cześć
głupio tak pisac o sobie, kiedy ma się tak totalny dół , jak ja.
Sprawa jest prozaiczna. Jak zwykle.
Nie mogę się dogadać z moim facetem.
Te problemy trwaja od dawna.
Nie mam nikogo bliskiego.
Do niedawna bliski był mój facet. Teraz nie możemy się dogadać.
A jak próbuję to on zamyka się w sobie i potrafi milczeć i to godzinami.Jak mu próbuje wyjanić które problemy, jego zachowania mnie ranią - bez oskarżania to on uznaje, że jestem przewrażliwiona i przesadzam.
Sytuacja bez wyjścia.
Na domiar złego mieszkamy u mijej matki z małym dzieckiem.
TYle, że on wyjeżdza w delegacje i nie ma go po całych dniach i wszystkie obowiązki spadają na mnie.
Matka. Nie moge na nią liczyć bo ma nerwicę i zamomina np zamknąć drzwi na schody i wciążjestem w nerwach czy mały nie spadnie ze schodów.
Do tej pory mój facet mnie wspierał, teraz się na mnie wścieka.
Kiedy płaczę, mówi mi tylko "nie histeryzuj". czuję, że on ma mnie dość.
Parkokrotnie łykałam garściami tabletki nasenne.
Dzis kombinowałam z żyletką.
Jak tak dalej pójdzie - to skończę ten koszmar.
Czuję się jak śmieć, na którym nikomu nie zależy.
Top brzmi żałośnie ale to prawda.
Ale masz dziecko!
Dlaczego chcesz sie zabic?
Kazdy problem da sie rozwiazac.
Pomysl o tej malej istotce, ktora liczy na Ciebie...
Samobojstwo to nie jest zadne rozwiazanie.
Porozmawiaj z kims bliskim, a jak nikogo nie masz to moze wybierz sie do psychologa.
Glowa do gory
Bedzie dobrze tylko odpedz te mysli od siebie.
Chcesz zeby Twoje dziecko, zostalo samo? Jak ono sobie poradzi. Musi miec mame, silna kobiete, na ktorej zawsze moze polegac.
wiem doskonale, że mam dziecko.
i dlatego nie odważe się tego zrobić
Mam zbyt silną wole życia
chodzi raczej o próbę zwrócenia na siebie uwagi
Ja już nie daje rady!!!
niekt tego nie chce słyszeć
od sąsiadki dostałam namiary na klinikę dla osób z depresją
chaiałabym się tam wybrac ale to trwa ok 3 tygodnie
a moja matka i mója facet?
on się na bank wyniesie z domu jak go nie będzie
a poza tym matka jest zbyt roztargniona i nerwowa by dała rade upilnować małego a mój facet nie ma dokąd pójść
jestem w kropce
jedno wiem
dłużej tak nie pociągnę
4 2009-11-04 00:55:45 Ostatnio edytowany przez lady-in-black (2009-11-04 00:56:44)
Kurde wez ich razem i porozmawiajcie w trojke.
Moze cos dotrze do nich.
Ile lat ma Twoje dziecko?
Ale Ty nie musisz isc odrazu do kliniki, mysle, ze wystarcza rozmowy z psychologiem, na poczatek przynajmniej.
Ezer,chyba wiem,jak się czujesz...Nie rób głupstw,bo może naprawdę coś sobie zrobisz...
Kiedy mam doła,schodzę wszystkim z oczu i próbuję się wypłakać.W zeszycie zapisuję wszystkie moje uczucia i myśli,które mnie dręczą(a nie jestem wtedy dla siebie miła).
Nie zadręczaj partnera swoimi problemami,bo pewnie ich nie zrozumie-to tylko facet...Zresztą,on też ma własne kłopoty,o których pewnie nie umie rozmawiać...to niekoniecznie musi być jego zła wola.
