moja zona zakochala sie w innym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 109 ]

Temat: moja zona zakochala sie w innym

Witam,
Przejde od razu do konkretow...
Jeslesmy malzenstwen 8 lat i mamy dwojke dzieci 8 i 2 latka.
Jakis miesiac temu zona  nawiazala znajomosc z kolega z pracy i za posrednictwe facebooka komunikowala sie z nim regularnie. Jakies 3 tygodnie temu przylapalem ja na pisaniu z nim i oznajmilem ze nie podoba mi sie to i ma skonczy poki jeszcze sprawa nie zaszla za daleko. Sprawa ucichla na kilka dni.

Po ok tygodniu znalazlem jego wiadomosc o tresci " jak wrocilem do domu to mialem twoj makijarz na ustach" - zagotowalem sie.... zona pojechala sie z nim spotkac bo w pracy nie moga ze soba rozmawiac. Okazalo sie ze tylko sie pocalowali i pogadali - wierze w to.

Gdy oznajmilem zonie ze wiem o nich stwierdzila ze mnie kocha i ze to byl blad bo chciala poczuc cos nowego, byla ciekawa  ale kocha tylko mnie i prosila zebym jej wybaczyl.

Przez kilka dni bylo ok dopoki nie okazalo sie ze nie potrafila mu napisac ze to koniec w jasny i definitywny sposob - jak dla mnie zostala sobie otwarta furtke do  niego. A gosc napisal ze tak lepiej aby zostala z mezem i dziecmi i ze on na nia poczeka bo ja kocha.

Rozmawialismy dlugo... zona twierdzi ze kocha nas obu i ze nie spodziewala sie ze kiedys odbije jej cos takiego i ze on jest taki jak ona ze ja ciagnie do niego. Z rozmow wiem ze zaluje tego. Powiedziala nawet ze nie moze patrzec jak ja sie mecze ze jest jej zle ze mnie skrzywdzila.

Spytalem o powod.... tak jak zwykle rutyna, zaniedbania z mojej strony, kilka krzywdzacych krokow w kwestii rodziny.

Wiem nie bylem  wzorem ale kuzwa.... nie ma 100 procentowo swiezosci po kilku latach.
Kocham ja... teraz jeszcza bardziej chyba ze strachu ze moze sie to zle skonczyc. Powiedzialem ze chce o nia walczyc  slyszac w odpowiedzi ze moze to juz byc troszke za pozno.... powiedziala ze potrzebuje troche czasu na pozbieranie mysli i zebym nie gadal jej o tym przez 2-3 dni...

Widze ze jest jej ciezko bo zauroczyl ja a z drugiej strony kocha mnie. Mysli jakby to bylo ulozyc sobie zycie w nowym zwiazku itd ale nie chce mnie zostawiac.

Ja wariuje.... widze ze ona szuka z nim kontaktu jednoczesnie pocieszajac mnie i starajac sie mnie uspokajac i wspierac.

Co mam zrobic? To jest jakis koszmar.... nie moge przestac myslec o tym a ona chce 2 dni odpoczynku od tematu.... jak mam to naprawic....

Nigdy nie sadzilem ze bede mial taki problem... zdaje sobie sprawe ze jestem temu winny bo wdarla sie rutyna... z drugiej strony zona mowi ze jesli ktos jest temu winny to tylko ona bo  to jej strzelilo do glowy.

Widze ze przemawia przez nia rozsadek ale dzis powiedziala ze zaczyna mniej zalowac tego co zrobila bo tego potrzebowala  - ze odrobina " przyjemnosci" tez sie jej nalezy.

Ostatnie dni spedzamy na rozmowach i naprawde.... wygladamy jak normalne malzenstwo ale on jej wciaz chodzi po glowie. Najbardziej spodobalo sie jej w nim To ze sa podobni i ze on jest wrazliwym czlowiekiem... kiedy dowiedzialem sie ze znow wyslala mu zaproszenie na fb( usunalem go z listy znajomych) stwierdzila ze to tylko zeby glupio w pracy nie wygladalo ze wszyscy siebie maja w znajomych a ona akurat jego nie. Mam dostep do wgladu   w jej poczte i fb... w tel juz niebardzo jak dowiedziala sie ze podgladam jej fb to zaczeli pisac smsy.

Od 3 dni nie maja kontaktu bo jestesmy caly czas razem i ja pilnuje ale jutro juz poniedzialek... bedzie ciezko....

Co mam zrobic zeby zdjac jej te rozowe okulary z glowy? Wiem ze stuacja nie jest jeszcze beznadziejna ale jakie kroki zrobic zeby niczego nie pogorszyc? Wiem ze ludzie na tym forum sa pomocni i licze na wasze rady bo sam mam taki metlik w glowie ze nie potrafie mysli do kupy poskladac. Nawet nie mam z kim porozmawiac bo oprocz jej przyjaciolki nikt nie wie - zona nie chce tego rozglaszac.

Definitywnie jest w rozterce ale czy bylaby w stanie przekreslic malzenstwo po kilku tyg pisania sobie smsow? Moze to ze maja ograniczony kontakt bardziej ja do niego przyciaga bo jest jeszcze ciekawa. Nie bylo zdrady lozkowej bo jak sama przyznala nie dalaby rady zrobic tego mi i sobie. Powiedziala tez ze najchetniej odeszlaby dalego od nas obydwu bo cala sprawa tak ja meczy ze nie moze normalnie funkcjonowac.... beznadziejna sytuacja....

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Wiesz ciężko mi coś doradzić bo nie znam ani Ciebie ani jej ani też nie wiem jak wyglądał wasz zwiazek (tak naprawdę,a nie tylko patrząc przez Twój czy jej pryzmat). Moim zdaniem najlepszym wyjściem będzie zostawić ja w świętym spokoju, bo tak jak napisałeś, im bardziej ją ograniczasz tym jest ciekawsza...jeśli obojgu Wam zależy na ratowaniu małżeństwa proponuję też terapię małżeńską u dobrego specjalisty...Nie obwiniaj się że prze Ciebie wkradła się rutyna...Rutyna jest w każdym związku, w każdej rodzinie, zwłaszcza jeśli są dzieci...każdy dzień wygląda podobnie ....Tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na "szaleństwa". Ja jestem mężatką od 2 lat ale z mężem jesteśmy razem od lat 11, powiem Ci że u nas też jest rutyna...ale do diabła nigdy by mi nie przyszło do głowy tak zranić męża... mamy swoje zmartwienia problemy, czasem się kłocimy aż wióry lecą wink ale przede wszystkim dużo rozmawiamy...Nie wiem co mogę Ci jeszcze poradzić...ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność bo się wykończysz...w końcu bedziesz musiał się z tym zmierzyć i kazać się jej zdeklarować czy w prawo czy w lewo...jak ona to sobie dalej wyobraża, co z dziećmi...? rozmawiałeś z nią o tym?

