Witam, mam żonę od niecalego roku, znamy sie od 3 lat i napisze jaki mam problem. Moja zona jest za gruba i seks nie jest podniecajacy.Na poczatku byla szczuplejsza ale miala stres zwiazany z mama -jej mama byla chora. Moja zona ma choroobe hashimoto i ma tarczyce chora. Ale nie trzyma diety i nie uprawia sportu. Co zrobic? Podobaja mi sie kobiety kompaktowe i malych tylkach ,i nawet nie chodzi o piersi. Nie chce byc z inna kobieta ale co zrobic aby cos schudla , prosze o rady.
Wymień na lepszy model:P
a jaka bardziej dorosła odpowiedz?
Porozmawiaj z nią o tym, przecież to Twoja żona.
Zachęć ją i uprawiajcie sport wspólnie, rowery, siłownia, kijki, seks.
Pomóż jej.
a jaka bardziej dorosła odpowiedz?
Przeczytaj tytuł swojego postu- jest bardzo dorosły.
Posadź żonę na poważną rozmowę i powiedz- "Kochanie, martwię się stanem Twojego zdrowia. Miałaś ostatnio dużo stresów, musiało Cię to dużo kosztować. Widzę że zaniedbałaś dietę i ćwiczenia, a nie chciałbym żeby się to odbiło na Twoim stanie. Pozwól że odciążę Cię w kuchni i będę gotował, jest piękna pogoda, spędzajmy więcej czasu na dworze na wspólnej aktywności, itp. itd."
I ani słowa o tym, że jest gruba i Cię nie kręci.
6 2015-07-20 19:34:34 Ostatnio edytowany przez rossanka (2015-07-20 20:25:18)
Chyba to nie jest trolling?
Chyba nie ma twoje zakłopotanie rozwiązania. Twoja żona choruje, i trzymanie diety także przestanie skutkować. Zwyczajnie jej nie kochasz. Moja żona była tzw. wymiarowa, po dwóch porodach i wielu życiowych stresach, ma kilka dobrych numerów więcej. Ja widzę w niej kobietę życia, taką, z którą się zwyczajnie żyje. A ty? To twoja żona, czy element wyposażenia, który ma pasować do twojego obrazu?
Chyba nie ma twoje zakłopotanie rozwiązania. Twoja żona choruje, i trzymanie diety także przestanie skutkować. Zwyczajnie jej nie kochasz. Moja żona była tzw. wymiarowa, po dwóch porodach i wielu życiowych stresach, ma kilka dobrych numerów więcej. Ja widzę w niej kobietę życia, taką, z którą się zwyczajnie żyje. A ty? To twoja żona, czy element wyposażenia, który ma pasować do twojego obrazu?
Like it!!
Zacznij razem z nią uprawiać sport, wspieraj ją, wprowadź do domu zdrowsze jedzenie.
ale mozna sie starac cos z tym zrobic
ale mozna sie starac cos z tym zrobic
Twoje pytanie powinno brzmieć inaczej. Co ty zamierzasz z tym zrobić. A nie Twoja żona. Ja nie widzę w Waszym problemie winy Twojej żony. Widzę za to Twoje problemy. Rozumiem że Twoja żona jak schudnie będzie ok, ale jak znowu przytyje, bo choroba zaatakuje, to znowu będzie be. Wybacz, ale mam wrażenie że dla ciebie kobieta to cycki i coś więcej. Mają stać w kącie i się podobać. Człowiek zakochany, kochający nie zwraca na to uwagi. A jeżeli kocha i wspiera, to uwierz mi, nic nie musi z tym więcej robić. Bo dwie połówki się uzupełniają a nie stawiają oczekiwania. Tak to widzę. Nic z tym nie zrobisz, bo wymagasz, oczekujesz, TY chcesz, a nie wspierasz A co gorsza, nie słuchasz Pań, poczytaj inne wątki.
Poza tym, po kilkunastu latach z jedną kobietą, "grubszą", nie widzę braku w przeżywaniu seksu. Jest dojrzalszy, więcej w nim emocji, prądu.
ty jesteś na etapie dostrzegania seksu przez pryzmat ciała. Współczuję Tobie poniekąd.
macweg napisał/a:ale mozna sie starac cos z tym zrobic
Twoje pytanie powinno brzmieć inaczej. Co ty zamierzasz z tym zrobić. A nie Twoja żona. Ja nie widzę w Waszym problemie winy Twojej żony. Widzę za to Twoje problemy. Rozumiem że Twoja żona jak schudnie będzie ok, ale jak znowu przytyje, bo choroba zaatakuje, to znowu będzie be. Wybacz, ale mam wrażenie że dla ciebie kobieta to cycki i coś więcej. Mają stać w kącie i się podobać. Człowiek zakochany, kochający nie zwraca na to uwagi. A jeżeli kocha i wspiera, to uwierz mi, nic nie musi z tym więcej robić. Bo dwie połówki się uzupełniają a nie stawiają oczekiwania. Tak to widzę. Nic z tym nie zrobisz, bo wymagasz, oczekujesz, TY chcesz, a nie wspierasz A co gorsza, nie słuchasz Pań, poczytaj inne wątki.
Poza tym, po kilkunastu latach z jedną kobietą, "grubszą", nie widzę braku w przeżywaniu seksu. Jest dojrzalszy, więcej w nim emocji, prądu.
ty jesteś na etapie dostrzegania seksu przez pryzmat ciała. Współczuję Tobie poniekąd.
I tego autorze się trzymaj. Ciekawe czy ty sam jesteś taki idealny, a jeśli nie,to możesz się przecież starać coś z tym zrobić. Żebyś nie miał watpliwości - nie jestem gruba ![]()
co za bzdury.
mąż MA PRAWO oczekiwać, że żona po ślubie będzie mniej więcej tak samo o siebie dbać jak przed ślubem.
byłem z pewną kobietą w takim pewnym nieformalnym układzie trochę ładnego czasu i między nami pośród wielu innych umów była m.in. taka, że zgadzamy się na seks ze sobą pod warunkiem, że drugie będzie dbać o zdrowie i się nie roztyje - słowem - ciało ma pozostać atrakcyjne seksualnie.
nie widzę nic pociągającego w seksie z niedbającą o siebie kobietą, która wpadła w otyłość. i nie każcie facetowi by to mu się podobało, skoro mu się to nie podoba.
autor napisał, że żona olała dietę i sport i przez to się roztyła. i jako, że to jego żona, to tylko i wyłącznie z tego powodu nie wolno mu dostrzegać, że ma w łóżku niezbyt apetyczne wrażenia wzrokowe. idźmy dalej: niech się nie podmywa - będą wrażenia zapachowe. ale to jego żona, nie wolno mu powiedzieć - podmyj się. tak jak wg was nie wolno wspomnieć - weź kobieto się za siebie i zrzuć trochę wagi, bo nie wyglądasz atrakcyjnie. nie dbasz o siebie i to mi przeszkadza.
to że koleś ożenił się NIE UPOWAŻNIA już kobiety do tego, że może przestać dbać o siebie, bo już upolowała naiwniaka i zdobyła tą obrączkę.
(...) Moja zona jest za gruba (...)
ma choroobe hashimoto i ma tarczyce chora. Ale nie trzyma diety i nie uprawia sportu. (...)
Zamiast komentarza słów kilka o objawach choroby:
(...)Choroba ma przebieg przewlekły, a zmiany są, niestety, nieodwracalne.
Chorzy na niedoczynność tarczycy mogą odczuwać stale chłód, osłabienie, zmęczenie, bóle mięśni, spowolnienie fizyczne i psychiczne.
