potem musi potrafić zatrzymać przy sobie mężczyznę nie tylko swoim ubiorem, wyglądem tylko zachowaniem charakterem itp. Dlaczego ja zakładam np bluzki z dekoltem? Bo lubię. Mój chłopak, wolałby żebym nie zakładała takich ubrań, bo tak mi się wydaje że nie chce żebym swoim dekoltem przyciągała wzrok innych facetów. Może w środku jest dumny, tylko nigdy mi o tym nie powie? Raczej jest po prostu zazdrosny.
Witajcie, opowiedzcie mi proszę jak to jest z ubiorami kobiet. Zwłaszcza z tymi "skąpymi" i odsłaniającymi znaczną część tych elementów ciała,które kojarzą się z seksualnością. Kobieta ubiera się tak bo... ?
Wiesz, wiele rzeczy zależy od tego, czy ten skąpy ubiór jest gustowny, czy bardziej w stylu, pardon my French za wyrażenie, dziwki z autostrady. Raczej nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo wiele rzeczy zależy również od charakteru kobiety; jedne ubierają się tak dlatego, bo lubią i chcą prowokować, u innych to po prostu styl, sposób ubierania się na co dzień, sposób wyrażania swojego piękna na zasadzie: "mam co pokazać, więc po co się ukrywać pod warstwą rozciągniętych swetrów?".
I jak podchodzą do tego Wasi partnerzy. Są dumni,że mają kobietę za którą inni się oglądają,czy raczej jest im przykro,że się tak ubieracie,bo świadomie przyciągacie uwagę innych mężczyzn?
Zdecydowanie to pierwsze, choć, podobnie jak w kwestii z kobietami, każdy mężczyzna jest inny. Mój narzeczony uwielbia, gdy noszę skąpe spódniczki i pokazuję nogi, bo sprawia mu frajdę, gdy inni faceci się za mną oglądają; zawsze tłumaczy mi, że lubi badać ich reakcje i przy okazji pękać z dumy, że ma taką, a nie inną kobietę (ja nie twierdzę, że jestem symbolem seksu, ale mój mężczyzna kocha mnie taką, jaką jestem). Znam jednak i takie przypadki, gdzie mężczyzna każe swojej kobiecie zakładać grube golfy i długie spódnice, bo boi się, ze za jego ukochaną powędruje chociaż jedno głodne spojrzenie.
Tak więc, drogi Marcinie, są różni ludzie i różne poglądy, dlatego jednoznacznie ciężko odpowiedzieć. Pozdrawiam ![]()
To akurat nie dotyczy mojej partnerki. Temat jest ogólny a został wywołany po sytuacji ,kiedy znajoma przyszła do pracy do biura w stroju...spod latarni. Jestem ciekaw po co kobiety to robią i co na to ich partnerzy. Nie masz ochoty ,to nie odpowiadaj. Pytam tych,co mają w tym temacie coś do powiedzenia.Najlepiej usuń swój post,moją odpowiedź i daj się ludziom wypowiedzieć,jeśli mają ochotę.Dzięki
Osobiście nie lubię odsłaniać dużej powierzchni swojego ciała ;p w przeciwieństwie do co poniektórych kobiet, które cię w tym watku nteresują. sądzę, że ubierają sie tak:
- bo podobają się sobie i chcą pokazać swoje atuty innym
-chcą skupiać na sobie wzrok facetów i prowokować...
Jak mój facet widzi takie laski a tym bardziej na imprezie zimą w kilkustopniowym mrozie w spodenkach i z bluzką odsłaniająca zarówno pępek jak i biust to śmieje się i powtarza " to te które wracają z imprezy najbardziej ogrzane" (wiadomo).
z drugiej strony to każdy sam wybiera w co się ubiera i kazdego to indywidualna sprawa...
7 2009-11-12 20:25:01 Ostatnio edytowany przez naami (2009-11-12 20:25:32)
Kobieta ubiera się tak bo... chce się podobać, poflirtować, podkreślić swoje atuty. To tak ogólnie raczej. Jeśli chodzi o mnie to wszystko zależy oczywiście od sytuacji. Nie założę dekoltu do pasa na zajęcia z dziećmi. Nie ubieram się wyzywająco na co dzień, odsłanianie wolę zarezerwować dla jednej osoby:) Źle czułabym się w jakiejś mega krótkiej mini czy wspomnianym już dekolcie. Nie potrzebuję dowartościowania w postaci rozbierania wzrokiem od innych facetów. Myślę, że wszystko zależy od wyczucia, ja preferuję złoty środek czyli nie 'habit' non stop lub golf przez wszystkie pory roku, ale też nie ubiór, którego bardziej nie ma niż jest.