Kiedy będziesz w lepszej formie,ubierz się ładnie,zrób makijaż,powiedz swojemu kochaniu,że jest cudowny,wspaniały,że go kochasz.Podbudujesz jego pozycje i wtedy będzie bardziej skłonny do wysłuchania cię.Sprawdziłam-to działa
Czesc:)
Rozumiem ze jest Ci ciezko.Ja tez mieszkam ze swoim mezem z rodzicami tylko ze to sa rodzice meza.W przeszlosci zdarzalo mi sie zalamywac.Po kolejnej klotni z mezem tez przychodzily mi mysli zeby skonczyc ze soba.Przy nieporozumieniach panikowalam.Raz rozwalilam sobie reke i pozostaly na niej dwie szpetne blizny.Pomogl mi psycholog.Wyjasnila ze klopoty w zwiazku sie zdarzaja,poswiecila mi swoj czas i pracuje ze mna zebym lepiej dogadywala sie z moim facetem.A nie jest lekko.Jest kryzys i on stracil prace.Moja depresja cofa sie bardzo powoli...Ale ucze sie doceniac co mam.Corke,meza ktory przeciez mimo klopotow jest ze mna(a tez ucieka kiedys w prace,teraz w spotkania z kolegami).A gdybym sie zabila jak kiedys chcialam to nie towarzyszylabym corce w tylu fajnych rzeczach,maz nie okazywalby uczuc,rodzina tez.Sobie zrobilabym tylko krzywde,a oni by nie zrozumieli mojego wołania o pomoc.Pamietam ze po probie samobojczej gdy walczylam o zycie dopiero wtedy zrozumialam co moge stracic.Walczylam o zycie i wygralam ale moglam przegrac...I jesli sie ma dola to powinno sie walczyc,zajac sie soba jak małym dzieckiem.Uściski
Mam za sobą dwie próby samobojcze. Najpierw podcielam sobie zyly,a potem wzielam tabletki. Jak widac zyje. Moje zycie powoli nabiera sensu. Doskonale Cie rozumiem.
jesli chcesz pogadac mozesz odezwac sie do mnie na gg. Służe pomocą.
Dziewczyny pomóżcie. Mam do wypełnienia ankietę dla osób po próbie.
Ankieta trwa 5 minut. A za każdą wypełnioną będę się kłaniać do ziemi.
Proszę pomóżcie. Ponieważ nie mogę wklejać tu linków to powiem tylko że ankietę znajdziemy pod adresem:ebadania.pl, zakładka aktualne badania i dalej w liście ankiet szukamy ,,zjawiska samobójstw wśród młodzieży gimnazjalnej z inspiracji mediów cyfrowych".
To dla mnie bardzo ważne. Chodzi o Waszą opinię. Help!
Ezer, wiedz, że rozumiem jak Ci ciężko i trzymam za Ciebie kciuki. To, co Ci się przytrafiło może i jest prozaiczne, ale nie można tego bagatelizować, a chowając problemy do szuflady nie sprawisz, że znikną. Chciałabym Ci pomóc
może chociaż jak kobieta kobiecie
Słuchaj ja jestem dość młoda (22 lata) marzę o dziecku w przyszłości, ale mam poważną depresję, dwie próby samobójcze, psychiatra, leki i szczerze mówiąc bez poprawy... Ale ja to, co innego, mam dość duży kłopot, ale ty z tego, co widzę też cierpisz, ale wyróżniasz się tym, że masz szansę naprawić to i posklejać jak potłuczoną porcelanę ![]()
Wybierz się do psychologa, a kiedyś poproś, by mąż poszedł z Tobą? Nie da rady, poproś psycholog,by do Niego zadzwoniła i go przekonała
U mnie tak było, mieszkam z chłopakiem i jego opinia dużo dała, bo podobno ja niektóry sprawy bagatelizowałam (próbę podcięcia sobie żył) Dasz radę! Trzymaj się cieplutko
Ezer, straszne jest to co piszesz... Mam za sobą dwie nieudane próby samobójcze dlatego wiem, co czujesz.
Powiem Ci brutalnie, bez owijania w bawełnę: czyjeś samobójstwo nikogo nie obchodzi. Absolutnie nikogo.
Chcesz zwrócić na siebie uwagę. Sprawić, by ktoś wreszcie dostrzegł Twoje samopoczucie, stan beznadziejności i zwyczajnie pomógł. Rozumiem to, bo zanim zapragnęłam uciec bez odwrotu też chciałam jedynie zwrócić na siebie uwagę. Podcięłam sobie żyły i co? Rodzice się obrazili, znajomi odwrócili... Wpadłam w większy dół, niż byłam.
Z Tobą zapewne byłoby tak samo. Usłyszałabyś, że jesteś egoistką, chciałaś zostawić męża i co z Ciebie za matka...