Może występować stan obniżonego nastroju, jawna depresja, choroba afektywna- dwubiegunowa, zaburzenie koncentracji, nerwowość, rozdrażnienie, bezsenność oraz tachykardia. Mogą pojawić się obrzęki, zwłaszcza twarzy a szczególnie powiek. (obrzęk śluzakowaty). Skóra jest sucha i szorstka, wypadają włosy. Przybieranie na wadze, wręcz otyłość często towarzyszy niedoczynności tarczycy. (...)
co za bzdury.
mąż MA PRAWO oczekiwać, że żona po ślubie będzie mniej więcej tak samo o siebie dbać jak przed ślubem.
byłem z pewną kobietą w takim pewnym nieformalnym układzie trochę ładnego czasu i między nami pośród wielu innych umów była m.in. taka, że zgadzamy się na seks ze sobą pod warunkiem, że drugie będzie dbać o zdrowie i się nie roztyje - słowem - ciało ma pozostać atrakcyjne seksualnie.
nie widzę nic pociągającego w seksie z niedbającą o siebie kobietą, która wpadła w otyłość. i nie każcie facetowi by to mu się podobało, skoro mu się to nie podoba.
autor napisał, że żona olała dietę i sport i przez to się roztyła. i jako, że to jego żona, to tylko i wyłącznie z tego powodu nie wolno mu dostrzegać, że ma w łóżku niezbyt apetyczne wrażenia wzrokowe. idźmy dalej: niech się nie podmywa - będą wrażenia zapachowe. ale to jego żona, nie wolno mu powiedzieć - podmyj się. tak jak wg was nie wolno wspomnieć - weź kobieto się za siebie i zrzuć trochę wagi, bo nie wyglądasz atrakcyjnie. nie dbasz o siebie i to mi przeszkadza.to że koleś ożenił się NIE UPOWAŻNIA już kobiety do tego, że może przestać dbać o siebie, bo już upolowała naiwniaka i zdobyła tą obrączkę.
Clint, facet jest po prostu niepoważny!! Co innego jak ktoś w związku staje się fleją, bo mu się nie chce,a co innego jak przyczyna jest choroba.Jego żona potrzebuje naprawdę wsparcia z jego strony,w tym jak najbardziej wspólnych spacerów, jakiegoś lekkiego sportu,zmodyfikowania diety, ale nie dawania do zrozumienia, że mu nie pasuje, bo jestem pewna,że daje jej to do zrozumienia.A jeśli nie jest w stanie zapewnić żonie żadnego wsparcia, tylko użala się nad sobą,to niech nie marnuje jej dalej życia i czasu, tylko niech się rozwiedzie.Ludzie z powodu chorób, czy chocby upływu lat - zmieniają się,nie tylko fizycznie,ale jeśli jest chocby namiastka miłości, partnerstwa,przyjaźni,to pomagamy sobie wzajemnie,a nie marudzimy.W końcu przysiegali sobie, że w zdrowiu i chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy - zgadza się?
Clint Jones -zgadzam się z tobą , to samo dotyczy też faceta
Cobyś nie powiedział, nawet ubrał to w piękne słowa - żona i tak odbierze to tak jak będzie chciała. Czyli uważa Mąż, że jestem gruba. I pozamiatane
.
Żeby cokolwiek zadziałało, musi sama tego chcieć.
Z tego co napisała Wielokropek wynika, że może wyłysieć. Co wtedy może żona zrobić, żeby mąż ją kochał nadal ?
akurat o dietę i ruch żony warto zadbac czy raczej pomóc jej zadbać, ponieważ otyłość może być przycyzną różnych chorów lub wypływać z choób.. może warto ją też namówić na jakieś badania? autor pyta co zrobić a nie jak rzucić więc nie sądzę, żeby był takim tragicznym mężem
Clint Jones napisał/a:co za bzdury.
mąż MA PRAWO oczekiwać, że żona po ślubie będzie mniej więcej tak samo o siebie dbać jak przed ślubem.
byłem z pewną kobietą w takim pewnym nieformalnym układzie trochę ładnego czasu i między nami pośród wielu innych umów była m.in. taka, że zgadzamy się na seks ze sobą pod warunkiem, że drugie będzie dbać o zdrowie i się nie roztyje - słowem - ciało ma pozostać atrakcyjne seksualnie.
nie widzę nic pociągającego w seksie z niedbającą o siebie kobietą, która wpadła w otyłość. i nie każcie facetowi by to mu się podobało, skoro mu się to nie podoba.
autor napisał, że żona olała dietę i sport i przez to się roztyła. i jako, że to jego żona, to tylko i wyłącznie z tego powodu nie wolno mu dostrzegać, że ma w łóżku niezbyt apetyczne wrażenia wzrokowe. idźmy dalej: niech się nie podmywa - będą wrażenia zapachowe. ale to jego żona, nie wolno mu powiedzieć - podmyj się. tak jak wg was nie wolno wspomnieć - weź kobieto się za siebie i zrzuć trochę wagi, bo nie wyglądasz atrakcyjnie. nie dbasz o siebie i to mi przeszkadza.to że koleś ożenił się NIE UPOWAŻNIA już kobiety do tego, że może przestać dbać o siebie, bo już upolowała naiwniaka i zdobyła tą obrączkę.
Clint, facet jest po prostu niepoważny!! Co innego jak ktoś w związku staje się fleją, bo mu się nie chce,a co innego jak przyczyna jest choroba.Jego żona potrzebuje naprawdę wsparcia z jego strony,w tym jak najbardziej wspólnych spacerów, jakiegoś lekkiego sportu,zmodyfikowania diety, ale nie dawania do zrozumienia, że mu nie pasuje, bo jestem pewna,że daje jej to do zrozumienia.A jeśli nie jest w stanie zapewnić żonie żadnego wsparcia, tylko użala się nad sobą,to niech nie marnuje jej dalej życia i czasu, tylko niech się rozwiedzie.Ludzie z powodu chorób, czy chocby upływu lat - zmieniają się,nie tylko fizycznie,ale jeśli jest chocby namiastka miłości, partnerstwa,przyjaźni,to pomagamy sobie wzajemnie,a nie marudzimy.W końcu przysiegali sobie, że w zdrowiu i chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy - zgadza się?
No przepraszam, ale autor napisal, ze zona sie nie leczy -hashimoto akurat nie jest jakas straszna choroba -ma podloze endokrynologiczne i mozna ja latwo opanowac do znosnego poziomu odpowiednia dieta i w razie potrzeby wsparciem lekami.
To jest jak z cukrzyca - nieleczona to powazna choroba - trzymajac diete i leczac ja mozna zyc normalnie przez dekady.
Jezeli ktos tyje przy hashimoto, to znaczy, ze tego nie kontroluje = nie DBA o swoje ZDROWIE.
A to jest objaw LENISTWA, a nie choroby.
I bardzo mi sie podoba porownanie z brudem - to, ze sie jest czyjas zona/mezem nie oznacza, ze ta druga strona ma akceptowac to, ze sie ktos zapuszcza i z roku na rok wyglada gorzej.
To taka sama sytuacja jakby cukrzyk nie chcial sie leczyc, tyl z roku na rok, cialo mu zaczelo ropiec a ktos mialby mu wspolczuc, bo przeciez jest chory! I ma prawo z roku na rok wazyc 10 kg wiecej i miec w d*** dbanie o zdrowie, bo przeciez maz/zona slubowali!
A jednak skomentuję. ![]()
Przytoczyłam objawy choroby żony autora wątku, które - moim zdaniem - wymagają zweryfikowania, czyli wykluczenia lub potwierdzenia ich występowania. O jakich objawach myślę? O tych:
(...) Chorzy na niedoczynność tarczycy mogą odczuwać stale chłód, osłabienie, zmęczenie, bóle mięśni, spowolnienie fizyczne i psychiczne.
Może występować stan obniżonego nastroju, jawna depresja, choroba afektywna- dwubiegunowa, zaburzenie koncentracji, nerwowość, rozdrażnienie, bezsenność oraz tachykardia. (...)
Jeśli powyższe objawy zostaną potwierdzone przez lekarza, to jej rezygnacja z diety i uprawiana sportu jest zrozumiała.
(...) co zrobic aby cos schudla , prosze o rady.
Porozmawiaj z żoną i lekarzem prowadzącym na temat jej nadwagi/otyłości oraz jej rezygnacji z utrzymywania diety i uprawiania sportu, zasugeruj potrzebę konsultacji psychiatrycznej.
22 2015-07-21 13:40:40 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-07-21 14:01:04)
Fakt, przy Hashimoto ciężej jest zrzucić wagę, ale można. Jeśli się chce. Problemem tak naprawdę są częste dla tej choroby okresy poczucia zmęczenia i niechęci do wysiłku fizycznego, z powodu wahań hormonów, które występują nawet w regularnym leczeniu. Lekarze twierdzą, że to normalne, zależne od np.pory roku, pogody.
Zgodzę się z tymi, którzy twierdzą, że żadne z partnerów nie powinno się zapuścić i oczekiwać akceptacji w ramach "przysięgi małżeńskiej ". Dobrze, jeśli wizualnie jesteśmy dla siebie atrakcyjni. Ale to, moim zdaniem, świadczy o tym, że partner jest dla nas bardziej "ozdobą " niż bliską osobą. Jeżeli zmiany w wizerunku, tak naprawdę częste ( kobiety po ciąży nie zawsze odzyskują figurę, chemioterapia może powodować tycie, łysienie, mężczyzni także tracą włosy, partner może ulec wypadkowi, którego następstwem będą blizny lub nawet kalectwo), wpływają na obniżenie pociągu seksualnego do partnerki, to znaczy, że ten pociąg był płytki i niewiele z nim wspólnego ma osobowość i charakter.