8 2009-11-12 20:28:10 Ostatnio edytowany przez naami (2009-11-12 20:29:05)
Temat jest ogólny a został wywołany po sytuacji ,kiedy znajoma przyszła do pracy do biura w stroju...spod latarni.
No to już było przegięcie. Są zawody, w których obowiązuje dress code, nie można ubierać się tak samo do pracy w biurze i na dyskotekę.
edit: Przepraszam za post jeden za drugim, problemy techniczne jak zwykle
dzisiaj oglądałam program Ewy Drzyzgi Rozmowy w toku na ten temat i była para .ona w sukieneczce odsłaniającej prawie wszystko a on tolerancyjny mąż akceptował to i był dumny z wyuzdanej żony.Czyli są i tacy faceci .Tylko trochę dziwnie to wygląda jak matka nastoletniego syna bardziej ubiorem przypomina jego koleżanki.Jeszcze jedno trzeba pamiętać w jakim miejscu pokazujemy się w jakim stroju.
jedne ubierają się tak dlatego, bo lubią i chcą prowokować,
Zdecydowanie to pierwsze, choć, podobnie jak w kwestii z kobietami, każdy mężczyzna jest inny. Mój narzeczony uwielbia, gdy noszę skąpe spódniczki i pokazuję nogi, bo sprawia mu frajdę,
1.A co na to facet,gdy kobieta wychodzi z nim powiedzmy na imprezę- i "chce prowokować" ?,2. Co na to narzeczony,gdy zakładasz wyzywający strój nie dla niego-powiedzmy idziesz na dyskotekę z koleżankami. 3. Faceci się gapią na to,co tam masz odsłonięte -jak się z tym czujesz? Przyjemne uczucie-na zasadzie"jestem ładna" czy nie przyjemne-na zasadzie"nie jestem kawałkiem mięsa,mam intelekt a nie tylko gołą d...."?
11 2009-11-12 21:27:50 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-23 10:12:52)
O'k a teraz odwrotnie. Jako Wasz partner idę z Wami na jakąś luźną imprezę. Rozpięta sportowa koszula ,kaloryfer na brzuchu,wyrzeźbiony jak dłutem tors. Rozpięta ,bo chcę się podobać,prowokować,poflirtować,dowartościować i nie po to charowałem trzy lata na siłowni,żeby to ukrywać pod swetrem. Co czujecie? Dumę?
Myślę, zę nie ma potrzeby pogrubiać i podkreślać tekstu - pozdrawiam Agatka
Można odsłaniać dużo a i tak wygląda, że nie widać. Da się to zrobić tylko są do tego potrzebne: KLASA, WYCZUCIE I DOBRY SMAK.
Jeśli to wszystko się ładnie pogodzi nikt nie powie, że laska jest spod latarni a koleś to szpaner. Sęk w tym, że osób z klasą jest wciąż za mało ![]()
13 2009-11-12 21:44:17 Ostatnio edytowany przez youngwind (2009-11-12 21:54:58)
1.A co na to facet,gdy kobieta wychodzi z nim powiedzmy na imprezę- i "chce prowokować" ?
Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. O to, że kobieta lubi prowokować mężczyzn na imprezach, będąc już zajętą? Jeśli o samo prowokowanie chodzi, to nie widzę niczego złego w niewerbalnej prowokacji dopóty, dopóki owa nie sprowadzi się do zdrady. Kobiety są stworzone do tego, by być uwodzicielkami, w końcu z tego słyną i to sprawia, że mężczyźni wlepiają w nie ślepia. Poza tym, płeć piękna nie raz prowokuje nawet o tym nie wiedząc, zatem nie zawsze prowokacja sama w sobie musi być czymś złym.
2. Co na to narzeczony,gdy zakładasz wyzywający strój nie dla niego-powiedzmy idziesz na dyskotekę z koleżankami
Na dyskotece byłam raz w życiu, więc nie odpowiem Ci na to pytanie. Ale gwoli samej sprawy- jeśli dziewczyna, która ma już chłopaka/narzeczonego/męża wychodzi na dyskotekę ubrana wyzywająco, to już jej sprawa i jej ryzyko, czy jakiś zboczeniec nie wyskoczy na nią zza krzaków. Każda kobieta ma prawo ubierać się tak, jak chce, biorąc ewentualne "skutki uboczne" na swoje barki. Ukochany mężczyzna zrobi awanturę? To już jej problem.
