Jest jeszcze i inny paradoks który mnie bardzo ciekawi:
W Chrześcijaństwie wierzymy, że po śmierci mamy szansę pójść do Nieba i oglądanie z bliska Boga będzie dużą nagrodą. Tym samym zakłada się, że moment śmierci i sądu ostatecznego to naprawdę ostateczna decyzja - ten kto okaże się godny będzie chwalił Boga, będzie przy Bogu w nieskończoność.
Ale skąd założenie, że Ci co są w Niebie przy Bogu na zawsze chcą z Nim zostać? Ktoś może powiedzieć: no przecież Bóg w Niebie jest czymś tak niesamowitym, że każdy kto z nim będzie chciał przy nim być. Czy na pewno? A co z szatanem? Też był przy Bogu a postanowił odejść.
Czy więc ludzkie dusze w Niebie po śmierci zachowuja wolna wolę i mogą decydować czy chcą być stale z Bogiem? Moim zdaniem
- albo zachowają wolna wole, ale wtedy moga odejsc od Boga jak szatan, czyli Niebo wcale nie powinno nas tak cieszyć bo i tam trzeba uważać, nie jest to wcale wybór już na nieskończoność.
- Albo też ludzkie dusze po śmierci tracą wolna wolę, jest sąd, jesteś przywiązany do Boga w niebie i nie ma już wyboru, jesteś marionetką (?) czyli tracisz taką autonomie jaka miał szatan.
Może Bóg nie jest aż tak piękny skoro były istoty go oglądające które odeszły ? Czy nie powinno to wpłynąć na nasze idealne postrzeganie Nieba jako wybawienia i spełnienia marzeń ?
Podsumowując w jednym zdaniu: skąd założenie, że po śmierci nie zachowamy się jak szatan (i demony?) i nawet będąc w Niebie nie odejdziemy od Boga?