Nie chciałabym być z człowiekiem, który tak rozumuje. Chcę być pożądana za całokształt, bo zmiany następują zawsze, niezależnie od nas, i niefajne są wahania uczuć zależne od tak błahych powodów.
Załóżmy, że uda się autorowi przekonać partnerkę do zmiany odżywiania i sportu, schudnie, będzie znów miło. Jeśli ma skłonności do tycia, może nastąpić efekt jojo, normalne, i co? Znów przestanie go pociągać. W d... miałabym takiego męża i taką miłość. Z takim podejściem byłby kiepską podporą w trudnym czasie.
23 2015-07-21 13:52:18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-21 14:02:59)
Rezygnacja z diety - ale z jakiej diety? Bo "dieta" to nie tylko dieta odchudzająca. Na hashimoto bardzo dobry wpływ ma dieta cukrzycowa z obnizonymi weglowodanami i niskim IG, która wcale nie musi oznaczać diety niskokalorycznej/odchudzajacej. I w wypadku tej choroby odpowiednia dieta to połowa sukcesu. A jak się odpowiednią dietą podreperuje stan zdrowia i smopoczucia to wtedy można wziąć się za odchudzanie.
Znów porownam to do cukrzycy - niekontrolowana cukrzyca T2 to bardzo poważny stan , ale wystarczy sama odpowiednia dieta by chorobę w dużym stopniu opanować.
Innymi słowy - jak ktoś chce to znajdzie sposób by zaabac o siebie, jak komuś się nie chce to choroba będzie doskonałą wymowką by tkwić w marazmie.
(Ale owszem, psychiatra jest tu wskazany, bo jeżeli ktoś nie potrafi zawlczyc o swoje zrowie to w jaki sposób zadba kiedyś o zdrowie swoich dzieci?
Przecież one też kiedyś będą mogły być utytymi klockami po mamusi
)
_____________
starlet007 - ja myślę, że jednak jest różnica kiedy ktoś walczy i czasem ma okresy załamania a kiedy odpuszcza sobie całkowicie i nie robi NIC.
To małżeństwo jest raptem ROK po ślubie, czyli w okresie, kiedy powinno być jeszcze gorąco i namiętnie. A kobieta wygląda jak klasyczny przykład złapania męża - ślub był, mąż zaklepany to dbanie o siebie można sobie odpuścić.
Mnie to przeraża, bo jak ktoś nie dba o siebie w rok po ślubie, to co będzie za 20 lat?
Autor napisał jeszcze o trudnościach żony- kłopotach rodzinnych.
Skąd założenie, że to jest jej niechęć i olewactwo, a nie po prostu brak sił na ogarniecie wszystkiego? Może już na dbanie o własną atrakcyjność dla męża nie starcza. Nie wiemy jak ta sytuacja wygląda dokładnie, a lecą oskarżenia że baba utyta i ma wywalone.
starlet007 - ja myślę, że jednak jest różnica kiedy ktoś walczy i czasem ma okresy załamania a kiedy odpuszcza sobie całkowicie i nie robi NIC.
To małżeństwo jest raptem ROK po ślubie, czyli w okresie, kiedy powinno być jeszcze gorąco i namiętnie. A kobieta wygląda jak klasyczny przykład złapania męża - ślub był, mąż zaklepany to dbanie o siebie można sobie odpuścić.
Mnie to przeraża, bo jak ktoś nie dba o siebie w rok po ślubie, to co będzie za 20 lat?
Jestem 20 lat po ślubie i mogę Ci powiedzieć - lepiej będzie
... tylko z odpowiednim człowiekiem.
Mam Hashimoto, leczę od 5 lat. Mam stany depresyjne z zerową aktywnością. Jakby wszyscy chorujący na tarczyce mieli odwiedzać psychiatre, jak to zalecasz, zabrakło by specjalistów
dlatego ogarnia się to samemu, lub chwilowo odpuszcza. Jeśli ona ma jeszcze problemy z rodziną, to na pewno ostatnie, o czym myśli, jest wygląd.
W drugiej ciąży utyłam 20 kg i tak mi już zostało. Zrzucalam i przybieralam z powrotem. Seksu mam teraz 1000% więcej niż na początku. Problemów technicznych brak, czyli nie jest źle. I nie tylko on lubi takie zaokrąglone, wierz mi.
Jeśli ktoś lubi chude tyłki i po przytyciu własna żona go odrzuca, to ja widzę jedno wyjście - zmienić na "wieszak". Bo on zawsze będzie miał jakieś ale, problem widzę w wyborze, a nie wyglądzie żony.
26 2015-07-21 14:51:00 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-21 14:53:43)
Iceni napisał/a:starlet007 - ja myślę, że jednak jest różnica kiedy ktoś walczy i czasem ma okresy załamania a kiedy odpuszcza sobie całkowicie i nie robi NIC.
To małżeństwo jest raptem ROK po ślubie, czyli w okresie, kiedy powinno być jeszcze gorąco i namiętnie. A kobieta wygląda jak klasyczny przykład złapania męża - ślub był, mąż zaklepany to dbanie o siebie można sobie odpuścić.
Mnie to przeraża, bo jak ktoś nie dba o siebie w rok po ślubie, to co będzie za 20 lat?
Jestem 20 lat po ślubie i mogę Ci powiedzieć - lepiej będzie
... tylko z odpowiednim człowiekiem.
Mam Hashimoto, leczę od 5 lat. Mam stany depresyjne z zerową aktywnością. Jakby wszyscy chorujący na tarczyce mieli odwiedzać psychiatre, jak to zalecasz, zabrakło by specjalistówdlatego ogarnia się to samemu, lub chwilowo odpuszcza. Jeśli ona ma jeszcze problemy z rodziną, to na pewno ostatnie, o czym myśli, jest wygląd.
W drugiej ciąży utyłam 20 kg i tak mi już zostało. Zrzucalam i przybieralam z powrotem. Seksu mam teraz 1000% więcej niż na początku. Problemów technicznych brak, czyli nie jest źle. I nie tylko on lubi takie zaokrąglone, wierz mi.
Jeśli ktoś lubi chude tyłki i po przytyciu własna żona go odrzuca, to ja widzę jedno wyjście - zmienić na "wieszak". Bo on zawsze będzie miał jakieś ale, problem widzę w wyborze, a nie wyglądzie żony.
W sumie psychiatre to nie ja zalecalam, ja tylko przytaknelam z przymruzeniem oka ;P
I przypomnialas mi, ze jak pierwszy raz przeczytalam post autora, to mi przyszlo cos innego do glowy.
Moze wlasnie o to chodzi, ze jej sie nie chce dbac DLA autora? Ze to celowa strategia zeby maz dal jej spokoj tylko jeszcze sie zaden nie napatoczyl, dla ktorego mozna by z powrotem zaczac o siebie dbac ;P
A w takiej sytuacji to raczej nalezaloby sie obawiac chwili kiedy zona zacznie chudnac i dbac o siebie ![]()
(A tak swoja droga -myslisz, ze gdybys 5 lat temu sobie odpuscila i nawet nie probowala z hashimoto walczyc - twoje zycie wygladaloby tak jak teraz i nic bys nie stracila? Nie zalowala?)
Witam, mam żonę od niecalego roku, znamy sie od 3 lat i napisze jaki mam problem. Moja zona jest za gruba i seks nie jest podniecajacy.Na poczatku byla szczuplejsza ale miala stres zwiazany z mama -jej mama byla chora. Moja zona ma choroobe hashimoto i ma tarczyce chora. Ale nie trzyma diety i nie uprawia sportu. Co zrobic? Podobaja mi sie kobiety kompaktowe i malych tylkach ,i nawet nie chodzi o piersi. Nie chce byc z inna kobieta ale co zrobic aby cos schudla , prosze o rady.
