Wiara to logika - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Wiara to logika

Witam,

Poniżej przedstawiam garść swoich przemyśleń odnośnie wiary, życia po śmierci i teorii wszechświata w aspekcie uniwersalnej świadomości. Tekst jest dość ciężki, więc w celach rozrywkowych raczej nie zawracajcie sobie nim głowy. Jeśli ktoś chce sprawdzić, czy był na innych forach, to niech nie sprawdza, bo był. Jednakże ja jestem jego autorem. To tak gwoli przywitania.

To co uznajemy za wiarę, zawsze jest jakąś logiką, opartą na tym, co czujemy wewnętrznie, że jest prawdziwe. Jednak to, co czujemy wewnętrznie, opiera się na pewnym porządku i również musiało zostać w pewien sposób wybudowane. Sam proces budowania musiał z kolei opierać się na pewnej logice - w przeciwnym wypadku zamiast porządku, powstałby chaos. Z logiką jest jednak ten problem, że w wielu przypadkach tego, co czujemy, lub przeczuwamy wewnętrznie, nie jesteśmy w stanie wyjaśnić w żaden logiczny sposób. Często nazywamy takie odczucie intuicją.

Na podstawie tego co czujemy wewnętrznie, często angażujemy się w różne religie, lub akceptujemy pewne schematy światopoglądowe nie wymagające doświadczalnej weryfikacji. Z punktu widzenia nauki takie działanie nie ma podstaw, gdyż nauka opiera się na doświadczalnej weryfikacji wszystkiego. Z punktu widzenia czystej logiki taka akceptacja świata wewnętrznego może się wydawać uzasadniona, przy założeniu jednak, że musimy pamiętać, że nie mamy kompletu informacji o tym, w jaki sposób funkcjonuje nasza świadomość.

Generalnie, na pierwszym miejscu w identyfikacji naszego świata wewnętrznego powinny znajdować się doświadczenia życiowe i wyciąganie z nich określonych wniosków, na miejscu kolejnym nasze osobiste rozważania i przemyślenia, a w następnej kolejności nauka, religia i rozmaite uwarunkowania światopoglądowe. Religia ze swojej strony pomaga nam często w identyfikacji zasad, którymi rządzi się nasz świat wewnętrzny. Należy jednak być uważnym, czy identyfikacja z daną religią nie polega wyłącznie na obietnicach, które dana religia oferuje. Takie podejście może skutecznie zniechęcić do myślenia.

Dlaczego z jednej strony kładąc nacisk na logiczne myślenie, które kojarzy się z głównie z nauką, z drugiej strony powinno się założyć, że może istnieć życie po śmierci w niematerialnym wymiarze? Podstawą tego myślenia jest pewna logika opierająca się na założeniu, że kompleksowość świadomości, którą człowiek (i każda inna istota) uzyskuje żyjąc na ziemi, musi mieć jakieś logiczne konsekwencje we wszechświecie. Nie chodzi tutaj o pracę naszych własnych rąk i to, co możemy wypracować materialnie i intelektualnie dla przyszłych pokoleń, ale o rozwijającą się świadomość człowieka, która fizycznie istnieje, wydarza się, tworzy kompleksową strukturę inteligencji na pewnym realnym poziomie, i to istnienie musi mieć jakieś logiczne konsekwencje, tak jak wszystko ma swoje logiczne konsekwencje we wszechświecie.

Nie powinno się przywiązywać wielkiej wagi do wizji końca świata, ze względu na to, że "początek" i "koniec" to muszą być pojęcia względne w aspekcie funkcjonowania wszechświata. Jest bardzo prawdopodobne, że myślenie w kategoriach czasu w pewien sposób naszą świadomość ogranicza, wystarczy chociażby wspomnieć o braku możliwości identyfikacji w umyśle pojęcia nieskończoności wszechświata inaczej niż w sposób stricte matematyczny. Tymczasem świadomość opiera się na postrzeganiu różnic, de facto w teorii musi funkcjonować w sposób ponadczasowy, i w konsekwencji być między innymi kluczem do zrozumienia tego co się dzieje z człowiekiem po śmierci oraz kluczem do zrozumienia istoty świadomości w wymiarze niematerialnym.

Aby się w sposób logiczny przybliżyć do zrozumienia tego, zauważmy na początek jak funkcjonuje sen. W snach przepływamy często przez rozmaite światy alternatywne, zawierające elementy składowe z naszego obecnego życia, często przeplatane z elementami których nie znamy, powiązane jednak w pewien logiczny sposób. Konsekwencją logiki którą tworzy świadomość musi być więc również tworzenie światów alternatywnych, jako swoistych odgałęzień pierwotnej logiki z danego punktu czasowego. W czasie snu mamy tego rzeczywistą świadomość i mamy również świadomość tego, że te światy są w pewien sposób w nas połączone. To dowodzi istnienia w nas głębszej świadomości opartej na logice dużo szerszej, wielowymiarowej i wielotorowej pod względem czasu, niż ta świadomość, którą mamy na co dzień.

Równie ważnym krokiem do zrozumienia istoty świadomości niematerialnej powinna być analiza integracji wszechświata z istnieniem świadomości jako takiej. W tym momencie, ktoś poddając w wątpliwość kwestię braku początku i końca wszechświata, mógłby zauważyć, że "Świadomość oznacza pewien stopień kompleksowości, niezależnie od tego w jakiej formie istnieje. Świadomość jako taka musiała mieć więc jakiś początek". Otóż niekoniecznie, jeżeli dopuścimy istnienie pierwotnej świadomości. Pierwotną świadomość możemy wyobrazić sobie w systemie zero-jedynkowym. Zero - jeden. Jest - nie ma. Świadomość tej różnicy to właśnie pierwotna świadomość. Pierwotna świadomość przez cały czas istnieje, była i jest, wszędzie i w niej mieszczą się również wszelkie inne struktury świadomości, takie jak istoty. Ponieważ świadomość oznacza postrzeganie różnic, prowadzi to do prostego i logicznego wniosku, że wszechświat jest integralnie związany ze świadomością, która stanowi jednocześnie niematerialną matrycę wszechświata.

W tym momencie ktoś mógłby zauważyć "Genialne, wiemy w takim razie czym jest Bóg". Otóż nie jest to takie proste, bo Bóg w rozumieniu powszechnym kojarzy się zwykle weryfikacją pewnych działań. Bóg nie może być matrycą wszechświata, ze względu na to, że matryca ta jest czysto neutralną formą aprobującą każdą konsekwencję logiczną, nawet taką która zaprzecza samej sobie. Matryca nie spekuluje. W momencie, kiedy dana konsekwencja zaprzecza samej sobie, tworzy się po prostu świat alternatywny. Mimo jednak, że matryca świadomości nie posiada woli weryfikacji, istoty posiadające świadomość bazującą na pewnej strukturze logicznej z pewnością mają również świadomość rosnącej kompleksowości swojej struktury w aspekcie świadomości wszechświata. To jest tak, jakbyś coraz częściej budził się w swoim domu. To w rzeczywistości musi rodzić wolę rozwoju, która w odróżnieniu od woli przetrwania w pojęciu życia na ziemi, może być rozpatrywana w kategoriach boskich, o ile oczywiście prowadzi do logicznego postępu w zakresie zarówno jakości, jak i ilości pozostałych świadomości zaangażowanych w daną strukturę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wiara to logika

Przedstawiony przez Ciebie materiał  nie prowokuje  do  dyskusji,  moze  5-10%  czytających to forum  zaryzykuje  dyskusje w tym temacie i na tym pozoimie,i to nie za  względu na  poziom intelektualny ale  ze  wzgledu na  obszerość i szczegółowośc tematu,    odnosze  wrażenie że nie  zależy Ci na dyskusji tylko na zaprezentowaniu  swojej  wyższości  i dominacji  i na wręcz onieśmieleniu czytelników Ale wracając  do meritum  tego co napisałeś  podsumije  to  taką moją refleksją , gdybm miał się opierać na logice  dawno przestałbym wierzyć .......

3 Ostatnio edytowany przez Osh Maya (2012-12-26 20:54:34)

Odp: Wiara to logika
Tango napisał/a:

odnosze wrażenie że nie zależy Ci na dyskusji tylko na zaprezentowaniu swojej wyższości  i dominacji  i na wręcz onieśmieleniu czytelników

Nic o tym nie wiem wink Ale myślałem że mnie więcej osób objedzie wink

4

Odp: Wiara to logika

Nie do końca zgadzam się z Tango. Może rzeczywiście forma w jakiej przedstawiłeś nurtujące Cię zagadnienie jest mało przejrzysta.:) Jednak wbrew pozorom udało mi się wydobyć z treści sens. Nie zgadzam się z Twoim aksjomatem jakoby  "To co uznajemy za wiarę, zawsze jest jakąś logiką, opartą na tym, co czujemy wewnętrznie, że jest prawdziwe." Po pierwsze filozofia sceptycyzmu, jest mi dość bliska, mimo że nie w całości. Po wtóre, logika intuicjonistyczna oparta o "dowód" a nie wartościowanie. "Pierwotna świadomość przez cały czas istnieje, była i jest, wszędzie i w niej mieszczą się również wszelkie inne struktury świadomości, takie jak istoty. "- Arystoteles - "Tabula rasa". Empiryzm metodologiczny kontra natywizm, który reprezentujesz jak mi się wydaje. To mój punkt widzenia. Ponadto mam wrażenie, że nawet przez chwilę nie zakładasz etyki w/g Kanta jako "matrycy" o której wspominasz. Raczej optujesz na rzecz Bartha i na tej płaszczyźnie prowadzisz swoje rozpatrywania. O snach......pozwolisz, że się już nie wypowiem. Ale gratuluję analiz, wbrew pozorom, nie jest to takie popularne. Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez Osh Maya (2012-12-26 21:15:26)

Odp: Wiara to logika

Nie wiem za wiele na temat tego co mówił Arystoteles, o Kancie przeczytałem może kilka zdań, a o Barthu w ogóle pierwsze słyszę smile Pojęcia empiryzm metodologiczny ani natywizm nic mi nie mówią. Ciekawe to co piszesz...

6

Odp: Wiara to logika

Jednak mój poprzednik nie miał racji, posądzając Cię o bufonadę.:) Miło wiedzieć. Polecam Ci odszukanie "haseł". Możliwe że Ci się bardzo przydadzą do weryfikacji pewnych tematów, które drążysz. Jednocześnie mam nadzieję, że nie spowoduje to "indoktrynacji" Twojej percepcji. Fajnie wiedzieć, że istnieją ludzie zastanawiający się nad pewnymi sprawami, które większość przyjmuje jako "oczywiste" bez zagłębiania się w ich zasadność. Najczęściej jeszcze stosując "Bóg tak chciał". To bardzo wygodne.:)

7 Ostatnio edytowany przez Osh Maya (2012-12-26 22:20:08)

Odp: Wiara to logika

"Natywizm - pogląd w teorii poznania, przyjmujący tezę, że umysł ludzki zawiera wiedzę wrodzoną, wcześniejszą od doświadczenia zmysłowego"
Z tym się zgadzam.

