Witajcie..
19 lat razem..12 po slubie, dwoje dzieci. Wszędzie razem, wszystko razem...wiem, zamknelismy się we własnej puszce z sosem. Nie było dobrze od dawna, afery, krzyki...on chciał żebym była inna, wymagał a ja nie umiałam się wprost przeciwstawić .
Zgadzając się a potem robiłam swoje, on się wsciekal i ja też. .długo by pisać. Stworzyliśmy sobie niezłe bagienko ..ale za każdym razem po kłótni rozmawialiśmy i dawalismy sobie szansę. Aż do momentu kiedy mój m.wsiąkł w romans..przyjaźń. ..zrozumienie..fascynacja..próbowaliśmy to jakoś przejść, poskładać. .on zrywać kontakt z tamtą a potem znów zaczynał. ..jest zakochany podobno ale nie chce rozbijać rodziny...nie wiem co robić, chciałabym ratować małżeństwo..kocham go chociaż mam ogromny żal. .
Kiedy jest się ze sobą aż tyle lat to nie da się uniknąć całkowicie tej rutyny,
ale można starać się ją minimalizować.
Znaleźć jakieś wspólne zajęcia, hobby.
Przede wszystkim też dla samej siebie.
Co do romansu... Twój mąż musi zdecydować czego chce, ale Ty też przemyśl
czy nadal będziesz potrafiła normalnie żyć z Nim po tym co zrobił.
Ważne żebyś była szczęśliwa.
Wszystko mi się zawaliło...mam poczucie totalnej porażki, nie wyobrażam sobie życia bez niego ale z nim też chyba nie...najgorsze jest to, że on nie żałuje ..tzn żałuje a przynajmniej tak twierdzi, że mnie zranił, skrzywdził ale nie ma w nim chęci walki o nasze małżeństwo a raczej żal za nieosiągalne miłością..
Tzn,że nie żałuje tego co zrobił ale żałuje ,że zranił ???Czy Ty chcesz ratować Wasze małżeństwo sama?
5 2015-11-02 08:48:20 Ostatnio edytowany przez gracja s (2015-11-02 08:48:41)
Tak to teraz trochę wygląda. ..nie do konca wiem o co mu chodzi bo on nie chce albo nie daje rady podjąć zdecydowanych kroków w żadną stronę. ..ani w kierunku wyprowadzenia i rozwodu ani starania się o nasz związek. .
Moze jak Ty poczynisz jakies kroki w sprawie rozwodu to cos do niego dotrze. Bo w innym wypadku po co to dalej ciągnąć? Pewnie jestes jeszcze mloda i masz szanse ulozyc sobie zycie na nowo
7 2015-11-02 10:28:24 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-11-02 10:43:01)
Gracja
A co Ty chcesz?
Jak ma, wg Ciebie ,wyglądać Wasze małżeństwo? Teraz jak już wiesz,że mąż się zakochał a jest z Tobą dla dobra rodziny.
On będzie się spotykał z tamtą a do domu wpadał na obiad?
Dalej będziesz się zgadzała na to co On chce?
On od Ciebie wymagał ,żebyś Ty była inna a nie zorientował się przez te 19 lat,że Ty inna nie będziesz?
A jak już nie mógł nad Tobą zapanować, jak nie umiał Ciebie zmienić wg SWOICH potrzeb to poszukał kogoś kto jest nowy dla niego i inny dla niego.
Pomyśl, czy warto dla dobra rodziny? I co to będzie za rodzina.
Niestety ale trzeba coś zdecydować. Trzeba podjąć jakieś kroki albo w jedną albo w drugą stronę . A jeszcze jak Ty będziesz siedzieć przy nim i czekać aż on coś zrobi to myślisz, że to będzie dobre dla Ciebie?
