On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 113 ]

1

Temat: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

W sieci natknęłam się na taki oto "obrazek", który zainspirował mnie do podjęcia kolejnej dyskusji:

               http://www.fotoszok.pl/upload/e0a05100.png

I teraz pytanie: jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy świadomość tego faktu powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Pytanie dodatkowe: nie czyta w ogóle, nie czyta dla przyjemności, czy nie czytuje beletrystyki itp.

Nic tu nie ma ;P

3

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Iceni napisał/a:

Pytanie dodatkowe: nie czyta w ogóle, nie czyta dla przyjemności, czy nie czytuje beletrystyki itp.

Bardzo kreatywne pytanie wink.
Świadomie nie precyzowałam, aby nie nadawać tej rozmowie konkretnego kierunku. Spokojnie możesz wyrazić swoją opinię odnosząc się do wszystkich trzech przypadków wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama

4

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To mój były jedyne o czym mogłam z nim rozmawiać to papierosy oraz o głupich filmach z cyklu pif paf albo beznadziejnej komedii.
Generalnie z takimi ludźmi nie powinno się wiązać, facet powinien mieć przynajmniej zbliżony poziom intelektualny do partnerki.

5

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Tzn ja, kiedy się pytam kogoś, czy czyta, co czyta, to dla mnie się rozumie samo przez się, że chodzi o książki jakie czyta dla przyjemności, a nie z obowiązku bo praca, szkoła czy studia. Dla mnie jak ktoś czyta tylko dlatego, że musi, ktoś mu kazał przeczytać jakiś podręcznik, to tak, jakby wcale nie czytał.

Fakt faktem, że nie przepadam za nieczytającymi ludźmi, ale dużo zależy też od tego, co ktoś czyta - jak wprawdzie czyta pasjami, ale harlequiny i uważa je za wybitną literaturę, to na pewno się nie dogadamy. Albo zapytałam znajomą z pracy czy lubi czytać - uwielbia: Danielle Steel i Paolo Coelho. Wszystko fajnie, tylko nie wiem, kogo bardziej nie znoszę - jej czy jego.

Inna sprawa, że nienawidzę też literackich snobów, więc jak ktoś gardzi całą literaturą popularną jak leci, a czytuje tylko Wielkich Uznanych Pisarzy jak Mann czy Joyce (nota bene dla mnie dwaj najnudniejsi autorzy ever), to też sobie nie pogadamy. To nie jest żadna sztuka sięgnąć po Dostojewskiego i stwierdzić, że to wspaniała literatura, bo już miliony ludzi wcześniej tak stwierdziło, więc to jakby nie wymaga żadnego intelektualnego wysiłku. Sztuką jest sięgnąć po zwykłą książkę i znaleźć w niej pozytywy i negatywy.

Miałam dwóch mężczyzn, którzy nie czytali książek dla przyjemności, ale obaj potrafili ze mną rozmawiać. "Co czytasz? A o czym to jest? O, wydaje się fajne, opowiedz kawałek. Serio uważasz, że ten-i-ten to dupek? Czemu?" Nie potrafiłabym być z kimś, z kim mogłabym gadać tylko np. o filmach kopanych i grach, bo bym się zanudziła po godzinie. smile

Reklama

6

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Jeśli osoba czytająca ksiazki mówi, że nie ma oczym rozmawiać lub to co mówi inna osoba nie ma sensu, to zdaje sie, że traci czas przy tych ksiązkach.
Znane przysłowie mówi głupiec nie jest w stanie niczego nauczyć się od mędca, a mędrzec od głupca czegoś zawsze. smile Z resztą sama mądrość to połaczenie inteligencji, wiedzy i doświadczenia. smile

