Cześć wszystkim,
Piszę bo potrzebuję ,,dobrej rady" , wsparcia, nadziei, dobrego słowa...
Nie wiem od czego zacząć sama aby jak najlepiej zobrazować sytuacje ( moj związek, długi związek)....
Jestem w 5 letnim związku. Mój chłopak ma 30 lat a ja 25. Bardzo wiadomo go kocham i chce z nim byc, on też (przynajmniej tak mowi)...
Ale coś ostatnio dzieje się miedzy nami zlego coś co nas odsuwa coś co mnie rani....
Chyba wszystko tkwi w naszych problemach....
On ma prace i nie ma, co chwile gdy trafi za chwile ona sie konczy. Ja pracuje chce isc na studia dalej, a on juz nie widzi szansy rozwiazania dlatego chce wyjechac. I wymaga ode mnie dekleracji - ABYM RZUCIŁA WSZYSTKO i pojechała z nim ...
Jak twierdzi zaczniemy wszystko razem. A jak ja ma zwolnić się i rzucic wszystko i jechać .....
I ma mi to za złe. Mówi ze jestem egoistką i nie wiem czego chce i nie mysle o naszej przyszłości tylko o sobie, bo planuje studia nie chce z nim wyjechać....( bo co mam do stracenia)...
A on nawet nie potrafi zrobić kroku ku wspólnej przyszłości (zareczyc sie). Dać mi znak dać mi coś więcej...
I ciagle przy byle kłótni mówi mi ze on pojedzie sam a z nami nie wie jak będzie, bo ja myśle o samej sobie. Powiedziałam że jak dokonczę swoje sprawy ogarne pojadę ( w czerwcu) bo też chce ale on tego nie rozumie....
I wczoraj się zaczelo....
Dowiedział sie ze z jego pracy (nic nie wyniknie) musi szukać nowej.
I przyjechal jak zwykle. Myślalam ze bedzie jak zwykle ( ze bedziemy cały week razem) jak zawsze bo mam wolne. Wszystko przygotowałam dla niego i czekałam jak głupia odliczając kiedy w koncu bedzie...
Przyjechał ale był ,,dziwny" (smutny, zły).
Więc, od słowa do slowa zaczeło sie kłotnia....
Posiedział 2-3 i powiedzial ze ma dośc mojego marudzenia czepiania sie . Jedzie do domu, tam bedzie mial spokoj. I oczywiscie wrócił ze (ja nie chce jechać, on chce) I zebym sie przyzwyczajala jak go nie bedzie....
Nagdał mi bardzo smutnych rzeczy które nie były miłe .....
Rozpłakałam się bo to za bolało....
Ale i tak poszedł ....
I dzisiaj nic kompletnie.
Napisałam do niego ale oczywiście zero....
I co teraz?