"Empiryzm metodologiczny - pogląd, wg. którego uzasadnienie poznania ludzkiego musi być oparte bezpośrednio lub pośrednio na doświadczeniu"
Z tym się też zgadzam, więc analizę w tych dwóch kwestiach wykonałaś poprawną.

"To co uznajemy za wiarę, zawsze jest jakąś logiką, opartą na tym, co czujemy wewnętrznie, że jest prawdziwe." - to by pasowało do natywizmu.

Teraz Barth: (na pewno ten???)

"teologia musi mieć znaczenie praktyczne i być użyteczna społecznie"
Powinna.

"W typowo protestancki sposób w każdej dziedzinie teologii podkreśla przewagę Boga i jego łaski nad działaniem ludzkim"...
Wtedy człowiek przestaje myśleć.

"Zaprzeczył możliwości poznania Boga za pomocą rozumu"
Nie zgadzam się.

"Przeciwstawia też religię wierze, opowiadając się po stronie ostatniej"
Hmm... obydwie rzeczy są ze sobą związane nie o to chodzi, żeby je sobie przeciwstawiać.

"istnieje tylko "predestynacja pozytywna" tzn. wybranie przez Boga wszystkich ludzi do zbawienia (uniwersalizm)"
Jakiegoż znowu zbawienia???

"potwierdzenie istnienia Trójcy Świętej, podważane przez "liberałów"
Jakiejż znowu Trójcy Świętej???

"Biblia nie jest "objawieniem", lecz tylko częściowym "ujawnieniem" się Boga człowiekowi za pomocą "niedoskonałego" ludzkiego języka i pojęć"
Z pewnością. W dodatku człowiekowi posiadającemu w umyśle zbiór pojęć sprzed 2000 lat.

"Biblia nie jest jednolita historycznie, ani nie jest zgodna z nauką; jej najważniejszą podstawą i znaczeniem jest ukazanie osoby i dzieła Jezusa jako "drogi ku Bogu" (chrystocentryzm)"
Nie gloryfikowałbym tak Jezusa w kontekście drogi do "Boga". Raczej drogi ku umocnieniu pewnych wartości jeśli już.

"błędne są: protestancka "teologia naturalna" (która koncentruje się na indywidualnej pobożności) i katolickie zestawianie na jednej płaszczyźnie teologicznej Boga i człowieka (antropocentryzm)"
Nie wiem, nie wgłębiałem się w różnice między protestantyzmem a katolicyzmem. Ale ogólnie postawiłbym raczej na postawienie na ostrzu noża pojęcia "Bóg" samego w sobie.

"religia musi być głoszona wyłącznie "słowem", nie za pomocą ozdób i ceremonii"
Niekoniecznie.

"odrzucał katolickie "dogmaty maryjne" jako przejaw "herezji"
Niezupełnie wiem czy o to chodzi, ale jeśli chodzi o "Maryję dziewicę" to pewnie tak.

"podkreślał konieczność szukania "ekumenicznej wspólnoty" wszystkich chrześcijan"
W praktyce nierealne.

Szkoda, że materiał zawarty w Wikipedii na temat Kanta jest dla mnie totalnie nie do przejścia - jest tam szereg niezrozumiałych pojęć które stworzył na użytek wyłącznie własnych koncepcji :-/ W ten sposób nie dowiem się o co chodzi z tą Kantowską "matrycą" :-/

8 Ostatnio edytowany przez Tango (2012-12-26 22:57:41)

Odp: Wiara to logika
trudna24 napisał/a:

Nie do końca zgadzam się z Tango. Może rzeczywiście forma w jakiej przedstawiłeś nurtujące Cię zagadnienie jest mało przejrzysta.:) Jednak wbrew pozorom udało mi się wydobyć z treści sens.

Oczywiście że ma to treść  chciałem napisać  tylko że  dyskusja na ten  temat  po prostu  bedzie przejrzysta  dla bardzo małego forum  ludzi Tak naprawde można wywołać  polemika  na  kilku płaszczyznach




Osh Maya napisał/a:

Nie wiem za wiele na temat tego co mówił Arystoteles, o Kancie przeczytałem może kilka zdań, a o Barthu w ogóle pierwsze słyszę smile Pojęcia empiryzm metodologiczny ani natywizm nic mi nie mówią. Ciekawe to co piszesz...

wiec jakie są Twoje  źródła  tych przemysleń ?

9

Odp: Wiara to logika
Tango napisał/a:

wiec jakie są Twoje  źródła  tych przemysleń ?

A własna głowa nie powinna w teorii wystarczać do przemyśleń?

10 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-27 04:48:49)

Odp: Wiara to logika
Osh Maya napisał/a:

Na podstawie tego co czujemy wewnętrznie, często angażujemy się w różne religie, lub akceptujemy pewne schematy światopoglądowe nie wymagające doświadczalnej weryfikacji. Z punktu widzenia nauki takie działanie nie ma podstaw, gdyż nauka opiera się na doświadczalnej weryfikacji wszystkiego.

Wtedy gdy mówimy o nauce empirycznej

Osh Maya napisał/a:

Dlaczego z jednej strony kładąc nacisk na logiczne myślenie, które kojarzy się z głównie z nauką, z drugiej strony powinno się założyć, że może istnieć życie po śmierci w niematerialnym wymiarze? Podstawą tego myślenia jest pewna logika opierająca się na założeniu, że kompleksowość świadomości, którą człowiek (i każda inna istota) uzyskuje żyjąc na ziemi, musi mieć jakieś logiczne konsekwencje we wszechświecie. Nie chodzi tutaj o pracę naszych własnych rąk i to, co możemy wypracować materialnie i intelektualnie dla przyszłych pokoleń, ale o rozwijającą się świadomość człowieka, która fizycznie istnieje, wydarza się, tworzy kompleksową strukturę inteligencji na pewnym realnym poziomie, i to istnienie musi mieć jakieś logiczne konsekwencje, tak jak wszystko ma swoje logiczne konsekwencje we wszechświecie.

Wniosek jest nieuprawniony, ponieważ konsekwencja istnienia jakiejś świadomości w danym czasie, może występować gdy ta świadomość uległa już zniszczeniu: np. skutki działania Hitlera po 45 roku. Pomysł że świat wyglądał jak wyglądał po 45 roku, bo nadal działał w nim geist Hitlera, jest po prostu szalony. Owszem, mógł przetrwać nawet sposób myślenia Hitlera w mózgach ludzi których urobił, ale nie ma żadnych przesłanek by twierdzić że Adolf przeżył swoją śmierć w sposób o który chodzi przeciętnemu zwolennikowi życia pozagrobowego.


Osh Maya napisał/a:

Nie powinno się przywiązywać wielkiej wagi do wizji końca świata, ze względu na to, że "początek" i "koniec" to muszą być pojęcia względne w aspekcie funkcjonowania wszechświata. Jest bardzo prawdopodobne, że myślenie w kategoriach czasu w pewien sposób naszą świadomość ogranicza, wystarczy chociażby wspomnieć o braku możliwości identyfikacji w umyśle pojęcia nieskończoności wszechświata inaczej niż w sposób stricte matematyczny.

Nieskończoność może być parametrem czasu, a początek i koniec nie mają tu nic do rzeczy bo mogą określać pewien zakres nieskończoności


Osh Maya napisał/a:

Tymczasem świadomość opiera się na postrzeganiu różnic, de facto w teorii

Wyszedł ci oksymoron

Osh Maya napisał/a:

musi funkcjonować w sposób ponadczasowy,

Nie musi bo różnice są postrzegalne także bez czynnika procesualnego, np. gdy wyobrażamy sobie siatkę trójwymiarowej przestrzeni o jakichś ograniczonych wymiarach. Różnica pomiędzy kształtem przestrzeni w różnych jej miejscach jest widoczny, pomimo braku postrzegania czasu, więc argument upada. Nie wydaje mi się też aby świadomość opierała się na postrzeganiu różnic, muszę się nad tym zastanowić. Moim zdaniem świadomość polega na tym że w ogóle coś postrzegam i zauważam że to coś postrzegam.


Osh Maya napisał/a:

Aby się w sposób logiczny przybliżyć do zrozumienia tego, zauważmy na początek jak funkcjonuje sen. W snach przepływamy często przez rozmaite światy alternatywne, zawierające elementy składowe z naszego obecnego życia, często przeplatane z elementami których nie znamy, powiązane jednak w pewien logiczny sposób. Konsekwencją logiki którą tworzy świadomość musi być więc również tworzenie światów alternatywnych, jako swoistych odgałęzień pierwotnej logiki z danego punktu czasowego. W czasie snu mamy tego rzeczywistą świadomość i mamy również świadomość tego, że te światy są w pewien sposób w nas połączone. To dowodzi istnienia w nas głębszej świadomości opartej na logice dużo szerszej, wielowymiarowej i wielotorowej pod względem czasu, niż ta świadomość, którą mamy na co dzień.

Powiedzmy, tylko co z tego że jest taka struktura logiczna? Sieci neuronalne to właśnie struktury logiczne, odkryto je dawno temu. Najlepsze jest to, że możemy już sztucznie wymodelować działanie pojedynczego neuronu, zarówno jako maszyny wirtualnej jak i urządzenia sprzętowego. Problem polega na tym że nie możemy wytworzyć i połączyć odpowiednio ze sobą 100 miliardów takich neuronów, bo tyle mniej więcej mamy w mózgu. Wiemy natomiast że te ilości są różne u różnych ludzi i że różne połączenia dają różne efekty. Dlatego pomimo zgrubsza podobnej budowy mózgów, mamy na świecie idiotów i geniuszy.


Osh Maya napisał/a:

Równie ważnym krokiem do zrozumienia istoty świadomości niematerialnej powinna być analiza integracji wszechświata z istnieniem świadomości jako takiej. W tym momencie, ktoś poddając w wątpliwość kwestię braku początku i końca wszechświata, mógłby zauważyć, że "Świadomość oznacza pewien stopień kompleksowości, niezależnie od tego w jakiej formie istnieje. Świadomość jako taka musiała mieć więc jakiś początek". Otóż niekoniecznie, jeżeli dopuścimy istnienie pierwotnej świadomości. Pierwotną świadomość możemy wyobrazić sobie w systemie zero-jedynkowym. Zero - jeden. Jest - nie ma. Świadomość tej różnicy to właśnie pierwotna świadomość. Pierwotna świadomość przez cały czas istnieje, była i jest, wszędzie i w niej mieszczą się również wszelkie inne struktury świadomości, takie jak istoty. Ponieważ świadomość oznacza postrzeganie różnic, prowadzi to do prostego i logicznego wniosku, że wszechświat jest integralnie związany ze świadomością, która stanowi jednocześnie niematerialną matrycę wszechświata.

Nie kupuję tego. Najpierw czynisz założenie że istnieje pierwotna świadomość, a potem twierdzisz że świadomość różnicy pomiędzy wyłącz ,a załącz to pierwotna świadomość. Niby jak? Powiedzmy że 1 to jakiś byt ,a 0 to niebyt którego nie ma bo być nie może (gdyby niebyt był, to by była logiczna sprzeczność). To (powiedzmy) dowodzi najwyżej jakiegoś bytu, ale nie widzę tu czynnika świadomościowego.


