miłość a powołanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » miłość a powołanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: miłość a powołanie

Czesc wink mam problem tzn moj chlopak ostatnio oznajmil mi ze nie bedziemy mogli byc razem i ze nie bedzie mogl wogole zalozyc rodziny bo chce isc do seminarrium.. Mowil mi ze bardzo mu na mnie zalezy ale ze chce zebysmy zostali tylko przyjaciolmi.. ale nie potrafie trajktowac go tylko jak przyjaciela bo bardzo go kocham.. chcialabym zebysmy byli nadal razem bo caly czas mam nadzieje ze zmieni decyzje.. nie wiem czy mam czekac na to co sie stanie czy probowac go przekonac zeby sie jeszcze zastanowil czy byc przy nim i go wspierac czy lepiej dac sobie z nim spokoj..
Dopiero co mnie  przytulał, całował jak mężczyzna kobietę..bylismy szczesliwi mimo trudnych chwil w zyciu i myslalam ze potym co razem przeszlismy nam sie ulozy ze juz bedziemy razem na zawsze i nagle okazuje sie ze tego juz nie bedzie
Postanowiliśmy sie rozstać ze wzgledu na powolanie i zostac tylko przyjaciolmi ale ja nie potrafie tak patrzec na niego tylko jak na przyjaciela chcialabym moc go przytulic i pocalowac zeby bylo jak dawniej...

Mówił mi ze mu zalezy na mnie i nie chce tracic ze mna kontaktu i dlatego chce zebysmy byli przyjaciolmi ale ja tak nie potrafie i zastanawaiam sie czy nie sprobowac zebysmy wrocili na ten czas zanim pojdzie do tego seminarium zeby jeszcze to wszystko sobie przemyslal, dal sobie i nam czas i w miedzy czasie zdecydowal czy chce byc ze mna czy isc do seminarium..

Mowil mi ze widocznie tak mialo byc ze my sie poznalismy i pokochalismy i on teraz wybiera inna droge ze napewno jeszcze znajde kogos lepszego od niego z ktorym bede szczesliwa i zaloze rodzine a ja nie chce miec zadnego innego bo tylko jego kocham i sadzilam ze to wlasnie on jest mi pisany i z nim zaloze rodzine to skoro tak mialo byc ze mielismy sie poznac i byc razem to dlaczego Bóg mogl dopuscic zebysmy sie poznali i pozwolil mi go pokochac skoro chce mi go teraz odebrac??
Jestem osoba wierzaca i nie rozumiem jak Bóg mogl zechciec mi go teraz odebrac ;(;(

Prosze o jakas madra rade co mam w tej sytuacji zrobic czy sprobowac byc z nim jako para  bo moze akurat poczuje ze to nie bylo powołanie..czy lepiej dac sobie spokoj i sprobowac sie przyjjazic mimo tego ze to bedzie dla mnie trudne i czekac na to co sie stanie.. mam nadzieje ze wszystko pojdzie po mojej mysli i bedziemy mogli byc nadal razem ;(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: miłość a powołanie
mery160890 napisał/a:

Jestem osoba wierzaca i nie rozumiem jak Bóg mogl zechciec mi go teraz odebrac ;(;(

Bogowie robią to co chcą i kiedy chcą powinnaś to już wiedzieć.

3

Odp: miłość a powołanie

Nie chciałabym faceta, który mnie poranił. Ale ja to ja, Ty to Ty. Moje doświadczenia wskazują, że dawanie kolejnej szansy nie ma sensu. A Ty chyba marzysz, żeby o nią poprosił...

4

Odp: miłość a powołanie

to po co Bóg pozwolil mi go poznac i pokochac skoro teraz chce mi go odebrac?

5

Odp: miłość a powołanie
mery160890 napisał/a:

to po co Bóg pozwolil mi go poznac i pokochac skoro teraz chce mi go odebrac?

Żebys cierpiała widocznie.

6

Odp: miłość a powołanie

Nie namawiaj i nie przekonuj do niczego - to tylko jego decyzja. Ale jeśli ciężko Ci utrzymywać z nim kontakt, to powiedz mu o tym. Jeśli jest rozsądny - zrozumie.

7 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-10-21 08:21:19)

Odp: miłość a powołanie

.

8

Odp: miłość a powołanie

Kolejny darmozjad , którego będą utrzymywać wszyscy.
Kup mu "Fakty i Mity" to może mu przejdzie.

9

Odp: miłość a powołanie
Ojciecpiotr napisał/a:

Kolejny darmozjad , którego będą utrzymywać wszyscy.
Kup mu "Fakty i Mity" to może mu przejdzie.