Mów mi Filip smile

7

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To już nawet nie chodzi o to co czyta, ale czy czyta w ogóle (nie mówię o artykulikach w necie, ale o książkach). Osoby które czytają i nieważne czy są to kryminały czy książki naukowe, maja o wiele bardziej bogate słownictwo, lepiej składają zdania, ich wypowiedzi są płynne, mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Oczywiście nie zawsze i nie u wszystkich, ale u większości. Jasne jest także to, ze jak ktoś lubuje się w literaturze naukowej to ma bogate słownictwo z zakresu danej nauki. Zauważcie, że nie chodzi o to, żeby rozmawiać o książkach, które się przeczytało, tylko, ze dzięki czytaniu książek rozmowa na nawet durackie tematy jest bogatsza. Można od totalnie głupiutkich tematów przejść do ciekawych i ważnych zagadnień.

Dlaczego tak jest? moim zdaniem dlatego, ze czytając rozbudzamy swoją wyobraźnię, jesteśmy bogatsi o myśli i refleksje, których nie mielibyśmy po obejrzeniu filmu (mielibyśmy inne). Potrafimy rozwijać nasze myśli, przechodzić od jednego wątku do drugiego, tak jak to ma miejsce w fabule książki

I jeszcze jedna kwestia ebooki. Ciesze się, że ludzie w ogóle czytają, ale boli mnie to gdy wolą czytać z monitora, to takie odduchowione dla mnie. Nie ma nic lepszego niż herbatka z cytrynką i specyficzny zapach książki- szczególnie tej bardzo starej, albo "dopiero co zakupionej". W takie deszczowe wieczory jak ten, to tylko herbatka, światło lampki i stara, dobra, papierowa książka.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

8

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Mówi się, że umiejętność czytania to cecha, która nas odróżnia od zwierząt (choć ponoć niektóre zwierzęta potrafią odczytywać piktogramy ;D). Warto więc tę sztukę doskonalić i wybierać na partnerów osobniki, które tę umiejętność rozwinęły - jest wtedy większa szansa, że trafi się na człowieka big_smile


Pomijając czytanie z obowiązku, to owszem, to czy ktoś czyta ma dla mnie duże znaczenie, ale nie jest to cechą przesądzającą. Ważne jest też CO czyta. Ktoś zaczytujący się dla przyjemności w poradnikach technicznych niekoniecznie będzie dla mnie dobrym rozmówcą przy lampce wina. A mam kolegę, który książki w reku to pewnie z 10 lat nie miał, a można z nim przegadać tydzień i nie mieć dość. Bo facet pół życia spędził w podróży. Od Ameryki południowej do Chin. (No, spędza godziny na poszukiwaniu informacji w internecie, ale to chyba nie o takie czytanie chodzi big_smile) On być może nie odróżnia Dostojewskiego od Dickensa, ale za to WIDZIAŁ tyle, ze starczyłoby na niejedną książkę.

Mam znajomego (pan dobrze po 40, z zawodu tzw "złota rączka"), który twierdzi, że na czytanie szkoda mu czasu, woli obejrzeć film. Ma swoje hobby - interesuje się starożytnymi cywilizacjami i jeżeli czyta, to tylko na ten temat. Bo jak twierdzi "bajeczki" nic do życia nie wnoszą a on czyta, żeby się czegoś dowiedzieć. I przyznam, ze rozmowa z nim nigdy mnie nie znudziła.

Miałam też kiedyś faceta, którego czytanie niemal bolało - wyglądało jakby to był naprawdę dla niego duży wysiłek - ale pewnego dnia kiedy był przez dwa czy trzy tygodnie odcięty od cywilizacji, ktoś mu wcisnął do reki Terrego Pratchetta. No i facet nagle pokochał czytanie big_smile  - fakt, ze tylko Pratchetta. Czy miłość się rozwinęła potem na innych "kochanków" nie wiem, bo aż tak długo razem nie wytrwaliśmy, niemniej jednak  parafrazując - każda potwora znajdzie swego autora big_smile

