kiedyś od psychiatry dostałam dwa leki w zw z tym, że się cięłam, i tak się teraz zastanawiam na co one właściwie były (wtedy byłam w złym stanie... więc nawet zbytnio mnie nie obchodziło co to za prochy, było mi obojętne jakie są skutki uboczne czy zagrożenia.. wszystko było mi obojętne). Wiem, że jeden z nich to był Miansec, tylko właśnie nie pamiętam tego drugiego, wiem, że to było coś w stylu "Luxacept" choć właściwie nazwa może "trochę odbiegać" od mojego "przybliżenia", bo minęły juz 4 lata. a sprawa mnie nurtuje, więc moje pytanie: czy ktoś zna jakiś lek, który ma jakąś podobną nazwę do tej lub jest chociaż na "L" bo to wiem na pewno (od 5 godzin próbuję coś wyszukać na necie, ale kiepsko mi idzie)
teraz już są zupełnie inne leki,lepsze
paxtim w połączeniu z triticco (pomaga spać i uspokaja) sam ok
domyślam się
postęp... chciałam tylko wiedzieć na co to było, obecnie myślę, że mimo iż mam czasem kompletnego doła i wgl to jednak nie potrzebuje leków.. raczej dobrego przyjaciela
witaj.
mogły to być antydepresanty typu Lexapro czy Lerivon, które mają działanie przeciwdepresyjne, przeciwlękowe, czasem wyciszające. nazwy leków na rynku czasem się zmieniają.
mnie osobiście leki uratowały.
życzę Ci, żebyś spotkała kogoś, kto pomoże Ci bez leków.
pozdrawiam
Moja droga na co chorujesz czy na zwykła depresje, czy na depresje dwubiegunową czyli CHAD czy inną chorobę...
w/w wymienionych chorobach podaje antydepresant i stabilizator..... jaka nazwa ......na rynku jest tego dużo.... decyduje o tym i o dawce lekarz...pozdrawiam
dziękuje za wypowiedzi. bardziej bym się skłaniała do Lerivon choć nie poznaję opakowania (może zmienili?) zresztą to juz nieważne. chcę zamknąć raz na zawsze przeszłość i oddzielić ją grubą linią od teraźniejszości a tym bardziej od przyszłości.... żeby tylko mi się udało...