A co to da ze mu to kupie?

10

Odp: miłość a powołanie
daśka napisał/a:

Nie namawiaj i nie przekonuj do niczego - to tylko jego decyzja. Ale jeśli ciężko Ci utrzymywać z nim kontakt, to powiedz mu o tym. Jeśli jest rozsądny - zrozumie.

z jednej strony jest mi bardzo ciezko utrzymywac ten kontakt a z drugiej..  nie chciałabym go stracic bo go kocham i  mam nadzieje ze sie to zmieni ze kiedys poczuje ze to nie bylo powołanie i bedzie chcial ze mna byc.. Dlatego mysle zebysmy sprobowali byc dalej razem mimo wszystko zeby on jeszcze sie nadtym zastanowil i dal sobie i nam czas na to czego naprawde chce.. Najpierw musi i tak zdac mature do ktorej wczesniej wogole nie podchodzil i nie przeszkadzalabym mu w tych wszystkich przygotowaniach.. niech sam zdecyduje czego chce ale  poprostu chcialabym byc z nim jak najdluzej i go wspierac w tej trudnej decyzji.. jesli zdecydowalby sie juz ostatecznie na zakon to trudno..jakos musialabym dalej zyc bez niego a jesli on kiedys stwierdzi ze to nie bylo powolanie ?? i co wtedy.. moze jest jakas nadzieja na to ze zmieni zdanie i bedziemy mogli byc dalej razem ;(

11

Odp: miłość a powołanie
mery160890 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Kolejny darmozjad , którego będą utrzymywać wszyscy.
Kup mu "Fakty i Mity" to może mu przejdzie.

A co to da ze mu to kupie?

Może przejrzy na oczy i zobaczy prawdziwe oblicze kleru. Przynajmniej jego dużej części.

12

Odp: miłość a powołanie
Ojciecpiotr napisał/a:
mery160890 napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Kolejny darmozjad , którego będą utrzymywać wszyscy.
Kup mu "Fakty i Mity" to może mu przejdzie.

A co to da ze mu to kupie?

Może przejrzy na oczy i zobaczy prawdziwe oblicze kleru. Przynajmniej jego dużej części.

ehh on napoczatku pojechal na takie studium rekolekcyjne RAM-u i mowil ze chce byc animatorem a pozniej ze chce jezdzic na spotkania wolontariuszy misyjnych a teraz sie okazuje ze chce isc do seminarium.. to ja juz nie rozumiem czego chce czy byc tylk animatorem RAM-u czy wolontariuszem czy chce isc do zakonu

13

Odp: miłość a powołanie

E tam 'Fakty i Mity' kto to czyta?, chyba tylko nienawistni anty-Polacy wink kup mu 'Gejzer' wtedy będzie wiedział w co się pakuje albo raczej w co mu zapakują lol

14

Odp: miłość a powołanie
Bullitt napisał/a:

E tam 'Fakty i Mity' kto to czyta?, chyba tylko nienawistni anty-Polacy wink kup mu 'Gejzer' wtedy będzie wiedział w co się pakuje albo raczej w co mu zapakują lol

ale czy jest jakas szansa ze zmieni ta decyzje? bo bardzo mi na nim zalezy i nie chce zeby tam poszedl.. mam nadzieje ze jeszcze to przemysli i poczuje ze to nie jest dla niego

15

Odp: miłość a powołanie

Daj mu spokoj, widocznie to Ty go kochalas, Idz miedzy ludzi, poznaj nowych chlopakow.
Moze on planowal sobie to seminarium, a Ciebie wykorzystal aby, ze tak powiem - wiedziec co traci z zycia, poszalal sobie, pocalowal, a teraz moze bedzie jednym z tych grzeczniejszych ksiezy.  big_smile
Nie wierze w obudzenie sie powolania z dnia na dzien.
A ten zal do Boga, to tez przesadny, kazdy czlowiek wybiera sobie jak chce zyc.
Nie kazdy wybor to powolanie, lub przeznaczenie, tak czesto sie mowi aby "umyc rece" i pozbyc sie winy, lub wyrzutu sumienia.
A tak w ogole to swiat wieksze zna dramaty, niz strata chlopaka wink
Napisz jak juz bedziesz po "zalobie", ze jest ok.

16

Odp: miłość a powołanie
asikk napisał/a:

A tak w ogole to swiat wieksze zna dramaty, niz strata chłopaka.

Dla mery160890 to jest ważniejsze od innych problemów świata. Jak chcesz pomóc to nie bagatelizuj bo to nie ładnie.

