Kochane..zachorowałam na ciężką postać nerwicy lękowej i depresji po urodzeniu córki- miałam wtedy 19 lat i był rok 1990. Kiedy po roku odszedł mąż..rzuciłam sie w wir pracy, ale...było juz tylko coraz gorzej..Tak naprawdę od 19 roku zycia nigdy juz nie wyszłam z domu sama:(
Na zewnatrz nic nie widać ,ale dusza płacze:(
Od lat biorę Rudotel 3x 1/2 juz sie chyba uzalezniłam. Nie walczę. Przezywam straszne chwile osobiste i zdrowotne ale czasem myslę - czy naprawde juz nic nie da się zrobić? 09.czerwca kończę 42 lata...
2 2012-05-01 16:44:31 Ostatnio edytowany przez newlife (2012-05-01 16:45:56)
Rosa jestes przygnebiona swiezo po zalamaniu sie innego zwiazku - czytalam twoj inny post - to usprawiedliwia jak sie czujesz. Stare porzucenie nalozylo sie na nowe - dlatego tak boli.
Martwi mnie twoje uzaleznienie od lekow - to nigdy nie jest za dobre.
Mozesz isc na terapie grupowa, do psychologa?
Sama napewno nie bedziesz - jest to stan przejsciowy, napewno znajdziesz dobrego mezczyzne jak bedziesz na to gotowa. Jestes nadal mloda kobieta i zycie (mam nadzieje ze lepsze) przed toba.
Samotnosc moze byc bardzo cenna - mnie ona wiele nauczyla - pomogla mi sie zmierzyc z wlasnym lekami i przeanalizowac system wartosci.
Poswiec ten czas na terapie - najlepiej w grupie- spotkasz sie z innymi ludzmi i przestaniesz byc samotna.
NEWLIFE...to niestety nie swieze porzucenie tylko rok 2009 sierpień.. od tej chwili o nic nie dbam i na niczym co mnie dotyczy niestety mi nie zależy...W tym 7 letnim związku dałam z siebie wiecej niż..wszystko ![]()
witaj lacrima-rosa wiem co to nerwica lekowa sama mam to paskustwo ataki leku nigdzie nie wychodzę tylko cztery ściany i nic więcej jestem załamana tym co się dzieje ze mną chodzę do psychiatry i często mam zmieniane leki bo się uzależniam od nich albo nie działają tak jak powinny na pewno jesteś uzależniona od leku który bierzesz tak długo on już nie działa na twoje leki musisz iść do psychiatry powiedzieć co się dzieje i zmienić lek ja tez osobiście mam już wszystkiego dość moje marzenie żyć normalnie ale się nie poddam i ty tez nie możesz głowa do góry pozdrawiam
Kochane..zachorowałam na ciężką postać nerwicy lękowej i depresji po urodzeniu córki- miałam wtedy 19 lat i był rok 1990. Kiedy po roku odszedł mąż..rzuciłam sie w wir pracy, ale...było juz tylko coraz gorzej..Tak naprawdę od 19 roku zycia nigdy juz nie wyszłam z domu sama:(
Na zewnatrz nic nie widać ,ale dusza płacze:(
Od lat biorę Rudotel 3x 1/2 juz sie chyba uzalezniłam. Nie walczę. Przezywam straszne chwile osobiste i zdrowotne ale czasem myslę - czy naprawde juz nic nie da się zrobić? 09.czerwca kończę 42 lata...
Powiem jako osoba, co była na krawędzi tego co piszesz i poznała czym ta choroba jest.
Nerwica lękowa.
1. Dotknąć może każdego, stres, za dużo się myśli, obawy
2. Przychodzi nagle, nie wiadomo skąd.
3. Naprawdę wpływa na fizyczność, na stan zdrowia
4. wyobraźmy sobie atak nerwicy jadąc autem - to koniec
5. objawy znane - strach, ciągle serce przyspiesza, bicie nieregularne, trudności w oddychaniu, normalne życie już nie takie normalne.
Ale nerwica lękowa - to choroba psychiki nic więcej. Lekarz zrobi badania i oki, ale człowiek słabo się czuję, bardzo słabo.
Kiedyś oglądałem film o tym jak być szczęśliwym, jest na necie, i zauważyłem, że był taki jak ja postępowałem. To się naukowo nazywa. Codziennie stajesz, patrzysz na siebie, mówisz dobre rzeczy, coś zaboli - mówisz to nic, coś niepokoi mówisz, to nie znaczy wiele, poradzę sobie. I krok po kroku - uda się. Bez żadnej pomocy, bez nikogo wokoło, samemu.
Wierz mi.