Myślę że cała szkoła nowożytna jest wywrócona, skrzywiona i chora, przez to właśnie że filozofii w niej nie ma.
Wróćmy na moment do czasów kiedy nauk współczesnych jeszcze nie było, a w Grecji rodziła się i rozwijała filozofia. Filozofia stworzyła logikę, słowo logika nie bez powodu wyrobiło sobie taką estymę że nawet osoby głupie i nie umiejące myśleć logicznie, używają go gdy wydaje im się że mówią coś mądrego. Filozofia stworzyła także inne narzędzia. Starożytny filozof mógł zajmować się dziedzinami które dzisiaj przypisalibyśmy fizykom, matematykom itd. Ponieważ nauki nowoczesne rodziły się w ten sposób, że gdy już cały niezbędny aparat był gotowy, wyjmowano go i wraz z obiektem zainteresowań z filozofii i nadawano tej nauce osobną nazwę. Do czego zmierzam: nauczanie historii, fizyki, chemii, biologii, matematyki itp. jest jak budowanie domu bez fundamentów, zespojenie cegieł powietrzem i nie postawieniem dachu. Patrząc na wulkan intelektualny polskiego społeczeństwa oraz na to ile sam dzisiaj pamiętam z lekcji w szkole wyrobiłem sobie taką opinię: polska szkoła dotychczas uczyła głównie bezmyślnej wielowiedzy która zanika z latami, jest to pewne ćwiczenie umysłu ale płytkie i niekompletne. Wielowiedza nie daje mądrości. Patrząc na obecny kształt reform obawiam się że i tej wielowiedzy zabraknie.
Szkoła stoi na głowie i skutki tego są opłakane. Ludzie i tak swojej wielowiedzy nie spamiętują bo na co dzień nie jest im potrzebna, natomiast nikt nie nauczył ich chociażby logicznego myślenia ani dobierania informacji, a to akurat jest notorycznie potrzebne. Pod tym względem już lepiej wypadają niektóre bajki dla dzieci. Np. jeżeli przeanalizować fabułę starej, rysunkowej wersji serialu ?Nowe Przygody Kubusia Puchatka? okazuje się że podstawą dla każdej historii jest przykład jak nielogiczne myślenie, błąd pojęciowy czy przyjęcie błędnych danych prowadzi do katastrofy (przestępstwo bez motywu, szukanie nikogo, uznanie za prawdę informacji niezweryfikowanej lub weryfikacja przez wysłuchanie opinii osoby trzeciej która sama uznała ją za prawdziwą bez weryfikacji).
Człowiek który potrafi selekcjonować informacje nie przyjmuje ślepo propagandy ani ludzkich mniemań bo potrafi je skonfrontować z innymi źródłami (i w ogóle wie że trzeba to zrobić). Następnie człowiek który myśli logicznie, do wielu rzeczy dojdzie sam. Niestety, polska szkoła tego nie uczy, a co więcej wśród siatki przedmiotów znajduje się i taki który wręcz logice przeczy i naukę wyśmiewa, a jakże, religia. Choć i tak sytuacja wyglądała by lepiej gdyby katecheci wytłumaczyli dzieciom pewne podstawowe ?prawdy? wiary i czym różni się akt wiary od aktu wiedzy ,a nie robiła to co robi. Potrafię przełknąć chrześcijaństwo w wydaniu intelektualisty oczytanego w chrześcijańskich traktatach ale gadki księży i Ojciec Dyrektor to jest po prostu katastrofa.
Czy filozofia powinna być w szkołach? Uważam że tak, i co więcej, że powinna być podstawowym przedmiotem. Przedewszystkim jest to świetne ćwiczenie dla umysłu, wie o tym każdy kto ją studiuje lub studiował. Uczy myślenia jako takiego ,a także wiele tekstów starożytnych poświęconych jest sztuce poprawnego myślenia, logice, naturze języka czy doborowi informacji, co jest niezmiernie ważne dla zrozumienia świata czy porozumienia z innymi ludźmi. Czy filozofia powinna mieć określony program? Mam wątpliwości. Z jednej strony filozof znalazłby może sposób jak małe dzieci uczyć myślenia, chociażby na przykładzie wspomnianego Kubusia, czy radzenia sobie z problemami. Z drugiej i tu istniałoby ryzyko urabiania umysłów. Przekonałem się że i wysokie tytuły naukowe, na wierzących wiele nie zdziałają, a filozofowie chrześcijańscy napisali trochę tekstów którymi można by do spółki z katechetą urabiać mózgi. Z drugiej strony podobne obawy żywię w stosunku do ustalania jakiegoś programu we współczesnej Polsce. Życzyłbym sobie by dla młodzieży dostatecznie już umysłowo rozwiniętej, znajomość z filozofią miała obowiązkowy początek i odpowiednio długi czas na filozofii starożytnej, od której się wszystko zaczęło, łącznie ze współczesną nauką. Filozofia chrześcijańska to zdecydowania za mało, ona sama z resztą bywa świadoma własnej słabości, z kolei nowożytna dalsza jest od niezbędnego fundamentu i gotowa jeszcze kogoś zrazić, sprawić że uzna ją za bajdurzenie. Zdecydowanie, zacząć powinno się od Jończyków, pokazać pod jakim względem ich z pozoru bajeczki, zachowały aktualność i przejść dalej, zająć się wszystkimi wielkimi myślicielami tamtej ery bo od nich się wszystko zaczęło i oni przed wieloma oszustwami ostrzec nas mogą. Oszustwami, na które co dzień łapią się miliony.
Korzystając z okazji, dodam jeszcze skrótową adnotację o moim ?szkicu projektu reformy?:
Filozofia- TAK, najważniejszy przedmiot.
Wprowadzić logikę, obok matematyki.
Rozszerzyć ilość godzin edukacji muzycznej jak i plastycznej oraz technicznej i zapewnić odpowiednie warunki.
Usunąć religię ze szkół. Jeżeli ktoś się obawia o bezpieczeństwo dzieci chodzących do salek katechetycznych to niech wspólnota parafialna zrobi sobie lekcje religii w niedziele przed lub po mszy. Niech rodzice odprowadzają, podobno są wierzący więc niech pójdą że do kościoła!
Zlikwidować gimnazja.
Wydłużyć szkołę podstawową o 2 lata.
Wprowadzić 4 letnie liceum.
Podnieść pensje nauczycielom żeby zachęcić do tego zawodu kogoś więcej poza nieudacznikami i durniami.
Obowiązkowe badania psychiatryczne i psychologiczne dla nauczycieli.