Cześć. Mam 28 lat i jestem mamą dwóch chłopców w wieku 5 i 3 lat.
Piszę tego posta ponieważ nie wiem jak sama sobie pomóc, czasami wydaje mi się, że już nie dam rady... Może od początku...
Od kiedy urodził się pierwszy synek jestem w domu, potem drugi synek i tak od pięciu lat moje życie toczy się przy dzieciach, domu, sprzątaniu, gotowaniu itd. Szkołę i wszytko poświęciłam dla dzieci. Mąż jak większość mężów pracuje i w prawdzie wraca do domu by powiedzieć dziecią "dobranoc".
Od jakiegoś czasu nie mogę sobie poradzić z tymi małymi stworami
Jak starszy jest w przedszkolu to jeszcze jakoś funkcjonuje, ale jak są obydwoje w domu to po prostu nie mogę. Cały czas jest darcie, krzyki, rywalizacja, nie potrafią się sami bawić, robią mi na złość. Ciągle słyszę "mama" "mama" "mama" A ja jestem już tak zmęczona życiem i nimi że nie chce mi się nawet z nimi bawić, rozmawiać... mam ich dość.
Ciągle boli mnie głowa, łzy same mi lecą, krzyczę, jestem bardzo nerwowa, i czasami mam ochotę wyjść i już tu nie wrócić.
Być może myślicie sobie teraz "co za matka", ale ja już nie mogę!!!!!!!!! Tak bardzo potrzebuję zmiany w swoim życiu, odpocząć, zabawić się, zrobić coś tylko dla siebie. Czuję się jak więzień .
Nie wiem czy ktoś mnie potrafi zrozumieć bo ja sama nawet nie potrafię opisać tego co czuję i jak bardzo jest mi źle.
Dziękuję za wysłuchanie
Pozdrawiam
2 2012-04-27 16:40:00 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-27 16:41:51)
Mam dla Ciebie złą wiadomość: rozumiem Cię.
Zapomniałaś o jednej ważnej rzeczy.
Zapomniałaś o zastosowaniu zasad BHP w pracy.
Bo przecież pracujesz. Jako opiekunka/wychowawczyni/niania, kucharka, sprzątaczka, praczka, itd. Podstawową zasadą BHP w k a ż d e j pracy jest odpoczynek po pracy. Pamiętasz jeszcze co to słowo oznacza? By mieć siły, cierpliwość, spokój w duszy, otwarty rozum, trzeba być wypoczętym. Inaczej, płacz i zgrzytanie zębów. Od dawna nie odpoczywasz od swej pracy (dzieci, obowiązków domowych). Od dawna jedziesz na zasilaniu awaryjnym. Człowiek, podobnie jak akumulator, nieładowany wysiada.
Przyjęliście zasadę, że mąż pracuje zarobkowo (poza domem), Ty zaś w domu.
Mąż odpoczywa, Ty - nie.
Proponuję, byś od czasu do czasu wzięła urlop ze swej pracy. Na swoje miejsce, na kilka godzin w tygodniu (chociaż) zatrudniła jedną lub drugą mamę/babcię, koleżankę, opiekunkę. Sama zaś, w tym czasie wolnym, zrobisz to, na co TY będziesz miała ochotę: kino, fryzjer, książka, spacer, basen, leżenie do góry brzuchem, itd.
Masz rację. Dlatego tak bardzo bym chciała uciec.... Kocham swoje dzieci nad wszytko, ale mam takie chwile i myśli że chyba za szybko chciałam być dorosła
Czasami żałuję swoich decyzji z którymi być może powinnam poczekać parę lat. Mam 28 lat i jedyne co mam to dzieci, z którymi nie mogę sobie poradzić. Być może kino, spacer, wizyta u koleżanki by coś pomogło, ale to na chwilę. U mnie tkwi problem potrzeby robienia czegoś bardziej ambitnego, coś co będzie mi sprawiało satysfakcje, co mnie pochłonie i zabierze od tej okropnej codzienności. Jednak boję się, że mój czas na wszytko już minął, że już nie jestem w stanie niczego osiągnąć. Jestem tchórzem użalającym się nad swoim życiem.
