Witam! Jestem tu nowa i pisze poraz pierwszy. Rok temu odeszlam od meza poniewaz mnie bil, nasz synek mial wtedy nie cale dwa miesiace. Przez ostatni bylo roznie czasami maz nie widzial dzieci nawet dwa miesiace przez jego wulgarne zachowanie w stosunku do mnie. Po ostatnim razie jak zerwalam z nim calkowity kontakt na prawie trzy miesiace, maz sie naprawde zmienil, zajmuje sie domem dziecmi dokladnie jak kiedys zanim sie rozstalismy, zanim zaczelo sie wszystko psuc widze duza zmiane przestalam oplacac opiekunke bo on zastaje z dziecmi jak ja jestem w pracy. Dzieci byly chore to wstawal w nocy zebym ja mogla sie wyspac bo rano ide do pracy a on odsypia w dzien jak synek spi. Dzieci bardzo sie zmienily zrobily sie bardziej wesole a synek, poprostu go nie poznaje zupelnie inne dziecko wczesniej sie juz martwilam ze moze jakis natpobudliwy jest a teraz wesoly, spokojny i zaczal sie przytulac. Corka ma piec lat i ciagle wymysla co moze zrobic zeby rodzice znowu razem zamieszkali. I to wlasnie moj problem. Kazde znas ma swoje mieszkanie, prace, jestem niezalezna. A w mojej glowie pytanie dac mu te szanse, sprobowac jeszcze raz???? Co mam robic? Blagam o pomoc.
Nie łudź się że on się zmienił. Jeżeli cię bił to będzie to robić dalej. Pozorna zmiana będzie tak długo trwać aż mu sie nie odwidzi bycie dobrym tatusiem i mężem. Nie daj soba manipulować- facet gra na twoich uczuciach i liczy właśnie na to ze do niego wrócisz. A wtedy kochana jak zacznie cię znów okładać, to juz tak łatwo nie uciekniesz.
Fajnie że zajmuje się dziećmi- to w końcu jego obowiązek. Ty sobie daj z nim spokój.
Zadaj sobie na początek pytanie, jaki jest Twój stan uczuć do męża? Czy jesteś w stanie wybaczyc mu niemiłe zachowania? Jak czujesz się w jego towarzystwie?
Czy wyobrażasz sobie powrót do niego, pod warunkiem, że naprawdę się zmienił i ten stan się utrzyma?
Jest spora szansa, że mąż rzeczywiście zrozumiał swój błąd i się zmienił.
Po tym, jak odpowiesz sobie pozytywnie na pytanie o swoje uczucia do niego, lub szansę na ich ponowne rozpalenie, powinniście porozmawiać ze sobą o warunkach powrotu i dalszego wspólnego życia.
Porozmawiaj z nim szczerze i zastanówcie się wspólnie nad tym. Oczywiście zastrzez mu, że w momencie gdy poprzednie zachowania się powtórzą odejdziesz z dziećmi bezpowrotnie.
4 2010-05-10 00:14:28 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-05-10 00:15:01)
Nie łudź się że on się zmienił. Jeżeli cię bił to będzie to robić dalej.
Ja nie do końca byłabym sceptyczna. Ja także jestem uprzedona do mizoginów, aczkolwiek nie do końca wierzę w powiedzenie "tacy ludzie się nie zmieniają"; Wszystko jest kwestią indywidualną- jeśli komuś naprawdę zależy na rodzinie i na tym, by się zmienić na lepsze, można tego dokonać siłą woli, cierpliwością oraz wytrwałością. Jest to także kwestia tego, na jakie poświęcenia stać kobietę; czy jest wystarczająco silna, by przetrwać trudny okres "rekonwalescencji" w związku.
Ale...
Nie wiem, czy wybaczyłabym mojemu mężowi użycie przemocy; Dla mnie to koszmarne poniżenie, które do końca życia zachwiałaby moją ufność wobec mężczyzn. Rzuciłabym go i poszukała szczęścia gdzie indziej, czyli u boku takiego faceta, który nawet na samą myśl o uderzeniu kobiety puka się w głowę.
Być może Twój mąż faktycznie okazał skruchę, ale na razie nie radziłabym Ci do niego wracać; Zbyt szybki powrót może pogorszyć sytuację, a mąż spocznie na laurach. Niech walczy, nawet miesiącami czy latami. Jeśli jednak będziesz czuła się zbyt słaba w tym małżeństwie, po prostu zrezygnuj.
Ja bym nie ryzykowała, jeśli mężczyzna by mnie uderzył odeszła bym by chronić swoje zdrowie, życie i rodzinę. Zawsze czułabym do niego żal, a przy każdej sprzeczce miałabym lęk że puszczą mu nerwy i znów mi strzeli lub zrobi coś gorszego. Jednak to twoja decyzja,
jeśli się zgodzisz musisz wiedzieć, że jest nikła szansa że twój mąż się zmienił, że nauczył się kontrolować gniew.
