Witam, no więc byłam z chłopakiem rok i od jakiegoś czasu przestało nam się układać. Przez pewien czas strasznie się kłóciliśmy i on mnie zostawił, ale ja nie mogłam wytrzymać bez niego i wracaliśmy obiecywalismy,że wszystko będzie dobrze,że nie będziemy się kłócić ani nic. No i potrwało to tydzień i pewnego dnia pisaliśmy sobie normalnie i on nagle napisał,że tak dłuzej nie moze. Napisał ze juz "chyba" nic do mnie nie czuje, ja strasznie przez niego płakałam prosiłam zeby mi tego nie robił zeby mnie nie ranił. On nie patrzył na moje uczucia patrzył tylko na siebie. Starałam się wszystko naprawić chciałam się spotkać aaa zapomniałam napisać ze jeszcze jak byliśmy razem to nie chciał się spotykać. On traktował mnie jak powietrze. Mimo to cały czas chciał pisać. Od jakiegoś tygodnia postanowiliśmy ze będziemy przyjaciółmi wszystko było fajnie spotykaliśmy się jak przyjaciele ja mu mówiłam o chłopakach on o dziewczynach. Lecz od pewnego czasu on mnie zaczą przytulać i całować zachowywał się tak jak byśmy byli razem. A ja wtedy byłam już całkowicie obojętna, nie interesował mnie. Ale się przyjaźniliśmy. Wydaje mi się,że on chce mi narobić nadziei i znow mnie zranić... sama juz nie wiem co o tym myśleć... cały czas jest zazdrosny tak jak kiedyś.. Boje się i proszę was o pomoc..
A i jeszcze on przez ten czas pisał z kilkoma dziewczynami i dla nich był miły a mnie traktował jak szmatę.