3. Faceci się gapią na to,co tam masz odsłonięte -jak się z tym czujesz? Przyjemne uczucie-na zasadzie"jestem ładna" czy nie przyjemne-na zasadzie"nie jestem kawałkiem mięsa,mam intelekt a nie tylko gołą d...."?
Ja nie zwracam na to uwagi i piszę całkowicie szczerze. Jeśli już uda mi się zauważyć czyjeś reakcje, to zazwyczaj się z nich śmieję, bo nieraz są one po prostu zabawne. Z pewnością nie czerpię z nich satysfakcji. Najbardziej podbudowują mnie komplementy i ciepłe spojrzenia ze strony mojego mężczyzny, bo to jego kocham. Innych mam tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę
![]()
marcin_rc10 napisał/a:1.A co na to facet,gdy kobieta wychodzi z nim powiedzmy na imprezę- i "chce prowokować" ?
Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. O to, że kobieta lubi prowokować mężczyzn na imprezach, będąc już zajętą? Jeśli o samo prowokowanie chodzi, to nie widzę niczego złego w niewerbalnej prowokacji dopóty, dopóki owa nie sprowadzi się do zdrady. Kobiety są stworzone do tego, by być uwodzicielkami, w końcu z tego słyną i to sprawia, że mężczyźni wlepiają w nie ślepia. Poza tym, płeć piękna nie raz prowokuje nawet o tym nie wiedząc, zatem nie zawsze prowokacja sama w sobie musi być czymś złym.
marcin_rc10 napisał/a:2. Co na to narzeczony,gdy zakładasz wyzywający strój nie dla niego-powiedzmy idziesz na dyskotekę z koleżankami
Na dyskotece byłam raz w życiu, więc nie odpowiem Ci na to pytanie. Ale gwoli samej sprawy- jeśli dziewczyna, która ma już chłopaka/narzeczonego/męża wychodzi na dyskotekę ubrana wyzywająco, to już jej sprawa i jej ryzyko, czy jakiś zboczeniec nie wyskoczy na nią zza krzaków. Każda kobieta ma prawo ubierać się tak, jak chce, biorąc ewentualne "skutki uboczne" na swoje barki. Ukochany mężczyzna zrobi awanturę? To już jej problem.
marcin_rc10 napisał/a:3. Faceci się gapią na to,co tam masz odsłonięte -jak się z tym czujesz? Przyjemne uczucie-na zasadzie"jestem ładna" czy nie przyjemne-na zasadzie"nie jestem kawałkiem mięsa,mam intelekt a nie tylko gołą d...."?
Ja nie zwracam na to uwagi i piszę całkowicie szczerze. Jeśli już uda mi się zauważyć czyjeś reakcje, to zazwyczaj się z nich śmieję, bo nieraz są one po prostu zabawne. Z pewnością nie czerpię z nich satysfakcji. Najbardziej podbudowują mnie komplementy i ciepłe spojrzenia ze strony mojego mężczyzny, bo to jego kocham. Innych mam tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę
![]()
Posiadasz dość szlachetne poglądy. Fajnie,że są takie kobiety. Tą granicę prowokowania,to jednak bym umieścił trochę bliżej niż na zdradzie raczej na granicy tolerancji partnera. Już Cię lubię ![]()
Witajcie, opowiedzcie mi proszę jak to jest z ubiorami kobiet. Zwłaszcza z tymi "skąpymi" i odsłaniającymi znaczną część tych elementów ciała,które kojarzą się z seksualnością. Kobieta ubiera się tak bo... ?
Czasami sama się zastanawiam, jaka siła nakłoniła taką kobietę, żeby się bardziej rozebrała niż ubrała, bo jak rozumiem o takiej "przesadzie" mówimy.
Nie jestem przeciwniczką subtelnego dekoltu czy rozcięcia w sukience, o ile wciąż można powiedzieć, że to kuszenie, a nie wulgarna prowokacja. Wiadomo, że są pewne granice dobrego smaku i żadna kobieta nie powinna ich naruszać...
Osobiście pracuję z dziećmi, więc na co dzień preferuję raczej eleganckie stroje niż kuse spódniczki. Pewnych rzeczy nie powinnam sobą prezentować i już. Z kolei wychodząc na randkę ze swoim facetem pozwalam sobie na trochę więcej, ale nadal w rozsądnych granicach
Wydaje mi się, że naprawdę kobiece panie nie muszą chodzić nago, by kusić. Można przecież zwrócić na siebie męską uwagę seksownym uśmiechem, spojrzeniem głęboko w oczy, masą niewerbalnych sygnałów wpisujących się w grę damsko-męską. I takie gesty podkręcają atmosferę skuteczniej niż golizna ![]()
I jak podchodzą do tego Wasi partnerzy. Są dumni,że mają kobietę za którą inni się oglądają,czy raczej jest im przykro,że się tak ubieracie,bo świadomie przyciągacie uwagę innych mężczyzn?