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

3

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Dzieci... powiedziala ze balaby sie ich reakcji i tego jakby ja postrzegaly w przyszlosci.  Powiedziala ze nie potrafilaby zyc z innym w domu ktory kupilismy i zostawilaby mi go. To jest tak jakby ona hmm.... rozwazala na sucho... nie ma w tym nawet emocji ale wystarczy zebym cierpial kiedy nie mam jej w zasiegu wzroku. Fakt potrzebuje czasu ale dla mnie kazda godzina to katorga... dalem jej dwa dni . Mislismy o tym nie gadac ale wiecznie rozmawiamy... czesto ona zaczyna. Powtarza ze mnie kocha i ze by mnie wspierala w razie czego... juz nie wiem jak mam czytac te znaki... moze to tylko chwilowe zaurozenie romantykiem i przejdzie... nie wiem juz nic

Reklama

4

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Jeżeli szukasz porady to napisałeś w złym dziale. Twoja historia historia wcale nie jest niesamowita, takich przypadków jak twój są tysiące. Przejdź do działu ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD - tam  jest bardzo dużo ludzi z historią podobną do twojej. Oni wskażą ci na co  sposób postępowania, pomogą ci ratować twoją rodzinę.

5

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Jeżeli szukasz porady to napisałeś w złym dziale. Twoja historia historia wcale nie jest niesamowita, takich przypadków jak twój są tysiące. Przejdź do działu ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD - tam  jest bardzo dużo ludzi z historią podobną do twojej. Oni wskażą ci na co  sposób postępowania, pomogą ci ratować twoją rodzinę.

Reklama

6

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Czy moge poprosic o przeniesienie watku  w odpowiedni dzial?
Czy sam musze napisac nowy?

7 Ostatnio edytowany przez starr (2015-07-19 22:00:38)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Czy moge poprosic o przenie watku  w odpowiedni dzial?
Czy sam musz naposac nowy?

Napisz do adminów maila. Do jutra będziesz przeniesiony

Napisałem wcześniej odpowiedź, ale nie wchodzi w całości, będę wrzucał po kawałku...

Witaj
Ten dział nie jest zbyt odpowiedni dla Twojego wątku. Więcej dowiedziałbyś się na Zdrada-Rozstanie. To nie jest niesamowita historia - to do bólu typowa historia. Kryzys w małżeństwie, na który obydwoje nie potrafiliście w porę zareagować, a który rozwiązywany jest poprzez ucieczkę w romans. No ale już opublikowane, to klamka zapadła...

przemo_86 napisał/a:

Po ok tygodniu znalazlem jego wiadomosc o tresci " jak wrocilem do domu to mialem twoj makijarz na ustach" - zagotowalem sie.... zona pojechala sie z nim spotkac bo w pracy nie moga ze soba rozmawiac. Okazalo sie ze tylko sie pocalowali i pogadali - wierze w to.
Gdy oznajmilem zonie ze wiem o nich stwierdzila ze mnie kocha i ze to byl blad bo chciala poczuc cos nowego, byla ciekawa  ale kocha tylko mnie i prosila zebym jej wybaczyl.
Przez kilka dni bylo ok dopoki nie okazalo sie ze nie potrafila mu napisac ze to koniec w jasny i definitywny sposob - jak dla mnie zostala sobie otwarta furtke do  niego. A gosc napisal ze tak lepiej aby zostala z mezem i dziecmi i ze on na nia poczeka bo ja kocha.

Przede wszystkim, musisz uświadomić sobie, ze to jest już zdrada emocjonalna. Ponieważ Twoja jż zaangażowała się w to emocjonalnie, to zdrada fizyczna jest bliska, o ile do takiej już nie doszło. Zdradzający mają to w sobie, że nigdy się do końca nie przyznają. Będą przysięgać na zdrowie swoje, Twoje, Waszych dzieci, rodziców, teściów, rany Chrystusa i wszystkich świętych, bogów, półbogów, demonów i kogo tam sobie jeszcze wymyślisz, że do niczego nie doszło poza tym, co sami chcą powiedzieć, jak już muszą. A muszą tylko wtedy, gdy przedstawisz Twarde dowody.
Czyli zbieraj dowody. Masz wybór jeszcze, czy nadal chcesz dalej ratować siebie, czy wolisz siebie pogrążać.
Absolutnie nie słuchaj tego co mówi, patrz co robi, bo to będzie wyznacznikiem, na ile Masz jeszcze szanse, a na ile już Jesteś tylko wspomnieniem i niechcianą koniecznością.
Twojej żony jaką znałeś, już nie ma. Jest obca emocjonalnie Ci osoba, która dla siebie i swojego wizerunku zrobi absolutnie wszystko. Nie będzie miła skrupułów przed zrobieniem z Ciebie zdrajcy, złodzieja i pedofila, o ile będzie się to jej w jakikolwiek sposób opłacało.
Skoro gość napisał takie słowa jakie Przytoczyłeś, to zastanów się nad ich wydźwiękiem. Czy przypadkiem nie była to już propozycja odejścia jej od Ciebie? Kobiety nie odchodzą w nieznane. Muszą najpierw się upewnić...

przemo_86 napisał/a:

Rozmawialismy dlugo... zona twierdzi ze kocha nas obu i ze nie spodziewala sie ze kiedys odbije jej cos takiego i ze on jest taki jak ona ze ja ciagnie do niego. Z rozmow wiem ze zaluje tego. Powiedziala nawet ze nie moze patrzec jak ja sie mecze ze jest jej zle ze mnie skrzywdzila.