Dużo rozmawiamy..on mówi ze dopiero teraz dotarło do niego jak się zachowywał i dlaczego ja też byłam okropna..fakt ze nie mówiłam mu o wielu rzeczach i dopiero teraz...ja mam ogromną nadzieję że skoro zaczęliśmy rozmawiać o tym to może uda się jakoś jeszcze poskładać wszystko...on mówi ze zerwał kontakt z nią...ale więcej widzę w nim tęsknoty niż zapału do bycia w domu...pisze jak odretwiala jakaś bez składu i mam wrażenie ze od czapy ale jestem jak za szybą i nawet nie am siły w klawiaturę uderzac
Jak dużo rozmawiacie to dobrze. Może coś Wam wyjdzie z rozmów.
Klasyka: Najpierw musi się coś sp.......ć, żeby ludzie przejrzeli na oczy i chcieli widzieć siebie na wzajem ,rozmawiać ze sobą.
Wcześniej ani czasu ani ochoty pewnie na to nie było.
Tęskni.... Bidulek, jest rozerwany wewnętrznie , tak każdy ma swoje uczucia ale Ty też je masz i on powinien o tym wiedzieć.
Wie...ja w ogóle mam wrażenie ze on jest jeszcze tylko dlatego ze ma poczucie ze zrobił coś strasznie złego i ze musi to teraz naprawić a nie dlatego że chce być i ze zależy mu na mnie...bardzo na dzieciach mu zależy i ma tym żeby miały pełna rodzinę ale z drugiej strony bardzo wsiąkł w tamtą relację...to długoletnia znajomość, ogromna przyjaźń z fascynacja zawsze gdzieś w tle..
To nie jest złe jeśli chce coś naprawić.
Tylko właśnie co? Swoje sumienie? W jakimś stopniu Ciebie też to dotyczy.
Rozumiem,że Ty nie czujesz tego,że chodzi tylko o Ciebie a powinno.
Ty powinnaś być najważniejsza a nie jesteś, nie czujesz tego, tak?
Jeśli tak właśnie jest to jego podejście jest egoistyczne.
Myśli tylko o sobie i jak to zrobić,żeby nie być z Tobą ale nadal mieć rodzinę i czyste ręce i dodatkowo tamtą kobietę.
Tak się nie da.
Tak. .myślę że chodzi mu głównie o to ze nie mieć takich strasznych wyrzutów sumienia..tzn wygląda na to że naprawdę mu przykro i złe ze mnie zranił, okłamał...wie ze nie powinien był wchodzić w nic nowego dopóki trwa stare ale...szkoda mu tylu lat, tez ma poczucie przegranej i strasznie martwi się o dzieci i właściwie to są powody dla których nadal jest i rozważa próby naprawy...a jednocześnie cały jest jakoś gdzie indziej
Chociaż bez kontaktu z tamta.. myślicie że jest jakaś szansa dla nas? Czy lepiej pogodzić się z tym ze coś się skończyło. ..
13 2015-11-02 17:27:32 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-02 17:28:28)
myślicie że jest jakaś szansa dla nas? Czy lepiej pogodzić się z tym ze coś się skończyło. ..
Życie pisze różne scenariusze. No może nie życie tylko my sami
Gdy mowa o związku, to do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc. Serce twojego męża jest tobie niechętne, nie bije dla ciebie. Tak samo jak myśli twojego męża nie krążą wokół ciebie.
Jeśli bardzo byś się postarała i zacisnęła zęby to możesz mieć obok siebie jego ciało, bez serca i duszy.
Ale czy tobie to wystarczy - tylko ciało?
jeśli nie, to lepiej uznać, że coś się skończyło.
A dzieci...rodzina...tyle lat razem...tak po prostu mam odpuścić? ...sama nie wiem...
15 2015-11-02 19:21:42 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-02 19:22:09)
A dzieci...rodzina...tyle lat razem...tak po prostu mam odpuścić? ...sama nie wiem...
Wszystko jedno jak sobie uzasadnisz i zracjonalizujesz swoje działania.