Osh Maya napisał/a:

W tym momencie ktoś mógłby zauważyć "Genialne, wiemy w takim razie czym jest Bóg". Otóż nie jest to takie proste, bo Bóg w rozumieniu powszechnym kojarzy się zwykle weryfikacją pewnych działań. Bóg nie może być matrycą wszechświata, ze względu na to, że matryca ta jest czysto neutralną formą aprobującą każdą konsekwencję logiczną, nawet taką która zaprzecza samej sobie. Matryca nie spekuluje. W momencie, kiedy dana konsekwencja zaprzecza samej sobie, tworzy się po prostu świat alternatywny.

Tak właśnie działa religia. Jest pełna sprzeczności logicznych które obchodzi dodając alternatywne rzeczywistości, albo ignoruje ustawiając dogmat (bo tak ma być i kuniec)

Osh Maya napisał/a:

Mimo jednak, że matryca świadomości nie posiada woli weryfikacji, istoty posiadające świadomość bazującą na pewnej strukturze logicznej z pewnością mają również świadomość rosnącej kompleksowości swojej struktury w aspekcie świadomości wszechświata. To jest tak, jakbyś coraz częściej budził się w swoim domu. To w rzeczywistości musi rodzić wolę rozwoju, która w odróżnieniu od woli przetrwania w pojęciu życia na ziemi, może być rozpatrywana w kategoriach boskich, o ile oczywiście prowadzi do logicznego postępu w zakresie zarówno jakości, jak i ilości pozostałych świadomości zaangażowanych w daną strukturę.

I co to ma wspólnego z wiarą?

trudna24 napisał/a:

Nie zgadzam się z Twoim aksjomatem jakoby  "To co uznajemy za wiarę, zawsze jest jakąś logiką, opartą na tym, co czujemy wewnętrznie, że jest prawdziwe."

Z tym bym się akurat zgodził. Chora logika oparta w najlepszym razie na budyniu, to jest właśnie "wiara" w wydaniu popularnym.

Osh Maya napisał/a:

"Natywizm - pogląd w teorii poznania, przyjmujący tezę, że umysł ludzki zawiera wiedzę wrodzoną, wcześniejszą od doświadczenia zmysłowego"
Z tym się zgadzam.

Ta definicja nam nic nie daje.
Np. potrafię pogodzić posiadanie wiedzy wrodzonej z jej empirycznym pochodzeniem. I co teraz? Nadal nic nie wiadomo.

Osh Maya napisał/a:

"teologia musi mieć znaczenie praktyczne i być użyteczna społecznie"
Powinna.

A cóż to znaczy ja się pytam? Owszem, użyteczna społecznie musi być, bo inaczej traci jakikolwiek sens. Po co komu wciskać budyń teologiczny gdyby on nie ratował statku religii przed bombardowaniem czystego rozumu?


Osh Maya napisał/a:

"religia musi być głoszona wyłącznie "słowem", nie za pomocą ozdób i ceremonii"
Niekoniecznie.

Rzeźbimy w budyniu... Nie wiem a propo czego ten cytat, ale np. dekalogu istnieje właśnie zakaz ozdób i ceremonii, tam gdzie padają słowa "nie czyńcie obrazów tego co na niebie i nie oddawajcie im czci"



Osh Maya napisał/a:

Szkoda, że materiał zawarty w Wikipedii na temat Kanta jest dla mnie totalnie nie do przejścia - jest tam szereg niezrozumiałych pojęć które stworzył na użytek wyłącznie własnych koncepcji :-/ W ten sposób nie dowiem się o co chodzi z tą Kantowską "matrycą" :-/

Uprawianie filozofii za pomocą Wikipedii i wyrwanych z kontekstu cytatów jest jak opracowywanie Ogólnej Teorii Wszystkiego metodą picia wódki.

11

Odp: Wiara to logika
Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Na podstawie tego co czujemy wewnętrznie, często angażujemy się w różne religie, lub akceptujemy pewne schematy światopoglądowe nie wymagające doświadczalnej weryfikacji. Z punktu widzenia nauki takie działanie nie ma podstaw, gdyż nauka opiera się na doświadczalnej weryfikacji wszystkiego.

Wtedy gdy mówimy o nauce empirycznej.

Może powinienem napisać "powszechnie rozumianej nauki"

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Dlaczego z jednej strony kładąc nacisk na logiczne myślenie, które kojarzy się z głównie z nauką, z drugiej strony powinno się założyć, że może istnieć życie po śmierci w niematerialnym wymiarze? Podstawą tego myślenia jest pewna logika opierająca się na założeniu, że kompleksowość świadomości, którą człowiek (i każda inna istota) uzyskuje żyjąc na ziemi, musi mieć jakieś logiczne konsekwencje we wszechświecie. Nie chodzi tutaj o pracę naszych własnych rąk i to, co możemy wypracować materialnie i intelektualnie dla przyszłych pokoleń, ale o rozwijającą się świadomość człowieka, która fizycznie istnieje, wydarza się, tworzy kompleksową strukturę inteligencji na pewnym realnym poziomie, i to istnienie musi mieć jakieś logiczne konsekwencje, tak jak wszystko ma swoje logiczne konsekwencje we wszechświecie.

Wniosek jest nieuprawniony, ponieważ konsekwencja istnienia jakiejś świadomości w danym czasie, może występować gdy ta świadomość uległa już zniszczeniu: np. skutki działania Hitlera po 45 roku. Pomysł że świat wyglądał jak wyglądał po 45 roku, bo nadal działał w nim geist Hitlera, jest po prostu szalony. Owszem, mógł przetrwać nawet sposób myślenia Hitlera w mózgach ludzi których urobił, ale nie ma żadnych przesłanek by twierdzić że Adolf przeżył swoją śmierć w sposób o który chodzi przeciętnemu zwolennikowi życia pozagrobowego.

Raczej chodziło mi o to, że na pewno pozostały po tej świadomości we wszechświecie jakieś struktury logiczne do których w teorii musi być dostęp poprzez pierwotną świadomość.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Nie powinno się przywiązywać wielkiej wagi do wizji końca świata, ze względu na to, że "początek" i "koniec" to muszą być pojęcia względne w aspekcie funkcjonowania wszechświata. Jest bardzo prawdopodobne, że myślenie w kategoriach czasu w pewien sposób naszą świadomość ogranicza, wystarczy chociażby wspomnieć o braku możliwości identyfikacji w umyśle pojęcia nieskończoności wszechświata inaczej niż w sposób stricte matematyczny.

Nieskończoność może być parametrem czasu, a początek i koniec nie mają tu nic do rzeczy bo mogą określać pewien zakres nieskończoności.

To jest słuszne. Chociaż z drugiej strony analizując to w kontekście całej wypowiedzi, nie musi być to jednocześnie dowodem na to, że myślenie w kategoriach czasu nie musi ograniczać, mimo, że rzeczywiście Twój wniosek poddaje w wątpliwość logiczną treść wypowiedzi w pewien logiczny sposób. Szczerze mówiąc rzeczywiście intuicyjnie zdawałem sobie sprawę, że istnieją pewne potencjalnie słabe punkty tej argumentacji, jednak zostawiłem to ad acta, głównie z tego powodu, że w kontekście całości tekstu wydało mi się to dość mało istotne... Chociaż w rzeczywistości zależy to od punktu widzenia.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

(świadomość) musi funkcjonować w sposób ponadczasowy,

Nie musi bo różnice są postrzegalne także bez czynnika procesualnego, np. gdy wyobrażamy sobie siatkę trójwymiarowej przestrzeni o jakichś ograniczonych wymiarach. Różnica pomiędzy kształtem przestrzeni w różnych jej miejscach jest widoczny, pomimo braku postrzegania czasu, więc argument upada.

Nie do końca rozumiem tutaj związek z przestrzenią, nie analizowałem tego w tym kontekście... Chodziło mi bardziej o to, że ponadczasowy nie w sensie negowania czasu, ale w znaczeniu takim, że świadomość oznacza postrzeganie kierunku upływu czasu w sposób relatywny. Dokładnie chodzi o to, że mając określoną świadomość zmiany nie jesteśmy w stanie zweryfikować czy określona zmiana jest następstwem stanu bazowego, bo równocześnie może być jego punktem wyjściowym. Załóżmy na przykład stan świadomości 0-1. Ten stan oznacza określoną konfigurację świadomości. Jednak w momencie, kiedy ta konfiguracja zmienia się na 1-1, nie oznacza to automatycznie, że czas obiektywnie biegnie do przodu, bo jednocześnie taka sama konfiguracja 1-1 mogła wystąpić wcześniej. W takim przypadku możemy założyć, że czas biegnie zarówno do przodu jak i do tyłu. W tym sensie świadomość jest elastyczna w kategoriach czasu i w konsekwencji umożliwiać m.in. tworzenie logiki alternatywnej. Gdyby było inaczej, człowiek nie przywiązywałby wagi do wspomnień i nie posiadałby myśli.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Aby się w sposób logiczny przybliżyć do zrozumienia tego, zauważmy na początek jak funkcjonuje sen. W snach przepływamy często przez rozmaite światy alternatywne, zawierające elementy składowe z naszego obecnego życia, często przeplatane z elementami których nie znamy, powiązane jednak w pewien logiczny sposób. Konsekwencją logiki którą tworzy świadomość musi być więc również tworzenie światów alternatywnych, jako swoistych odgałęzień pierwotnej logiki z danego punktu czasowego. W czasie snu mamy tego rzeczywistą świadomość i mamy również świadomość tego, że te światy są w pewien sposób w nas połączone. To dowodzi istnienia w nas głębszej świadomości opartej na logice dużo szerszej, wielowymiarowej i wielotorowej pod względem czasu, niż ta świadomość, którą mamy na co dzień.

Powiedzmy, tylko co z tego że jest taka struktura logiczna? Sieci neuronalne to właśnie struktury logiczne, odkryto je dawno temu. Najlepsze jest to, że możemy już sztucznie wymodelować działanie pojedynczego neuronu, zarówno jako maszyny wirtualnej jak i urządzenia sprzętowego. Problem polega na tym że nie możemy wytworzyć i połączyć odpowiednio ze sobą 100 miliardów takich neuronów, bo tyle mniej więcej mamy w mózgu.

No na razie nie możemy, z pewnością.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Równie ważnym krokiem do zrozumienia istoty świadomości niematerialnej powinna być analiza integracji wszechświata z istnieniem świadomości jako takiej. W tym momencie, ktoś poddając w wątpliwość kwestię braku początku i końca wszechświata, mógłby zauważyć, że "Świadomość oznacza pewien stopień kompleksowości, niezależnie od tego w jakiej formie istnieje. Świadomość jako taka musiała mieć więc jakiś początek". Otóż niekoniecznie, jeżeli dopuścimy istnienie pierwotnej świadomości. Pierwotną świadomość możemy wyobrazić sobie w systemie zero-jedynkowym. Zero - jeden. Jest - nie ma. Świadomość tej różnicy to właśnie pierwotna świadomość. Pierwotna świadomość przez cały czas istnieje, była i jest, wszędzie i w niej mieszczą się również wszelkie inne struktury świadomości, takie jak istoty. Ponieważ świadomość oznacza postrzeganie różnic, prowadzi to do prostego i logicznego wniosku, że wszechświat jest integralnie związany ze świadomością, która stanowi jednocześnie niematerialną matrycę wszechświata.