Litość, to kiepski klej na klejenie małżeństwa. Przede wszystkim zadbaj o dzieci. One, wbrew pozorom wiele widzą i słyszą. Nie ma co ukrywać, bo jak pewnie sam Pamiętasz siebie z tamtych lat, sprawy dorosłych zawsze były bardzo interesujące i robiło sie wszystko, by wszystkiego się dowiedzieć i zrozumieć. Poza tym tkwienie w związku kalekim, prędzej niż później stanie się toksyczne dla ich psychiki i potem w wieku dorosłym będą tworzyć równie toksyczne związki.
W następnej kolejności zadbaj o siebie. Miałeś jakieś hobby, pasję przed małżeństwem? Wróć do nich. Zadbaj o swoją kondycję fizyczną, a przez to zacznie poprawiać się Twoja kondycja psychiczna. Wiele jeszcze rozczarowań przed Tobą, więc trzeba założyć pewność, że przyjdzie agresja. Wyładuj ją w rękawicach na worku, a nie na jż. Zaprzyjaźnij się z siłownią. Adrenalina i dobre samopoczucie wyzwolona na siłowni ograniczy złe myśli.

przemo_86 napisał/a:

Spytalem o powod.... tak jak zwykle rutyna, zaniedbania z mojej strony, kilka krzywdzacych krokow w kwestii rodziny.

Wszyscy zdradzeni pytają o powód i wszyscy dostają w odpowiedzi stek bzdur, naprędce wymyślonych przez zdradzacza. Sorry, taki mają oni klimat. Mentalnie nastawieni są już na inna osobę. Zdradzeni dla nich to gorszy typ człowieka. Zamęcza niewygodnymi pytaniami, błaga, prosi, płacze, robi z siebie idiotę...

przemo_86 napisał/a:

Wiem nie bylem  wzorem ale kuzwa.... nie ma 100 procentowo swiezosci po kilku latach.
Kocham ja... teraz jeszcza bardziej chyba ze strachu ze moze sie to zle skonczyc. Powiedzialem ze chce o nia walczyc  slyszac w odpowiedzi ze moze to juz byc troszke za pozno.... powiedziala ze potrzebuje troche czasu na pozbieranie mysli i zebym nie gadal jej o tym przez 2-3 dni...
Widze ze jest jej ciezko bo zauroczyl ja a z drugiej strony kocha mnie. Mysli jakby to bylo ulozyc sobie zycie w nowym zwiazku itd ale nie chce mnie zostawiac.

No tak, obwiniasz siebie, tłumaczysz ją.... czyli standard...
A tymczasem zasada powinna być taka, że jak coś w związku szwankuje, to się o tym mówi, krzyczy, powtarza po kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt razy. Jak nie skutkuje, to się odchodzi, rozwodzi, ogólnie - rozstaje, a nie pakuje w romanse z kolegami z pracy.
Poza tym uświadom sobie, ze ona już Ciebie nie kocha, tylko tak mówi, abyś dał jej wreszcie spokój. A Ty łykasz jej kłamstwa jak młody pelikan czerwone cegły...

przemo_86 napisał/a:

Ja wariuje.... widze ze ona szuka z nim kontaktu jednoczesnie pocieszajac mnie i starajac sie mnie uspokajac i wspierac.

Nie miej złudzeń, szykuje sobie tylko miękkie lądowisko u Ciebie, jak tam nie wyjdzie....

przemo_86 napisał/a:

Co mam zrobic? To jest jakis koszmar.... nie moge przestac myslec o tym a ona chce 2 dni odpoczynku od tematu.... jak mam to naprawic....
Nigdy nie sadzilem ze bede mial taki problem... zdaje sobie sprawe ze jestem temu winny bo wdarla sie rutyna... z drugiej strony zona mowi ze jesli ktos jest temu winny to tylko ona bo  to jej strzelilo do glowy.
Widze ze przemawia przez nia rozsadek ale dzis powiedziala ze zaczyna mniej zalowac tego co zrobila bo tego potrzebowala  - ze odrobina " przyjemnosci" tez sie jej nalezy.

Przestań sobie wmawiać takie p***doły, tylko kup sobie herbatkę z melisy i po zażyciu włącz logiczne myślenie:
1. Uświadomienie sobie, że to się łatwo nie zakończy. Ona ma motylki w brzuchu, różowe okulary i jeszcze nikomu na Świecie nie udało się zmienić takiego stanu w normalny sposób. Jak dobrze pójdzie, to za dwa, trzy lata różowe okulary same spadną jej z oczu, motylarnia wyzdycha i zobaczy, że jej wybranek nie jest nikim szczególnym. Tylko w takim wypadku zechce zwrócić na siebie Twoja uwagę i pewnie zechce powrotu. Pytanie, czy ty taką kobietę jeszcze Będziesz chciał? Nie daj się omamić dobrem dzieci....
2. Uświadomienie sobie, że Waszego małżeństwa już może nie dać się uratować, skoro u niej nie ma opcji zerwania kontaktu. Przede wszystkim uświadom sobie, jak teraz wygląda Wasze pożycie seksualne: jeżeli spadło niemal do zera (a tak jest w większości wypadków), lub radykalnie się poprawiło z jej inicjatywy( w niemal całej pozostałej części wypadków), to już jest po zawodach i szykuj się na rozpad tego związku. Jaki ma stosunek do swojego telefonu? broni niczym lew przed Tobą? kiepska sprawa...
3. Zdarza się jej później niż zwykle wracać z pracy? częściej wyjeżdżać na delegacje, konferencje i szkolenia? kiepska sprawa...
4. Zastanów się, jakie perspektywy roztacza Twoja zona na przyszłość? skoro "odrobina przyjemności" dla niej, to flirty z kolegami z pracy i zdrada...

przemo_86 napisał/a:

Ostatnie dni spedzamy na rozmowach i naprawde.... wygladamy jak normalne malzenstwo ale on jej wciaz chodzi po glowie. Najbardziej spodobalo sie jej w nim To ze sa podobni i ze on jest wrazliwym czlowiekiem... kiedy dowiedzialem sie ze znow wyslala mu zaproszenie na fb( usunalem go z listy znajomych) stwierdzila ze to tylko zeby glupio w pracy nie wygladalo ze wszyscy siebie maja w znajomych a ona akurat jego nie. Mam dostep do wgladu   w jej poczte i fb... w tel juz niebardzo jak dowiedziala sie ze podgladam jej fb to zaczeli pisac smsy.