Moi partnerzy zawsze byli dumni łapiąc zazdrosne spojrzenia w oczach innych facetów. Ale jak już wspominałam, nie musiałam tego wywoływać nie wiadomo jakim strojem ![]()
Myślę, że nie ma nic bardziej seksownego niż subtelne adorowanie innych mężczyzn przy jednoczesnym jasnym komunikacie "Jestem tylko jego" ![]()
Już Cię lubię
Haha, miło to słyszeć/czytać. Myślę jednak, że TAKI pogląd na tę sprawę ma wiele dziewcząt
Pozdrawiam!
Uważam, że ubiór kobiety świadczy o jej kulturze. Jeśli chodzi o koleżankę, która ubrała się tak do biura - to sama zrobiła z siebie pośmiewisko pewnie, być może będzie to dla niej nauką na przyszłość ( oby) - świadczy to tylko o braku profesjonalizmu i znajomości zasad.
Ja jak widzę takie panienki z gołym brzuchem w różowych kozaczkach i do tego Picasso na paznokciach - to mam tylko taką refleksję, że przyciągną do siebie również tego typu partnera- wytatuowany macho, który chodzi jakby miał piłkę lekarską między nogami.
Fakt- każdy może wyglądać jak chce - i dzięki temu od razu można dużo powiedzieć o człowieku- wiadomo przecież jak ważne jet pierwsze wrażenie . I całe szczęście.
Z drugiej strony te roznegliżowane kobietki później są zrozpaczone że ktoś je obmacuje lub zgwałci- a same tym ubiorem wyciągają transparent- Weź mnie>:)
Ja bardzo lubię bawić się modą, lubię się wyróżniać z tłumu i nie lubię być "niewidzialna" - ale wszystko z klasą i odpowiednio do miejsca i sytuacji. Nie wyobrażam sobie również flirtowania i świecenia biustem -będąc z partnerem- to brak szacunku . A gdyby on tak postapił ?- jak czuły by się dziewczyny tych panów?
To o co pytasz to kwestia kultury po prostu.
pozdrawiam
Uważam, że ubiór kobiety świadczy o jej kulturze. Jeśli chodzi o koleżankę, która ubrała się tak do biura - to sama zrobiła z siebie pośmiewisko pewnie, być może będzie to dla niej nauką na przyszłość ( oby) - świadczy to tylko o braku profesjonalizmu i znajomości zasad.
Ja jak widzę takie panienki z gołym brzuchem w różowych kozaczkach i do tego Picasso na paznokciach - to mam tylko taką refleksję, że przyciągną do siebie również tego typu partnera- wytatuowany macho, który chodzi jakby miał piłkę lekarską między nogami.
Fakt- każdy może wyglądać jak chce - i dzięki temu od razu można dużo powiedzieć o człowieku- wiadomo przecież jak ważne jet pierwsze wrażenie . I całe szczęście.
Z drugiej strony te roznegliżowane kobietki później są zrozpaczone że ktoś je obmacuje lub zgwałci- a same tym ubiorem wyciągają transparent- Weź mnie>:)Ja bardzo lubię bawić się modą, lubię się wyróżniać z tłumu i nie lubię być "niewidzialna" - ale wszystko z klasą i odpowiednio do miejsca i sytuacji. Nie wyobrażam sobie również flirtowania i świecenia biustem -będąc z partnerem- to brak szacunku . A gdyby on tak postapił ?- jak czuły by się dziewczyny tych panów?
To o co pytasz to kwestia kultury po prostu.
pozdrawiam
Zrobiła pośmiewisko - żebyś wiedziała. Do tego stopnia ,że przyszedł do mnie kierownik działu i powiedział, Panie Dyrektorze , kilku chłopaków otwarcie mówi o tym ,że czują się zgorszeni ubiorem Pani X . Chyba powinien Pan z nią porozmawiać na ten temat. Przyznam ,że nie bardzo wiem , jak to zrobić...
