Czesc,
od paru dni probuje poradzic sobie z pewna sytuacja i potrzebuje spojrzenia osoby obcej na to co sie dzieje, bo nie wiem czy sie nie nakrecam.
Mieszkam ze swoim partnerem od 3 lat, razem jestesmy 5 lat. Ja mam 25 lat a on 27, wszystko bylo idealnie, zero klotni, no nie moge powiedziec ani jednego zlego slowa do czasu, nie ograniczalam go, wychodzil ze znajomymi kiedy chcial, wyjezdzal z kumplami na weekendy gdy chcial pobyc tylko z nimi, nigdy ne musialam przegladac jego telefonu nigdy!!. W tym roku duzo sie zmienilo, nie klocimy sie ale wpadlismy w rutyne albo cos sie w nas wypaliło, wracamy z pracy, jemy obiad kazdy zajmuje sie swoimi sprawami, zainteresowaniami, nie pamietam kiedy spedzilismy wspolnie weekend, kiedy gdzies razem wyszlismy, probowalam z nim rozmawiac, mowilam ze chce gdzies wyjsc to zawsze bylo 'na weekend' tylko ten weekend cos nie nadchodzi.
3 tyg temu zobaczylam sms u niego, oczywiscie tlumaczenie bylo ze to kolezanka, ale uwierzcie mi takich sms do kolezanki sie nie pisze, i wtedy cos we mnie peklo, pierwszy raz od tylu lat szukam chwili zeby zobaczyc czy nie ma nic w tl, mialam dostep do fb ale zmienil nagle haslo, czuje sie jak nastolatka i strasznie zle sie czuje grzebiac mu w jego prywatnych kontach ale cos mi nie gra.
Dziewczyny co ja powinnam zrobic? Zalezy mi na tym ale coraz bardziej mam wrazenie ze to sie robi bez sensu, czuje ze mnie oszukuje, ze cos ukrywa.