Skoro tobie przeszkadza, że ona jest otyła, to dlaczego ona ma się zmieniać, dlaczego ty nie pójdziesz na jakąś terapię, by nauczyć się jaką akceptować? Jeśli ona powie ci, że nie podoba jej się twój tyłek, to polecisz do chirurga plastycznego i go wymodelujesz wedle jej uznania? A jeśli powie ci, że masz paskudny charakterek, takiego dupka, który poza pociągiem seksualnym, nie ma żadnych ludzkich uczuć, żadnego współczucia, empatii, to zabierze się za siebie, by się uczłowieczyć? Dlaczego ją traktujesz jak przedmiot do zabawy? Może kup sobie dmuchaną lalkę, wówczas będziesz mógł sobie dobrać taki model, jaki ci będzie odpowiadać!
Clint jones, wybacz, ale moim zdaniem to bzdura co napisałeś. W życiu może się wiele zmienić, wiele wydarzyć. Fakt, że po ślubie, np. jeden z partnerów się zmienia fizycznie i nagle dla drugiej strony jest to nieakceptowalne, jak dla mnie jest dziecinadą.
Nawet nie pytam o takie sprawy jak niespodziewane zmiany cielesne po ciąży, bo wg. ciebie, pewnie kobieta ma sobie z tym poradzić i koniec, bo przecież przed ślubem można się było pochwalić przed kumplami, a po porodzie, no cóż, nie jest idealnie, i taka żona to już nie żona, ale matka, i ogólnie, fe.
Porównanie do brudu nie jest w żaden sposób adekwatne, bo mówimy o czymś zupełnie innym. Mówimy o tym, że jakakolwiek zmiana w ciele, na ciele, zdrowotna itp itd. powoduje, że ktoś z kim się ślubuje, nagle jest odpychający.
Potrzeba akceptacji w oczach osoby ukochanej jest najważniejsza nie wtedy, kiedy można się pochwalić drugą polówką, ale wtedy, kiedy pewne zmiany są widoczne i pomimo tego, nic się nie zmienia w relacjach.
Wybaczcie, ale nie docierają do mnie teksty typu, że w związku ktoś coś musi, albo ma czuć się zobowiązany. To dla mnie bzdura. W związku ktoś co najwyżej może chcieć, a to czy chce, to zależy właśnie od tego jak jest w związku. Jeżeli moja żona powiedziałby mi że mam coś zmienić bo np. brak mi tego, a coś tam nie jest jak kiedyś, to sorry, ale nic bym sobie z tego nie zrobił. no ale to ja.
I przypomnialas mi, ze jak pierwszy raz przeczytalam post autora, to mi przyszlo cos innego do glowy.
Moze wlasnie o to chodzi, ze jej sie nie chce dbac DLA autora? Ze to celowa strategia zeby maz dal jej spokoj tylko jeszcze sie zaden nie napatoczyl, dla ktorego mozna by z powrotem zaczac o siebie dbac ;PA w takiej sytuacji to raczej nalezaloby sie obawiac chwili kiedy zona zacznie chudnac i dbac o siebie
(A tak swoja droga -myslisz, ze gdybys 5 lat temu sobie odpuscila i nawet nie probowala z hashimoto walczyc - twoje zycie wygladaloby tak jak teraz i nic bys nie stracila? Nie zalowala?)
Żeś się na tę biedną kobietę uparła
. w chorobie nie ma, że się nie chce, tylko czasem po prostu nie przeskoczysz, jak w depresji.
Ok, uznajmy, że ona nie chce dla niego, a on nie zaakceptuje, bo to nie to. W sumie równowaga jest ![]()
Nie wiem, jak by było. Objawów było sporo, ale śmiertelne to nie jest. Chyba tak samo. Bo ja zajebistego vel masochistycznego faceta mam
takie tycie to pikuś w porównaniu z niektórymi "zaletami", które znosi ![]()
Clint jones, wybacz, ale moim zdaniem to bzdura co napisałeś. W życiu może się wiele zmienić, wiele wydarzyć. Fakt, że po ślubie, np. jeden z partnerów się zmienia fizycznie i nagle dla drugiej strony jest to nieakceptowalne, jak dla mnie jest dziecinadą.
Nawet nie pytam o takie sprawy jak niespodziewane zmiany cielesne po ciąży, bo wg. ciebie, pewnie kobieta ma sobie z tym poradzić i koniec, bo przecież przed ślubem można się było pochwalić przed kumplami, a po porodzie, no cóż, nie jest idealnie, i taka żona to już nie żona, ale matka, i ogólnie, fe.
Porównanie do brudu nie jest w żaden sposób adekwatne, bo mówimy o czymś zupełnie innym. Mówimy o tym, że jakakolwiek zmiana w ciele, na ciele, zdrowotna itp itd. powoduje, że ktoś z kim się ślubuje, nagle jest odpychający.
Potrzeba akceptacji w oczach osoby ukochanej jest najważniejsza nie wtedy, kiedy można się pochwalić drugą polówką, ale wtedy, kiedy pewne zmiany są widoczne i pomimo tego, nic się nie zmienia w relacjach.
Wybaczcie, ale nie docierają do mnie teksty typu, że w związku ktoś coś musi, albo ma czuć się zobowiązany. To dla mnie bzdura. W związku ktoś co najwyżej może chcieć, a to czy chce, to zależy właśnie od tego jak jest w związku. Jeżeli moja żona powiedziałby mi że mam coś zmienić bo np. brak mi tego, a coś tam nie jest jak kiedyś, to sorry, ale nic bym sobie z tego nie zrobił. no ale to ja.
Kojarzysz kogoś takiego jak Adrian Lukoszek? To taki facet, który ważył kiedyś ze 200kg - zapytaj jego, czy gdyby jego żona go akceptowala w całej jego 200kg okazałości to dziś byłby szczuplym i szczęśliwym człowiekiem?
Najprawdopodobniej w ogóle by nie żył...
A owszem, żona go w końcu zostawiła, kiedy żadne jej prośby ni groźby nie skutkowaly.
Kochająca osoba powinna umieć zareagować kiedy druga strona robi sobie krzywdę.
Parę kilo na plusie to nie jest problem, ale olewanie własnego zdrowia - jest.
31 2015-07-21 15:26:50 Ostatnio edytowany przez maga81 (2015-07-21 15:27:24)
szkoda że autor nie napisał ile waży jego zona...może kobiecinie przytyło sie 5 kilo a to juz jest wiecej niż w dniu ślubu...oszukała go...wiec jasne ma prawo ją zosatwić..zartowałam oczywiście
Autorze a ile waży Twoja żona i ile ma wzrostu? ile ważyła przed ślubem? Jaka jest w ogóle? Co możesz więcej powiedzieć o niej samej?
facetJAKwielu napisał/a:Clint jones, wybacz, ale moim zdaniem to bzdura co napisałeś. W życiu może się wiele zmienić, wiele wydarzyć. Fakt, że po ślubie, np. jeden z partnerów się zmienia fizycznie i nagle dla drugiej strony jest to nieakceptowalne, jak dla mnie jest dziecinadą.
Nawet nie pytam o takie sprawy jak niespodziewane zmiany cielesne po ciąży, bo wg. ciebie, pewnie kobieta ma sobie z tym poradzić i koniec, bo przecież przed ślubem można się było pochwalić przed kumplami, a po porodzie, no cóż, nie jest idealnie, i taka żona to już nie żona, ale matka, i ogólnie, fe.
Porównanie do brudu nie jest w żaden sposób adekwatne, bo mówimy o czymś zupełnie innym. Mówimy o tym, że jakakolwiek zmiana w ciele, na ciele, zdrowotna itp itd. powoduje, że ktoś z kim się ślubuje, nagle jest odpychający.
Potrzeba akceptacji w oczach osoby ukochanej jest najważniejsza nie wtedy, kiedy można się pochwalić drugą polówką, ale wtedy, kiedy pewne zmiany są widoczne i pomimo tego, nic się nie zmienia w relacjach.
Wybaczcie, ale nie docierają do mnie teksty typu, że w związku ktoś coś musi, albo ma czuć się zobowiązany. To dla mnie bzdura. W związku ktoś co najwyżej może chcieć, a to czy chce, to zależy właśnie od tego jak jest w związku. Jeżeli moja żona powiedziałby mi że mam coś zmienić bo np. brak mi tego, a coś tam nie jest jak kiedyś, to sorry, ale nic bym sobie z tego nie zrobił. no ale to ja.Kojarzysz kogoś takiego jak Adrian Lukoszek? To taki facet, który ważył kiedyś ze 200kg - zapytaj jego, czy gdyby jego żona go akceptowala w całej jego 200kg okazałości to dziś byłby szczuplym i szczęśliwym człowiekiem?