Nie dowierzał bym w dostępy do poczty i FB. Zawsze można założyć inne... Nie dowierzał bym w żadne jej słowo. Zaprzyjaźnij się z małym przyjacielem zaczynającym nagrywać na dźwięk, poczytaj o keyloggerach, zainteresuj się małymi programami rejestrującymi i archiwizującymi w telefonie. Wiedz, że teraz podstawą do Twojego zaufania jest kontrola. Od tego zależy Twoja przyszłość. No i oczywiście wszystko w tajemnicy, bo inaczej nie ma sensu... A dla niej, na co dzień totalny pokerface...

przemo_86 napisał/a:

Od 3 dni nie maja kontaktu bo jestesmy caly czas razem i ja pilnuje ale jutro juz poniedzialek... bedzie ciezko....
Co mam zrobic zeby zdjac jej te rozowe okulary z glowy? Wiem ze stuacja nie jest jeszcze beznadziejna ale jakie kroki zrobic zeby niczego nie pogorszyc? Wiem ze ludzie na tym forum sa pomocni i licze na wasze rady bo sam mam taki metlik w glowie ze nie potrafie mysli do kupy poskladac. Nawet nie mam z kim porozmawiac bo oprocz jej przyjaciolki nikt nie wie - zona nie chce tego rozglaszac.
Definitywnie jest w rozterce ale czy bylaby w stanie przekreslic malzenstwo po kilku tyg pisania sobie smsow? Moze to ze maja ograniczony kontakt bardziej ja do niego przyciaga bo jest jeszcze ciekawa. Nie bylo zdrady lozkowej bo jak sama przyznala nie dalaby rady zrobic tego mi i sobie. Powiedziala tez ze najchetniej odeszlaby dalego od nas obydwu bo cala sprawa tak ja meczy ze nie moze normalnie funkcjonowac.... beznadziejna sytuacja....

Żona nie chce rozgłąszać, zona to, ona tamto... A gdzie w tym wszystkim Jesteś TY?? Masz sobie siedzieć cichutko, jak mysz pod miotłą, bo w razie czego, to okaze się, że Ty byłes winien.
poczytaj watki Piotra74 i Dziewana na zdradach...
A poza tym chyba w Twoim wypadku dobra będzie metoda 34 kroków. Nie jest to dla ratowania małżeństwa, ale dla ratowania siebie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża/żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża/żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z /żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła/ł w ciągu dnia twoja żona/ mąż, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa/y czy oziębła/y ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi/żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż/żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa/y
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż/żona
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny/a i pewny/a siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona/y.
31. Rozmawiając z mężem/zoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Po kawałku, ale weszło w całości.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

8 Ostatnio edytowany przez przemo_86 (2015-07-19 23:02:34)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

drugiego dnia po awanturze plakala i prosila zebym jej wybaczyl, ciagle mowi o przyszlosci, nawet dzis o remoncie wspominala.
Na bank sie nie przespali ze soba - znam swoja zone i widzialem cala ich korespondencje.

Dodam iz pisala mu ze powinien sobie kogos znalesc bo on nie jest jej a ona jego.
Prosi mnie o troszke czasu by sobie w glowie to poukladac poki co ja na to ide bo ja znam i wiem ze jest wystraszona

mam dostep to telefonu i niczego nie ukrywa

9

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

drugiego dnia po awanturze plakala i prosila zebym jej wybaczyl, ciagle mowi o przyszlosci, nawet dzis o remoncie wspominala.
Na bank sie nie przespali ze soba - znam swoja zone i widzialem cala ich korespondencje.

Dodam iz pisala mu ze powinien sobie kogos znalesc bo on nie jest jej a ona jego.
Prosi mnie o troszke czasu by sobie w glowie to poukladac poki co ja na to ide bo ja znam i wiem ze jest wystraszona

Ciekaw jestem, jak ona sobie wyobraża to układanie, skoro będą się widzieli od jutra w pracy, po osiem godzin na dzień...

przemo_86 napisał/a:

mam dostep to telefonu i niczego nie ukrywa

Wyklucz jeszcze istnienie drugiego telefonu...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

10

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Pracuje z rodzicami wiec odpada... drugi telefon- brak

11

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Bardzo kiepska sprawa. Racjonalnymi argumentami nie wygrasz z zauroczeniem. Przede wszystkim radziłbym Ci zmienić podejście jeżeli chcesz cokolwiek osiągnąć. Z tego co piszesz wnioskuję, że masz bardzo ugodowe podejście do tej sprawy. Jesteś zły, zazdrosny, ale cały czas bronisz swojej żony. Najpierw piszesz, że masz dostęp do maila i fb a do telefonu nie bardzo a kilka postów dalej że masz dostęp do telefonu. Na sugestie, że się z nim przespała stanowczo jesteś pewny, że nie chociaż masz tylko jej słowo. Zaufanie jest ważne, ale w takiej sytuacji powinno być bardzo ograniczone. W dzisiejszych czasach bez problemu może rozmawiać z nim bez twojej wiedzy. Skąd masz pewność czy nie usuwa smsów albo korzysta z jakiegoś komunikatora za pośrednictwem telefonu? Zresztą przecież razem pracują. To, że nie potrafi z nim zerwać kontaktu jest bardzo niepokojące, a jej tłumaczenia są po prostu żałosne. Nie potrafi zerwać kontaktu z jakimś tam kolegą z pracy, a jej mąż ma się z tego powodu stresować? Przecież do niedorzeczne. Z tego co piszesz to niby coś tam żałuje, ale nie widać tutaj jakiejś skruchy. Już Ci powiedziała, że już zaczyna mniej żałować. No i oczywiście nikt o tym nie wie, bardzo wygodne dla niej...
Jeżeli chcesz pomóc waszemu związkowi to powinieneś przestać tak go chronić bo w ten sposób tylko mu szkodzisz. Twoja żona zdaje się tutaj mieć dominującą pozycję, a ty wydajesz się zdolny do wszystkiego byle by wasz związek na tym nie ucierpiał. Żona jest Ciebie pewna, więc pozwala sobie na flirt z kolegą z pracy bo przecież zawsze może wrócić do Ciebie gdy coś nie wyjdzie/znudzi się. To dla niej bardzo wygodna sytuacja, więc powinieneś pokazać, że zdecydowanie na to się nie godzisz. Stanowczo zażądaj by z nim zerwała kontakt i jasno określiła się co myśli o waszej wspólnej przyszłości. Powiedź, że chcesz ratować wasze małżeństwo, ale aby z tego coś wyszło to ona też musi tego chcieć. W relacjach międzyludzkich nawet jeżeli dasz z siebie 100% to jest to tylko 50% relacji. Może to jedyny sposób by nią wstrząsnąć oraz na to by opamiętała się. Skoro szuka z nim kontaktu to dalej jest nim zauroczona, a w takiej sytuacji będzie tylko gorzej. Kontrolowanie jej telefonu, fb itp to żadne wyjście.

12

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Wczoraj mielismy bardzo dluga rozmowe....