Dlatego powiem Ci kochana: nie warto. Jesteś w głębokiej depresji i sama rozmowa z psychologiem nic już nie pomoże. Potrzebujesz leczenia psychiatrycznego i odpowiednich leków. Bez tego Twój stan będzie się tylko pogarszał.
Jeżeli chciałabyś porozmawiać nie na forum- daj znać.
Wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce a nie żyletkę! Porozmawiaj z mężem spokojnie i powiedz mu jak się czujesz. Przepraszam ale masz prawie 30 na karku a myślisz o samobójstwie z takiego powodu? Wybacz ale to śmieszne.
Żaden powód nie jest śmieszny, jeżeli ktoś mówi o samobójstwie na poważnie... Nieważne, ile ma się lat.
Śmieszne jest to, że ktoś mimo swojej dorosłości nie widzi powagi problemu drugiej osoby. To się nazywa ,,dojrzałość".
Żaden powód nie jest śmieszny, jeżeli ktoś mówi o samobójstwie na poważnie... Nieważne, ile ma się lat.
Dziewczęta, nie ma co kruszyć kopii - ten wątek pochodzi sprzed 2 lat, z 2009 roku
Do nieszczęścia nie doszło, bo autorka pisała jeszcze później ![]()
Kurde a ja dopiero go czytam...i juz się przerazilam...całe szczęście Anhedonia ![]()
Na koniec dodam, że każde pragnienia czy ból, który może im towarzyszyć, zawsze ma jakieś dla Ciebie ważne przesłanie- to jest cel. Zaistniały w twoim życiu tylko po to, aby cię przebudzić. Jeżeli zatem pojawia się pragnienie, cierpienie, ból, to nie po to, abyś leżała, odpoczywała, osuwając się od życia czy przestała nad sobą pracować, lecz wręcz na odwrót. Koniecznie weź pod uwagę następujący fakt- jeżeli zabrakłoby ci wtedy woli lub odwagi, to później byłoby Ci trudniej (np. okoliczności, w których przyszłoby ci żyć, pogorszą się). Wszelkie niezałatwione kwestie, domagają się rozwiązania. To nie jest opcja, lecz konieczność. Aby to wszystko obrócić i zmienić życie na lepsze, musisz znaleźć odwagę do tego, aby przede wszystkim zmienić przekonania i zaufać samej sobie. Gdy zaufasz i zaczniesz słuchać intuicji, nowe przekonania nadadzą ci zupełnie nowy kształt. A gdy zaakceptujesz przekonania, które zaczną cię wspierać, twoje ciało zacznie promieniować szczególną witalnością, a ty poczujesz przypływ energii.
Cześć. Próbowałam zabić się już parę razy. Mam pytanie, czy jeżeli zażyłam dużą ilość tabletek przeciwbólowych różnego typu oraz nasenne, uspakajające itd i nie pojechałam do szpitala, tylko pół nocy wymiotowałam i czułam się wręcz okropnie to jest możliwe, że poważnie uszkodziłam sobie żołądek ? ból utrzymuje się juz 4 dzień, dosłownie nie mam już siły. Boję się iść do lekarza, bo nie chce by ktokolwiek dowiedział się o moim stanie psychicznym. Co radzicie na ostry ból brzucha ?
17 2012-04-29 14:42:21 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-29 14:49:49)
Cześć. Próbowałam zabić się już parę razy. Mam pytanie, czy jeżeli zażyłam dużą ilość tabletek przeciwbólowych różnego typu oraz nasenne, uspakajające itd i nie pojechałam do szpitala, tylko pół nocy wymiotowałam i czułam się wręcz okropnie to jest możliwe, że poważnie uszkodziłam sobie żołądek ? ból utrzymuje się juz 4 dzień, dosłownie nie mam już siły. Boję się iść do lekarza, bo nie chce by ktokolwiek dowiedział się o moim stanie psychicznym. Co radzicie na ostry ból brzucha ?
Koniecznie jak najszybciej idź do lekarza i powiedz co brałaś.
Nie ma innego wyjścia.
Możesz też zawsze zadzwonić na telefon zaufania dla osób dorosłych z problemem emocjonalnym: 116123 czynny od 14:00 do 22:00, lub 801 889 880
poczekam jeszcze trochę, jak nie przejdzie to zgłoszę się do lekarza. myślicie, że zrobią mi płukanie żołądka ?