Najprawdopodobniej w ogóle by nie żył...A owszem, żona go w końcu zostawiła, kiedy żadne jej prośby ni groźby nie skutkowaly.
Kochająca osoba powinna umieć zareagować kiedy druga strona robi sobie krzywdę.
Parę kilo na plusie to nie jest problem, ale olewanie własnego zdrowia - jest.
Ale rozmawiajmy o NAS a nie o kimś znanym bardziej lub mniej. Ja podam tobie, że znam osobiście o wiele więcej przypadków odwrotnych. Jeżeli nawet ktoś olewa swoje zdrowie, to cały czas mówimy o...
Dobrze leczone hashimoto wraz z odpowiednim żywieniem nie powoduje tycia. Tycie przy hashimoto pogarsza rokowania w tej chorobie.
Martainn, w naszym kraju "dobrze leczone" oznacza chyba tylko prominentow w klinice rządowej. Terminy u endokrynologa są...jakie są. Dwa i pół roku między wizytami to standard przy braku problemów. Lekarz rodzinny może zmienić dawkę, ale skierowania na badanie TSH ciężko wydębić nawet dwa razy w roku.
To tylko tak a'propos, bo nikt tu nie zwala na chorobę przytycia, raczej kłopot ze zrzuceniem wagi ( chroniczne zmęczenie i brak energii).
Moja żona choruje na Hashimoto "od zawsze". Nie ma problemu z kontrolą i wagą. Oczywiście wymaga to więcej wyrzeczeń niż u "przeciętnego Kowalskiego", ale się da. Co do TSH itd. Wszystko robimy prywatnie. Bo faktycznie. Jeśli mielibyśmy liczyć na skierowania i terminy to raczej tak dobrze by nie wyglądało.
37 2015-07-21 19:44:57 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-07-21 19:45:41)
To jest metoda, fakt. Ale ja jestem zmuszona do ograniczeń typu: prywatnie leczymy dzieci, my zdajemy się na łaskę NFZ ![]()
Dieta, masz racje, na pewno pomaga. Podziwiam samozaparcie żony, nie skorzystam, bo może umrę okraglejsza, ale z miłym wspomnieniem pysznego jedzonka ![]()
38 2015-07-21 19:55:44 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-21 19:55:58)
Myślę, że moja żona je smaczniej niż 90% Polaków. A już moja w tym głowa:P Bo u nas to ja gotuję:D
39 2016-06-02 20:53:18 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-02 21:35:17)
Oj chłopie. To jest poważny problem. Tego nie rozwiążesz tak po prostu. Trudny temat.
Stary, ja jestem w jeszcze gorszej sytuacji. Mi się podobają chude a los mnie ciągle kopie w tyłek i poznaję szczupłe albo normalne. Moi koledzy mają fajne chude laski. Jeden np. ma taką co ma 165 cm wzrostu i waży 53 kg. Wygląda wspaniale, aż mu zazdroszczę. Inny ma jeszcze chudszą, ma 168 cm wzrostu i waży 51 kg. Fakt, jest nieco że tak powiem choleryczka i tak naprawdę z charakteru jest trudna ale figurę ma naprawdę fajną. Schudła od środków antykoncepcyjnych gdy go poznała (zaczęła brać Yasmin żeby nie zajść w ciążę), ubyło jej chyba z 5 kg.
Z powodu zbyt wielkiej tuszy zrezygnowałem z kilku znajomości, po prostu nie mogłem już tego wytrzymać, zero zadowolenia, zero szczęścia, zero satysfakcji z seksu, po prostu wielka lipa. Teraz żałuję że nie szukałem kobiety odpowiedniej dla siebie tylko zawróciłem głowę tamtym kobietom które tak naprawdę mi nie odpowiadały. Mój błąd i moja wina. Jedna z tych kobiet spierdzieliła sobie życie, poznała faceta, urodziła chore dziecko, kłócili się bardzo aż w końcu się rozstali. Dzieci oczywiście ucierpiały najbardziej.
Kiedyś poznałem taką chudą chudą 40 latkę, 168 cm wzrostu i 46 kg. Też było fajnie ale charakter miała totalnie do kitu. Szukała sponsora, poza tym była oschła i musieliśmy się rozstać. Spierdzieliła do Szwecji i tam ma się dobrze bo pieniążków w bród a one jej dają szczęście. Obserwuję ją czasem na Facebooku. Co miesiąc inny kolor włosów, pali papierosy tak jak paliła, pije regularnie piwo i ogólnie obraz nieciekawy tej kobiety.
Innym razem poznałem inną chudą 38 latkę, 170 cm wzrostu i ok 48 kg i zaczęliśmy się spotykać. Nie wiem ale byłem wtedy bardzo szczęśliwy. Niestety przyznała się że ma męża i zrezygnowałem. Nie chcę się mieszać w takie układy.
Poza tym udało mi się poznać dosłownie tylko kilka chudych kobiet. Jedna była ekstremalnie chuda, miała 30 lat, 160 cm wzrostu a ważyła chyba 40 kg. Czasami ją jeszcze widuję. Tak czy inaczej te kobiety nie były zainteresowane znajomościami ze mną. Tak to już jest, los jest przeciwko mnie. Może też przeciwko tobie. Nie mówię, żebyś dokonywał jakiś drastycznych decyzji. Z żoną powinieneś być bo to twoja żona którą wybrałeś. Ja już się poddałem i wiem że chyba nie dałbym rady z kobietą która nie ma odpowiedniej dla mnie figury. Tak już mam. Wiem że ludzie krytykują takich jak ja ale trudno. Dlatego jest to strasznie trudna sytuacja. Wiem że nie tylko ja tak mam, dla przykładu mój znajomy pojechał do Warszawy spotkać się z jakąś laską ale gdy zobaczył że jest "normalna" (czyli nie szczupła) to od razu zrezygnował.
Obecnie mam żonę która jest szczupła (166 cm wzrostu i 56 kg) ale niestety zachorowała na przerost endometrium i teraz lekarz jej zapisał hormony Provera które jak nietrudno się domyślić mogą powodować u wielu kobiet tycie. Tego się obawiam. Wolałbym żeby po nich schudła. Tym bardziej że gdy się poznaliśmy ważyła kilka kg mniej. Jestem wyczulony na takie rzeczy.
Przy okazji, jestem szczupły (ponad 180 cm wzrostu, 78 kg, wysportowany).
Ciężki temat ogólnie i ogólnie źle się o tym gada. Tym bardziej że ja nie chcę krzywdzić kobiet ponieważ je wszystkie szanuję. Mądrze wypowiedział się Clint Jones. W związku (również w małżeństwie) obowiązuje szczerość a jeśli komuś to nie odpowiada to nie powinni zawierać związku małżeńskiego.
Rozumiem preferencje, ale jednak w dojrzałym związku coś więcej się liczy. Na pierwszy plan stawiając wygląd cały czas związek będzie oparty na chwiejnych fundamentach, tak myślę. Relf, jaka to w końcu wina Twojej żony jeśli przytyje po lekach. Oczywiście jednak ważniejsze, by starała się coś z tym zrobić. No i bez obrazy, ale przy swoim wzroście i wadze jesteś oczywiście szczupły i fajnie, ale raczej nie tak chudy jakie preferujesz kobiety. Każdy z nas też się starzeje, mogą przyjść problemy hormonalne i już może być ciężko o bycie tak szczupłym. Do ukochanej osoby warto mieć choć trochę wyrozumiałości. W końcu chyba coś więcej powinno ludzi łączyć, zwłaszcza jak są ze sobą już wiele lat.
tak sobie czytam i żal mi tych pseudo miłości za wygląd.. straszne to jest.. kocha się człowieka za to jaki dla nas jest, za serce a nie za opakowanie!!
42 2016-06-02 23:29:49 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-02 23:36:08)
Wysnułam wniosek, iż same Adonisy o ciałach bez skazy wypowiadają się na tym wątku, jak Bozię kocham:)
Spodobało mi się szczególnie:
dla przykładu mój znajomy pojechał do Warszawy spotkać się z jakąś laską ale gdy zobaczył że jest "normalna" (czyli nie szczupła) to od razu zrezygnował.
- aż zaraz wskoczę na wagę i sprawdzę w jaką kategorię się wpasowuję!
Większość życia myślałam, że ludzie wolą tych "normalnych" - a tu proszę, jak mi temat otworzył oczy ![]()
Relf , kalkulatora nie wyciągnę, żeby policzyć jakieś tam interesujące Cię współczynniki proporcji, ale Twoja skrupulatność w podawaniu liczb jest ... przerażająca.