Wychodzi na to ze wszystkie zale i moje przewinienia skumulowaly sie. Powiedziala mi ze w ostatnim czasie nie miala mojego wsparcia  a i jakies moje stare przewinienia tez ja dreczyly- wiadomo nie zawsze bylem aniolem.dlaczego ja tlumacze... znam ja dobrze i wiem ze jest wrazliwa ale ma tez dosc slaba psychike emocjonalna - ten gosc akurat nakladl jej do glowy kiedy przezywala jakis kryzys i tyle w temacie.

Agarniam tel i wiem ze nie ma innej drogi komunikacji a w pracy na bank nic nie bedzie bo widza sie tylko jak wychodza z niej. Mam osobe ktora jej przypilnuje jak ja bede w pracy z reszta... z dziecmi  w domu musi siedziec.

Uzgodnilismy ze dajemy sobie 3 miesiace aby pozbierac zwiazek do kupy. Widze nadzieje, wiem ze dla was moze to byc dziwne ale ja widze ze jej tez jest ciezko. Powiedziala mi ze nie chcialaby mnie widziec takiego strutego zebym probowal sie czyms zajac i byc wesolym jak kiedys. Dzis przed wyjsciem jeszcze mi napisala ze powalczymy ale ma metlik w glowie i nie moze wlozyc w to 100% energii

13

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

drugiego dnia po awanturze plakala i prosila zebym jej wybaczyl, ciagle mowi o przyszlosci, nawet dzis o remoncie wspominala.
Na bank sie nie przespali ze soba - znam swoja zone i widzialem cala ich korespondencje.

Dodam iz pisala mu ze powinien sobie kogos znalesc bo on nie jest jej a ona jego.
Prosi mnie o troszke czasu by sobie w glowie to poukladac poki co ja na to ide bo ja znam i wiem ze jest wystraszona

mam dostep to telefonu i niczego nie ukrywa

.

Ale jesteś naiwny...

14 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-20 08:19:29)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przemo udana ta twoja zona, jeszcze ci rozkazuje zebys byl wesoly, co bys jasnie ksieznicki nie urazil swoim zlym humorem. Po co upokarzasz sie w ten sposob ze ktos ,,pilnuje,, twojej zony jak jestes  w pracy?  A zaufanie da sie zyc bez tego w zwiazku?

,,ona jest taka wrazliwa,, starszne jak ona sobie ciebie owinela wokol palca, nic dziwnego ze pozwala sobie na flirt kochankow
ty i tak z tym nic nie zrobisz,
ba dasz jej czas ile zechce usprawiedliwisz
siebie obwinisz nawet za to

15

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Wczoraj mielismy bardzo dluga rozmowe....

Wychodzi na to ze wszystkie zale i moje przewinienia skumulowaly sie. Powiedziala mi ze w ostatnim czasie nie miala mojego wsparcia  a i jakies moje stare przewinienia tez ja dreczyly- wiadomo nie zawsze bylem aniolem.dlaczego ja tlumacze... znam ja dobrze i wiem ze jest wrazliwa ale ma tez dosc slaba psychike emocjonalna - ten gosc akurat nakladl jej do glowy kiedy przezywala jakis kryzys i tyle w temacie.

Agarniam tel i wiem ze nie ma innej drogi komunikacji a w pracy na bank nic nie bedzie bo widza sie tylko jak wychodza z niej. Mam osobe ktora jej przypilnuje jak ja bede w pracy z reszta... z dziecmi  w domu musi siedziec.

Uzgodnilismy ze dajemy sobie 3 miesiace aby pozbierac zwiazek do kupy. Widze nadzieje, wiem ze dla was moze to byc dziwne ale ja widze ze jej tez jest ciezko. Powiedziala mi ze nie chcialaby mnie widziec takiego strutego zebym probowal sie czyms zajac i byc wesolym jak kiedys. Dzis przed wyjsciem jeszcze mi napisala ze powalczymy ale ma metlik w glowie i nie moze wlozyc w to 100% energii

Śmieszne jest Twoje zachowanie.
Bidulka ta Twoja żona.
Zaniedbałeś ją, jesteś taki zły, taki niedobry.
Daj jej 3 miesiące czasu, a może wogóle puść ją wolno.
Mnie w głowie się nie mieści takie zachowanie.
Jeżeli się jeszcze nie bzyknęła z kolesiem to jest tylko kwestia czasu.
Możesz już zamawiać firmę budowlaną do domu aby poszerzyli drzwi bo inaczej nie wejdziesz do domu, poroże będzie Ci przeszkadzać.
Wiesz małżeństwo nie składa się tylko z jednej osoby.
Do tanga trzeba dwojga.
To nie tylko Ty masz się starać, ale ona też.
No i właśnie się postarała a Ty jesteś winny.
Ale skoro go kocha to spakuj ją i wywieź do "kolegi z pracy".
A tak szczerze to powiedz mi czy Ty masz jaja? Chyba niestety masz orzeszki http://emotikona.pl/emotikony/pic/0swoon.gif.
Chłopie walnij wreszcie pięścią w stół i pokaż jej miejsce w szyku.
To jest matka, żona? ????

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

16

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Koniec. Sprawa wyjasniona. I dodam ze gdybym was sluchal to to w tej chwili ja,zona i dzieci bylibysmy najnieszczesliwsimi ludzmi na swiecie...

Dzieki temu ze z nia rozmawialem i walczylem na chwilke spojrzala spod rozowych okularow i zobaczyla jak ten gosciu klamie i gubi sie w tym co do niej pisze.

Zaczela racjonalnie myslec kiedy stracila kontakt z nim bo wiedziala ze jej pilnuje i umowa byla taka ze probujemy wszystko poskladac ale on w tym czasie ma absolutnie zniknac.

Moim jedynym bolem jest to ze zona faktycznie zostala zauroczona.. poderwana przez innego goscia i musze miec sile aby z tym zyc.
Nikt jak ja nie zna jej tak dobrze... wiedzialem ze zaczelismy bardzo szybk. Ze nie mielismy czasu sie wyszalec a dodatkowo ona zyla pod kloszem rodzicow do czasu poznania mnie. Dopuszczam mysle ze poczula sie wyjatkowa jak obcy gosc zaczynal ja podrywac itd. Wiem wiem nie powinna tak sie zachowywac ale ludzie popelniaja bledy nawet gorsze.

Teraz czeka nas lizanie ran. I mam nadzieje ze za jakis czas wroce do normalnosci.