Nie kupuję tego. Najpierw czynisz założenie że istnieje pierwotna świadomość, a potem twierdzisz że świadomość różnicy pomiędzy wyłącz ,a załącz to pierwotna świadomość. Niby jak? Powiedzmy że 1 to jakiś byt ,a 0 to niebyt którego nie ma bo być nie może (gdyby niebyt był, to by była logiczna sprzeczność). To (powiedzmy) dowodzi najwyżej jakiegoś bytu, ale nie widzę tu czynnika świadomościowego.

Jak to? Świadomość różnicy pomiędzy istnieniem określonego elementu a jego nieistnieniem to właśnie pierwotna świadomość. Gdyby określony element istniał przez cały czas, albo nie istniał, to jakakolwiek świadomość z nim związana nie istniała by w ogóle.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

W tym momencie ktoś mógłby zauważyć "Genialne, wiemy w takim razie czym jest Bóg". Otóż nie jest to takie proste, bo Bóg w rozumieniu powszechnym kojarzy się zwykle weryfikacją pewnych działań. Bóg nie może być matrycą wszechświata, ze względu na to, że matryca ta jest czysto neutralną formą aprobującą każdą konsekwencję logiczną, nawet taką która zaprzecza samej sobie. Matryca nie spekuluje. W momencie, kiedy dana konsekwencja zaprzecza samej sobie, tworzy się po prostu świat alternatywny.

Tak właśnie działa religia. Jest pełna sprzeczności logicznych które obchodzi dodając alternatywne rzeczywistości, albo ignoruje ustawiając dogmat (bo tak ma być i kuniec)

Bywa w tym racja.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Mimo jednak, że matryca świadomości nie posiada woli weryfikacji, istoty posiadające świadomość bazującą na pewnej strukturze logicznej z pewnością mają również świadomość rosnącej kompleksowości swojej struktury w aspekcie świadomości wszechświata. To jest tak, jakbyś coraz częściej budził się w swoim domu. To w rzeczywistości musi rodzić wolę rozwoju, która w odróżnieniu od woli przetrwania w pojęciu życia na ziemi, może być rozpatrywana w kategoriach boskich, o ile oczywiście prowadzi do logicznego postępu w zakresie zarówno jakości, jak i ilości pozostałych świadomości zaangażowanych w daną strukturę.

I co to ma wspólnego z wiarą?

Z wiarą w "Boga" ma.

Pan Lewski napisał/a:
trudna24 napisał/a:

Nie zgadzam się z Twoim aksjomatem jakoby  "To co uznajemy za wiarę, zawsze jest jakąś logiką, opartą na tym, co czujemy wewnętrznie, że jest prawdziwe."

Z tym bym się akurat zgodził. Chora logika oparta w najlepszym razie na budyniu, to jest właśnie "wiara" w wydaniu popularnym.

Po pierwsze uogólnienie. Po drugie jakakolwiek logika nie jest "chora". Może być co najwyżej subiektywna.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

"Natywizm - pogląd w teorii poznania, przyjmujący tezę, że umysł ludzki zawiera wiedzę wrodzoną, wcześniejszą od doświadczenia zmysłowego"
Z tym się zgadzam.

Ta definicja nam nic nie daje.
Np. potrafię pogodzić posiadanie wiedzy wrodzonej z jej empirycznym pochodzeniem. I co teraz? Nadal nic nie wiadomo.

W najmniej korzystnym przypadku ta platforma może stanowić jakąś podstawę do dalszych rozważań.

Pan Lewski napisał/a:

Uprawianie filozofii za pomocą Wikipedii i wyrwanych z kontekstu cytatów jest jak opracowywanie Ogólnej Teorii Wszystkiego metodą picia wódki.

W tym się akurat zgodzę, uprawianie filozofii powinno opierać się na względnie czystym umyśle, a już na pewno bez korzystania z jakichkolwiek głębszych źródeł filozoficznych, po istnieje niebezpieczeństwo tego o czym napisała koleżanka, czyli "indoktrynacji" percepcji. Po co zaśmiecać sobie umysł czymś, co finalnie i tak trzeba będzie wyczyścić, odpowiadając na głębszy sens swojego życia. Co do wyrwanych z kontekstu cytatów w aspekcie Wikipedii, to bym raczej nie przesadzał. Jednak materiały tam zamieszczone stanowią jedynie w pewnym stopniu jakieś podsumowanie, z drugiej strony niekoniecznie może się to od razu wiązać z "indoktrynacją"... zakładam, że korzystanie z Wikipedii jest względnie bezpieczne. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

12 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-28 01:20:55)

Odp: Wiara to logika
Osh Maya napisał/a:

Raczej chodziło mi o to, że na pewno pozostały po tej świadomości we wszechświecie jakieś struktury logiczne do których w teorii musi być dostęp poprzez pierwotną świadomość.

W tym punkcie mogę z rozbrajającą szczerością stwierdzić że nie rozumiem Twojej koncepcji.



Osh Maya napisał/a:

Nie do końca rozumiem tutaj związek z przestrzenią,
nie analizowałem tego w tym kontekście... Chodziło mi bardziej o to, że ponadczasowy nie w sensie negowania czasu, ale w znaczeniu takim, że świadomość oznacza postrzeganie kierunku upływu czasu w sposób relatywny. Dokładnie chodzi o to, że mając określoną świadomość zmiany nie jesteśmy w stanie zweryfikować czy określona zmiana jest następstwem stanu bazowego, bo równocześnie może być jego punktem wyjściowym. Załóżmy na przykład stan świadomości 0-1. Ten stan oznacza określoną konfigurację świadomości. Jednak w momencie, kiedy ta konfiguracja zmienia się na 1-1, nie oznacza to automatycznie, że czas obiektywnie biegnie do przodu, bo jednocześnie taka sama konfiguracja 1-1 mogła wystąpić wcześniej. W takim przypadku możemy założyć, że czas biegnie zarówno do przodu jak i do tyłu. W tym sensie świadomość jest elastyczna w kategoriach czasu i w konsekwencji umożliwiać m.in. tworzenie logiki alternatywnej. Gdyby było inaczej, człowiek nie przywiązywałby wagi do wspomnień i nie posiadałby myśli.

Muszę to przetrawić. Z przestrzenią chodziło mi o to że ona jest do pomyślenia bez elementu procesualnego, bez czasu i w takiej formie mogą być dostrzegalne różnice pomiędzy różnymi jej punktami. Rozumowałem wówczas w ten sposób że ograniczasz świadomość do postrzegania różnic w czasie, a postrzegać różnice można bez udziału czasu.

Osh Maya napisał/a:

Jak to? Świadomość różnicy pomiędzy istnieniem określonego elementu a jego nieistnieniem to właśnie pierwotna świadomość. Gdyby określony element istniał przez cały czas, albo nie istniał, to jakakolwiek świadomość z nim związana nie istniała by w ogóle.

Teraz ja muszę spytać: Jak to? Najpierw miałem problem bo nie widziałem miejsca na świadomość w sytuacji gdzie mamy do czynienia tylko z zerem i jedynką (powiedzmy, że nie bardzo się orientuję jak rozumiesz słowo "świadomość"), natomiast teraz polemizując z tym co napisałeś: Taka świadomość istnieje np. w filozofii starożytnej. Grecy mieli na ogół ustalony wniosek że byt bytuje wiecznie. Jest to jeszcze bardziej kategoryczne stwierdzenie niż "istniej przez cały czas", ponieważ w języku greckim ani nie było pojęcia "jest" o zabarwieniu procesualnym, a także dlatego że byt musiał bytować wiecznie, niezależnie od czasu żeby rachunek logiczny się zgadzał. W Greckim ujęciu BYT bytuje, natomiast nie-BYT to coś, czego w ogóle w żaden sposób nie ma. Najciekawsze jest to, że Grecy doszli do tego właśnie na podstawie świadomości różnicy między bytem oraz tym że nie-bytu nie ma. Zauważyli że skutek musi być różny od przyczyny, bo inaczej mówienie o skutki i przyczynie traci jakikolwiek sens. Jedynym antagonistą bytu jest nie-byt. Sęk w tym że nie-bytu nie ma, bo gdyby był to byłby bytem ,a tymczasem bytem jest byt ,a nie nie-byt. Byt nie mógł powstać z nie-bytu bo nie-bytu nie ma, więc nie miał z czego powstać. Z kolei nie-byt też nie może powstać z bytu bo byt musiałby stać się tym czego nie ma. A to nielogiczne. Zabawne jest to, że ta Grecka teoria logiczna jest zaskakująco aktualna w świetle najnowszych badań empirycznych nad cząstkami elementarnymi. Okazuje się że prawdopodobnie każda masa, energia, a nawet przestrzeń, ma swoje cząstki które jedynie zmieniają się w przejawach, natomiast na pewnym poziomie powiększenia, tam gdzie nie ma już przejawów, są tylko podstawowe cząstki, pojęcie czasu traci dla nich sens. Teoria Grecka jest także naturalnym przeciwnikiem chrześcijaństwa które wprowadza pojęcie "stworzenia z niczego". Grecy takie stwierdzenie uważali za błąd logiczny.


Osh Maya napisał/a:

Po pierwsze uogólnienie. Po drugie jakakolwiek logika nie jest "chora". Może być co najwyżej subiektywna.

Ja przez chorą logikę, rozumiem sytuację kiedy rachunek powinien dać nam wartość 1 ,a wychodzi 0. Nieodłącznie przypomina mi to zjawisko choroby psychicznej, np. schzofrenii kiedy człowiek postrzega nieistniejące realnie osoby. Stąd nazwałem taką logikę, chorą logiką. Przykładem chorej logiki jest dla mnie np. creacio ex nihilo bo z zera nagle wychodzi 1.


Osh Maya napisał/a:

Uprawianie filozofii powinno opierać się na względnie czystym umyśle, a już na pewno bez korzystania z jakichkolwiek głębszych źródeł filozoficznych, po istnieje niebezpieczeństwo tego o czym napisała koleżanka, czyli "indoktrynacji" percepcji.

Nie mogę się z tym zgodzić. Po pierwsze, zachodzi ryzyko że będziemy wymyślać coś co już ktoś wymyślił, wiec tracimy czas. Po drugie, skąd mamy wiedzieć jakich błędów unikać skoro nie korzystamy z doświadczeń poprzedników?


Osh Maya napisał/a:

Po co zaśmiecać sobie umysł czymś, co finalnie i tak trzeba będzie wyczyścić, odpowiadając na głębszy sens swojego życia.