Natomiast mój ex, jaki był, taki był - ale gust literacki miał idealny big_smile Znaczy - lubił to, co ja! Oboje mamy fioła na punkcie SF, choć trochę rożny, to jednak ten wspólny mianownik pozwolił nam mieć o czym gadać kiedy już o niczym innym rozmawiać nie było sensu wink

...Ale też mam tak, że jak słyszę, jak ktoś zaczyna się roztkliwiać nad Coelho to mam ochotę umykać gdzie pieprz rośnie. I o ile kobietom tę fascynację wybaczam, to facet śpiewający peany na cześć tegoż autora miałby u mnie baaardzo pod górkę big_smile

Jednakże -  jeżeli ktoś lubi muzykę, to może w ogóle nie czytać.
Też się dogadamy.

Nic tu nie ma ;P

9 Ostatnio edytowany przez Lajla72 (2013-11-08 18:43:24)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Nirvanko masz rację ja tą zmianę zauważyłam u siebie, a czytam dużo fantastyki naukowej, przeczytałam całego min Philipa Kindreda Dicka oraz Williama Gibsona a teraz czytuję Urszule Kroebel Guin.
Iceni jesteśmy podobne smile

10

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

I jeszcze jedna kwestia ebooki. Ciesze się, że ludzie w ogóle czytają, ale boli mnie to gdy wolą czytać z monitora, to takie odduchowione dla mnie. Nie ma nic lepszego niż herbatka z cytrynką i specyficzny zapach książki- szczególnie tej bardzo starej, albo "dopiero co zakupionej". W takie deszczowe wieczory jak ten, to tylko herbatka, światło lampki i stara, dobra, papierowa książka.

Ja wolę czytać z monitora. Czytam głównie w komunikacji miejskiej i w łóżku przed snem i zwyczajnie wygodniej mi z ebookiem, z którego nie wypadnie mi zakładka, nie złoży się w nieodpowiednim momencie, mogę go trzymać wygodnie jedną ręką, mogę sobie dostosować czcionkę i prawie nic nie waży. Poza tym książki nie są dla mnie do wąchania tylko do czytania. Herbaty z cytryną też nie lubię. tongue Wolę bez.

Ale ogólnie co kto lubi. Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego Ciebie boli, że ja wolę czytnik? smile Mnie nie boli, że Ty wolisz papier, czytaj sobie z czego wolisz.

11

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Też już chyba wolę ebooki.

Nic tu nie ma ;P

12

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Ale żeby być sprawiedliwą - byłam przeciw ebookom, bo jak to można tak z ekraniku, przecież to niewygodnie, póki nie sprawiłam sobie pierwszego kindle'a. ^^

13

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut. Ja jestem tradycjonalistką. nie mówię żeby zabraniać czytania ebooków- bo to byłby czysty idiotyzm i jakaś abstrakcja, ale osobiście dla mnie takie czytanie nie ma takiej wartości jak czytanie książki. nie wiem dlaczego, to tylko moje odczucia. Oczywiście jak nie mogłam dostać książki bo jej jeszcze w Polsce nie było to machnęłam dwie części Cheruba po angielsku i z monitora b byłam ciekawa co dalej. ale to było dla mnie takie hmmm jak seks u prostytutki, ot zaspokoiłam potrzebę (poznanie fabuły), ale nie był to dla mnie relaks i komfortowe przeżycie. Ale tak jak piszesz co kto lubi, każdy przy czym innym się relaksuje.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

14 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-11-08 18:56:16)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

A nie.... to ja wyprzedziłam postęp techniki big_smile Żeby zwiększyć możliwość czytania laaaata temu zaczęłam sobie fragmentami książki na maila przesyłać i czytałam z telefonu...
To się nazywa samozaparcie! big_smile

Nirvanka - czytanie z monitora w laptopie, a czytanie z czytnika to całkiem inna sprawa wink z laptopa czytam tylko jak muszę, jak nie muszę to przerzucam do smartfona (u mnie zastępuje to czytnik ) smile