Mala rada... ludzie nie wierzcie na 100 procent wszystkim iszacym na forum bo oni nie znaja calej sytuacji
I wypowiadajac sie zza biurka nie widzac tego co wy. Nie kazda sprawa jest taka sama. Szkoda ze nikt z wasz nie probowal podtrzymac mnie na duchu i nie wsparl w walce o zwiazek... moja rada jest taka ze jesli widzimy iskierke na dziei to walczmy jesli jest o co. Bo bez walki mozna pozniej samemu sie znienawidzic ze nie zrobilo sie wszystkiego aby bylo dobrze.


Dzieki
Przemas

17

Odp: moja zona zakochala sie w innym

,,zona faktycznie zostala zauroczona.. poderwana przez innego goscia ,,
oj Przemo czyli to nie jej wina, tylko tego faceta?
a ona jest bezwolnym przedmiotem ze on ja sobie poderwał zauroczył?
zastanów się

18

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Ja np nie wyobrazam sobie startowania do mezatki. Dla mnie cos takiego to skur...ysynstwo. chetnie obilbym mu gebe i polanal rece ale wiem ze tylko klopotowbz prawem sobie narobie bo ten gosc to taka pipeczka ze poplakalby sie na policji zaraz....

Wina lezy po stronie zony rzecz jasna ale ja zawsze mialem otwarty umysl i wiem ze czasami robimy cos wbrew sobie pod wplywem emocji a poznej coezko nam spojrzec w lustro. Wiem bo sam to kiedys przezylem i wiem ze czlowiek jest po tym odporniejszy na przyszlosc.

Dobrze ze sie opamietala chociaz przez jakis czas bede ostrozny i bede dawal jej do zrozumienia jak wielka krzywde mi zrobila- kara musi byc.

19 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-07-21 15:47:48)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Ja np nie wyobrazam sobie startowania do mezatki. Dla mnie cos takiego to skur...ysynstwo. chetnie obilbym mu gebe i polanal rece ale wiem ze tylko klopotowbz prawem sobie narobie bo ten gosc to taka pipeczka ze poplakalby sie na policji zaraz....

Wina lezy po stronie zony rzecz jasna ale ja zawsze mialem otwarty umysl i wiem ze czasami robimy cos wbrew sobie pod wplywem emocji a poznej coezko nam spojrzec w lustro. Wiem bo sam to kiedys przezylem i wiem ze czlowiek jest po tym odporniejszy na przyszlosc.

Dobrze ze sie opamietala chociaz przez jakis czas bede ostrozny i bede dawal jej do zrozumienia jak wielka krzywde mi zrobila- kara musi byc.

Za łatwo i szybko poszło ... oczywiście trzymam kciuki by to było prawdą .
Miej wszystko na oku. Życzę już samych szczęśliwych chwil.

Życzę Ci dobrze, ale coś mi tu śmierdzi... wczoraj czy 2 dni temu  Ci powiedziała że kocha was obu.. że szkoda jej ciebie jak się tak motasz a dziś piszesz że już ok ???Że przejrzała że koleś kłamie ?

Oj ... obyś nie był w błędzie !

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

20 Ostatnio edytowany przez Nekuro (2015-07-21 16:27:21)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Obwinianie innych o to, że zniszczyliby Ci życie tylko dlatego, że źle pisali o Twojej żonie...

Radzę nie robić jej wyrzutów sumienia o to co było skoro się dogadaliście. Lepiej poświęć jej więcej uwagi skoro narzekała na to. Powodzenia.

21

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Dzieki za dobre zyczenia:)

22

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Dzieki za dobre zyczenia:)

Skoro to Ciebie kręci,  to do zobaczenia za jakiś rok, półtora...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

23 Ostatnio edytowany przez kobieta65 (2015-07-23 15:00:59)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przemo 86 , znam tę historię, to ja jestem żoną, która zapomniała o mężu. Twoje perypetie to perypetie mojego męża. Uwierz , mam duże doświadczenie.  Nie czekaj, to tylko odwlekanie sprawy, odejdź natychmiast, daj jej swobodę, a wtedy własnie przychodzi rozum. czekaniem, proszeniem nic nie zwojujesz, to ona musi zrozumiec co robi, co traci. Daj jej wolnośc, swobode i zignoruj. To prawdziwe lekarstwo. Wtedy dopiero dotarło..... Masz jakiś kontakt prywatny?  Nie chce się spowiadać na forum, a wiele rad Ci mogę przekazać. Wykazujesz dużo naiwności, jesli kobieta kocha tamtego, wszystko zrobi aby mieć Was obu, nie bądź naiwny, my potrafimy kochac wielu i to prawdziwie.... I dzis Ci powiem, ze chocbys jak pilnowal, zatrujesz sie, a ona zrobi swoje/. Im wiecej pilnowania tym wiecej robi sie na zlosc ! Powodzenia!

24 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-09-10 17:36:16)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Koniec. Sprawa wyjasniona. I dodam ze gdybym was sluchal to to w tej chwili ja,zona i dzieci bylibysmy najnieszczesliwsimi ludzmi na swiecie...

Dzieki temu ze z nia rozmawialem i walczylem na chwilke spojrzala spod rozowych okularow i zobaczyla jak ten gosciu klamie i gubi sie w tym co do niej pisze.

Zaczela racjonalnie myslec kiedy stracila kontakt z nim bo wiedziala ze jej pilnuje i umowa byla taka ze probujemy wszystko poskladac ale on w tym czasie ma absolutnie zniknac.

Moim jedynym bolem jest to ze zona faktycznie zostala zauroczona.. poderwana przez innego goscia i musze miec sile aby z tym zyc.
Nikt jak ja nie zna jej tak dobrze... wiedzialem ze zaczelismy bardzo szybk. Ze nie mielismy czasu sie wyszalec a dodatkowo ona zyla pod kloszem rodzicow do czasu poznania mnie. Dopuszczam mysle ze poczula sie wyjatkowa jak obcy gosc zaczynal ja podrywac itd. Wiem wiem nie powinna tak sie zachowywac ale ludzie popelniaja bledy nawet gorsze.

Teraz czeka nas lizanie ran. I mam nadzieje ze za jakis czas wroce do normalnosci.


Mala rada... ludzie nie wierzcie na 100 procent wszystkim iszacym na forum bo oni nie znaja calej sytuacji
I wypowiadajac sie zza biurka nie widzac tego co wy. Nie kazda sprawa jest taka sama. Szkoda ze nikt z wasz nie probowal podtrzymac mnie na duchu i nie wsparl w walce o zwiazek... moja rada jest taka ze jesli widzimy iskierke na dziei to walczmy jesli jest o co. Bo bez walki mozna pozniej samemu sie znienawidzic ze nie zrobilo sie wszystkiego aby bylo dobrze.


