Witam,
Pisałam już w paru wątkach moją sytuacje- chłopak niemal z dnia na dzień ze mną zerwał, zaproponował przyjaźń, ja się zgodziłam było miło tydzień, potem on powiedział że jednak to przemyślał i mnie kocha, potem jednak po paru dniach znów to odwołał. Ja próbowałam jakoś załagodzić sytuacje i zaproponowałam luźniejsze kontakty- on powiedział że dobrze i było miło. Potem stała się dla mnie przykra sytuacja kiedy umarł bliski mojemu sercu piesek. On niby mnie pocieszał, ale jakos tak... Na następny dzień napisał ze sie mną zaopiekuje, ja napisałam mu że nie będę go dręczyć. Potem zamilkł na wiele godzin. Przysłał lakonicznego smsa i odezwał sie dopiero w nocy. Następnego dnia był zimny. Nie rozumiałam o co mu chodzi, odpowiadał tak jakby rozmawaił z obca osobą. Wreszcie napisał, że taki układ nie ma sensu, ja sie spytała czy nawet jako koledz on odpisał "taa". Wiec dobrze. Byłam dzielna, napisałam że skoro taka jest jego decyzja to sie z nią pogodzę. I zamilkłam.
Ale do rzeczy. On niemal po paru godzinach w nocy napisał mi że chciałby spotkać swoją idealną dziewczynę, że zauroczył się i sni mu się od wielu nocy (!!!) koleżanka z gimnazjum. To był policzek dla mnie. Dość zimno odpisałam mu że ja w ideały nie wierze, przysłał tylko emotkę wiec nie ciągnęłam tematu. Wtedy prawdę mówiąc było mi dobrze gdy nie pisał, czułam lekkość. Potem zagadał na gg, że sie zauroczył, ze nie wie jak zagadać, że dziewczyna w której się kocha unika go na gg. I co miałam zrobic? Zacisnęłam zęby spróbował ją jakoś sobą zainteresować. On napisał ze nie chce sie narzucać. Ja już szłam wiec mu życzyłam miłego dnia. Po 2h weszłam znów na gg i widze wiadomość od niego a tam zebym sie odezwała jak bedę. To napisałam. On powiedział że już jednak nie ważne. Zrobiłam tylko uśmiechniętą emotkę i tyle. On sie spytał co robię, wiec mu powiedziałam, a na swoją odpowiedz powiedział ze na kogoś czeka... pomyślałam ze to na nią, wiec życzyłam 2 raz miłego dnia. Pod wieczór sam z siebie napisał że to nie ma sensu, że nie bedzie jej przecież zmuszać jak nie chce, tylko musi sie jej pozbyć ze snów. Powiedziałam dość niezdarnie powodzenia i zamilkł- nawet sie nie pożegnał. Trudno pomyślałam. Jednak za godzinę napisał. Po kolejnej spytał sie czy jestem. Odpisałam że tak. Wysłał mi jej odpowiedz, chyba na jego próby zazęcia rozmowy, bardzo niemiłą, arogancką. Było mi go naprawdę żal... Chore prawda? Powinnam cieszyć się że dała mu kosza i troche nos mu sie utarł, ale nie... Zaraz zmienił temat i luźno gadaliśmy. Nagle się spytał czy może zadać mi osobiste pytanie. Ciekawiło go czy bede kiedyś jeszcze szukać chłopaka przez internet. Ja napisałam, ze na razie mam dosć facetów, ale ze raczej nie. On powiedział, że jego zdaniem to jest dobry sposób i ze już nawet zaczął szukać po internecie różnych for, gdzie może spotkać dziewczyny z tymi samymi zainteresowaniami (główny powód rozstania to to, że nie podzielałam niby jego pasji)
Trochę dałam długi wstęp, ale zależy mi na waszych opiniach. Dopowiem tylko że to on od kiedy postanowił zerwać ze mna całkiem kontakty pisze, ja pierwsza nigdy. I nie wiem szczerze mówiąc co mam robić- jakoś sobie ułożyłam to wszystko że go nie ma (co prawda trwało to tylko 2 dni, ale zawsze), a teraz... Nie chce zeby mnie wykorzystał tylko do tego, żeby mieć z kim pogadać zanim kogoś nie pozna, a wtedy zapomni o mnie. Poza tym nie chcę poczuć się źle gdy mi radośnie obwieści że poznał super dziewczynę. Ja go chyba już nie kocham, ale mam w stosunku do niego jakieś ciepłe uczucia, bo naprawdę jest fajny, tylko ma niektóre paskudne wady. Boli dodatkowo, to że tak szybko szuka kolejnej dziewczyny. To normalne? Podejrzewam że od dawna jego uczucie musiało osłabnąć skoro zaledwie pare dni temu jeszcze mówił ze jednak mnie kocha.
I nie wiem co robić- lubię z nim gadać, on już ograniczył sie tylko do gg- ale nie wiem kim dla niego jestem- tylko byłą, koleżanką?
To chore, ale ja nie chcę żeby on się sparzył - a niestety podoba mu się taki typ kobiety, które dla mnie zawsze źle sie kojarzyły- on jest wrażliwy i wiem że bardzo by to przeżywał, ale z drugiej strony.. nie oszukujmy się, po tym jak mnie potraktował to wcale nie musiałabym chcieć utrzymywać z nim kontaktów.
Zaplątane to wszystko. To normalne, ze mi przykro było czytać słowa tamtej gdy dała mu kosza?