Nic tu nie ma ;P

15

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

dla mnie nie ma różnicy- monitor, ekran, smartfon (ostatnio dowiedziałam sie, ze powstała oficjalna gałąź nauki zwana smartfonologią), tablet telefon, dla mnie to po prostu jest odduchowione. Książki przechodziły przez setki rąk, ktoś je dotknął w danym miejscu i czasie, coś mu to dało, chociażby to, że zrobił sobie z niej podstawkę pod talerzyk, książki dla mnie maja duszę, bo miały fizyczny kontakt z ludźmi. to co czytam z monitora nie ma  w moim odczuciu duszy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

16 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-11-08 19:05:03)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut.

Wiesz, ja jak piję zieloną herbatę, to tylko z odpowiedniego czajniczka i w czarkach. Żeby było śmieszniej do japońskiej używam japońskiego czajniczka i czarek a do chińskiej chińskiego czajniczka i czarek. Z kubka piję tylko czarną herbatę, zresztą tylko earl gray. Inaczej mi po prostu nie smakuje. Zielona herbata z kubka odpada. Tak samo nigdy w restauracjach nie piję zielonej herbaty, bo nigdy nie potrafią jej prawidłowo zaparzyć i jest paskudna. A zielona ekspresowa to dla mnie aberracja.

Ale to mój bzik, większość ludzi pije tę zieloną ekspresową z kubka, bo im tak wygodniej i nie boli mnie, że duchowość gdzieś im uciekła. smile

dla mnie nie ma różnicy- monitor, ekran, smartfon (ostatnio dowiedziałam sie, ze powstała oficjalna gałąź nauki zwana smartfonologią), tablet telefon, dla mnie to po prostu jest odduchowione.

Ale Twoim oczom nie jest wszystko jedno i zdecydowanie wolą e-papier. ;-)

17 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-11-08 19:10:00)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

każdy ma jakiegoś bzika ja mam takiego i już wink

*****************************************
i ja właśnie mam to klasyczne podejście

http://demotywatory.pl/4234692/Przepasc-miedzypokoleniowa

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

18

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

E tam, przepaść pokoleniowa - ja jestem chyba starsza od Ciebie. ^^ Zwyczajnie ja mam podejście pragmatyczne, a Ty romantyczne. smile

19

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

zdecydowanie pod względem książek mam usposobienie romantyczne wink chociaż romansideł nie czytam

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

20

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Lajla72 napisał/a:

To mój były jedyne o czym mogłam z nim rozmawiać to papierosy oraz o głupich filmach z cyklu pif paf albo beznadziejnej komedii.
Generalnie z takimi ludźmi nie powinno się wiązać, facet powinien mieć przynajmniej zbliżony poziom intelektualny do partnerki.

Otóż to smile chociaż nie wiem czy ilość przeczytanych książek świadczy o inteligencji człowieka. Mam znajomego, który otwarcie mówi, że czytanie, to nie jego hobby, a jest bardzo błyskotliwy i mamy mnóstwo wspólnych tematów smile

21

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Olinka napisał/a:

(...)jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy wiedza na ten temat powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Rozmawiając z jakąś osobą nie pytam, ile książek przeczytała, nie dopytuję o to, jakie książki czyta i czy w ogóle czyta. Ta wiedza nie jest mi potrzebna do niczego, ciekawa jestem człowieka, jego historii, jego spojrzenia na rzeczywistość.
Przeczytanie książek nie gwarantuje bycia interesującym człowiekiem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

22

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Katarina87 napisał/a:

Otóż to smile chociaż nie wiem czy ilość przeczytanych książek świadczy o inteligencji człowieka

Nie, ale o ciekawości i wyobraźni już chyba trochę tak.

23

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Iceni napisał/a:

... Jednakże -  jeżeli ktoś lubi muzykę, to może w ogóle nie czytać.
Też się dogadamy.

Chyba wszyscy lubią muzykę.

