Witam wszystkich
Prawie 2 miesiące temu rozstałam się z mężczyzną,z którym byłam przez 1,5 roku.Nasz związek był poważny,mieszkaliśmy razem i snuliśmy plany o wspólnej przyszłości,kiedy on nagle zaangażował się w romans z jakąś dziunią poznaną na dyskotece. Pogodziłam się z tym,jest mi bez niego lepiej,ale to chyba jasne,że po rozstaniu analizowałam każdy przeżyty razem dzień. Patrząc obiektywnie na jego zachowanie,nabrałam podejrzeń,że on jest chyba niezdiagnozowanym socjopatą :I. Staram się znaleźć przyczynę(nie usprawiedliwienie) dla jego paskudnego zachowania,więc byłabym bardzo wdzięczna,gdyby ktoś powiedział mi,oceniając jego zachowanie czy jest możliwe,że cierpi on na takie zaburzenia. Posłuchajcie więc ![]()
Na początku muszę też dodać,że był on latynosem z południa Europy,ale nasz związek nigdy nie był na odległość. Poznaliśmy się na jakiejś domówce i od początku wpadłam mu w oko,bardzo zabiegał o spotkanie,ja nie bardzo chciałam się zgodzić,ale w końcu stwierdziłam,że zaryzykuję. Na początku był bardzo czuły,bardzo się starał,poświęcał mi 100% uwagi,prawił komplementy,poprostu chodzący ideał
. Zostaliśmy parą,ale już po miesiącu,kiedy motyle w brzuchu przestały latać,stwierdziłam,że to jednak nie to i chciałam z nim zerwać. Strasznie go to zdenerwowało,rzucił komputerem o ścianę,powiedział,że chce zmienić dla mnie swoje życie,jest gotowy zrobić dla mnie wszystko i jak mogę być taka niedobra...Wtedy reakcja takiego furiata wydawała mi się bardzo romantyczna i stwierdziłam,że dam mu szansę. I bardzo tego żałuję,bo z czasem się w nim zakochałam. Kiedy on zobaczył,że ja też się zaangażowałam emocjonalnie zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz... Żeby było szybciej,opisze w punktach,niektóre sytuacje,które wydawały mi się chore :
1.Zawsze uważał,że to on ma rację i nie liczył się z opinią innych. Kiedy dyskutowaliśmy,a ja mówiłam coś co nie zgadzało się z jego przekonaniami,za wszelką cenę próbował udowodnić,że się mylę i cały czas dawał mi do zrozumienia,że jestem głupsza niż on. Nie mówił mi tego wprost,ale subtelnie wbijał mi szpile,niby w żartach,jednak w głowie miałam cały czas przekonanie,że to on jest najmądrzejszy
. Udowadniał swoje racje wszystkim i nigdy nie przynawał nikomu racji.
2. W moje urodziny,zamiast złożyc mi życzenia,rozpłakał się i powiedział,że czuje się taki samotny,bo przeze mnie nie chodzi już na imprezy ze znajomymi.Nie kupił mi nawet głupiego kwiatka,wymawiając się brakiem gotówki,jednak starczyło mu pieniędzy na papierosy i alkohol.
3. Po 2óch miesiącach bycia razem zrobiłam mu ryż z jabłkami. Zamiast reakcji"wow,co za wspaniała niespodzianka" usłyszałam,że on nie cierpi pieczonych owoców i mam sobie zapamiętać raz na zawsze,że dla niego obiad to mięso,a ryżu nie tknie bo się zżyga.
Po tym jak się rozpłakałam,chciał mnie udobruchać i zjadł parę łyżeczek,ale z miną męczennika.
4. Nie jadał żadnych warzyw,sosów,śmietany,majonezu itd,tak właściwie to jadał sam chleb z serem i mięso z makaronem. Nie dawał się nawet przekonać,żeby spróbować jakiejś potrawy i miał w nosie,że to bardzo nieładnie jeśli przychodzi się do kogoś z wizytą i nie je się praktycznie niczego. Nie widział problemu w tym,że odpowiedział mojej babci,która próbowała nałożyć mu trochę sałatki,że "Prędzej niż zrzyga niż to zje".