Odnośnie Twojego przedostatniego akapitu - zgadzam się w 100% . To właściwie wyrażony mój pogląd. Idąc z kobietą na imprezę nie wyobrażam sobie ,mieć za cel prowokowanie innych kobiet swoim odpowiednio rozebranym ciałem. Żle bym się czuł ze świadomością,że moja dziewczyna musi patrzeć , jak inne kobiety gapią się maślanym wzrokiem , obmacują w tańcu , albo nie wiem co jeszcze. Niech to będzie wyraz mojego szacunku do mojej dziewczyny.Jestem tylko dla niej a ona dla mnie. Czasy uwodzenia , prowokowania przypadkowych ludzi , adorowania , podrywania i dawania się podrywać , minęły z chwilą , gdy postanowiliśmy być razem i tyle. Teraz czas na to,żeby uwodzić i podrywać siebie nawzajem i to już na stałe a nie tylko na początku. Wyglądać ładnie głównie po to ,żeby podobało się partnerowi no i sobie oczywiście.
Są osoby,które lubią prowokować strojem a co za tym idzie........ zachowaniem.Jednak biuro - to zdecydowanie nie miejsce do takiego "eksperymentowania". Taka Pani decydując się na pokazywanie tego i owego- musi mieć świadomość,że facet nie pozostanie obojętny na wyeksponowane wdzięki- a kobiety mogą zareagować - chociażby- zawistnie. Ja /........... ale to z racji wieku - była bym zgorszona i na pewno nie poleciała bym na skargę do Pana Dyrektora- tylko sama zwróciła bym uwagę na niestosowność stroju w miejscu pracy.To swoisty brak szacunku do tego miejsca.Na dyskotekę........ nie ma sprawy- tylko później nie powinno dziwić,że tyle nieszczęść tam właśnie ma miejsce.Często strój - niestety ma przełożenie na traktowanie......... dość frywolne.
Prowokująco ubierają się prostytutki a porządne kobiety ubierają się gustownie aby podkreślić swoje kształty i kobiecość. Przecież nikt nam tego nie zabroni: zakładania krótszych spódniczek, bluzek z głębszym dekoltem - to całkiem normalne a jeżeli partnerom to przeszkadza to ich problem. Większość facetów woli mieć atrakcyjne partnerki. To dziewczyny chodzą w spódniczkach a nie faceci!!
kobieta lubi się czuć sama dla siebie atrakcyjną ;p
Ale trzeba się zastanowić czy ubiór prowokujący i atrakcyjny to to samo?
Jak dla mnie to zupełnie inna sprawa...
można ubrać się atrakcyjnie, ale z klasą...a prowokacyjny ubiór z klasą raczej nie jest, wręcz odwrotnie...w moim odczuciu budzi raczej "niesmak"...
Ale trzeba się zastanowić czy ubiór prowokujący i atrakcyjny to to samo?
Jak dla mnie to zupełnie inna sprawa...
można ubrać się atrakcyjnie, ale z klasą...a prowokacyjny ubiór z klasą raczej nie jest, wręcz odwrotnie...w moim odczuciu budzi raczej "niesmak"...
Zgadzam się z Tobą
Nie można wyglądać atrakcyjnie w spódniczce która ledwo pupę zakrywa i to jeszcze z lateksu. Atrakcyjność polega na podkreśleniu walorów kobiecości a większość z nas je tak skrzętnie ukrywa, traktując to jako niedoskonałości.
Do biura tak się chyba nie chodzi ubranym.
Zwłaszcza jeśli to nie biuro matrymonialne.
Jeśli to nie poważna isntytucja i/lub nie musi się pokazywać klientom, niech chodzi jak chce.
Nawet oczy mogę nęcić.
Nie sądze by się jedank zgodziła być ubrana bardziej niż muzułmanka.
Niemniej jakby przyszedl jako klient taki 88 letni pan Heniek i zobaczyl dekolt to zawał bardzo możliwy.
Bardzo podobało mi się, że w agencji rządowej w serialu "Agenci NCIS" laborantka mogła pod faruch założyć co chciała.
Ubierała się na Gotyk z obrożą na szyi.
Co do prowokacyjnego ubioru...
Nie jestem stereotypowy, ale czasami sam staram się przyzwyczajać do widoku matek z dziećmi, które są skąpo ubrane.
Wolałbym by kobieta jak sama chodzi a jest np. zajęta czy/i jest z dzieckiem raczej tak nie chodziła.
Chodzi o bezpieczeństwo.
Na miejscu chłopaka/męża/partnera bałbym się, że beze mnie zostanie zgwałcona a dziecko np. zabite bo krzyczało.
Nie mam aż takiego zaufania do ludzi.
25 2009-11-15 21:07:01 Ostatnio edytowany przez marcin_rc10 (2009-11-15 23:02:47)
kobiety ubierają się gustownie aby podkreślić swoje kształty i kobiecość.a jeżeli partnerom to przeszkadza to ich problem.To dziewczyny chodzą w spódniczkach a nie faceci!!
