Nie poznaje samej siebie. Na studiach byłam bardzo ambitna. Po studiach zaczął się koszmar - problemy z żołądkiem + lamblie. W rezultacie straciłam chęć do życia, jednak w głowie ambitne plany nie odeszły na bok. Stąd pojawiła się depresja, bo czasem czuję się tak źle, że nie potrafię nic innego jak leżeć, myśleć, płakać. Dziś po pracy znowu idę do lekarza po wykonanej serii badań, dodatkowo wyszedł mi wynik wątpliwy z Helicobacter Pyroli. Studiowałam francuski, wydawało mi się, że umiem go dosyć dobrze, trafiłam do biura tłumaczeń, gdzie okazało się, że nie umiem nic. Zostałam odsunięta od tłumaczeń, robię jakieś raporty kasowe i zajmuję się fakturami. Jestem z tego powodu w okropnej rozpaczy. Nie mam chęci ani do nauki ani do pracy, bo prostu w siebie nie wierzę. Czuję się tak zahukana przez osoby, z którymi pracuję, że w miejscu pracy nie potrafię wydobyć z siebie słowa po francusku, boję się że popełniam błędy a dodam, że jestem 1,5 roku po studiach. Co mam robić? Co z tym żołądkiem, jak znaleźć dobrego lekarza, czy rzucić tą pracę? Dziewczyny pomóżcie, bo już nie daję rady. PROSZĘ.
kAŚKA