Cześć, znalazłam tą stronę po jednej klótni z rodzicami. Otóż nie chce się tutaj użalać nad sobą, ale moja historia wygląda tak. Jestem w klasie maturalnej w liceum, sądzę, że uczę się dość dobrze, zazwyczaj przynoszę do domu 4 i 5, wpadają mi też 3 jak to przecietnemu polskiemu uczniowi. W 1 klasie liceum miałam czerwony pasek, w 2 klasie moje oceny trochę spadły i wyszłam na średnią 4,4, ponieważ tempo nauki nasiliło się. Tutaj koło się zatacza: moje oceny plus moja rodzina. Moja mama już długi czas temu wymarzyła sobie, że będę pierwszym lekarzem w rodzinie, dlatego nie sprzeciwiając się dążyłam do klasy biologiczno-chemicznej i byc jak najlepszą w tych przedmiotach. W klasie maturalnej rodzice zapisali na wiele dodatkowych lekcji, za które bardzo dużo płacą. Jestem im za to bardzo wdzięczna, jednakże codziennie słyszę, że mam w głowie tylko imprezy i wyjazdy do mojego chłopaka, który nie mieszka w moim mieście. Fakt byłam u niego 2 razy w ciagu 7tyg i staram sie z nim widawać regularnie, ale to dlatego, że go bardzo kocham. Nigdy nie mowiłam mu o problemach jakie mam w domu, ale to dlatego, że on żyję w bardzo kochającej się i wspierającej rodzinie, bo bałam się, że uzna mnie za gorszą. Moi rodzice mnie kompletnie nie wspierają, nigdy mnie nie chwalą za dobrą ocenę w szkole tylko kwitują mówiąc, że placa tyle za korepetycje żeby nabić mi coś do głowy. W zasadzie nie przypominam sobie żeby jako dziecku mowili mi, że mnie kochają. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta ten post i powie mi co powinnam zrobić, ponieważ coraz częściej sądzę, że rodzice mają racje, a ja naprawdę się do niczego nie nadaję, chociaż część mnie krzyczy, że mogę wszystko. Dziękuję z góry za przeczytanie tego posta.
2 2015-10-14 05:16:03 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-10-14 05:17:22)
Zuzia... Dawaj tutaj Twoich rodziców. Z Tobą wszystko w porządku. Z nimi w porządku, ale inaczej.
Martwi mnie, że zbliża się matura a Ty dostajesz na karb kolejny problem: zastanawiasz się czy rodzice Ciebie kochają. Tym sobie nie zakrzątaj głowy, bo ich miłość masz. Tylko nie potrafią tego okazać w odpowiedni sposób.
Powiedz Zuziu, czy nie odnosisz wrażenia, że mama być może próbuje spełnić Tobą swoje marzenia?
Gwoli ciekawostki. Mam Córkę niespełna osiemnastoletnią. Martwię się maturą. I nie ukrywam, że dość często o tym zamartwianiu powtarzałam. Moje Dziecko musiało mi głosno powiedzieć, że Ją to boli - bo ja w Nią nie wierzę. Taka ze mnie głupia matka. Nie wiedziałam, że moją troskę tak odbierze.
Się poprawiłam. Nie marudzę Jej.
Zuziu, jestem pewna, że Twoi rodzice Cię kochają - tylko nie potrafią tego odpowiednio pokazać.
Czy próbowałaś kiedyś porozmawiać z nimi o tym, jak się czujesz? Szczerze?
Myślę, że nie zdają sobie sprawy z tego, że Ty tego potrzebujesz.
Zuzia, Twoi rodzice wymarzyli sobie, bys była lekarzem. A jakie sa Twoje (!) marzenia? - chcesz nim być?