Trochę nie rozumiem ostatniego zdania. Znaczy ...rozumiem sens,ale nie rozumiem po co się tu znalazło. No i w środku wypowiedzi- "jak partnerowi to przeszkadza,to jego problem" myślę,że po to ma się tą drugą połówkę,żeby liczyć się z jej uczuciami. Ja nie rozpinam koszuli,żeby podkreślić swoje kształty, żeby panienki na dyskotece mogły sobie popatrzeć,bo jestem przekonany,że partnerce będzie przykro patrzeć na śliniące się wkoło dziewczyny. Może to i miłe,jak po latach ćwiczeń można pokazać porządnie wyglądające ciało i ktoś zawiesi oko,przez szacunek do partnerki tak nie robię.
Czasami trochę zazdrości świadczy o miłości.
Byle nie przeginać w żadną ze stron.
Niemniej może warto ustalić wpierw zasady?
Może się wtedy okazać, że zarówno możesz i pokazywać klatę i być pewnym iż uszanowałeś wolę ukochanej.
Może się nie znam, ale niektórzy ponoć eksperymentują i np. tworzą trójkąty.![]()
Bardzo dużo zależy od wspólnego dogadania się.
Raz wydawało mi się, że idę na randkę a chodziło o to bym poznał jej towarzystwo i o nic więcej.![]()
No chyba, że ktoś tak zazdrości, że będzie starał się to zepsuć(związek).
W sumie związek nie jest po to by się chwalić, choć są i tacy ludzie co chcą każdemu pokazać z kim teraz są .
Wydaje mi się, że gdyby cały czas po mieszkaniu chodzić na golasa to na ulicy już chyba mało kto by miał ochotę się jeszcze przed innymi chwalić.
Najważniejsze to być atrakcyjnym dla partnerki.
I Vice Versa.
Prowokująco ubrane Panie są bardzo często śmieszne:) (np. chądzą w 12 cm szpilkach jak na szczudłach, na odsłoniętych pośladkach widać całą masę niedoskonałości itp.), trzeba wiedzieć jak się ubrać, adekwatnie do miejsca i sytuacji. Ważne jest też aby umieć subtelnie odsłaniać to co w Nas piękne a zakrywać to co niedoskonałe:P
pozdrawiam
Ja się prowokująco nie ubieram. Wręcz czasem wyglądam nie za bardzo zachęcająco dla obcych (a przynajmniej tak mi się wydaje - proste jeansy, jakaś tam kurtka, włosy przeczesane wiatrem, zero makijażu), a i tak dostaję klepnięcia w tyłek od obcych facetów mijanych na ulicy w środku dnia ;/
Czasem aż boję się wychodzić z mieszkania...
Widocznie jesteś tak atrakcyjna, że nieważny jest ubiór i makijaż.
Chyba powinnaś być z jakimś silnym i sprawnym fizycznie gościem, który by odganiał gachów.
Silny nie zawsze od razu znaczy paker.
Nie wiem, jakiś judoka na przykład. najlepiej z judo brazyllijskiego albo znający Kraft Magę.
Zaraz by ich popędził a Ty czułabyś się bezpieczna.![]()
30 2009-12-19 03:20:36 Ostatnio edytowany przez dusza (2009-12-19 03:22:53)
Mimo tego ze nie chodzę w spódniczkach mój ubiór zależy od humoru.Popieram twoje zdanie na temat poglądów drugiej osoby z którą się jest. To jest bardzo ważne aby czuć się komfortowo przy drugiej osobie a nie wstydzić się jej. ![]()
To jak ja się ubieram zależy od nastroju. Jak jest mi jest źle to się nie rzucam w oczy.
Jak jest mi dobrze to bardziej się rzucam w oczy. Ale nie przesadzam - nie lubię jak ktoś mi się gapi w dekolt pomimo, że nie mam kompleksów. Wolę wyeksponować nogi ( ale nie pośladki
). Generalnie chodzi o to, żeby było ze smakiem. Nie przepadam za dekoltami do pasa i paskami na biodrach, ani u siebie ani nie lubię patrzeć na dziewczyny tak poubierane. Większe wrażenie robią na mnie panny z klasą.
32 2009-12-23 00:36:03 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2009-12-23 00:36:18)
Czyli albo Dama albo nauczycielka.