Moim zdaniem, dorobek wcześniejszych myślicieli może tylko pomóc, zaś głębszy sens mojego życia niekoniecznie mnie też interesuje. Właściwie sens życia to temat który w filozofii pojawił się stosunkowo późno. Poza tym ludzki mózg potrzebuje materiału do namysłu ,a w trakcie jego obrabiania wyrabia sobie nowe połączenia neuronalne, które umożliwiają mu przeprowadzanie niemożliwych wcześniej operacji i eksperymentów myślowych.


Osh Maya napisał/a:

Co do wyrwanych z kontekstu cytatów w aspekcie Wikipedii, to bym raczej nie przesadzał. Jednak materiały tam zamieszczone stanowią jedynie w pewnym stopniu jakieś podsumowanie

Które to podsumowanie bywa błędne, albo wyrwane z kontekstu zaciemnia obraz. Jest wiele systemów filozoficznych które są uchwytne dopiero po zapoznaniu się całością nauki pisanej oraz niepisanej filozofa. Nawet wycinek systemu zawarty w jednej książce, bywa nieuchwytny bez komentarza drugiej. Odrobinę znam się na filozofii, i muszę stwierdzić że szczątkowe informacje z Wikipedii, często bardziej zaciemniają poglądy filozofa, niż je wyjaśniają. Wyrwane z kontekstu zdania, w ogóle często wydają się nie mieć sensu. Np. zdanie "Anglia jest wyspą" wydaje się banalną informacją geograficzną. Tak się jednak składa, że powstały miliardy pism z zakresu myśli politycznej, które są de facto komentarzem do tego, tylko pozornie banalnego, zdania.

13

Odp: Wiara to logika
Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Raczej chodziło mi o to, że na pewno pozostały po tej świadomości we wszechświecie jakieś struktury logiczne do których w teorii musi być dostęp poprzez pierwotną świadomość.

W tym punkcie mogę z rozbrajającą szczerością stwierdzić że nie rozumiem Twojej koncepcji.

No to może od innej strony, załóżmy możliwość, że jeśli istniał Adolf Hitler, to w pewnych warunkach możesz się "poczuć tak jak on". Niekoniecznie mając wgląd w całe jego życie na poziomie empirycznym. Jakie to są warunki, tego nie jestem w stanie stwierdzić, ale kilkadziesiąt razy zdarzyło mi, że poczułem się przez minutę, dwie, zupełnie jakbym był inną osobą, stąd w to wierzę. Jest to oczywiście subiektywne doświadczenie, ktoś mógł czegoś podobnego doświadczyć, bądź nie. Kwestia wiary i na tej podstawie wyprowadzanej logiki.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Nie do końca rozumiem tutaj związek z przestrzenią,
nie analizowałem tego w tym kontekście... Chodziło mi bardziej o to, że ponadczasowy nie w sensie negowania czasu, ale w znaczeniu takim, że świadomość oznacza postrzeganie kierunku upływu czasu w sposób relatywny. Dokładnie chodzi o to, że mając określoną świadomość zmiany nie jesteśmy w stanie zweryfikować czy określona zmiana jest następstwem stanu bazowego, bo równocześnie może być jego punktem wyjściowym. Załóżmy na przykład stan świadomości 0-1. Ten stan oznacza określoną konfigurację świadomości. Jednak w momencie, kiedy ta konfiguracja zmienia się na 1-1, nie oznacza to automatycznie, że czas obiektywnie biegnie do przodu, bo jednocześnie taka sama konfiguracja 1-1 mogła wystąpić wcześniej. W takim przypadku możemy założyć, że czas biegnie zarówno do przodu jak i do tyłu. W tym sensie świadomość jest elastyczna w kategoriach czasu i w konsekwencji umożliwiać m.in. tworzenie logiki alternatywnej. Gdyby było inaczej, człowiek nie przywiązywałby wagi do wspomnień i nie posiadałby myśli.

Muszę to przetrawić. Z przestrzenią chodziło mi o to że ona jest do pomyślenia bez elementu procesualnego, bez czasu i w takiej formie mogą być dostrzegalne różnice pomiędzy różnymi jej punktami. Rozumowałem wówczas w ten sposób że ograniczasz świadomość do postrzegania różnic w czasie, a postrzegać różnice można bez udziału czasu.

Tak, rozumiem. Tyle, że ja muszę z kolei przetrawić tą przestrzeń...

Pan Lewski napisał/a:

Zabawne jest to, że ta Grecka teoria logiczna jest zaskakująco aktualna w świetle najnowszych badań empirycznych nad cząstkami elementarnymi. Okazuje się że prawdopodobnie każda masa, energia, a nawet przestrzeń, ma swoje cząstki które jedynie zmieniają się w przejawach, natomiast na pewnym poziomie powiększenia, tam gdzie nie ma już przejawów, są tylko podstawowe cząstki, pojęcie czasu traci dla nich sens.

Ciekawe....

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Uprawianie filozofii powinno opierać się na względnie czystym umyśle, a już na pewno bez korzystania z jakichkolwiek głębszych źródeł filozoficznych, po istnieje niebezpieczeństwo tego o czym napisała koleżanka, czyli "indoktrynacji" percepcji.

Nie mogę się z tym zgodzić. Po pierwsze, zachodzi ryzyko że będziemy wymyślać coś co już ktoś wymyślił, wiec tracimy czas. Po drugie, skąd mamy wiedzieć jakich błędów unikać skoro nie korzystamy z doświadczeń poprzedników?

To, że wymyślimy co ktoś już wymyślił w sumie w niczym nie przeszkadza. Na pewno i tak się z nikim w 100% nie zdublujemy. Ważniejsze jest nasza subiektywna radość z poczucia odkrywania wszechświata. Klucz do przetrwania jest chyba w tym, żeby przez całe życie czuć się jak dziecko. Tak to odbieram.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Po co zaśmiecać sobie umysł czymś, co finalnie i tak trzeba będzie wyczyścić, odpowiadając na głębszy sens swojego życia.

Moim zdaniem, dorobek wcześniejszych myślicieli może tylko pomóc, zaś głębszy sens mojego życia niekoniecznie mnie też interesuje. Właściwie sens życia to temat który w filozofii pojawił się stosunkowo późno. Poza tym ludzki mózg potrzebuje materiału do namysłu ,a w trakcie jego obrabiania wyrabia sobie nowe połączenia neuronalne, które umożliwiają mu przeprowadzanie niemożliwych wcześniej operacji i eksperymentów myślowych.

No to tutaj trochę się różnimy. Ja bym generalnie optował za tym wychodzić od zera i przeanalizować to co się ma na tyle na ile pozwala umysł. Doświadczenia każdego mogą być subiektywne i niekoniecznie prowadzić do "głębszego sensu życia", ale jeśli kogoś to nie interesuje, a interesuje wyłącznie zagadnienie filozofii jako takiej, to pewnie jest to dobra metoda..

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Co do wyrwanych z kontekstu cytatów w aspekcie Wikipedii, to bym raczej nie przesadzał. Jednak materiały tam zamieszczone stanowią jedynie w pewnym stopniu jakieś podsumowanie

Które to podsumowanie bywa błędne, albo wyrwane z kontekstu zaciemnia obraz. Jest wiele systemów filozoficznych które są uchwytne dopiero po zapoznaniu się całością nauki pisanej oraz niepisanej filozofa. Nawet wycinek systemu zawarty w jednej książce, bywa nieuchwytny bez komentarza drugiej. Odrobinę znam się na filozofii, i muszę stwierdzić że szczątkowe informacje z Wikipedii, często bardziej zaciemniają poglądy filozofa, niż je wyjaśniają. Wyrwane z kontekstu zdania, w ogóle często wydają się nie mieć sensu. Np. zdanie "Anglia jest wyspą" wydaje się banalną informacją geograficzną. Tak się jednak składa, że powstały miliardy pism z zakresu myśli politycznej, które są de facto komentarzem do tego, tylko pozornie banalnego, zdania.

Jeśli w kontekście analizy wewnętrznego postrzegania, wszystko jest traktowane jako pewien materiał uzupełniający, to czemu nie uzupełniać sobie wiedzy w każdy możliwy sposób. Z drugiej strony czy takie podejście nie wydaje się być w pewnych aspektach rozsądne? Tysiąca lat by nie starczyło, żeby poznać wszystkie zależności pewnych założeń w aspekcie tego jak postrzegają je różni ludzie. Z kolei sam siebie od wewnątrz możesz poznać w ciągu życia i również na tej podstawie zdefiniować zewnętrzny świat. Oczywiście weryfikacja zewnętrzna musi być, pytanie więc, czy ktoś to kupi czy nie jest odrębną kwestią. Ale jeśli będziemy sugerować się wyłącznie weryfikacją zewnętrzną to wracamy w pewnym sensie do początku pętli: tysiąca lat nie starczy, żeby poznać wszystkie zależności naszych założeń w aspekcie tego jak postrzegają to inni ludzie. W takiej sytuacji równie dobrze możemy usiąść z założonymi rękami i medytować.

14 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-28 15:28:51)

Odp: Wiara to logika
Osh Maya napisał/a:

Tak, rozumiem. Tyle, że ja muszę z kolei przetrawić tą przestrzeń...

Jeśli to w czymś pomoże, ja to sobie wyobrażam tak: Mamy chociażby najprostszą siatkę komputerową obrazującą jakąś płaszczyznę. Ta siatka nie określa żadnego czasu, powiedzmy że bytuje. Nawet w takim stanie, widać że jedna linia tej siatki znajduje się w innym miejscu niż inna jej linia albo jest do jednej ustawiona prostopadle, a do innej równolegle. Są więc postrzegalne różnice które bytują poza czasem, a przynajmniej, nie muszą zmieniać się w czasie żeby była widoczna różnica. A skoro nie zmieniają się w czasie i mamy tylko tę siatkę, to pojęcie czasu traci sens w tych rozwiązaniach, można je wyrzucić. Inną rzeczą jaką można zauważyć w takiej siatce jest np. to że ma ona określone wymiary i poza tymi wymiarami już siatki nie ma. A nawet gdyby siatka miała niekreślone wymiary to widoczna jest różnica między siatką i nie-siatką, pomimo że tej ostatniej nie ma. I właśnie dlatego ta różnica jest widoczna, bo siatka jest, a nie-siatki nie ma.

Osh Maya napisał/a:

No to może od innej strony, załóżmy możliwość, że jeśli istniał Adolf Hitler, to w pewnych warunkach możesz się "poczuć tak jak on". Niekoniecznie mając wgląd w całe jego życie na poziomie empirycznym. Jakie to są warunki, tego nie jestem w stanie stwierdzić, ale kilkadziesiąt razy zdarzyło mi, że poczułem się przez minutę, dwie, zupełnie jakbym był inną osobą, stąd w to wierzę. Jest to oczywiście subiektywne doświadczenie, ktoś mógł czegoś podobnego doświadczyć, bądź nie. Kwestia wiary i na tej podstawie wyprowadzanej logiki.