17

Odp: miłość a powołanie
asikk napisał/a:

Moze on planowal sobie to seminarium, a Ciebie wykorzystal aby, ze tak powiem - wiedziec co traci z zycia, poszalal sobie, pocalowal, a teraz moze bedzie jednym z tych grzeczniejszych ksiezy.  big_smile

Zawsze jest szansa, że będzie i księdzem, i Twoim "mężczyzną".
Raczej będzie jednym z tych grzeszniejszych księży.
Może chce Wam zapewnić byt na odpowiednim poziomie? A wiadomo, że w żadnym innym zawodzie nie zarobi większych kokosów, niż jako duchowny. Chyba, że wepchnie się do polityki.


asikk napisał/a:

Nie wierze w obudzenie sie powolania z dnia na dzien.
A ten zal do Boga, to tez przesadny, kazdy czlowiek wybiera sobie jak chce zyc.
Nie kazdy wybor to powolanie, lub przeznaczenie, tak czesto sie mowi aby "umyc rece" i pozbyc sie winy, lub wyrzutu sumienia.

Również nie wierzę w takie cuda, jak łaska Boża, która nagle spadła, jak manna z nieba na Twojego chłopaka i przelała nań powołanie i misję.
Jego "powołanie" jest tyle samo warte, co ta bita śmietana na kolanach ojca- dyrektora szkoły w Lubinie.

asikk napisał/a:

A tak w ogole to swiat wieksze zna dramaty, niz strata chlopaka wink.

Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.

18

Odp: miłość a powołanie

Według mnie nie powinnaś go naciskać i pozwolić mu odejść. Miłość czasem na tym polega, że trzeba pozwolić odejść tej drugiej osobie. Jeżeli zostanie z tobą pod wpływem twoich nacisków czy z litości, będzie nieszczęśliwy i w końcu i tak odejdzie. Powinien oczywiście wiedzieć, że cię zranił, że złamał ci serce, ale nie zatrzymuj go na siłę. Przypomniałaś mi film "Casablanca" smile, w którym główny bohater pozwala odejść swojej ukochanej a nawet jej w tym pomaga, tylko ona nie idzie do klasztoru, a odchodzi z innym mężczyzną. Zawody miłosne są dość powszechne i takie historie jak twoja są udziałem wielu osób. On lub ona wybiera inną drogę i odchodzi, a druga strona cierpi. Cóż, życie.

19 Ostatnio edytowany przez mery160890 (2012-10-22 16:35:47)

Odp: miłość a powołanie
Ojciecpiotr napisał/a:
asikk napisał/a:

A tak w ogole to swiat wieksze zna dramaty, niz strata chłopaka.

Dla mery160890 to jest ważniejsze od innych problemów świata. Jak chcesz pomóc to nie bagatelizuj bo to nie ładnie.

Czasami mysle o tym ze gdyby chcial mnie zostawic dla innej lub mnie zdradzil to moze byloby mi latwiej  zaopomniec bo przynajmniej moglabym go znienawidzic za to..
a w takiej sytuacjji nie mam za co go nienaiwdzic bo to nie jego wina ze byc moze czuje to powolanie i nie potrafie zapommniec bo mam nadzieje ze to sie zmieni ze jednak poczuje ze wcale nie czul powolania tylko ze sie zagubil gdzies i nie wie co ma robic czy byc ze mna czy isc do zakonu

20

Odp: miłość a powołanie
mery160890 napisał/a:

Czasami mysle o tym ze gdyby chcial mnie zostawic dla innej lub mnie zdradzil to moze byloby mi latwiej  zaopomniec bo przynajmniej moglabym go znienawidzic za to..
a w takiej sytuacjji nie mam za co go nienaiwdzic bo to nie jego wina ze byc moze czuje to powolanie i nie potrafie zapommniec bo mam nadzieje ze to sie zmieni ze jednak poczuje ze wcale nie czul powolania tylko ze sie zagubil gdzies i nie wie co ma robic czy byc ze mna czy isc do zakonu

Ale pojechałaś. Dlaczego nie możesz być zła? Czy z punktu widzenia porzuconej kobiety ma znaczenie to z kim została zdradzona? Bez względu na to czy była to inna kobieta, mężczyzna czy Bóg zostałeś porzucona.
Gdyby zdradził Cię z inną kobietą też mogłabyś powiedzieć, że to nie jego wina bo ona była ładniejsza albo bogatsza.
Zranił Cię i masz prawo być wściekła na niego i powinnaś.