Waga 51, 53, 48, 40 kg - to uważam, rzeczywiście "normalne" nie jest - to zakrawa na anoreksję.
Sam piszesz, że masz z tym problem. Próbowałeś zasięgnąć porady specjalisty?
A do autora wątku - a jak Ciebie dopadnie choroba, zmieni się Twoje ciało, jakiej reakcji od najbliższej osoby oczekujesz?...
tak sobie czytam i żal mi tych pseudo miłości za wygląd.. straszne to jest.. kocha się człowieka za to jaki dla nas jest, za serce a nie za opakowanie!!
Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.
Maymayka napisał/a:tak sobie czytam i żal mi tych pseudo miłości za wygląd.. straszne to jest.. kocha się człowieka za to jaki dla nas jest, za serce a nie za opakowanie!!
Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.
jakby mój facet, zamiast wspierać mnie w chorobie i problemach rodzinnych, użalał się na mnie obcym zamiast rozmawiać ze mną to bym żarła tyle co koń byle mu po złości zrobić
bo skoro nie kocha to po co się starać? my kobiety musimy wiedzieć, że warto
Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.
Tak. Jeśli chodzi o pociąg seksualny mężczyzny do kobiety, to tak niestety jest.
Sad, but true. Odwiecznych praw natury, kierowniku, podważać nie będę ![]()
Kobieta może podejść do seksu inaczej - mieć fajny seks z "miśkiem", w którym widzi więcej niż ciało - ciepło, bezpieczeństwo, sexy brain...
Niektóre może też oczywiście pociągnąć cash tegoż miśka, ale to inny temat.
46 2016-06-03 00:43:55 Ostatnio edytowany przez cataga (2016-06-03 00:54:49)
oj autorze topicu,...
wy macie przerost z testosteronem( to tez hormon) nie pamiętasz, jak cię nosiło , jak szybko dochodziłeś , zamiast cieszyć się z seksu, gdy miałeś naście lat? jak na widok kawałka gołej skóry sie spuszczałeś albo ci stawał....? nie pamiętał wół, jak cielęciem był? I co mówiła ci kobieta, gdy kończyłeś za szybko? Wywalała cie z łóżka i mówiła ''spadaj szczylu?'', czy może odnosiła się do ciebie jak do człowieka? przypomnij sobie własne problemy z testosteronem a teraz pomyśl, że twoja żona z hashimoto ma podobne wahania....
a co do pana , który tak skrupulatnie ważył swoje partnerki- 40 kg, 53 kg...- panie , pan masz chorobę psychiczną i zaburzenia umysłowe, by byc z kobietą TYLKO DLATEGO, że ma odpowiednia ilosc kg - sam pan przyznał, że " z charakteru mi nie odpowiadała". Jak dla mnie, to nienormalne. Charakter nie odpowiadał, no ale był z nią bo ona taka chuuuda!!!
Ale potem panowie narzekacie, że " zadnej kobiety nie możecie poznać", " kobiety lubią samych wysokich" itp pierdoły.
Kobiety nie lubią facecików, którzy traktują je jak wieszaki i meble, PRZEDMIOTOWO. Takich osobników to wybaczcie, każda normalna i szanująca się kobieta po prostu omija szerokim bardzo łukiem. Mam w pracy takiego jednego pana. Co chwile poznaje jakies chudzielce... i ciągle jest sam, bo panny widzą , jaki z niego narcyz i pustak. Godzinami potrafi gadać o tym, jaki to ma kaloryfer i że musi schudnąć, bo ostatnio przybrał, bo dziewczyna tak mu dobrze gotowała... Godzinami. Rozmowa na jakikolwiek inny temat poza nim samym - jest niemożliwa.
Drodzy panowie -życzę wam z całego serca, żeby w momencie, kiedy przestaniecie za każdym razem ''stawać na wysokości zadania'' i zdarzą się wam kłopoty, lub dopadnie was jakaś choroba, albo wypadek-żeby wasze kobiety tez zastanowiły się i rzuciły was w cholewcię...
PS. Nie chodzi o to, że " propaguję otyłosć"- ale z tego , co czytam, to autora kobieta przybrała parę kilo, a nie 20 - cia, a on zaraz - ''utyła". Poczekamy parę latek, dojdzie bardziej absorbująca praca, kłopoty, zdrowie i siły nie te, i zobaczymy, jak autor będzie chudy i będzie ''dbał o formę''. I jak bardzo będzie " sprawny" jak mu się zaczną w andropauzie wahania testosteronu...
A ja to chciałam o jedno zapytać. Jak czytam teksty typu: gdy przytyła z niechlujstwa to pogonić jak z choroby czy wypadku (przyjmujemy, że sto procent przyczyna poza nią i nie jej wina - siła wyższa) to być razem i wspierać. Rozumiem więc, że mamy taką samą osobę przed sobą i w zależności od okoliczności albo ją kochamy dalej albo nie. No to dla mnie rewelacja! Znaczy się można świadomie sterować miłością? I tu moja prośba - błagam was powiedzcie jak to się robi? Bo może można przenieść to na inne przykłady. Facet jest obiektywnie zły dla mnie, więc włączę ten przełącznik i się odkocham a zakocham w tym drugim obiektywnie dla mnie lepszym. Chce tak, chcę bardzo!!! Moje życie będzie lepsze.
No chyba, że to hipokryzja i dalej tej grubej po wypadku (sto procent przyczyn poza nią) nie kochacie ale obowiązek każe wam przy niej zostać. Ale w głębi i tak nie pożądacie i zmuszacie się do "miłości" bo jesteście osobami uczciwymi.
To jak jest z ta miłością prawdziwą? Jaka jest prawda? Kocha się tą osobę gdy się zmieni czy tak naprawdę nie ale obowiązek bierze górę? Czy można sterować pożądaniem i miłością?
A ja to chciałam o jedno zapytać. Jak czytam teksty typu: gdy przytyła z niechlujstwa to pogonić jak z choroby czy wypadku (przyjmujemy, że sto procent przyczyna poza nią i nie jej wina - siła wyższa) to być razem i wspierać. Rozumiem więc, że mamy taką samą osobę przed sobą i w zależności od okoliczności albo ją kochamy dalej albo nie. No to dla mnie rewelacja! Znaczy się można świadomie sterować miłością?
Świadomie nie, ale czyjaś rozlazłość i niechlujstwo potrafią skutecznie zabić miłość, potrafią uruchomić przełącznik wygaszający uczucie.
Działa to w obie strony. I dlatego kobiety często rzucają facetów, którzy stali się rozlaźli i całe dnie spędzają przed TV lub kompem z piwem i chipsami, a faceci rzucają kobiety, które z niechlujstwa się roztyły, przestały o siebie dbać itp. I to jest zupełnie normalne.
49 2016-06-03 11:05:58 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2016-06-03 11:08:52)
Araquelle napisał/a:A ja to chciałam o jedno zapytać. Jak czytam teksty typu: gdy przytyła z niechlujstwa to pogonić jak z choroby czy wypadku (przyjmujemy, że sto procent przyczyna poza nią i nie jej wina - siła wyższa) to być razem i wspierać. Rozumiem więc, że mamy taką samą osobę przed sobą i w zależności od okoliczności albo ją kochamy dalej albo nie. No to dla mnie rewelacja! Znaczy się można świadomie sterować miłością?
Świadomie nie, ale czyjaś rozlazłość i niechlujstwo potrafią skutecznie zabić miłość, potrafią uruchomić przełącznik wygaszający uczucie.
Działa to w obie strony. I dlatego kobiety często rzucają facetów, którzy stali się rozlaźli i całe dnie spędzają przed TV lub kompem z piwem i chipsami, a faceci rzucają kobiety, które z niechlujstwa się roztyły, przestały o siebie dbać itp. I to jest zupełnie normalne.
Rozumiem. I faktycznie przemawia to do mnie, ale że tak powiem krótkoterminowo. Po prostu w drugim przypadku on się stara wbrew sobie. Facet idzie do łóżka z żoną co ma 50 kg nadwagi nie ze swojej winy. I co? Powtarza sobie - kocham ją bo ona walczy i stara się ale siła wyższa. I dajmy na to woli kompaktowe, ma taki ideał w mózgu ustawiony to się nagle przestawi? I ten ogromny tyłek nie drażni go? On w końcu albo zdradzi albo zostawi. Tyle, że będzie miał wyrzuty sumienia.