24

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Hm... właściwie to masz rację. chyba nie ma osoby, która by powiedziała, że nie lubi muzyki.
To może ujmę to inaczej - jeżeli dla kogoś muzyka stanowi ważną część życia to też będzie nam łatwo znaleźć wspólny język.

Nic tu nie ma ;P

25

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Interesuje się muzyką po prostu. Tylko tu chyba też trochę kwestia gatunków.

26

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Vian napisał/a:

Tzn ja, kiedy się pytam kogoś, czy czyta, co czyta, to dla mnie się rozumie samo przez się, że chodzi o książki jakie czyta dla przyjemności, a nie z obowiązku bo praca, szkoła czy studia. Dla mnie jak ktoś czyta tylko dlatego, że musi, ktoś mu kazał przeczytać jakiś podręcznik, to tak, jakby wcale nie czytał.

Gdyby mi ktoś kazał czytać - nie zrobiła bym tego.

Tylko, że dla mnie, osobiście wątek trochę głupi.
Czy to, że ktoś nie czyta książek skreśla go?
A może ktoś najzwyczajniej nie ma na to czasu?

Jeśli mam możliwość, czytam. Nie zawsze mogę. Mój małżonek swego czasu czytał bardzo dużo, niestety dziś po kilkunastu godzinach pracy na budowie, wraca, zje, kąpie się i idzie spać?
Nie czyta.
Takich ludzi jest setki i mam wrażenie, że w Waszym mniemaniu są gorsi.

A dla mnie to, czy ktoś czyta książki, czy nie, nie ma większego znaczenia, bo jest milion innych tematów niż tylko książki.
Ze znajomymi rozmawiam o wszystkim - właśnie z osobami, które w przeciwieństwie do mnie nie czytają książek.
Codzienne życie, praca, związki, polityka, widzenie świata... milion tematów.

Jeśli dla kogoś koniecznością nawiązania więzi jest czytanie książek, to ja podziękuję...

27

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
nieznajoma85 napisał/a:

Jeśli mam możliwość, czytam. Nie zawsze mogę. Mój małżonek swego czasu czytał bardzo dużo, niestety dziś po kilkunastu godzinach pracy na budowie, wraca, zje, kąpie się i idzie spać?
Nie czyta.
Takich ludzi jest setki i mam wrażenie, że w Waszym mniemaniu są gorsi.

Ale dzień w dzień tak ma, tydzień w tydzień, rok w rok? Potwornie wykańczająca psychikę praca w takim razie, skoro pozostawia tylko miejsce na sen. Nie chcę wyjść na leniucha, ale ja po kilku miesiącach miałabym pewnie depresję czy inną cholerę.

Jeśli dla kogoś koniecznością nawiązania więzi jest czytanie książek, to ja podziękuję...

Koniecznością... Może za dużo powiedziane, ale na pewno jest mile widziane. Tak samo zresztą jak podobny gust muzyczny - też koniecznością nie jest, bo dwie moje najlepsze przyjaciółki mają kompletnie inny i jak dla mnie fatalny gust muzyczny, a i tak je kocham, a one mnie.

Zresztą nie wiem, czemu Cię to dziwi, znajomych z reguły wybieramy sobie na podstawie jakichś podobieństw - wspólne zainteresowania, hobby, spojrzenie na życie, poczucie humoru, gust etc. Jasne, że nie WSZYSTKO musi być wspólne, ale jak więcej ludzi różni niż łączy, to raczej ciężko im będzie sie dogadać na dłuższą metę.

28 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-11-09 08:27:00)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

nieznajoma- mój tata też pracował na budowie, latem obowiązkowo 6 dni w tygodniu, czasami niedziele też się zdarzały, a mimo to, nie tylko czytał książki, ale nawet jedną "popełnił". Zawsze po całym domu były rozsiane ksiązki, mojej mamy, mojego taty i moje. Każdy z nas czytał kilka na raz i odkładał tam gdzie akurat był, kończąc czytać. Zatem zawsze był książkowy bałagan. dopiero po skończeniu całej książki, trafiała ona na półkę. gdzie książki były poukładane zgodnie z tematyką i autorami.