Potrafi się to nawet łączyć i wtedy ma pełną klasę.![]()
ja na przykład pracuję w biurze i w sumie po waszych wypowiedziach zastanawiam się, czy przypadkiem mój styl nie bywa czasem zbyt prowokujący. mam 25 lat i niestety niską samoocenę i może źle to zabrzmi, ale po trochu dowartościowują mnie męskie spojrzenia. jestem szczupła i drobna, lubię zakładać dopasowane ubrania, spodnie i krótsze spódnice. ale ja to robię w taki sposób, że jak zakładam krótszą spódnicę, to bluzkę do niej założę bardziej "pod szyję", już bez dekoltu. do spodni zakładam bluzkę z nieco większym dekoltem. wśród otoczenia w pracy są skrajnie różne opinie na temat mojego ubioru. jedni uważają, że czasami jest zbyt prowokujący, inni uważają, że ubieram się elegancko i z klasą. ja już się pogubiłam i sama nie wiem, ale jak wcześniej zaznaczyłam, cierpię na niską samoocenę (mam nadzieję, że z tego "wyzdrowieję") i po prostu mam taki wewnętrzny przymus zwracania na siebie uwagi.
Moim zdaniem to, czy kobieta wygląda prowokująco, zależy bardziej od jej zachowania niż ubioru. Dwie kobiety ubrane identycznie mogą sprawiać zupełnie różne wrażenie, bo jedna ubrała się tak, żeby czuć na sobie męskie spojrzenia, a druga żeby po prostu dobrze się czuć. I łatwo poznać, która jest która. Może na tym polega Twój problem, Korrba? Ubiór sam w sobie jest normalny, ale cel, w którym go zakładasz, już nie?
Oczywiście zupełnie inną kategorię stanowią puste panienki, tzw. szlaufy tudzież lachony, których opisywać nie będę, bo każdy wie, jak wyglądają i jak "działają".
Ja sama mam w szafie jedną miniówę, którą miałam na sobie raz w życiu. Ogólnie wolę luźne swetry, męskie koszulki i dżinsy lub bojówki. Po co mam się seksownie ubierać? Uroda jest mi niepotrzebna. Mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę, ale dla mnie dążenie do seksownego wyglądu to przyznanie się do pewnej zależności od mężczyzn.
Uroda jest mi niepotrzebna. Mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę, ale dla mnie dążenie do seksownego wyglądu to przyznanie się do pewnej zależności od mężczyzn.
Boże! Widzisz i nie grzmisz!
Dziecko, uroda tudzież ładny, seksowny wygląd to wyznacznik prawdziwej kobiecości. Myślę że masz jakiś problem z akceptacją siebie samej, ze swoją tożsamością, a w główce pełno wyświechtanych, pseudofeministycznych banałów.
36 2009-12-28 10:30:53 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-12-28 10:31:46)
Chodzę do klasy z dużo młodszymi ludźmi od siebie , czasem na przerwie gdy wychodzimy na papieroska rozmawiamy o różnych rzeczach , najbardziej uwagę młodszych kolegów przciąga obraz skąpo ubranej dziewczyny , człowiekowi czasem aż głupio , jak potrafią naśmiewać się z takich panienek ich rówieśnicy . Wymyślają różne historyjki na ich temat i owszem oglądają się za nimi , ale mi się wydaje że tylko po to żeby znów zacząć się śmiać , bo nigdy nie mówią o nich pozytywnie . Raz nawet zwróciłam im uwagę żeby przestali , ale nie pomogło , chłopcy twierdzą , że dziewczyny swoim ubiorem pokazują co mają do zaoferowania jak towar do sprzedania , a prócz tapaty na twarzy , szpilek 15 cm i bluzki nic prawie nie osłaniającej , nie mają nic cennego . To tylko zdanie młodych ludzi , choć powiem sama ,że większe powodzenie u chłopców mają skromne dziewczyny.
mnie się wydaje, że takie kobiety postrzegane są jako łatwe, dają sygnał, że prosto je poderwać. nie sądze, by mężczyźni patrzyli na nie poważnie...
Krucjata , podzielam twoje zdanie . Choć czasem myślę że trzeba mieć nielada odwagę ,żeby się ubrać wyzywająco.
Ruda Punk napisał/a:Uroda jest mi niepotrzebna. Mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę, ale dla mnie dążenie do seksownego wyglądu to przyznanie się do pewnej zależności od mężczyzn.
Boże! Widzisz i nie grzmisz!
Dziecko, uroda tudzież ładny, seksowny wygląd to wyznacznik prawdziwej kobiecości. Myślę że masz jakiś problem z akceptacją siebie samej, ze swoją tożsamością, a w główce pełno wyświechtanych, pseudofeministycznych banałów.