Dziękuję za odpowiedz i zrozumienie ![]()
(...)U mnie tkwi problem potrzeby robienia czegoś bardziej ambitnego, coś co będzie mi sprawiało satysfakcje, co mnie pochłonie i zabierze od tej okropnej codzienności. Jednak boję się, że mój czas na wszytko już minął, że już nie jestem w stanie niczego osiągnąć. Jestem tchórzem użalającym się nad swoim życiem.(...)
?????
Masz lat 28, nie 158.
Masz mnóstwo lat przed sobą. I sporo możesz. Wymaga to tylko/aż Twej decyzji.
Jesteś tchórzem?
Naprawdę?
Przeczytaj zdania z mojej sygnatury.
Ze zrozumieniem.
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód"
Hmm, coś w tym jest ![]()
Dziękuję Ci za uświadomienie, że aż taka stara to ja jeszcze nie jestem ![]()
I mam nadzieję, że marzenia się spełniają.
Eniis - Wielokropek ma racje, jestes jeszcze taka mloda, wszystko przed toba.
Nie mozesz logicznie myslec bo jestes przemeczona uslugiwaniem dzieciom i mezowi.
Ustal przynajmniej 1 dzien w tygodniu dla siebie - poczujesz sie inaczej.
Okres kiedy poswiecasz cale swoje zycie malym dzieciom jest przejsciowy. Masz jeszcze tak duzo czasu by osiagnac wszystko co tylko zechcesz w zyciu.
Twoj problem jest latwy do rozwiazania a tak naprawde to usiadz i policz swoje "blogoslawienstwa" w zyciu.
A moze poczytaj tez to forum....sa tu bardzo smutne posty i nie da sie ich szybko rozwiazac.
Ja też mam takie problemy. Mąż ,dwójka dzieci 8 i 5lat i zero życia osobistego. Zasuwam rano w domu, później idę do pracy z dziećmi, gdyż pracuję na świetlicy, wracam i muszę iść na działkę też z dziećmi. A mąż mi powtarza ciągle że praca na świetlicy to nie praca,"to rozrywka". On idzie na 8godz. do pracy wraca i ma na wszystko wyj....ane. A ja w ciągłym stresie, mam już dosyć. Nie daj boże żebym z kimś postała porozmawiała bo zaraz w domu głupie dogadywanie itp. Nie radzę sobie już z emocjami, a jak on wyzywa mnie od psycholi to żyć mi się nie chce, najchętniej bym skończyła z tym wszystkim. Gdyby nie dzieci które kocham.................Gdyby nie sąsiedzi już dawno bym go wywaliła z domu gdyż stoi na mnie. Kiedyś byłam pewna siebie, a teraz boję się wszystkiego, czuję się jak nie potrzebny intruz
Po prostu: w dzisiejszych czasach kobieta wie, że ma prawo wymagac od swojego zycia czegoś więcej niż tylko życia pełnego poświęcenia dla wszystkich wokół.
Ja już teraz wiem, że psychicznie nie nadaję się do tego by mieć dzieci- więc ich sobie nie robię, bo skończyłabym najprawdopodobniej w psychiatryku. Nie dałabym rady.
Wy już dzieci macie i tak bedzie do końca życia, a na pewno przez najbliższe kilka lat dopóki się na tyle nie usamodzielnią, że będą umiały zająć się sobą.
Nie pozostaje nic innego jak zająć się swoją pasją, cokolwiek to nie jest, ale tak, byście się czuły naprawde spełnione (chyba że również padłyście ofiarą wmówienia przez społeczeństwo, że szczytem spełnienia dla kobiety są dzieci) i nieważne czy to jest fotografia, moda, nauka języków obcych, kurs nurkowania czy szydełkowanie- ważne, byście się czuły dowartościowane jako JEDNOSTKA która istnieje bez męża i dzieci. Gdy ma się coś takiego, własną "jaskinię", to również dodaje to siły na zmagania w życiu codziennym.