Zboczyłam z wątku ciężkiej pracy, a czytania książek. Dla moich rodziców praca nigdy nie była przeszkodą w czytaniu. Mama jak pracowała na idiotycznie ułożone zmiany, zawsze przed zaśnięciem czytała, a jak książka ją wciągnęła, to nie sapała całą noc, żeby ją dokończyć, a rano na 6 do laboratorium. I jakoś przeżyła, bo książki były tak samo ważne jak praca.

Inna sprawa, mniej chlubna, jak ojciec był jeszcze dzieciakiem no nastolatkiem 14-15 letnim. nie przelewało się w domu, a on bardzo chciał przeczytać Kolumbów. Rocznik 20. Poszedł do księgarni i już chował książki  za pazuchę, gdy podszedł do niego starszy, elegancki Pan, oczywiście z laseczką i się zapytał dlaczego kradnie, ojciec szczerze powiedział, ze nie stać go, a chciałby przeczytać, Pan jeszcze tylko zapytał się czy na pewno to dla niego, a nie przypadkiem na sprzedaż, ojciec powiedział, że interesuje go ta tematyka i to tylko dlatego. Ów Pan kupił mu te książki, które do tej pory stoją u mnie na półce.
Dla książek można zrobić wiele, jak się je kocha, ani pieniądze (internet, biblioteki), ani praca nie są przeszkodą

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

29

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Witam wszystkich

Obrazek rozpoczynający ten temat z lekka powalił mnie na kolana
Sama jestem osobą którą określa się mianem mola książkowego smile
Czytam bardzo dużo i bardzo szybko i to różna tematyka.

W moim otoczeniu jest mnóstwo osób które nie czyta wcale i z tego co zauważyłam mają bardzo często dużo do powiedzenia i to mądrych życiowych rzeczy.
Poza tym z ludźmi to się rozmawia o życiu, o wszystkim i o niczym, o błahostkach.

Ważne żeby znaleźć wspólny temat więc ja nie potępiam osób nie czytających:)

30

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Pewno jak z wszystkim- najlepszy jest złoty środek. Nie mogłabym być z mężczyzna, który gardzi mną dlatego że czytam. Również odeszłam od męża, który ma w domu kilka tysiecy książek w róznych językach.
Przepadam za długą rozmową, przeważnie moi znajomi czytają, ale mam również takich, którzy czytają jedynie literaturę fachową( lekarze) i mamy doskonały kontakt.Ale oni podróżują, są ciekawi świata, nowinek technicznych i innych co sprawia, że rozmowa z nimi jest zawsze interesująca.
Lubię ludzi, którzy maja poczucie humoru! Nie muszą czytać, he he.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

31

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

książki czytam ale rzadko.
Nie specjalnie mam na to czas, dzisiejsza rzeczywistość często osoby aktywne zmusza do pracy kilkanaście godzin na dobę.
Czy można czymś zastąpić czytanie książek?
Jak dla mnie tym co mnie rozwija jest internet, wiele osób to bedzie krytykować ale tak jest to tutaj mam wszystko co ciekawe pod ręką.

32

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

MOj temat:) wiec ja napisze tak: zanim zostalam matka i zona sporo czytalam ksiazka za ksiazka  no a teraz no wiadomo 3 malych dzieci obowiazki domowe no i maz hehe
jedyne co  czytam to te forum i bajki na dobranoc
Powroce do czytania napewno....a moj syn ma to w genach po mamie bo siedzi nosem w ksiazkach wiec jestem zadowolona

33

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Powiem tyle - lubię jak dziewczyna jest oczytana.

34

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

wont, a co dla Ciebie jest miara oczytania? Czy ilość przeczytanych książek, czy raczej rodzaj literatury jaką dziewczyna wybiera?