Dzieki
Przemas

Chłopaku, życzę Ci jak najlepiej.
Tylko mam jedno pytanie,
Dlaczego moja żona po 38 latach ślubu a wspólnie 44 latach nie szukała żadnych wrażeń.
Może Ty w tych sprawach  http://emotikona.pl/emotikony/pic/0crazysex.gifjesteś cienki Bolek http://emotikona.pl/emotikony/pic/2smiech.gif.
Ogarnij się.
Owszem nie znamy sprawy w calości.
Znamy tylko Twoje zdanie.
I tak szczerze mówiac to ja się Twojej żonie nie dziwię, bo dawno kopnąłbym Ciebie w doopę.
Kim Ty dla niej jesteś?
Pomyślałeś o tym?

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

25

Odp: moja zona zakochala sie w innym
kobieta65 napisał/a:

Przemo 86 , znam tę historię, to ja jestem żoną, która zapomniała o mężu. Twoje perypetie to perypetie mojego męża. Uwierz , mam duże doświadczenie.  Nie czekaj, to tylko odwlekanie sprawy, odejdź natychmiast, daj jej swobodę, a wtedy własnie przychodzi rozum. czekaniem, proszeniem nic nie zwojujesz, to ona musi zrozumiec co robi, co traci. Daj jej wolnośc, swobode i zignoruj. To prawdziwe lekarstwo. Wtedy dopiero dotarło..... Masz jakiś kontakt prywatny?  Nie chce się spowiadać na forum, a wiele rad Ci mogę przekazać. Wykazujesz dużo naiwności, jesli kobieta kocha tamtego, wszystko zrobi aby mieć Was obu, nie bądź naiwny, my potrafimy kochac wielu i to prawdziwie.... I dzis Ci powiem, ze chocbys jak pilnowal, zatrujesz sie, a ona zrobi swoje/. Im wiecej pilnowania tym wiecej robi sie na zlosc ! Powodzenia!

I krzyżyk na drogę.
Kobieto jak się kocha to sie kocha.
Tylko warunek musI być jeden.
Obydwoje muszą się kochać.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

26

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Dzieki temu ze z nia rozmawialem i walczylem na chwilke spojrzala spod rozowych okularow i zobaczyla jak ten gosciu klamie i gubi sie w tym co do niej pisze.

Zaczela racjonalnie myslec kiedy stracila kontakt z nim bo wiedziala ze jej pilnuje i umowa byla taka ze probujemy wszystko poskladac ale on w tym czasie ma absolutnie zniknac.



Zal mi Cie.
Szkoda, ze tacy naiwni panowie trafiaja na takie egoistki ktore to wykorzystuja sad

Przemo, a gdyby tamten nie klamal?

Mam nadzieje, ze kolejni koledzy w pracy tez beda takimi kretaczami, a Ty po kolejnych upilnowaniach zony, szczesliwym malzonkiem.

Zycze Ci jak najlepiej, ale biorac pod uwage fakt, ze po zdradzie zony to TY sie prosisz, naprawiasz, obwiniasz, starasz, a zona laskawie cie pociesza...
to marnie to widze na przyszlosc.
Jestes facetem ,,kochajacym za bardzo" i tu przepadles sad

27

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Serce nie sługa jak to mówi przysłowie... Ciężka sytuacja, no ale co zrobić? Chyba nic nie da się zrobić, bo miłości nie mozna nikomu odmówić i nie można nikogo zmusić do tego, żeby przestał kochać drugą osobę. To ciężka sprawa, naprawdę i żal mi zarówno ciebie jak i twojej żony. To nie są sytuacje, które spotykają nas codziennie, ale mimo wszystko okropnie bolą i na pewno ciężko sobie z nimi poradzić!

28

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przemo i co tam u Ciebie.
Liczę, że wszystko jest OK.
Daj głos chłopaku.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

29

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Witam, witam ponownie... wlazlem tu z ciekawosci po roku i widze ze ktos nawet sie zapytal co u mnie... dzieki za zainteresowanie:)
Odnosnie historii z pierwszego mojego posta to ostatecznie zona dala sobie spokoj z typem w listopadzie 15... zaczelismy naprawiac nasz zwiazek.... juz w polowie stycznia 16 napisal do niej inny typ, mimo ze pisala mu zeby odpuscil (ja nalegalem by go splawiala). Jakos tak sobie pisali pisali ja robilem sceny zazdrosci i awantury naprzemian z chwilami gdzie naprawde bylo nam idealnie. W koncu po ktorejs juz awanturze ...sierpien.. zona spotkala sie z wrozka na skypie ktora doradzila jej zeby mnie zostawila... i stalo sie. od sierpnia nie mieszkamy razem a tam romans telefoniczny kwitnie. Na moja prosbe spotykamy sie z psychologiem dla par ale to juz ostatnia proba z mojej strony na ratowanie czegokolwiek... czemu kobiecie wystarczy pisac tylko slodkosci by rzucila na szale malzenstwo i rodzine naprzeciw z smsowym don juanem?

30 Ostatnio edytowany przez starr (2016-10-29 01:04:22)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

(2015-07-21 09:36:47) Koniec. Sprawa wyjasniona. I dodam ze gdybym was sluchal to to w tej chwili ja,zona i dzieci bylibysmy najnieszczesliwsimi ludzmi na swiecie...

Dzieki temu ze z nia rozmawialem i walczylem na chwilke spojrzala spod rozowych okularow i zobaczyla jak ten gosciu klamie i gubi sie w tym co do niej pisze.

Zaczela racjonalnie myslec kiedy stracila kontakt z nim bo wiedziala ze jej pilnuje i umowa byla taka ze probujemy wszystko poskladac ale on w tym czasie ma absolutnie zniknac.

Moim jedynym bolem jest to ze zona faktycznie zostala zauroczona.. poderwana przez innego goscia i musze miec sile aby z tym zyc.
Nikt jak ja nie zna jej tak dobrze... wiedzialem ze zaczelismy bardzo szybk. Ze nie mielismy czasu sie wyszalec a dodatkowo ona zyla pod kloszem rodzicow do czasu poznania mnie. Dopuszczam mysle ze poczula sie wyjatkowa jak obcy gosc zaczynal ja podrywac itd. Wiem wiem nie powinna tak sie zachowywac ale ludzie popelniaja bledy nawet gorsze.
Teraz czeka nas lizanie ran. I mam nadzieje ze za jakis czas wroce do normalnosci.