Mnie się wydaje że to by było tylko subiektywne odczucie bycia Hilerem, wynikające stąd że jeden z możliwych szablonów myślenia, wystąpił u Hitlera i odtąd może być przez nas określany jako styl myślenia Hitlera, ale ten sam styl mógł się pojawić już wcześniej np. u pana Józka z Koziej D. Choć oczywiście istnieją pewne zasady które spowodowały że postał taki a nie inny Hitler albo Ty czy ja, jedną z tych zasad jest zapewne m.in. prawo termodynamiki. Deterministycznie, zasady początkowe musiały spowodować taki a nie inny obrót zdarzeń. Indeterministycznie, to tylko przypadek. Wszechświat wydaje się deterministyczny, za wyjątkiem elementu kwantowego, który na dzień dzisiejszy wydaje się być przypadkowy (choć może to tylko wina naszej nieudolności postrzegawczej). Wydaje się więc że te struktury powstały jako jedne z ewentualnych możliwości, płynących z zasad podstawowych. Oczywiście w tym momencie można przenieść rozważania na same te zasady początkowe...

Osh Maya napisał/a:

To, że wymyślimy co ktoś już wymyślił w sumie w niczym nie przeszkadza. Na pewno i tak się z nikim w 100% nie zdublujemy. Ważniejsze jest nasza subiektywna radość z poczucia odkrywania wszechświata. Klucz do przetrwania jest chyba w tym, żeby przez całe życie czuć się jak dziecko. Tak to odbieram.

Na takiej zasadzie, ja gram w szachy bez czytania podręcznika.

Osh Maya napisał/a:

Jeśli w kontekście analizy wewnętrznego postrzegania, wszystko jest traktowane jako pewien materiał uzupełniający, to czemu nie uzupełniać sobie wiedzy w każdy możliwy sposób. Z drugiej strony czy takie podejście nie wydaje się być w pewnych aspektach rozsądne? Tysiąca lat by nie starczyło, żeby poznać wszystkie zależności pewnych założeń w aspekcie tego jak postrzegają je różni ludzie. Z kolei sam siebie od wewnątrz możesz poznać w ciągu życia i również na tej podstawie zdefiniować zewnętrzny świat. Oczywiście weryfikacja zewnętrzna musi być, pytanie więc, czy ktoś to kupi czy nie jest odrębną kwestią. Ale jeśli będziemy sugerować się wyłącznie weryfikacją zewnętrzną to wracamy w pewnym sensie do początku pętli: tysiąca lat nie starczy, żeby poznać wszystkie zależności naszych założeń w aspekcie tego jak postrzegają to inni ludzie. W takiej sytuacji równie dobrze możemy usiąść z założonymi rękami i medytować.

1000 lat nie starczy, ale dorobek poprzednika po pierwsze może mieć wartość inspirującą, a po drugie daje fundament z którego ewentualnie można próbować przejść dalej. Zdublowanie się w 100% i tak w takim przypadku jest trudne do osiągnięcia, bo nawet gdyby myśleć w najbardziej precyzyjnych językach i nimi się komunikować (a polski czy angielski są bardzo nieprecyzyjne) to nawet precyzyjny język filozoficzny nie gwarantuje nigdy identycznego zrozumienia drugiej osoby. W końcu język nie powoduje precyzyjnego odtworzenia struktury i procesów elektryczno-chemicznych mózgu rozmówcy. Ma to walory ujemne, jak i dodatnie, bo np. przypadkowo można na ten sam pomysł spojrzeć w inny sposób. W każdym razie, dubel nie występuje, a jest pewna podstawa którą i tak byśmy musieli jakoś zdobyć. Osobiście często widuję sytuację, kiedy jest spór o jakiś problem, niekoniecznie filozoficzny, a tymczasem lepsze opisy i rozwiązania zostały już w przeszłości przez kogoś zaproponowane i można z nich skorzystać. Spójrzmy też na to w inny sposób. Jeżeli stosunkowo krótka teoria logiczna, wraz z traktatem konfrontującym ze sobą poprawny oraz niepoprawny sposób myślenia, i pewien pomysł na arche wszeświata oparty znowu na prostej logice, były dorobkiem życiowym filozofa który prawie że nie miał poprzedników, to wydaje się że szybciej jest skorzystać z jego rozwiązań i jego następców, zamiast znowu poświęcać kilkadziesiąt lat na wymyślenie jednego prostego rozwiązania, które w dodatku może się albo nie różnić od już wymyślonego, albo być podobnym ale zawierać pewien błąd który jest dosyć oczywisty z punktu widzenia rozwiązania już opracowanego. Z doświadczenia wydaje mi się że namysł z drugim człowiekiem jest bardziej efektywny niż namysł samodzielny, a drugi człowiek może równie dobrze być tutaj trupem, to nie ma większego znaczenia. W zasadzie, chcąc zachować "czystość" swojego rozumowania, nie powinieneś z nikim rozmawiać.

15 Ostatnio edytowany przez Osh Maya (2012-12-28 15:51:06)

Odp: Wiara to logika
Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

No to może od innej strony, załóżmy możliwość, że jeśli istniał Adolf Hitler, to w pewnych warunkach możesz się "poczuć tak jak on". Niekoniecznie mając wgląd w całe jego życie na poziomie empirycznym. Jakie to są warunki, tego nie jestem w stanie stwierdzić, ale kilkadziesiąt razy zdarzyło mi, że poczułem się przez minutę, dwie, zupełnie jakbym był inną osobą, stąd w to wierzę. Jest to oczywiście subiektywne doświadczenie, ktoś mógł czegoś podobnego doświadczyć, bądź nie. Kwestia wiary i na tej podstawie wyprowadzanej logiki.

Mnie się wydaje że to by było tylko subiektywne odczucie bycia Hilerem, wynikające stąd że jeden z możliwych szablonów myślenia, wystąpił u Hitlera i odtąd może być przez nas określany jako styl myślenia Hitlera, ale ten sam styl mógł się pojawić już wcześniej np. u pana Józka z Koziej D.

Mógł.

Pan Lewski napisał/a:

Wszechświat wydaje się deterministyczny, za wyjątkiem elementu kwantowego, który na dzień dzisiejszy wydaje się być przypadkowy (choć może to tylko wina naszej nieudolności postrzegawczej).

Możesz mi to przybliżyć?

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

To, że wymyślimy co ktoś już wymyślił w sumie w niczym nie przeszkadza. Na pewno i tak się z nikim w 100% nie zdublujemy. Ważniejsze jest nasza subiektywna radość z poczucia odkrywania wszechświata. Klucz do przetrwania jest chyba w tym, żeby przez całe życie czuć się jak dziecko. Tak to odbieram.

Na takiej zasadzie, ja gram w szachy bez czytania podręcznika.

I co, wkręca Cię, czy nudzi?

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Jeśli w kontekście analizy wewnętrznego postrzegania, wszystko jest traktowane jako pewien materiał uzupełniający, to czemu nie uzupełniać sobie wiedzy w każdy możliwy sposób. Z drugiej strony czy takie podejście nie wydaje się być w pewnych aspektach rozsądne? Tysiąca lat by nie starczyło, żeby poznać wszystkie zależności pewnych założeń w aspekcie tego jak postrzegają je różni ludzie. Z kolei sam siebie od wewnątrz możesz poznać w ciągu życia i również na tej podstawie zdefiniować zewnętrzny świat. Oczywiście weryfikacja zewnętrzna musi być, pytanie więc, czy ktoś to kupi czy nie jest odrębną kwestią. Ale jeśli będziemy sugerować się wyłącznie weryfikacją zewnętrzną to wracamy w pewnym sensie do początku pętli: tysiąca lat nie starczy, żeby poznać wszystkie zależności naszych założeń w aspekcie tego jak postrzegają to inni ludzie. W takiej sytuacji równie dobrze możemy usiąść z założonymi rękami i medytować.

Jeżeli stosunkowo krótka teoria logiczna, wraz z traktatem konfrontującym ze sobą poprawny oraz niepoprawny sposób myślenia, i pewien pomysł na arche wszeświata oparty znowu na prostej logice, były dorobkiem życiowym filozofa który prawie że nie miał poprzedników, to wydaje się że szybciej jest skorzystać z jego rozwiązań

Skorzystać ale w jakim aspekcie? Jeśli priorytetem jest radość odkrywania w głębszym aspekcie wewnętrznym to sytuacja się trochę zmienia.

Pan Lewski napisał/a:

Z doświadczenia wydaje mi się że namysł z drugim człowiekiem jest bardziej efektywny niż namysł samodzielny, a drugi człowiek może równie dobrze być tutaj trupem, to nie ma większego znaczenia.

Jakoś intuicyjnie przywiązywałbym większą wagę do interaktywnej dyskusji w czasie rzeczywistym. Z jednej strony dlatego, że od czasu kiedy facet zszedł, nastąpił pewien postęp w wielowymiarowym postrzeganiu logicznym traktującym jego teorie jako jedne z możliwych opcji i na tej podstawie przykładowo Ty wyciągasz wnioski, które pod pewnym kątem są lepiej dopasowane do współczesnej rzeczywistości. Ja z kolei mogę kłaść nacisk w rozważaniach na pewne aspekty rozwoju wewnętrznego, które dla Ciebie mogą nie być istotne, ale nie zmienia to faktu, że mogę z powodzeniem korzystać z Twoich zasobów podczas dyskusji, które trafiają do mnie m.in na skutek polemiki. Polemika wiąże się z pewnym zaangażowaniem w czasie rzeczywistym i jest podparta w pewnym aspekcie emocjami (oczywiście również wiąże się to z potrzebą ich kontroli), a emocje same w sobie mają prawo stanowić pewien dodatkowy napęd w aspekcie potrzeby zrozumienia i dążenia do rozwoju. "Dyskutując" z "trupem" nie da się jednocześnie z nim polemizować a emocje trzeba schować w kieszeń. Co ma większą wartość? To zależy od punktu widzenia.

16 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-28 16:28:55)

Odp: Wiara to logika
Osh Maya napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Wszechświat wydaje się deterministyczny, za wyjątkiem elementu kwantowego, który na dzień dzisiejszy wydaje się być przypadkowy (choć może to tylko wina naszej nieudolności postrzegawczej).

Możesz mi to przybliżyć?