To chyba w twoim wypadku należy napisać - widzisz i nie grzmisz. To co, jak ubiorę luźny sweter i dżinsy to nie jestem już kobietą? A starsze panie, którym uroda przeminęła a ich wygląd raczej seksownym nie można nazwać to też jakaś gorsza kategoria kobiety? Puknij się w czoło - nie ma czegoś takiego jak bardziej prawdziwa i mniej prawdziwa kobiecość.
Jeśli ktoś ma tutaj problemy z akceptacją siebie samej to chyba ty. Ruda Punk wyraziła swoje zdanie, możesz z nim polemizować, ale od razu tak mocne słowa?
Zastanów się kto ma banały w głowie, jeśli dla ciebie kobiecość=uroda.
Wiesz Szczurunia, ja się pukać w czoło nie będę, a Ty lepiej poczytaj sobie Regulamin Forum, bo widzę że masz problem z kulturą wypowiedzi.
Poza tym, gdzie ja powiedziałam, że kobiecość równa się uroda? Noszenie workowatych, wynaciąganych swetrów tudzież dresów i innych tego rodzaju rzeczy jest dla mnie mało kobiece. I muszę Cię zmartwić: akceptuję każdy element siebie, swojego ciała i duszy
. I nie maskuję się ubierając worki.
I żeby nie było off-topów: rozmawiamy o "prowokującym wyglądzie i osobowości".
uroda tudzież ładny, seksowny wygląd to wyznacznik prawdziwej kobiecości
Tutaj to napisałaś.
Tobie też radzę przeczytać regulamin, bo ty zaczęłaś od mało kulturalnej wypowiedzi w stosunku do Rudej (nazywanie jej dzieckiem, które ma w główce wyświechtane banały zbyt kulturalne nie było), nie dziw się więc, że ja też ostro zareagowałam.
Akurat mnie nie martwi, że akceptujesz siebie, osobiście mam to w głębokim poważaniu.
A worków to chyba nikt nie nosi, no chyba, że jakiś pokutnik-asceta.
"dla mnie dążenie do seksownego wyglądu to przyznanie się do pewnej zależności od mężczyzn" - takie zdanie jest dla mnie banałem i do tego wyświechtanym. Pseudofeministycznym. To że chcę się podobać mojemu mężczyznie nie sprawia, że jestem od niego zależna.
"uroda tudzież ładny, seksowny wygląd to wyznacznik prawdziwej kobiecości" - uroda to część kobiecości, a kobiecość nie jest li tylko urodą. Rozumiesz?
"Worki" to była metafora.
No i po co się kłócić ? Z tego co wiem każda z kobiet ma problem z akceptacją siebie , te ktore nie widzą swoich wad pokazują wszystko co się tylko da odsłonic , czasem pytamy wtedy same siebie ,, czy te kobiety nie mają w domu lusterka?'' Są różne typy kobiecej urody , jedni doceniają małą nadwagę , drudzy kosteczki , jeszcze inni lubią duże tyłki itp. A wszystko zależy od tego w czyim jesteśmy typie . Zawsze można odsłonić to czy tam to , ale po co ? Czyż nie lepiej działa na wyobraźnię fakt , że jesteśmy ubrane ładnie , skromnie ale elegancko?
44 2009-12-30 13:06:13 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2009-12-30 13:37:17)
Kiedy sprecyzowałaś swoją wypowiedź to możemy rozmawiać
jak dla mnie nazwanie urody wyznacznikiem kobiecości wcale nie było równoznaczne z powiedzeniem że uroda to część kobiecości (z czym i tak się nie zgadzam, ale to już moja subiektywna opinia). Więc uważam wątek za wyjaśniony.
A co do zdania na temat zależności od mężczyzn. Raczej nie wydaje mi się to możliwe - każdy mężczyzna ma inne upodobania i uzależnienie przejawiałoby się w dążeniu do podobania się prawie każdemu, co wobec różnych gustów zdaje się być niemożliwością.
Jeśli już nazwałabym to zależnością od popkultury, bo jakby nie patrzeć np. dążenie do szczupłej sylwetki czy malowanie się tak a nie inaczej to jej wynik. I tutaj mogę powiedzieć, że wiele osób (obu płci) wykazuje tę zależność, co jest dosyć przykre, bo żal mi tych osób które bez odpowiednich ciuchów czy makijażu nie wyjdą na ulicę.
Post przeniesiony:
Mam do Was takie pytanie...........czy ładna dziewczyna idąca chodnikiem i ubrana w różową spódniczkę oraz czarne leginsy,jest postrzegana za puszczalską??bo tak się nad tym zastanawiałam i sama już nie wiem......To znaczy,że już nie można założyć krótkiej spódniczki,bo zaraz będzie się tak postrzeganym,a i sorry za orty