Cześć dziewczyny. Chciałbym się Was poradzić, gdyż niestety nawaliłem jak mało kto. 4 tygodnie temu poznałem na wyjeździe kobietę, która zaintrygowała mnie od pierwszego wejrzenia. Rozmawiałem z nią parę razy podczas wyjazdu, ale jej uroda tak bardzo mnie onieśmielała, że nie odważyłem się jej zaprosić na randkę. Po powrocie do Krakowa (ona też tam pracuje) odnalazłem jej profil i napisałem. Pisaliśmy miło tak 2 tygodnie, aż zaproponowałem spotkanie. Jako że nie było jej wówczas w Krk, napisała, że za tydzień we wtorek będzie mogła i jak najbardziej przystałem. W tym czasie miałem ogrom pracy, ale nie traciłem z nią kontaktu ani też żadne nie wspomniało o umówionym spotkaniu. We wspomniany wtorek napisała, że przez brak wiadomości na ten temat z mojej strony, uznaje nasze spotkanie za nieaktualne. Wtedy odpisałem, że strasznie ją przepraszam, ale zupełnie zapomniałem o tym i i tak bym nie mógł dzisiaj, bo mam dużo pracy. Zapytałem czy moglibyśmy to przełożyć... Napisała tylko, że "w takim razie odpuścimy sobie to spotkanie :)". To wszystko. Napisałem, że rozumiem jej dezycję, bo tak jest. Jak mogłem tak strasznie nawalić?? Już nic więcej nie napisała, więc odcięła zupełnie tę znajomość. Dodam, że to bardzo konkretna i pewna sobie dziewczyna, zresztą takich facetów może mieć na pęczki, więc wątpię, że mogę coś jeszcze wskórać... Może macie jakieś pomysły? Jak Wy byście się zachowały na jej miejscu?
Dziękuję z góry za wszelkie rady!