Na dzień dzisiejszy nie chciałabym wychodzić za mąż i mieć dzieci, to wszystko to WIELKA pomyłka. Ale jesteśmy już ze sobą 13lat, o 13-cie za dużo.
Teraz z chęcią wyjechałabym z stąd jak najdalej. Według mojego męża do niczego się nie nadaję, wszystko robię źle. Dogadywał mi co do figury, że mi się przytyło, teraz schudłam ponad 6kg i wciąż źle. Sama się dałam w to wkręcić i moja samoocena jest niska..............
Do zmęczona123, olej męża i jego gadanie.Jeśli mas możliwość to wyprowadź się gdzieś na jakiś czas, niech poczuje, że Ty na prawdę masz dość i może Cię stracić to zobaczysz jak zmieni stosunek do Ciebie...oni wszyscy tak mają. Trzymaj się! Głowa do góry ![]()
dobrze Cię rozumiem ja mam 24 lata i synka 5 letniego jejku wychodząć za mąż czulam się taka szczęśliwa a teraz ile bym dała by móc wrócić czas niestety tak się nie da...Tak jak Ty mam nie raz dość mój synek bardzo dużo chorował nigdy nie zapomnę męża wyjącego w nocy , ze mam coś zrobić tylko by mały nie płakał nie interesowało Go to, ze nie spałam parę nocek z rzędu a co...przecież ja nic nie robię tylko siedzę na dupie , a On natomiast haruje bo chodzi do pracy...więc jak mały miał prawie 3 latka posłałam Go do przedszkola by móc oderwać sie i iść do pracy, a teraz dom praca dziecko i tak źle i tak ...zawsze musi być jakiś powód teraz , że za mało zarabiam nie raz mam już tego dość i otóż to tak jak Ty bym wyszła i nie wracała ...nie raz już wolę iść do tej pracy bo przynajmniej mam do kogo sie odezwać wygadać bo człowiek nie raz szaleje, rozumiem Cię doskonale ja też uważam , że za szybko wyszłam za mąż i w ogóle , ale jedynie czego nie żałuję to że mam tak wspaniałego synka jest dla mnie wszystkim sensem mojego życia
hej dziewczyny jestem tu nowa.mam chyba depresje.mieszkam w anglii mam 2 letnie dziecko,partnera.teraz chcialam wracac do pracy,moja mama przyjechala zajac sie moim dzieckiem.ale ja nie mam sily boje sie wyjsc do ludzi mysle ze do niczego sie nie nadaje ,czuje strach ze kazdy bedzie na mnie patrzyl ocenial,wysmiewal.tak bardzo chcialam isc do pracy namowilam mojego faceta na przyjazd tesciowej a teraz chcialabym cofnac czas.nie chce boje sie-a z drugiej strony musze isc do pracy poki jest okazja -jak nie teraz to kiedy.mam strasznego dola.jak powiedzialam dzis o tym mojemu to powiedzial zebym szla sie z mostu rzucic to spokoj bedzie.on mysli ze ja mam wszystko a ja nawet nie wiem czy go kocham czy chce z nim byc.czesto jak jestem sama z dzieckiem a on w pracy mam dosc i tylko puszczam dziecku jakies glupie bajki a sama mysle jaka ja jestem nieszczesliwa.bardzo chce wracac do kraju tam -tak przynajmniej mysle-bede szczesliwa.a z drugiej strony bede klepac biede.a szans na prace nie bedzie wcale.
kiedys bylam pelna radosci a od urodenia dziecka cos peklo we mnie sama nie wiem czego chce.nie chce robic z siebie wariata ale chyba jestem help help help!!!!!!!!!!!
Mozliwe ze masz depresje postnatalna. Idz do GP - powinien ci dac leki. Jest trudno w takiej sytuacji jesli nie masz oparcia w partnerze. Praca da ci odskocznie i sadze ze poczujesz sie lepiej.