Niechlubne kariery wielu przestępców i różnych zagubionych ludzi pokazują, że po wejściu na ścieżkę zła bardzo trudno jest zawrócić. Jedno przestępstwo pociąga kolejne, jedno kłamstwo trzeba uzasadnić innym i tak leci. Brnie się coraz dalej i dalej. Mam tu na myśli sytuacje, kiedy z pełną świadomością, że robimy coś złego, robimy to i tak. Po tym krótkim wstępie przejdę do sedna. ![]()
Dlaczego tak jest? Czy człowiek jest z natury zły i gdy już zacznie, to potem idzie gładko? Czy przeciwnie, człowiek jest z natury dobry, do zła zmuszają go niesprzyjające okoliczności i źle mu z taką sytuacją, szuka usprawiedliwienia i zmiany?
A może to diabeł coraz bardziej przejmuje nasze serce?
P.S Do tematu zainspirował mnie serial ''Breaking Bad''. Jeśli ktoś kojarzy, to można się odwoływać do występujących postaci, bo są bardzo dobrymi przykładami do tej dyskusji.