21

Odp: miłość a powołanie
Ojciecpiotr napisał/a:
mery160890 napisał/a:

Czasami mysle o tym ze gdyby chcial mnie zostawic dla innej lub mnie zdradzil to moze byloby mi latwiej  zaopomniec bo przynajmniej moglabym go znienawidzic za to..
a w takiej sytuacjji nie mam za co go nienaiwdzic bo to nie jego wina ze byc moze czuje to powolanie i nie potrafie zapommniec bo mam nadzieje ze to sie zmieni ze jednak poczuje ze wcale nie czul powolania tylko ze sie zagubil gdzies i nie wie co ma robic czy byc ze mna czy isc do zakonu

Ale pojechałaś. Dlaczego nie możesz być zła? Czy z punktu widzenia porzuconej kobiety ma znaczenie to z kim została zdradzona? Bez względu na to czy była to inna kobieta, mężczyzna czy Bóg zostałeś porzucona.
Gdyby zdradził Cię z inną kobietą też mogłabyś powiedzieć, że to nie jego wina bo ona była ładniejsza albo bogatsza.
Zranił Cię i masz prawo być wściekła na niego i powinnaś.

Jakos nie potrafie go znienawidzic za to bo wciaz mam nazieje ze sie zastanowi jeszcze czego tak naprawde chce i moze zmieni zdanie  i bedzie miedzy nami juz dobrze

22

Odp: miłość a powołanie

Jeśli czuje prawdziwe powołanie, a czuje to 10 procent mężczyzn wstępujących do seminarium, jak mawiał mój ksiądz za czasów szkoły średniej, notabene słuchał Jima Morrisona, to daj mu szansę by robił co chce. Ale istnieje 90 procent, że właśnie nie jest tak jak mówi. Zrób co możesz, spróbuj wszystkiego, włącznie z uwiedzeniem, jeśli nie dasz rady - on przeznaczony Bogu, jeśli dasz - Tobie.
Spróbuj działać, a nie myśleć co powinnam, bo jedyne co powinno się to godnie umrzeć.

23

Odp: miłość a powołanie
Ojciecpiotr napisał/a:
asikk napisał/a:

A tak w ogole to swiat wieksze zna dramaty, niz strata chłopaka.

Dla mery160890 to jest ważniejsze od innych problemów świata. Jak chcesz pomóc to nie bagatelizuj bo to nie ładnie.

Ojciecpiotrze, Ona ma 22 lata, i wszystko przed soba. Takze te (zalozmy) 50 %  wolnych chlopakow do wyboru. Mnie to wydaje sie raczej, ze dziewczyna czuje sie jakby to powiedziec - zdradzona przez 2 najwazniejsze (?) w swoim zyciu osoby.  Bo jesli zostawilby dla innej to co innego.
Niestety, w zyciu trzeba nauczyc sie i tracic. A taka strate mozna nadrobic - poczekac na innego.
A ojciecpiotr to co Jej doradzi tak na powaznie ?   Uwiazac chlopaka, wtracic niewiernego do piwnicy i trzymac go sobie ? 
Z roztrzasania takich dramatow to rodza sie tylko obsesje i depresje i do niczego dobrego to nie prowadzi.

24 Ostatnio edytowany przez mery160890 (2012-10-23 11:51:30)

Odp: miłość a powołanie
Remi napisał/a:

Jeśli czuje prawdziwe powołanie, a czuje to 10 procent mężczyzn wstępujących do seminarium, jak mawiał mój ksiądz za czasów szkoły średniej, notabene słuchał Jima Morrisona, to daj mu szansę by robił co chce. Ale istnieje 90 procent, że właśnie nie jest tak jak mówi. Zrób co możesz, spróbuj wszystkiego, włącznie z uwiedzeniem, jeśli nie dasz rady - on przeznaczony Bogu, jeśli dasz - Tobie.
Spróbuj działać, a nie myśleć co powinnam, bo jedyne co powinno się to godnie umrzeć.