Porównam to do przykładu z dominem. Załóżmy że jesteś kostką domina, która przewraca się na następną kostkę. Przewracasz się, bo wcześniej walnęła w Ciebie inna kostka, ,a w tamtą jeszcze inna. Cała reakcja wynika stąd że pierwotna zasada ustawiła kostki w taki sposób żeby przewracały siebie nawzajem, oraz uruchomiła reakcję i żadna kostka, nawet nieskończenie daleko od pierwszej, nie może zachować się inaczej niż określiły to pierwotne zasady. Ponieważ jako kostka patrzysz tylko w jednym kierunku (masz jedną stronę z kropkami) to widzisz że popychasz następną kostkę, ale nie widzisz że zostałeś popchnięty. Stąd może Ci się wydawać że popchnąłeś następną kostkę bo taka była twoja wola, nie zdajesz sobie sprawy z tego że twoja reakcja została zdeterminowana przez pierwotną zasadę i nie mogłeś zachować się inaczej. Cały wszechświat wydaje się deterministyczny bo istnieją w nim pewne prawa które mówią że jak to walnie w to, to wyjdzie z tego to a to i tak dalej. Wszystkie prawa fizyki, chemii, itd. mają ściśle określone zależności i działają niezależnie od tego czy już je znamy czy nie i czy prawidłowo je opisujemy. Więc dla przykładu, walnięcie komety w Ziemię albo twoja chęć na kawę, zostały zdeterminowane przez zasady pierwotne. Jedyny wyłom czynią tutaj kwanty które wydają się być jedyną rzeczą zachowującą się w sposób przypadkowy. Naukowcy stawiają tezę że istnienie kwantów może być jedyną przesłanką do poglądu, że istnieje prawdziwa wolna wola. Chociaż w sumie, mnie to zastanawia czy przypadkowości zachowania kwantów nie dałoby się uznać też za jakąś zasadę. Taką że zasadą jest to, że w tym przypadku jej nie ma. Ale to się w sumie zgadza, bo jeżeli nie można by wykazać związku pomiędzy zdarzeniem ,a przyczyną, z powodu przypadkowości kwantu to wtedy determinizm ginie bo nie można znaleźć ścisłej zależności pomiędzy zasadą ,a którymś jej praskutkiem. Tylko pytanie brzmi, czy kwanty rzeczywiście działają przypadkowo, czy po prostu nie potrafimy zaobserować reguł ich zachowania. Tutaj się już kończy moja znajomość tematu nie podejmuję o tym nic głosić.

Osh Maya napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Na takiej zasadzie, ja gram w szachy bez czytania podręcznika.

I co, wkręca Cię, czy nudzi?

Powiedzmy ze ma pewne walory ale jest nieefektywne.

Osh Maya napisał/a:

Skorzystać ale w jakim aspekcie? Jeśli priorytetem jest radość odkrywania w głębszym aspekcie wewnętrznym to sytuacja się trochę zmienia.

Powiedzmy, tylko że dodatkowa satysfakcja nie rekompensuje mi niezadowolenia z mizernych efektów, nie jestem przekonany do dreptania w miejscu.


Osh Maya napisał/a:

Jakoś intuicyjnie przywiązywałbym większą wagę do interaktywnej dyskusji w czasie rzeczywistym. Z jednej strony dlatego, że od czasu kiedy facet zszedł, nastąpił pewien postęp w wielowymiarowym postrzeganiu logicznym traktującym jego teorie jako jedne z możliwych opcji i na tej podstawie przykładowo Ty wyciągasz wnioski, które pod pewnym kątem są lepiej dopasowane do współczesnej rzeczywistości.

Mogę takie wnioski wyciągnąć i na podstawie starej teorii, weryfikując ją po swojemu. Poza tym, najlepsze ogólne teorie opierają się upływowi czasu.



Osh Maya napisał/a:

Polemika wiąże się z pewnym zaangażowaniem w czasie rzeczywistym

Tak, tylko że dobry martwy polemista z reguły przewiduje moje wątpliwości z góry i ma na nie odpowiedź. Tam gdzie jej nie ma, tam mamy pole do popisu ,a jak jest to można się zastanowić samemu. Żywy człowiek też może się mylić.

Osh Maya napisał/a:

i jest podparta w pewnym aspekcie emocjami (oczywiście również wiąże się to z potrzebą ich kontroli), a emocje same w sobie mają prawo stanowić pewien dodatkowy napęd w aspekcie potrzeby zrozumienia i dążenia do rozwoju. "Dyskutując" z "trupem" nie da się jednocześnie z nim polemizować a emocje trzeba schować w kieszeń. Co ma większą wartość? To zależy od punktu widzenia.

Nie zgadzam się. Po pierwsze nie widzę wartości emocji dla przykładu przy określaniu czy jakiś rachunek jest tautologią. Po drugie, wystarczy zwracać uwagę co się z nami dzieje gdy czytamy książkę, albo poobserwować kogoś kto czyta lub właśnie coś przeczytał. Emocje są takie same jak przy rozmowie, nawet jeżeli autor jest martwy od stuleci. Jedyna słabość przekazu pisanego polega na braku komunikatów niewerbalnych, dlatego Platon odnosił się z pewnym lekceważeniem do nauki pisanej, choć sam pisał sporo, ale jego system jest niekompletny bez odtworzenia nauki niepisanej na podstawie dzieł jego uczniów.

17

Odp: Wiara to logika
Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Wszechświat wydaje się deterministyczny, za wyjątkiem elementu kwantowego, który na dzień dzisiejszy wydaje się być przypadkowy (choć może to tylko wina naszej nieudolności postrzegawczej).

Możesz mi to przybliżyć?

Tylko pytanie brzmi, czy kwanty rzeczywiście działają przypadkowo, czy po prostu nie potrafimy zaobserować reguł ich zachowania.

Rozumiem.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Skorzystać ale w jakim aspekcie? Jeśli priorytetem jest radość odkrywania w głębszym aspekcie wewnętrznym to sytuacja się trochę zmienia.

Powiedzmy, tylko że dodatkowa satysfakcja nie rekompensuje mi niezadowolenia z mizernych efektów, nie jestem przekonany do dreptania w miejscu.

No tak, ale to zależy do jakich efektów przywiązujesz wagę. Mam wrażenie, że próbujesz połknąć wszystko na raz.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Jakoś intuicyjnie przywiązywałbym większą wagę do interaktywnej dyskusji w czasie rzeczywistym. Z jednej strony dlatego, że od czasu kiedy facet zszedł, nastąpił pewien postęp w wielowymiarowym postrzeganiu logicznym traktującym jego teorie jako jedne z możliwych opcji i na tej podstawie przykładowo Ty wyciągasz wnioski, które pod pewnym kątem są lepiej dopasowane do współczesnej rzeczywistości.

Mogę takie wnioski wyciągnąć i na podstawie starej teorii, weryfikując ją po swojemu. Poza tym, najlepsze ogólne teorie opierają się upływowi czasu.

Szczególnie te o Bogu wink

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

Polemika wiąże się z pewnym zaangażowaniem w czasie rzeczywistym

Tak, tylko że dobry martwy polemista z reguły przewiduje moje wątpliwości z góry i ma na nie odpowiedź.

Na takiej zasadzie funkcjonują właśnie religie. Nie zakładałbym poprawności tego a priori.

Pan Lewski napisał/a:
Osh Maya napisał/a:

i jest podparta w pewnym aspekcie emocjami (oczywiście również wiąże się to z potrzebą ich kontroli), a emocje same w sobie mają prawo stanowić pewien dodatkowy napęd w aspekcie potrzeby zrozumienia i dążenia do rozwoju. "Dyskutując" z "trupem" nie da się jednocześnie z nim polemizować a emocje trzeba schować w kieszeń. Co ma większą wartość? To zależy od punktu widzenia.

Nie zgadzam się. Po pierwsze nie widzę wartości emocji dla przykładu przy określaniu czy jakiś rachunek jest tautologią.

Cyborgizacja nadchodzi.

Pan Lewski napisał/a:

Po drugie, wystarczy zwracać uwagę co się z nami dzieje gdy czytamy książkę, albo poobserwować kogoś kto czyta lub właśnie coś przeczytał. Emocje są takie same jak przy rozmowie, nawet jeżeli autor jest martwy od stuleci.

Z tym, że czytając książkę nie starasz się odnieść tego do swojego życia, tylko wchodzisz w swoistą krainę czarów. Przy założeniu, że tak samo to ma funkcjonować w przypadku studiowania filozofii, można założyć, że ten tok myślenia jest logicznie poprawny. Jednak to co przeczytałem np. na temat opracowań Kanta, nawet jeśli pobieżnie, przywodzi mi na myśl raczej "rzeźbienie w g---nie". Słabość tej specyficznej dyskusji z martwym autorem jest taka że nie możesz w efektywny sposób skonfrontować swojego języka pojęć z językiem pojęć autora, nie przyswajając sobie przy okazji mnóstwa pojęć, które będziesz musiał prawdopodobnie w konsekwencji wyrzucić do śmietnika, na takiej samej zasadzie na jakiej odbywa się edukacja w szkołach w kontekście związku z rzeczywistymi możliwościami kariery zawodowej. W konsekwencji można się zdrowo pomylić i nie zauważyć, że w tym śmietniku w rzeczywistości zaczęło się mieszkać.

18

Odp: Wiara to logika

Ja wierzę, że po śmierci jesteśmy w stanie osądzić nasze własne życie i wtedy albo musimy ponownie przybrać ciało, aby przeżywać emocje i uczyć się życia, albo nie musimy już tego robić. Życie to taka nauka bycia dobrym. Forma reinkarnacji, która kończy się, gdy dojdziemy do pewnego poziomu rozwoju duchowego.

Wierzę, że każdy ma sumienie, które mówi mu co jest dobre a co złe. Ten kto generuje szczęście potem otrzymuje od losu nagrody. Ten kto czyni krzywdę sam cierpi w ciągu kilku lat nieszczęścia. Niektórzy w momencie urodzenia mają do zapłacenia tego typu rachunki.

19

Odp: Wiara to logika
ban napisał/a:

Ja wierzę, że po śmierci jesteśmy w stanie osądzić nasze własne życie i wtedy albo musimy ponownie przybrać ciało, aby przeżywać emocje i uczyć się życia, albo nie musimy już tego robić. Życie to taka nauka bycia dobrym. Forma reinkarnacji, która kończy się, gdy dojdziemy do pewnego poziomu rozwoju duchowego.

Wierzę, że każdy ma sumienie, które mówi mu co jest dobre a co złe.

Wiara dobra jak każda inna. Ważne, żeby nie czyniła nikomu krzywdy.

ban napisał/a:

Ten kto generuje szczęście potem otrzymuje od losu nagrody.

Raczej skłaniałbym się ku twierdzeniu, że ten kto generuje szczęście, konsekwentnie otrzymuje od życia więcej trudnych pytań na które musi odpowiedzieć.
Czym większa siła aniołów, tym większa siła potworów.

20

Odp: Wiara to logika

Witam Panów:) Bardzo się cieszę, że dyskusja przybrała na sile. Obserwuję ją uważnie. Gdyby nie natłok obowiązków, bardzo chętnie bym się przyłączyła. Niestety, temat wymaga skupienia na które mnie teraz nie bardzo "stać".:) Jednak....nie mogę się powstrzymać od zasugerowania w całokształcie mojego mizernego wtrącenia. A co.......jeżeli rozpatrujemy tutaj najzwyczajniejsze projekcje umysłu. Świadomość? a co jeśli to " film kręcony przez małżeństwo neuronów i synaps". A po śmierci? Świadomość na tym samym poziomie co przed przyjściem na świat? Ktoś pamięta coś z tego okresu? A może to tylko wielkie niepogodzenie tzw. humanów, na to, że jesteśmy tu tylko przejazdem? Uzurpacja zwyczajna. Jeśli zapachniało cynizmem, ( a priori ) przepraszam. Ale my humany tak mamy. Rozpatrywanie naszego udziału i obecności we wszechświecie to nasz modus operandi.;)

21 Ostatnio edytowany przez Osh Maya (2012-12-28 23:27:17)

Odp: Wiara to logika
trudna24 napisał/a:

A co.......jeżeli rozpatrujemy tutaj najzwyczajniejsze projekcje umysłu. Świadomość? a co jeśli to " film kręcony przez małżeństwo neuronów i synaps". A po śmierci? Świadomość na tym samym poziomie co przed przyjściem na świat? Ktoś pamięta coś z tego okresu?