5. Kompletnie nie zależało mu na utrzymywaniu kontaktów z ludzmi, jeśli ktoś się do niego odzywał to go olewał i nie odpowiadał na wiadomości,jednak z drugiej strony kochał imprezy i uwielbiał być duszą towarzystwa. Nie wiem,może lubi takie bardzo powierzchowne kontakty z ludźmi,a nie zależy mu na głębszych relacjach ?
6.Nie przejmował się tym co ja bym chciała,dla niego ważny był tylko ON,ON I ON !:) Nie zależało mu żeby zrobić mi przyjemność,liczyły się tylko jego korzyści czy plany. Szczytem była sytuacja,kiedy przyjechała do nas jego siostra aby go odwiedzić,a mnie poznać. Niestety,zachorowałam wtedy na grypę,miałam po 40 stopni gorączki i na prawdę nie miałam ochoty,żeby się bujać po klubach. Nie potrafił tego zrozumieć,krzyczał na mnie,że on tak się cieszył na spotkanie z siostrą,a ja wszystko psuje bo nie chce z nimi wychodzić,więc chcąc nie chcąc wychodziłam z nimi. Jednak pewnego dnia gdy siedzieliśmy w pubie poczułam się strasznie i chciałam wracać do domu taksówką.Wydarł się na mnie,że nie będę kasy marnować i idziemy na nogach.Postawiłam mu się,bo czułam się okropnie,wróciliśmy do domu i wywiązała się z tego ogromna kłótnia,że ja psuję jego plany i on się zaraz spakuje i wyprowadzi z naszego mieszkania. Naprawdę chora sytuacja,jakoś doszliśmy później do porozumienia,ale w tej sytuacji pokazał dokumentnie gdzie mnie ma,a ja głupia jeszcze brnełam w ten związek...
7. Nasze rozstanie : tutaj poprostu przeszedł samego siebie. Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania,wszystko układało się świetnie,kiedy on po 2óch tygodniach zaczął się dziwnie zachowywać,przestał być czuły,rzadziej mówił mi,że mnie kocha i ogólnie coś było nie tak. Jednak musiałam wyjechać na parę dni,a kiedy wróciłam to zachowywał się obco,w ogóle nie okazywał mi czułości,w ciągu tygodnia zmienił się o 180 stopni. Jego romans z tą drugą dziunią trwał 2 tygodni zanim się o tym dowiedziałam. Miał czelność,żeby powiedzieć mi na tydzień przed naszym zerwaniem,że w naszym związku nie dzieje się najlepiej,że on chce ze mną być ale musimy dać sobie więcej przestrzeni tzn. on będzie wychodził sam częściej. To był tylko pretekst,żeby wychodzić na spotkania z tą drugą. Wydało się w banalny sposób, na fejsbuku zobaczyłam ich czat w którym on jej mówił,że za nią tęskni,ich wczorajsza noc była wyjątkowa i bla bla bla. Kiedy to zobaczyłam,natychmiast się wyprowadziłam,a on... Nawet mnie nie przeprosił. Powiedział,że cieszy się,że to się skończyło,bo on mnie już nie kocha,bo ta druga jest taka interesująca,a ja w ogóle nie mam w życiu żadnych celów i zainteresowań. Nie powiem,zabolało mnie to,zwłaszcza,że powiedział to człowiek,którego jedyną pasją było oglądanie seriali w internecie. Nie pomógł mi przy przeprowadzce,nie zapytał ani razu jak się czuję,od razu zaangażował się w związek z tą dziunią... To mnie najbardziej boli,że on wskoczył od razu z jednej relacji w drugą,więc chyba nigdy mnie nie kochał,albo może on nie jest zdolny kochać kogokolwiek...
Co o tym sądzicie ? Czy możliwe jest,że ma on problemy natury psychicznej ? Kilka osób,które znały naszą historie zasugerowało mi,że bardzo możliwe jest,że jego zachowanie wynika z problemów ze sobą,po prostu chciałabym znaleźć przyczynę jego zachowania,bo trudno mi uwierzyć,że ktoś sam z siebie może być taką gnidą i egoistą...