Wiele razy próbowałam z nimi porozmawiać, ale rozmowy kończyły się jeszcze większą awanturą, że nie potrafię sprostać ich oczekiwaniom. Moja mama kiedyś sama bardzo chciała zostać lekarzem, ale niestety w jej czasach nie mogła sobie na to pozwolić finansowo. Ja sama szczerze mówiąc od dłuższego czasu myślę o tym, że chce iść na studia prawnicze. Od zawsze ciągnęło mnie w te stronę, ale boję się powiedzieć teraz rodzicom, że chce robić w życiu coś innego niż to, czego od zawsze chciała moja mama. Dziękuję za wcześniejsze odpowiedzi. ![]()
Lepiej teraz powiedzieć, ze chcesz robic cos innego niż dokonać zlego wyboru na cale zycie. Tak to jest jak dzieci maja spelniac marzenia rodzicow. Wspolczuje Ci, bo jesteś w trudnej sytuacji
Zuzia, a co na to tata? Czy również stoi na stanowisku mamy?
Pomyślałam sobie o jeszcze jednym rozwiązaniu. Czy masz dobry kontakt z wychowawcą? Może on pomógłby w tej sytuacji? Porozmawiał z mamą?
Aha... skoro mama nie zrealizowała swoich marzeń, zapytaj ją czy lubi swoja pracę.
Mój tata twierdzi, że moje korepetycje to tylko wyrzucanie pieniędzy w przysłowiowe błoto, ponieważ zdarza mi się przynieść czasami 3 z chemii czy matematyki tak jak to było wczoraj, kiedy mama mu powiedziała o tym, że z ostatniej kartkówki wpadła mi ta trója. Nie wiem, czy mieszanie mojego wychowawcy to dobry pomysł, mam z nim świetny kontakt, ale jestem pewna, że to by tylko zaogniło spór między nami. Wielokrotnie rozmawiałam o tym z moją ciocią, która starala się mi pomóc rozmawiając z mamą, ale niestety wychodziła z tego jeszcze większa afera, ponieważ w ich oczach ja robiłam z siebie ofiarę losu, a ona wtrącała się w nie swoje sprawy...
Zapytaj mamę o jej zadowolenie z pracy.
W kwestii wychowawcy nie skreślałabym jego roli w tym sporze. Kurcze, przecież tu chodzi o Twoje dobro.
A właśnie. Piszesz, że wiele razy rozmawiałaś z rodzicami. Jak reagowali?
Moja mama pracuje w korporacji, co jak mowi kosztuje ją wiele stresu...
Moi rodzice głównie w naszych rozmowach podkreślają rolę kwestii finansowej, "kosztujesz nas tyle pieniedzy, a nic nie dajsz od siebie" to jest ich główne hasło. Nie chce wyjść tutaj na jakiegoś rozwydrzonego bachora, bo naprawdę doceniam to, że dają mi na te lekcje, bo wiem, że pieniądze na drzewach nie rosną i muszą ciężko na to pracować. Jednakże nie rozumiem, dlaczego oni nie są w stanie pojąć, że ja też mam czasem gorszy dzień i nie jestem w stanie dostawać 5 i 6 ze wszystkiego.
Wiesz co? To ja Ciebie adoptuję
Nie jesteś rozwydrzonym bachorem. I masz prawo mieć gorszy dzień. Ba, nawet gorszy tydzień. Wszyscy tak mają. dorośli też
A wiesz... Skoro tak wytykają Tobie te pieniądze, może następnym razem, gdy usłyszysz, że szkoda tej kasy zareaguj jakoś. Nie wiem. Może zwykłe "ok". I postanawiasz, że nie będziesz uczęszczała na żadne dodatkowe zajęcia?
Ty się Dziecko musisz nauczyć asertywności.
Wiesz... Zawsze chciałam studiować prawo. Nie udało się. i nie ukrywam, że próbowałam zaszczepić bakcyla mojej Córce. Wiesz czym mnie zastopowała? Jedno zdanie: skoro tak bardzo tobie zależy, pójdź sama.
, dlaczego oni nie są w stanie pojąć, że ja też mam czasem gorszy dzień i nie jestem w stanie dostawać 5 i 6 ze wszystkiego.