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

35

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
bbasia napisał/a:

wont, a co dla Ciebie jest miara oczytania? Czy ilość przeczytanych książek, czy raczej rodzaj literatury jaką dziewczyna wybiera?

Raczej grubość obu książek. I twardość okładki.

36

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

To jeżeli czytam teraz książkę która ma 500 stron ale ma miękkie okładki to jestem oczytana czy nie? wink

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

37

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
bbasia napisał/a:

To jeżeli czytam teraz książkę która ma 500 stron ale ma miękkie okładki to jestem oczytana czy nie? wink

Dzieląc na dwa tomy: 500/2=250. Na powieść to za mało, na opowiadanie za dużo. Jednym słowem nijakie to i na dodatek mało jędrne (miękkie okładki). Niestety, w chwili obecnej nie mogę zaliczyć cię do szczególnie oczytanych. Przykro mi.

38

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Nirvanka87 napisał/a:

Boli mnie bo dla mnie to jest odduchowione, to taki substytut. Ja jestem tradycjonalistką. nie mówię żeby zabraniać czytania ebooków- bo to byłby czysty idiotyzm i jakaś abstrakcja, ale osobiście dla mnie takie czytanie nie ma takiej wartości jak czytanie książki. nie wiem dlaczego, to tylko moje odczucia. Oczywiście jak nie mogłam dostać książki bo jej jeszcze w Polsce nie było to machnęłam dwie części Cheruba po angielsku i z monitora b byłam ciekawa co dalej. ale to było dla mnie takie hmmm jak seks u prostytutki, ot zaspokoiłam potrzebę (poznanie fabuły), ale nie był to dla mnie relaks i komfortowe przeżycie. Ale tak jak piszesz co kto lubi, każdy przy czym innym się relaksuje.

Nie martw sie, mam tak samo...
Jesli mam wersje komputerowa jakiejs ksiazki to tylko po to zeby sie upewnic ze mi sie ja oplaca w wersji papierowej kupic.
Lece wtedy do Polski, ogolacam Empik, przyjezdzam, siadam w fotelu i znikam na kilka dni big_smile

Co do osob nieczytajacych to zauwazylam ze najlepiej dziala....zostawienie w spokoju smile
Moj maz do jak sie poznalismy do czytania ksiazek mial jakies uprzedzenie. Owszem gazety muzyczne czy biografie czytal. Ale zeby sie delektowal to zbyt duzo powiedziane.
Ja z kolei od zawsze i wszystko z wyjatkiem romansow smile Czytam, nie slysze co sie do mnie mowi, nie odloze ksiazki dopoki nie skoncze albo nie zasne na niej smile Zeby bylo smieszniej...ja z ksiazkami rozmawiam big_smile Czytam cos i na glos komentuje, albo sie smieje na podlodze...A on sie mnie pytal "no z czego sie smiejesz?" "powiedz" "fajna ksiazka?" Mowilam mu ze zbyt dlugo by mowic i wracalam do czytania. Od jakiegos roku to ja do niego mowie a on nie slyszy bo z glowa w ksiazce siedzi big_smile

Chodzil naokolo mnie, smakiem sie przez te wszystkie lata obchodzil, czail jak pies do jeza....Az w koncu sam siegnal po ksiazke. Teraz czyta wiecej ode mnie.

Tez mnie na poczatku zastanawialo jak mozna nie czytac. Zapytalam go kiedys o to to mi powiedzial ze jak sie rodzicow, przyjaciol, rodzenstwa z ksiazka w reku nie widzi to i samemu sie nie siega bo i po co? Przyklad jednak idzie mocno z gory.

wont napisał/a:

Raczej grubość obu książek. I twardość okładki.

W dobie kopii elektronicznych musisz miec problemy z ocena big_smile
Co ma twardosc okladki do rzeczy?:D

Posty [ 1 do 38 z 113 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016