Czasami, a raczej w naprawdę wielu przypadkach okazuje się, że ta siła wyższa jednak odpuszcza, jak ktoś wreszcie podejmie decyzję. Nie jeden taki przypadek znam;) Owszem są osoby, że się nie da. Ale to jest promil.
Araquelle napisał/a:A ja to chciałam o jedno zapytać. Jak czytam teksty typu: gdy przytyła z niechlujstwa to pogonić jak z choroby czy wypadku (przyjmujemy, że sto procent przyczyna poza nią i nie jej wina - siła wyższa) to być razem i wspierać. Rozumiem więc, że mamy taką samą osobę przed sobą i w zależności od okoliczności albo ją kochamy dalej albo nie. No to dla mnie rewelacja! Znaczy się można świadomie sterować miłością?
Świadomie nie, ale czyjaś rozlazłość i niechlujstwo potrafią skutecznie zabić miłość, potrafią uruchomić przełącznik wygaszający uczucie.
Działa to w obie strony. I dlatego kobiety często rzucają facetów, którzy stali się rozlaźli i całe dnie spędzają przed TV lub kompem z piwem i chipsami, a faceci rzucają kobiety, które z niechlujstwa się roztyły, przestały o siebie dbać itp. I to jest zupełnie normalne.
Ale autor nie napisał, że żona stała się niechlujna i rozlazła, tylko że przytyła. A nawet z kilkoma (czasem kilkunastoma) kilogramami można być atrakcyjną i seksowną. Wystarczy dbać o siebie.
Ale autor nie napisał, że żona stała się niechlujna i rozlazła, tylko że przytyła. A nawet z kilkoma (czasem kilkunastoma) kilogramami można być atrakcyjną i seksowną. Wystarczy dbać o siebie.
Jeśli facet lubi szczupłe, to z kilkunastoma kilogramami więcej kobieta nie może być dla niego atrakcyjna i seksowna. Po prostu.
Mystique71 napisał/a:Ale autor nie napisał, że żona stała się niechlujna i rozlazła, tylko że przytyła. A nawet z kilkoma (czasem kilkunastoma) kilogramami można być atrakcyjną i seksowną. Wystarczy dbać o siebie.
Jeśli facet lubi szczupłe, to z kilkunastoma kilogramami więcej kobieta nie może być dla niego atrakcyjna i seksowna. Po prostu.
Ok.
Te kilkanaście kilogramów to ja napisałam, a autor chyba nigdzie nie podał ile żona przytyła, że stało się to problemem.
Taka moja babska ciekawość......
Żyd Ortodoksyjny napisał/a:Mystique71 napisał/a:Ale autor nie napisał, że żona stała się niechlujna i rozlazła, tylko że przytyła. A nawet z kilkoma (czasem kilkunastoma) kilogramami można być atrakcyjną i seksowną. Wystarczy dbać o siebie.
Jeśli facet lubi szczupłe, to z kilkunastoma kilogramami więcej kobieta nie może być dla niego atrakcyjna i seksowna. Po prostu.
Ok.
Te kilkanaście kilogramów to ja napisałam, a autor chyba nigdzie nie podał ile żona przytyła, że stało się to problemem.
Taka moja babska ciekawość......
To bez różnicy.
Gdyby miała raka albo w wypadku straciła nogi tez by go odrazala.
Ona jest mu obojętna. Cieszył się że mógł dmuchać chuda a teraz chuda się zrobiła gruba.
Moim zdaniem niech sobie z nią da spokój. Świat jest pełen chudych i chętnych do bycia bzykanymi. Może chodzić do burdelu. Może chodzić na dyskoteki. Niech się lepiej nie żeni jeszcze raz bo on w ogóle nie kuma czym jest małżeństwo.
55 2016-06-03 18:58:09 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-03 19:02:10)
Zgadzam się z Żydem Ortodoksyjnym bo to właśnie tak wygląda. Ale zarazem też z niektórymi wypowiedziami kobiet wyżej. Choroba to nie jest wina kobiety. Jednak tu nie chodzi o winę/nie winę kobiety, tylko o sam fakt że partnerka przytyła co nieco i przez to facet przestał nią być zainteresowany. Mężczyzna, podobnie jak kobieta jest człowiekiem, z kolei człowiek to istota która nie jest logicznym przyciskiem on/off (włącz/wyłącz) której można włączyć miłość bądź ją wyłączyć w zależności od widzimisię czy powszechnych zachowań społecznych.
Dla wielu kobiet wszystko jest takie proste. Kochać bez względu na wszystko. Piękna idea. U wielu mężczyzn nie jest to już takie proste. Ktoś kiedyś wymyślił pokutujący stereotyp typu "nie patrz na wygląd, nie ważne jak kobieta wygląda, liczy się serce, uczucia". Innym poglądem szeroko rozpowszechnionym jest pogląd że uroda ma drugorzędne znaczenie niż charakter. Niestety, a może stety, prawda jest taka że uroda ma znaczenie równorzędne wraz z charakterem. Kolejna prawda jest taka, że mężczyzna nigdy nie powinien brać sobie za partnerkę kobiety która jest poniżej jego oczekiwań czy to pod względem wyglądu czy charakteru. Kolejnym stereotypem jest twierdzenie, że "chude są za chude a więc brzydkie". Autorami tego stereotypu są nie tylko kobiety ale i mężczyźni którzy w większości rzeczywiście wolą kobiety że tak powiem "normalne" czyli de facto lekko zaokrąglone. Tymczasem prawda jest taka, że dla 80% mężczyzn chuda kobieta jest brzydka/niepożądana ale zarazem dla 20% jest atrakcyjna. Często też kobieta jest szczupła a już mimo to jest uznawana za chudą. Z kolei chude są uznawane za "anoreksje" choć do anoreksji im zapewne daleko. Da się zauważyć że coraz więcej kobiet jest szczupłych, kiedyś tak nie było i dobrze bo kobiety mają poczucie bycia atrakcyjną. Być może jest też to wynikiem pewnego rodzaju "selekcji".
Kobiety mają wiele pięknych idei. Szkoda, że wiele z nich potrafi w najmniej spodziewanym momencie faceta zostawić i nawet nie powie dlaczego. Co więcej, kobieta które przestaje być zainteresowana zostawia mężczyznę i nic ją nie obchodzi co on czuje. Tak więc nie tylko mężczyźni są tacy "źli".
Świat może i jest pełen chudych i chętnych do bycia bzykanymi ale nie zawsze człowiekowi los sprzyja i uda mu się ułożyć życie z taką chudą.
Małżeństwo, piękna sprawa ale z odpowiednią osobą. Wiem o tym bo kiedyś już raz się rozwiodłem z powodu tuszy żony i zarazem durnego charakteru.
Maymayka napisał/a:tak sobie czytam i żal mi tych pseudo miłości za wygląd.. straszne to jest.. kocha się człowieka za to jaki dla nas jest, za serce a nie za opakowanie!!
Miłość miłością,niestety faceta podniecają bodźce wzrokowe,brutalna rzeczywistość.
no i dodałeś kolejny punkt do listy, że lepiej być posiadaczem psa/kota niż faceta- zwierzę kocha bezwarunkowo, a karmić i zwierza i faceta trza tak samo, ale zwierze nie będzie cię tak instrumentalnie traktował
sądziłam, że mam być równorzędną partnerką a nie chudą doopą na dwóch nogach, i doopa która ja się nadmiernie rozrośnie to puszcza się ją w trąbę
a dziwi mnie to tym bardziej, że Adonisów jakoś nie widzę, chłopy po ślubie też sobie odpuszczają, a niektórzy nigdy o siebie nie dbają
57 2016-06-04 09:58:28 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-04 10:10:15)
Jeśli przyrównujesz człowieka do zwierzęcia to gratuluję poglądów. Weź ślub z psem.
Idąc tym tokiem myślenia żadna kobieta nie powinna faceta mieć bo może ją zostawić/instrumentalnie traktować/(...). To tak jakby "po co oddychać, skoro powietrze jest zatrute?" Lepiej najlepiej się nie rodzić.
Tak samo poprzednia odpowiedź że faceta podnieca wygląd kobiety. Ma go podniecać wygląd mężczyzny? Nie rozumiem tej pretensji. Pretensji do mężczyzn że są mężczyznami. Kobieta jest przedstawicielką płci pięknej i partnerką dla mężczyzny więc dlaczego miałoby być inaczej.
Nie widzisz Adonisów? Idź na pokaz chippendales. Dbających o siebie też nie widzisz? Idź na fitness/siłownię. Wystarczy chcieć.
