Jeżeli ktoś chce odwrócić swoją uwagę od pokusy to najlepiej niech pozmywa naczynia, zajmie czymś pożytecznym swój umysł. Modlitwa wg mnie nie służy odwracaniu uwagi, czynienie z jej mantry jest nie na miejscu, bo modlitwa jest intymną relacją z Bogiem, a nie zaklęciem. W modliwtie zawsze chodzi o osobę Boga.
Oczywiście można modlić się do Boga, kierując do Niego prośbę o "pomoc", wierząc, że to właśnie Bóg w swej miłości wysłucha modlitw, bo on jest naszym zaopatrzeniem. Ważna jest wiara, aby wierzyć, że to o co się modlę już otrzymałam od Boga. Bóg zachęca proście o cokolwiek byście chcieli, a wierząc że Bóg was wysłucha zostanie wam to o co prosicie dane. Jeżeli prosicie o coś co jest z godne z wolą Boga to tym bardziej macie pewność, że możecie o to prosić i Bóg wam da. I nie bujcie się prosić Boga o to czego chcecie, bo przecież Jezus cały czas zachęca aby Bogu powierzać swoje prośby, zresztą przecież to Bóg jest źródłem, naszym zaopatrzeniem. Ale Bóg nie jest automatę na kawę i jeśli się prosi o coś co jest sprzeczne z naturą Boga to wiadomo...?
W sytuacjach pokus możemy prosić Boga o wiarę, o wytrwałość, o siłę do pokonania pokus. Prosić o wsparcie Boga. Prosić o Bożą łaskę niezbędną aby poradzić sobie z trudnościami. I po takiej modlitwie zaufać Bogu, że on da to co mu powierzyłaś. Czyli już się tym nie zajmować, dłużej o tym nie myśleć.
Skupiając się na pokusie, rozmyślając o niej karmimi ją właśnie tymi myślami, czyli pokusa bardziej rośnie niż maleć.