Zuzia, przede wszystkim miej swiadomosc, ze uczysz się dla siebie, nie dla rodzicow. Oceny sa ważne, ale to tylko pochodna tego, co się ma w glowie.
Dziękuję, że tak Pani powiedziała, to naprawdę bardzo miłe
Nie raz już im mówiłam, że jeśli im ciążę nie muszę chodzić na żadne dodatkowe zajęcia, ale wtedy słyszę od nich, że gdyby nie te zajęcia nie zdam matury i skończę w pracy na najniższych standardach, bo przecież to też ktoś musi robić, więc padnie na mnie.
Wiem, że uczę się dla siebie, bo nikt za mnie do niczego nie dojdzie. Chociaż bez wsparcia w rodzicach jest naprawdę trudno.
... bez wsparcia w rodzicach jest naprawdę trudno.
Powiedz to mamie. Widzi w Tobie maturzystkę. I dziecko, za które czuje się odpowiedzialna. Spraw, żeby dostrzegła też Twoje pragnienia. Nie zrobisz tego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale małymi kroczkami owszem. Tak myślę...
Awanturami i krzykami nic nie zdziała żadna ze stron. Mądra Dziewczynka z Ciebie, wiesz czego chcesz i czego nie chcesz. Broń swojej tożsamości. Bo nia jest również plan życiowy. Czyli zawód, który zamierzasz wybrać w przyszłości.
Wiesz, co ja bym zrobiła?
Dosadnie i stanowczo (bez krzyków) powiedziała, że już nie będę chodziła na zajęcia dodatkowe, skoro to taki koszt dla nich.
I że nie idę na medycynę, tylko na prawo.
Po czym znalazłabym sobie fuchę i poszłabym na stancję.
Jesteś już dorosła. Nie daj sobą pomiatać. Każdy niemiły komentarz lub próbę zmiany Twojej decyzji zbywałabym spokojnym ''już postanowiłam i decyzji nie zmienię''.
Przecież to jest Twoje życie. Rodzice przecież kiedyś umrą, a Ty zostaniesz. Chcesz pół życia uczyć się czegoś, co Ci nie odpowiada, do czego nie czujesz żadnej pasji? Pomyśl.
właśnie mój problem polega w tym, że nie mam jeszcze ukończonych 18 lat i jestem od nich w pełni zależna. Z zajęć już wiele razy próbowałam zrezygnować, ale oni nieugięcie mówią, że mam ich nawet nie denerwować słowami o rezygnacji z nich... Dziękuję wszystkim za porady ![]()
Twoi rodzice chcą żebyś była lekarzem, ty chcesz iść na prawo, jesteś młodą osobą która wie co chce w życiu robić. Musisz postawić się rodzicom. Bo tylko ze względu na nich byś poszła na medycynę?
Skoro to jest marzenie twojej mamy, to czemu sama nie pójdzie? Kiedyś finanse jej nie pozwalały, a teraz? Powiedz jej, że nigdy nie jest za późno na naukę i śmiało może iść sama.
Ty chcesz iść na studia prawnicze, powiedz rodzicom o tym, powiedz że to twoje marzenie, że właśnie to chcesz w przyszłości robić.
Niech ciebie wspierają w tym co ty chcesz robić, a nie w tym co oni chcą, to jest przecież twoje życie.
Musisz być stanowcza.
I nie myśl o tym że rodzice ciebie nie kochają, zapewne kochają, ale nie odpowiednio to okazują.
19 2015-10-15 12:23:06 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-10-15 12:24:31)
Kasseni, tak gwoli scislosci, na studia (nie wiem, jak inne, ale medyczne na pewno) można zdawać do ukończenia 35rz - mala szansa, by mama autorki się miescila;)
Ale z pozostala częscią się zgadzam.
Dziękuję, że tak Pani powiedziała, to naprawdę bardzo miłe
![]()
Nie raz już im mówiłam, że jeśli im ciążę nie muszę chodzić na żadne dodatkowe zajęcia, ale wtedy słyszę od nich, że gdyby nie te zajęcia nie zdam matury i skończę w pracy na najniższych standardach, bo przecież to też ktoś musi robić, więc padnie na mnie.