No tak... przyszła kobieta... i mamy siwy dym... smile

Tyle pamiętam z okresu dziecięcego, że w dziecięcej świadomości wszystko jest uporządkowane w pojęciu poczucia "własnego jestestwa". Wszystkiego co zewnętrzne dziecko się uczy traktując to albo jako zakłócenie w odniesieniu do jego jestestwa (płacz), albo jako fascynację powtarzalnością określonych elementów odbieranych za pomocą zmysłów (ciekawość). Zagadnienie fascynacji powtarzalnością jest o tyle dla mnie ciekawe, że sugeruje, że powtarzalność w ogóle musi być czymś nowym w aspekcie poczucia "jestestwa" dziecka. Z drugiej strony łączy się to pewną inną moją teorią, że powtarzalność jest ogólnie nienaturalną cechą w aspekcie postępu logicznego. Nie jestem co prawda fizykiem, ale logicznie rzecz biorąc, w kontekście istnienia materii należałoby założyć, że powtarzalność musi występować określonych warunkach po to, aby w ogóle istniała materia. Być może dlatego dla dziecka jest to nowość. Poza tym tak naprawdę to dopiero ciągłość świadomości "jestestwa" tłumaczy jakąkolwiek ciekawość w aspekcie świadomości, ciekawość nie może się brać z "niczego". Należałoby w tym kontekście poddać pod dyskusję również strach przed śmiercią - który w aspekcie nabytego przywiązania do powtarzalności może być spowodowany tym, że boimy się, że określone schematy (do których jesteśmy przywiązani), przestaną się powtarzać. Zakładając w ten sposób odradzanie się i umieranie jako przechodzenie z i do stanu braku powtarzalności, śmierć może wydawać się rzeczywiście "drugą stroną życia". Jest to prawdopodobnie stan absolutnej wolności, którego człowiek w ogóle nie jest w stanie sobie wyobrazić.

22

Odp: Wiara to logika

Musiałabym napisać "słońce". Tak mój Facet zwraca się do mnie gdy chce mi powiedzieć"nie rozumiesz....". I niestety tak zwracam się do Ciebie "słońce"....nie rozumiesz. Chodzi mi o świadomość przed.....nie o dzieciństwo. Świadomość zanim.......

23

Odp: Wiara to logika
trudna24 napisał/a:

Musiałabym napisać "słońce". Tak mój Facet zwraca się do mnie gdy chce mi powiedzieć"nie rozumiesz....". I niestety tak zwracam się do Ciebie "słońce"....nie rozumiesz. Chodzi mi o świadomość przed.....nie o dzieciństwo. Świadomość zanim.......

Na logikę? Z jednej strony nic Cię nie ogranicza, z drugiej strony nie możesz się na niczym skupić. Permanentny atak śmiechu. Ekstaza. Lecisz.

24 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-12-30 02:38:28)

Odp: Wiara to logika

Wydaje mi się że coś rozumiem z tego co mówisz o świadomości ale nie przypada mi ta teoria do gustu. Nie lubię dodawać do systemu elementów które nie są potrzebne żeby on działał. Mogę opisać ludzką świadomość jako osobliwą aktywność struktur logicznych (w rozumieniu analogicznym do działania zespołu tranzystorów komputera), która jest jednym ze skutków reguł fizycznych wszeświata, a której cechy wrodzone jak np. ciekawość to wynik klasycznego ewolucjonizmu który zakłada że rozprzestrzeniają się struktury które wykazały cechy dostosowane ,a te niedostosowane wymarły, przy czym jak wiadomo, rozwój ewolucjonistyczny działa na chybił trafił. Generowana jest pewna pula organizmów o indywidualnych cechach które ad hoc na poligonie testowym życia sprawdzają się, lub nie. Przy tym mam teoretycznie możliwość naszkicowania koncepcji życia w pewnym sensie wiecznego dla pojedynczego człowieka razem z jego cechami osobowościowymi, w oparciu tylko o czysty materializm, jeżeli przyjmę starożytny pomysł że wszechświat może się restartować nieskończoną ilość razy. Ale nawet gdy budując taką materialistyczną teorię, dopuszczę dla ludzi życie wieczne, to nadal nie potrafię zapewnić im jestestwa w taki sposób na jakim im zależy, ponieważ spekuluję że materia i energia są w stanie przetrwać kolaps wszechświata, ale ponieważ kolaps rozbija ich strukturę, to informacja tego kolapsu nie przetrwa, bo zniszczone zostają struktury które tę informację przechowują.

Osh Maya napisał/a:

Szczególnie te o Bogu wink

Moim zdaniem te bronią się dobrze, tylko gdy są czysto filozoficzne i nie mówią o Bogu chrześcijańskim. Najtrwalsze są dla mnie starożytne ontologie, do pewnego stopnia epistemologie i w wielkiej mierze, rozważania lingwistyczne.  Może to moja niewiedza, ale jakoś nie znam żadnej teologii chrześcijańskiego Boga która broniłaby się dobrze bez użycia wybiegów, które z punktu widzenia nauki lub filozofii są po prostu nie do zaakceptowania.


Pan Lewski napisał/a:

Na takiej zasadzie funkcjonują właśnie religie. Nie zakładałbym poprawności tego a priori.

Różnica polega na tym, że filozofia potrafi dyskutować i z nową filozofią, i z teologią, i z nauką i trzymać się ich standardu, natomiast np. religia chrześcijańska radzi sobie z nauką i filozofią w ten sposób, że mówi "my mamy inny system" albo "my uważamy że się tylko wam wydaje" i polemika staje się niemożliwa, bo nie ma takiego systemu który dało by się obalić jeżeli on przyznaje sobie prawo do zmiany reguł albo danych podstawowych w każdej chwili.


Osh Maya napisał/a:

Cyborgizacja nadchodzi.

Ale co to ma do rzeczy? Nie ma nic gorszego niż oburzający się dyskutant. Nie pojmuję jaką rolę ma do spełnienia słowo "kocham cię" w rachunku E=mc2


Osh Maya napisał/a:

Z tym, że czytając książkę nie starasz się odnieść tego do swojego życia, tylko wchodzisz w swoistą krainę czarów. Przy założeniu, że tak samo to ma funkcjonować w przypadku studiowania filozofii, można założyć, że ten tok myślenia jest logicznie poprawny.

Nie mogę się z tym zgodzić. Jeżeli czytam np. "Anię z Zielonego Wzgórza" czy kontynuacje tej książki, to mogę odnieść perypetie miłosne bohaterów do własnego życia ale np. w przypadku pytania o granice wszechświata w jakiejś ontologii, jest to co najmniej trudne do wykonania.

Osh Maya napisał/a:

Jednak to co przeczytałem np. na temat opracowań Kanta, nawet jeśli pobieżnie, przywodzi mi na myśl raczej "rzeźbienie w g---nie".

Prawdę powiedziawszy, guzik wiem o Kancie, chociaż ostatnio trochę o nim słuchałem ale już nic nie pamiętam. Może jestem filozofem z umysłu, ale z duszy artystą i ślęczenie przy książkach, na dłuższą metę doprowadza mnie do szału. Przekonywano mnie kiedyś że filozofię najlepiej się poznaje, gdy się zaczyna od początku, bo cała reszta to przypisy. W toku uzasadnień, uznałem to za prawdopobne i ponieważ nowożytni są cholernie zagmatwani, siedzę cały czas w starożytnych bo są dostatecznie bogaci i skomplikowani żeby latami przy nich siedzieć ,a rozwiązania mają bardzo ciekawe.

Osh Maya napisał/a:

Słabość tej specyficznej dyskusji z martwym autorem jest taka że nie możesz w efektywny sposób skonfrontować swojego języka pojęć z językiem pojęć autora, nie przyswajając sobie przy okazji mnóstwa pojęć, które będziesz musiał prawdopodobnie w konsekwencji wyrzucić do śmietnika, na takiej samej zasadzie na jakiej odbywa się edukacja w szkołach w kontekście związku z rzeczywistymi możliwościami kariery zawodowej. W konsekwencji można się zdrowo pomylić i nie zauważyć, że w tym śmietniku w rzeczywistości zaczęło się mieszkać.

To jest nawet słuszna uwaga, problem polega jednak na tym że w toku studiów nad materiałem i kontekstem kulturowym, da się dojść o co mogło chodzić, a problem o którym mówisz występuje w jakimś stopniu nawet w rozmowie Józka z Mietkiem, o tym kiedy Łyżwa pojechał do Koziej Wólki. Rano. I co to znaczy rano? Zaraz trzeba doprecyzowywać. Najgorzej jest wtedy gdy dyskusja idzie o sprawy skomplikowane a dyskutant ma nie pokolei w głowie i skacze z wątku na wątek, nie chcąc ustalać wpierw znaczenia pojęć podstawowych, a jeszcze gorzej jest jak emocje dojdą do głosu i zacznie się wściekać. W przypadku książki, nawet gdy autor był złośliwy i kiepsko pisał, jest czas na dojście o co biega, choćby wskazówki były rozsiane na przestrzeni 1000 stron tekstu. Poza tym język wypływa na sposób myślenia i podejścia do problemu. A język polski czy angielski, ma w ogóle ubogi słownik filozoficzny i trzeba go uzupełniać jeżeli nie o słowa obce, to o ich znaczenie które jest wprost nieprzekładalne. Jeżeli więc zajmujemy się na poważnie pomysłami ludzi sprzed 2000 lat, to wręcz zmuszeni jesteśmy do rozszerzania naszych perspektyw postrzegania.

25

Odp: Wiara to logika

poznałam na studiach pewnego wyznawcę Islamu, z którym często rozmawiałam na tematy wiary i on również uważał, oczywiście z punktu widzenia Islamu, że wiara to logika i za pomocą fizyki można wytłumaczyć wszystko, każdy cud, istotę życia, świata etc

26 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-01-03 03:48:08)

Odp: Wiara to logika

Tylko że w tak przedstawionym rachunku tego muzułmanina, religia jest elementem zbędnym.

Padło jeszcze sformułowanie "to co przeczytałem, nawet jeśli pobieżnie, przypomina mi rzeźbienie w g...."
I właśnie dlatego że pobieżnie! Kontekstu zabrakło wynikającego ze zrozumienia i znajomości systemu, oraz kontekstu poprzedników. Kiedy w Korei europejski profesor ma wykład z filozofii, to Koreańczycy walą drzwiami i oknami bo wiedzą że brakuje im kontekstu.

27

Odp: Wiara to logika

Gdyby wiara wypływa z logiki, to nikt by nie wierzył. W końcu trudno uznać za logiczne wiarę w coś, co nie istnieje.
Innymi słowy - to, że ktoś w coś wierzy nie oznacza, że to coś staje się bardziej prawdziwe.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024