A ja tak z innej strony- martwi mnie to, że kobieta mając Hashimoto tak sobie lekceważaco żyje ignorując dietę i ruch. Tu już nie chodzi o jej wygląd ale o zdrowie!
Choroba choroba ale znam przykład 40latki tez z chora tarczyca , matki trójki dzieci, świetnej współpracownicy, która utrzymywała bardzo rygorystyczna dietę a do pracy celowo dojeżdżała rowerem. Nigdy bym jej nie dała tych 40 lat. Była szczupła i zadbana i chorowała mniej ode mnie. Da się? Da się. Ale lepiej jest zganiac na chorobę.
Relf, jednak nie wytrzymałam.
Najpierw sama wskoczyłam na wagę, potem wygooglowałam kalkulator do obliczeń BMI i ... wyskoczył mi komunikat:
oznacza wagę prawidłową. Gratulacje!
Dla mnie to dobra wiadomość, że jestem "normalna". ![]()
Potem wpisałam te Twoje precyzyjne dane, bo nie lubię pisać nieprawdy i ... wyszło, że w moim powyższym poście tak na pierwszy rzut oka - nie pomyliłam się!
Z wyjątkiem jednej kobiety, o której piszesz, reszta ma tak: wychudzenie lub wygłodzenie .
W jednym zaś przypadku pojawiło się tak: wygłodzenie. Życie takiej osoby jest zagrożone!
Nie wycofuję się ze swojego wcześniejszego stanowiska:
u mężczyzny: bodziec wizualny = pociąg seksualny.
Absolutnie z tym nie dyskutuję. Gusta i guściki są różne. Jedni lubią "puszyste" inni ... anorektyczki (ale pamiętaj, że to choroba!).
60 2016-06-06 08:52:37 Ostatnio edytowany przez Martainn (2016-06-06 08:53:01)
Ja już pisałem, że Hashimoto da się kontrolować. Trzeba tylko chcieć. Z drugiej strony jest zawsze wytłumaczenie, że ktoś chory. A tak na prawdę osób chorych, które co by nie robiły nie mogły trzymać wagi jest po prostu promil. BMI jest dobre dla ludzi przeciętnych, niećwiczących. W innych przypadkach mówi bzdury:)
61 2016-06-06 09:00:04 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-06 09:06:45)
BMI jest dobre dla ludzi przeciętnych, niećwiczących.
Ok, taka jestem
Co zrobić ![]()
Pozdrawiam ![]()
EDIT: PS Pisząc o osobach chorych miałam na myśli anorektyczki.
62 2016-06-06 14:08:06 Ostatnio edytowany przez cataga (2016-06-06 14:08:27)
autor po prostu sie ozenił, bo podobał mu się jej wygląd, a charakter, no coż, był w porządku, a czy ta czy inna, nieważne, musi sie w końcu ozenic, bo mu rodzina truje,że na geja wyrósł, no i to sie ożenił. - tak mi to wygląda. Zauważcie - on nie napisał, że zona nie dba o dom, o niego, rozlazła sie, jest zaniedbana - ona przytyła bo ma problemy z hormonami, no ale " to się da wycwiczyć" . No nie zawsze, panie " zawsze sprawny i gotowy". Poza tym, może sie da, może sie nie da - a może ona nie chce, bo ma cię, auutorze juz w 4 literach, bo na kazdym kroku pokazujesz jej, jak bardzo ci sie nie podoba? Po prostu wydaje mi się,że szukasz swoistego przyzwolenia do zdrady, bo ci się zona znudziła. No, po roku , miała prawo, to juz nie taka " nowosć". jestem uszczypliwa, ale twoje teksty mnie słabią, po prostu. Ty zapewne zawsze jestes super ,ok, wyglądasz jak Adonis, jesteś przystojny jak Brad Pitt z Delonem razem wzięci, a charakter to masz idealny jak dalajlama. Obłęd. Facet, spójrz na siebie i puknij się w twój pusty łeb. ( TO,że tobie się WYDAJE,ze jestes taki superzgrabny i przystojny, to pamiętaj, tobie się wydaje, Twoja żona wcale tak nie musi myśleć i wszystkie inne kobiety.
63 2016-06-07 13:52:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-06-07 14:00:15)
A ja to chciałam o jedno zapytać. Jak czytam teksty typu: gdy przytyła z niechlujstwa to pogonić jak z choroby czy wypadku (przyjmujemy, że sto procent przyczyna poza nią i nie jej wina - siła wyższa) to być razem i wspierać. Rozumiem więc, że mamy taką samą osobę przed sobą i w zależności od okoliczności albo ją kochamy dalej albo nie. No to dla mnie rewelacja! Znaczy się można świadomie sterować miłością? I tu moja prośba - błagam was powiedzcie jak to się robi? Bo może można przenieść to na inne przykłady. Facet jest obiektywnie zły dla mnie, więc włączę ten przełącznik i się odkocham a zakocham w tym drugim obiektywnie dla mnie lepszym. Chce tak, chcę bardzo!!! Moje życie będzie lepsze.
No chyba, że to hipokryzja i dalej tej grubej po wypadku (sto procent przyczyn poza nią) nie kochacie ale obowiązek każe wam przy niej zostać. Ale w głębi i tak nie pożądacie i zmuszacie się do "miłości" bo jesteście osobami uczciwymi.
To jak jest z ta miłością prawdziwą? Jaka jest prawda? Kocha się tą osobę gdy się zmieni czy tak naprawdę nie ale obowiązek bierze górę? Czy można sterować pożądaniem i miłością?
Myślę, że chodzi o to, że jak z lenistwa, to nie to, że przestajemy kochać, ale w końcu może okazać się, że mamy zupełnie inne priorytety, podejście do życia. Co innego jak druga osoba będzie chciała coś z tym zrobić, co innego jak nie. Mnie by bardziej niż o wagę chodziło o podejście do życia. Jeśli jednak jest to choroba to nie uważam sobie nic innego niż wspieranie drugiej osoby i to oczywiście nie z litości, ale z miłości, bo miłość to nie tylko wygląd, więc nie sądzę, że kochająca osoba będzie zmuszać się do seksu. Miłość to coś więcej niż wygląd, dlatego i wtedy seks może być udany, nawet dla faceta, bo i dla niego na pewno ciało ukochanej kobiety nie musi być idealne. Oczywiście często i przy chorobie można sporo zrobić, ale nawet jeżeli nie, to liczą się starania. Nie jestem facetem, ale sądzę, że facet jak patrzy jak na ukochaną kobietę, to widzi nie tylko ładne ciało, ale kobietę, którą kocha, dlatego nawet jeżeli to ciało nie jest idealne, to chce być z nią blisko, kręci go ona i tak, bo jest jego ukochaną, wiele ich łąćzy. Może nie u każdego faceta tak jest, ale myślę, że sporo właśnie tak może mieć. W końcu nie chodzi tylko o ładne ciało, w długim zwiążku liczy się o wiele więcej, a facet też ma uczucia. Tylko jak można schudnąć, coś zmienić, to warto spróbować, liczy się podejście. Jak się nie uda to trudno, ale warto spróbować.
Witam, mam żonę od niecalego roku, znamy sie od 3 lat i napisze jaki mam problem. Moja zona jest za gruba i seks nie jest podniecajacy.Na poczatku byla szczuplejsza ale miala stres zwiazany z mama -jej mama byla chora. Moja zona ma choroobe hashimoto i ma tarczyce chora. Ale nie trzyma diety i nie uprawia sportu. Co zrobic? Podobaja mi sie kobiety kompaktowe i malych tylkach ,i nawet nie chodzi o piersi. Nie chce byc z inna kobieta ale co zrobic aby cos schudla , prosze o rady.
Cóż
Współczuję. Też nie cierpię grubasów ponieważ uważam, że takie osoby mają słaby charakter. No ale tak sobie wybrałeś więc albo musisz to zaakceptować albo zmotywować ją do zmian ![]()
65 2016-06-13 18:42:05 Ostatnio edytowany przez relf (2016-06-13 18:48:28)
Gusta i guściki są różne. Jedni lubią "puszyste" inni ... anorektyczki (ale pamiętaj, że to choroba!).
W tym zdaniu jest 90% procent prawdy. 10% jest nieprawdą, a mianowicie to co jest w nawiasie, że kobieta o wyglądzie anorektyczki jest chora. Jest to nieprawda ponieważ są kobiety które z natury są chude ale nie dlatego że są chore na anoreksję tylko dlatego że tak mają w genach i taka jest już ich uroda.