Czy to ze względu na dzieci, czy rodzinę, czy co powiedzą ludzie, czy wspólne zobowiązania...powód jest nieważny...jeśli nie przeszkadza tobie, że obok będziesz miała ciało, którego uczucia i myśli są przy innej kobiecie, to każda z tych wymówek jest dobra.
gracja, rozmawiajcie, nie zamykajcie się na siebie. Jemu to przejdzie, jeśli zerwał z nią kontakt, to jest na dobrej drodze. Minie trochę czasu oczywiście. Tylko pytanie - czy ty będziesz jeszcze w stanie zaufać jemu?
No właśnie. ..pomijam chwilowo to czy ja będę w stanie zapomnieć, zaufać itd. Teraz wydaje mi się ze tak, że najbardziej zależy mi na tym żeby ratować małżeństwo. ...ale jak , skąd wiedzieć czy jeżeli on zostanie to tylko ciałem czy jednak jest szansa ze przejdzie mu zakochanie i fascynacja tamtą i będzie chciał w pełni zaangażować się w odbudowanie naszej relacji? Czy to w ogóle możliwe. ..
Jestem raczej po drugiej stronie niż ty, chociaż też jestem żoną...
Próbowałam znaleźć dla siebie odpowiedź, co w takiej sytuacji myślą faceci, przeczytałam wiele wypowiedzi.
Większość nie ma w sobie dość siły, aby skrzywdzić żonę, mimo, że nie kochają, to zostają z poczucia odpowiedzialności za rodzinę. Chcieliby, aby tą decyzję podjęła za nich żona, pokazując, że nie chce faceta, który jej nie kocha. Uważają, że można zdradzić, ale nieuczciwie jest odejść.
No i zostają przede wszystkim dla dzieci.
Masz więc duże szanse, że mąż zostanie, jeśli tak będziesz chciała.
Możesz też pomóc mu odejść w przyjaźni i sądzę, że odwdzięczy się wtedy wsparciem dla ciebie.
Tobie on już szczęścia nie da. Wiem, bo taka sytuacja prowadzi tylko do frustracji.
Wiem jak ciężko być z kimś na codzień, gdy kocha się kogoś innego.
Możesz też pomóc mu odejść w przyjaźni i sądzę, że odwdzięczy się wtedy wsparciem dla ciebie.
Tobie on już szczęścia nie da.
Za to Tobie jako nowej partnerce by wtedy dał?
I jak wszystko byłoby bezproblemowe dla zdradzacza i kochanki.
Dziewan
Bezproblemowe? Wtedy przecież dopiero zaczynają się wszystkie problemy...
Myślisz, że może być szczęśliwa z mężem, który jej nie kocha? Wątpię.
Dziewan
Bezproblemowe? Wtedy przecież dopiero zaczynają się wszystkie problemy...Myślisz, że może być szczęśliwa z mężem, który jej nie kocha? Wątpię.
Ale to są problemy na własne życzenie kochanków, czyż nie?
Myślę że miłość to rzadki dar, a jeszcze mniej ludzi potrafi go docenić i uszanować.
Czy w imię egoizmu można zniszczyć czyjeś uczucie?
No właśnie. ..pomijam chwilowo to czy ja będę w stanie zapomnieć, zaufać itd. Teraz wydaje mi się ze tak, że najbardziej zależy mi na tym żeby ratować małżeństwo. ...ale jak , skąd wiedzieć czy jeżeli on zostanie to tylko ciałem czy jednak jest szansa ze przejdzie mu zakochanie i fascynacja tamtą i będzie chciał w pełni zaangażować się w odbudowanie naszej relacji? Czy to w ogóle możliwe. ..
Zapomniec, zaufac ... ciezko bedzie.
Nie spotkalam czegos takiego u zdradzonych i nie slyszalam aby ktos to potrafil.
Nawet jesli mu przejdzie, to nie znaczy ze nagle pokocha Cie od nowa.
Moze nawet beda jakies porywy i skoki uczuciowe, ale to co bylo juz nie wroci.