Zuziu to taki rodzinny szantaż emocjonalny. Jesteś mądrą i wrażliwą dziewczyną
Walcz o swoje szczęście zawodowe. Rodzice muszą zrozumieć i zaakceptować Twoje wybory i decyzje. Nawet, jeżeli nie są one zbieżne z ich planami i marzeniami. Na tym polega miłość rodzicielska.
Trzymam za Ciebie kciuki i ciepło Cię pozdrawiam ![]()
Zuśka, zaglądniesz tu jeszcze?
Ciekawa jestem bowiem Twojej opinii w następującej kwestii (nie ukrywam, że to impuls pod wpływem okrojonej recenzji z programu:
Wyobraź sobie, ze pracujesz jako lekarz tak jak chcieli rodzice. wykonujesz ten zawód prawdopodobnie z dużą starannością, ale bez entuzjazmu. Dopuszczasz się jednak błędu lekarskiego (nie mówię o opcji: kto nie pracuje, ten nie robi błędów) i fizycznie konsekwencje tych błędów ponosi na całe życie pacjent. Co wówczas stwierdzisz? Jak będziesz się z tym czuła?
Na pewno nie miałabym do nikogo pretensji tylko do samej siebie, że dopuściłam się takiej sytuacji. Jednakże z każdym dniem uświadamiam sobie, że nie jest to praca, którą chce wykonywać i czekam na odpowiedni moment żeby powiedzieć o tym rodzicom. A w wyżej opisanej sytuacji nie jestem w stanie opisać jakbym się czula przyczyniając się do czyjegoś kalectwa lub poważniejszych powikłan.
czekam na odpowiedni moment żeby powiedzieć o tym rodzicom.
Nie czekaj na odpowiedni moment, bo na taki możesz długo czekać.
Po prostu usiądź z nimi jakiegoś dnia i powiedz co myślisz, co czujesz. Powiedz im że nie chcesz być tym, kim oni chcą żebyś była, że chcesz być sobą, robić to co ty chcesz robić. Powiedz im że chcesz iść na studia prawnicze, możesz też powiedzieć że masz nadzieję że ciebie zrozumieją i że będą w tym wspierać.
Ta rozmowa pewnie będzie dla ciebie trudna, ale odwagi, powiedz im wszystko, nie czekaj z rozmową za długo, czym prędzej to zrobisz tym prędzej będziesz miała to z głowy.
To jest twoja przyszłość, oni nie mogą ciebie do niczego zmuszać, to że jeszcze nie jesteś pełnoletnia nie oznacza że nie możesz decydować o swojej przyszłości, ty wiesz co chcesz robić, a przecież studia prawnicze nie są złe, co innego gdybyś nie chciała się wcale uczyć, wtedy by mogli nalegać abyś się uczyła, ale ty to robisz i chcesz to robić. Pamiętaj że to jest twoje życie, nie ich.
Jak im powiesz że chcesz iść na prawo, to co się stanie? Zmuszą cię do medycyny? Będą ciebie siłą prowadzić? A może zrozumieją że ty masz swoje marzenia, swoje plany na przyszłość?
Życzę powodzenia ![]()
czekam na odpowiedni moment żeby powiedzieć o tym rodzicom
Zuźka, jesteś młodziudką osóbką. Wiele wyzwań przed Tobą. Zapamiętaj sobie jedno: nie będzie nigdy odpowiedniego momentu. Bo zawsze znajdzie się jakieś "ale.."
A w wyżej opisanej sytuacji nie jestem w stanie opisać jakbym się czula przyczyniając się do czyjegoś kalectwa lub poważniejszych powikłan.
Nikt przed faktem nie wie. Czy to jednak nie daje Tobie do myślenia?
Pamiętaj... Dziś wybór szkoły, jutro mężczyzny Twojego życia. Pojutrze pracy.
Nie pomyślałaś, że ktoś próbuje żyć Twoim życiem?