Proboje cos dzialac ale nie wiem czy dam rade cos zrobic zeby zostal przy mnie... ciagle mu mowie zeby sie jeszcze nad tym zastanowil czy napewno tego chce i chce stracic to co nas laczy..Mowie mu stale ze go kocham ze mi zalezy na nim zebysmy sprobowali byc razem dopoki sie nie zdecyduje czy napewno chce tam isc bo mam nadzieje ze to tylko takie chwilowe i mu  przejdzie ze sie tylko zagubil i nie wie co ma robic z zyciem czy byc ze mna czy isc do zakonu.
Ja czuje ze to  on jest mi przeznaczony nigdy nie bylam tego pewna tak jak teraz  i dlatego proboje jeszcze walczyc o niego zeby  dal nam jeszcze szanse i przemyslal to sobie czy napewno chce isc do zakonu

25

Odp: miłość a powołanie
mery160890 napisał/a:

...i mu  przejdzie ze sie tylko zagubil i nie wie co ma robic z zyciem czy byc ze mna czy isc do zakonu.
Ja czuje ze to  on jest mi przeznaczony nigdy nie bylam tego pewna tak jak teraz  i dlatego proboje jeszcze walczyc o niego zeby  dal nam jeszcze szanse i przemyslal to sobie czy napewno chce isc do zakonu

Dość dziwne... Rozumiem, że chłopak jeszcze nie wie czego chce i szuka sobie jakiegoś sposobu na życie, ale do cholery nie w taki sposób. Niech zostanie wędkarzem, wstąpi w szeregi cyklistów, zacznie ćwiczyć jogę czy zainteresuje się pieczeniem ciast...
Mery, ile on ma lat?
Wiem, że negatywne emocje teraz ze mnie wyjdą, ale cóż: uważam, że trzeba mieć trochę "nierówno pod sufitem", by w takiej sytuacji decydować się na stan duchowny. Osobiście - proszę o wybaczenie - uważam, że mężczyźni decydujący się na to (z wyjątkiem wyrachowanych, zakłamanych) muszą mieć jakieś zaburzenia... Rozumiałbym, gdyby "od zawsze" był nawiedzony, uduchowiony i w wieku np. 12 lat miast rżnąć z kolegami w piłkę - zaiwaniał do kościółka się modlić, wówczas ok, nie stworzony do normalnego życia... Ale w tym przypadku? Albo mu odwaliło, albo rozgniótł mu rozum "palec boży" smile, albo ...ze schodów - jak Marian -  spadł smile

26

Odp: miłość a powołanie

23 lat ma
I mowil ze kiedys w mlodosci zastanawial sie nad tym ale potem mu przeszlo..

27

Odp: miłość a powołanie

Czas wiele potratfi zmienic. Oj wiele takich historii widzialam, wiele. Jakims cudem w moim LO znalazlo sie wielu ksiezy z mojego rocznika, bo 6 i 5 z nich zostalo ksiezmi. Wiekszosc miala dziewczyne. Rozstali sie z nimi, choc lekko nie bylo. Jeden tylko wykorzystywal seksualnie moja przyjaciolke, a wychodzac z auli pelnej ludzi w dniu odbioru swiadect stwierdzil b glosno: Ja Cie nigdy nie kochalem, a miedzy nami byl tylko sex." Upokorzyl ja na oczach calej szkoly sad
Mialam nadzieje, ze mu sie noga powinie, ale mimo dziekanki skonczyl... Teraz jest w sasiedniej parafii i jakos nie umiem wejsc do kosciola tamtego. Powolanie powolaniem, ale nie niszczy sie komus zycia. Tamta biedaczka do tej pory nie umie sobie zycia ulozyc sad

Jezeli Twoj kochas ma to powolanie to niech oznajmi co zadecydowal, a nie rani Cie koszmarnie. Moj serdeczny przyjaciel ksiadz mial dziewczyne na serio. O seminarium jej nie mowil, choc to za nim chodzilo. Powiedzial mi, bo nie chcial jej ranic bo sam nie wiedzial wtedy na 100%  co zrobic. Jak sie namyslil i szedl na spotkanie z ulozona gadka, tamta mu oznajmila, ze chociaz jest spoko, i go mawet kocha to rodzice nigdy nie zaakceptuja tego, ze jest synem sprzataczki, a jej rodzice dyrektorami powaznych przedsiebiorstw i jej nie wybacza wyboru, bo juz znosi meki sad
On mi mowil, ze dlugie godziny sie modlil o to by jej nie skrzywdzic, bo tak bardzo ja kocha. Problem sam sie rozwiazal...
Ona wyszla bogato za maz, po 1 roku urodzila corke i kilka mies plozniej sie rozwiodla sad facet sie znecal nad nia sad powiedziala mi, ze zaluje, ze sluchala rodzicow, bo Pawel (ten ksiadz) bylby idealnym mezem, ze nikogo tak nie kochala, ale juz mu tego nie powie...

Temat powolania jednej ze stron jest trudny i trzeba podchodzc do tego ostroznie...

Jezeli jeszcze tu zagladasz, napisz co i jak wink

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » miłość a powołanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024