Pamiętaj o tym, że wiele kobiet, które dały szansę znów stało się ofiarami przemocy domowej. Agresor potrafi się maskować, wplątywać ofiarę w cykl przemocy, uzależniać od siebie, manipulować nią itd...nie masz też pewności czy nie będzie bił dzieci. Czy twój mąż był na terapii dla sprawców przemocy domowej, czy zdaje sobie sprawę że ma problem ze sobą, z kontrolą agresji? Czy oprócz przemocy fizycznej stosował wobec ciebie przemoc psychiczną?
elcia1384 jak dla mnie przeżywacie fazę miodowego miesiąca, potem kiedy z powrotem Cie zdobędzie będzie tylko gorzej i odpowiedz sobie czy chcesz raz jeszcze przeżywać piekło?
Chcesz do niego wrócić TYLKO ze względu na dzieci? Czy czujesz coś do niego jeszcze, po tym co Ci zrobił? Czy jesteś w stanie mu zaufać, że już nie podniesie na Ciebie ręki? Ja bym nie umiała... Zrobiłabym tak, aby mógł się spotykać z dziećmi, jednak nie umiałabym zapomnieć tego co zrobił i udawać, że jest teraz dobrze. Żyła bym z ciągłą świadomością, że kiedy wrócimy do normalności, stwierdzi: raz wybaczyła to i drugi raz wybaczy. Bałabym się.
Według mnie nie powinnaś wracać. Twój mąż może widywać dzieci, spędzać razem z nimi czas, lecz mieszkajcie tak jak mieszkacie...
Wybaczcie ja rowniez nie wierze w zmiane,byc moze nabrał pokory bo go cos zmusiło do tego,
Ja kiegys bardzo komus uwierzyłam,ale to były pozory,poczuł pewny grunt pod nogami..
I wszystko wrociło do punktu wyjscia...Oni sie nie zmieniaja,a jak ktos juz bił zone, to zrobi to ponownie...
Zreszta Elcia zrobisz jak ci serce podpowiada,w koncu macie dzieci i to twoje zycie,ale badz ostrozna...
Powodzenia kochana:):)
Dziekuje Wszystkim za posty. Moja obawa to wlasnie to o czym piszecie, powrot do normalnosci. Zycie jest okropne, druga strona powrotu do meza to powrot do Polski o czym marze a jak bede sama to nie ma na to szans nie mam w polsce nic a nie chce zeby dzieci dorastaly w tej patologicznej szkocji.
Nie warto.. Nie wierzę, że się zmienił.. Po czasie znowu obudzi się w nim potwór i co wtedy???
nie bądź naiwna
A ja tam nie wierzę, że ludzie się zmieniają. Jeszcze żadnej osoby, która się zmieniła nie poznałam.
"patologicznej szkocji"- co znaczy to określenie? Elcia, wyjaśnisz?
Elnett kochana wiemy, że Ty masz dobre serduszko i w to wierzysz.
Znam dwa podobne przypadki w obu kobiety wracały i tylko żałowały. Na początku wszystko fajnie a potem zawsze coć tych typów wyprowadziło z równowagi. Tacy ludzie chyba mają to we krwi..
Teraz jest on miły, opiekuńczy. Może robi to z zamiarem, że jednak wrócisz do niego. A potem klapki z oczu i się nie zorientujesz a stanie się taki jak był wcześniej. Usamodzielniłaś się, jest ci tak dobrze? więc niech tak zostanie
Daj sobie z nim spokój.
Myslalam myslalam i przemyslalam. NIE MA POWROTU!!!! Tu jest fakt ze nie bedzie zawsze taki jak teraz przeciez nie udezyl mnie raz tylko bil 6lat.
Jesli chodzi o szkocka patologie, 12-14 roku zycia dzieci traca dziewictwo, pala, pija zaczynaja brac narkotyki. Czesto jest tak ze rodzice o tym wiedza i co gorsze nie maga z tym nic zrobic bo guwniarze maja tu takie prawa ze nawet jak kogos pobije to nic mu nie robia a rodzic dziecka nie moze tknac. Nie chce zeby moje dzieci dorastaly w tkim srodowisku. Ale.... sa tu bardzo duze mozliwosci zajec po za lekcyjnych. No nic byly te gorsze dni przemyslenia ale wiem ze nie warto, bede zyc jak do tad sama z dziecmi, dla dzieci
Elnett nie przeczytałam dobrze twojego postu myślałam że wierzysz w to. ![]()
A nie możesz sama wrócić do Polski? Co stoi na przeszkodzie? Pracę można znaleźć, mieszkanie wynająć, szkoły nie są aż tak tragiczne. A jeśli obawiasz się tam żyć, to zrób coś aby to zmienić.
Podjęłaś wg mnie słuszną decyzję, jeśli chodzi o męża. Skoro bił 6 lat, to nie mógł nagle pstryknąć palcami i się zmienić. Jeśli ktoś raz podniósł rękę, będzie ją podnosił zawsze.