Mala rada... ludzie nie wierzcie na 100 procent wszystkim iszacym na forum bo oni nie znaja calej sytuacji
I wypowiadajac sie zza biurka nie widzac tego co wy. Nie kazda sprawa jest taka sama. Szkoda ze nikt z wasz nie probowal podtrzymac mnie na duchu i nie wsparl w walce o zwiazek... moja rada jest taka ze jesli widzimy iskierke na dziei to walczmy jesli jest o co.

Bo bez walki mozna pozniej samemu sie znienawidzic ze nie zrobilo sie wszystkiego aby bylo dobrze.

Dzieki
Przemas

starr napisał/a:
przemo_86 napisał/a:

Dzieki za dobre zyczenia:)

Skoro to Ciebie kręci,  to do zobaczenia za jakiś rok, półtora...

przemo_86 napisał/a:

(28-10-2016 21:44:24)Witam, witam ponownie... wlazlem tu z ciekawosci po roku i widze ze ktos nawet sie zapytal co u mnie... dzieki za zainteresowanie:)
Odnosnie historii z pierwszego mojego posta to ostatecznie zona dala sobie spokoj z typem w listopadzie 15... zaczelismy naprawiac nasz zwiazek.... juz w polowie stycznia 16 napisal do niej inny typ, mimo ze pisala mu zeby odpuscil (ja nalegalem by go splawiala). Jakos tak sobie pisali pisali ja robilem sceny zazdrosci i awantury naprzemian z chwilami gdzie naprawde bylo nam idealnie. W koncu po ktorejs juz awanturze ...sierpien.. zona spotkala sie z wrozka na skypie ktora doradzila jej zeby mnie zostawila... i stalo sie. od sierpnia nie mieszkamy razem a tam romans telefoniczny kwitnie. Na moja prosbe spotykamy sie z psychologiem dla par ale to juz ostatnia proba z mojej strony na ratowanie czegokolwiek... czemu kobiecie wystarczy pisac tylko slodkosci by rzucila na szale malzenstwo i rodzine naprzeciw z smsowym don juanem?

Było o co walczyć? Sam sobie odpowiedz...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

31

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Autorze, najpierw z politowaniem, a potem gorzko się uśmiechnęłam czytając Twoją "niesamowitą" historię. Dla Ciebie jest ona niesamowita, bo dotyczy Ciebie.

Jednak tak naprawdę klasycznie wpisujesz się w schemat.


To bardzo przykre, to wszystko.... hmm Tyle osobistego komentarza ode mnie.

I widzę, że mierzysz ludzi swoją miarą. Niestety, to też błąd. Za dobre serce i wiarę w ludzi czasem się płaci.


Powodzenia, przemo, tak czy inaczej.


Mam jeszcze pytanie: czy różowe okulary wreszcie Tobie, nie Twojej żonie, spadły?

To co odeszło w płomieniach zazieleni się na nowo.

@Jeśli JUŻ ktoś poświęca swój czas i czyta moje posty, uprzejmie proszę, aby robił to UWAŻNIE. Powodów jest kilka. Dziękuję. smile

32

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Witam,
Przejde od razu do konkretow...
Jeslesmy malzenstwen 8 lat i mamy dwojke dzieci 8 i 2 latka.
....

Jestes pewny, że to pierwsza zdrada i ze dzieci sa twoje?

33

Odp: moja zona zakochala sie w innym

To strasznie przykre Przemo:(
Jak sobie radzisz z tym wszystkim?
Kto zajmuje się dziećmi, zostały z Tobą?

34

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Posty Starr'a nr 7, 22, 30 w tym temacie stanowią dla mnie najlepsze podsumowanie większości tematów działu FLIRT-ZDRADA-ROZWOD-ROZSTANIE.

Taka "Zdrada w pigułce". Najlepsze "streszczenie" dla tych, którzy nie mają czasu śledzić wszystkich wątków.

Przemo, ja też jestem ciekawa Twojego zdania:

Było o co walczyć?

To co odeszło w płomieniach zazieleni się na nowo.

@Jeśli JUŻ ktoś poświęca swój czas i czyta moje posty, uprzejmie proszę, aby robił to UWAŻNIE. Powodów jest kilka. Dziękuję. smile

35

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

i bede dawal jej do zrozumienia jak wielka krzywde mi zrobila- kara musi byc.

Jaką krzywdę Ci zrobiła?

Podobno miłość nie wybiera... podobno miłość nie szuka swego, nie pamięta złego, wszystko wybacza. To jest prawdopodobne. Niemal pewne jest, że w wielu związkach zamiast hymnu o miłości jest kontrakt - "ciałem męża niech dysponuje żona a mąż niech dysponuje ciałem żony". Proste i konkretne jak prawo własności.

Kara musi być? Miłość to w takim razie smutna przypadłość. Poeci narobili niezłego galimatiasu gloryfikując ją.

36

Odp: moja zona zakochala sie w innym
dżdżownick napisał/a:
przemo_86 napisał/a:

i bede dawal jej do zrozumienia jak wielka krzywde mi zrobila- kara musi byc.

Jaką krzywdę Ci zrobiła?

Podobno miłość nie wybiera... podobno miłość nie szuka swego, nie pamięta złego, wszystko wybacza. To jest prawdopodobne. Niemal pewne jest, że w wielu związkach zamiast hymnu o miłości jest kontrakt - "ciałem męża niech dysponuje żona a mąż niech dysponuje ciałem żony". Proste i konkretne jak prawo własności.

Kara musi być? Miłość to w takim razie smutna przypadłość. Poeci narobili niezłego galimatiasu gloryfikując ją.

Sorki, ale za przeproszeniem pierdzielisz jak potluczona. Jak widzisz kontrakt w zwiazku dwojga osob, jak uczucie to dla Ciebie umowa, to mow o tym na wstepie, bo ludzkich uczuc nie da sie kwalifikowac, wyznaczac pragrafami i opiniamii.

37

Odp: moja zona zakochala sie w innym
Piotr74 napisał/a:

Sorki, ale za przeproszeniem pierdzielisz jak potluczona. Jak widzisz kontrakt w zwiazku dwojga osob, jak uczucie to dla Ciebie umowa, to mow o tym na wstepie, bo ludzkich uczuc nie da sie kwalifikowac, wyznaczac pragrafami i opiniamii.

Spokojnie... nie zamierzałem urazić. Zarówno hymn o miłości jak i zalecenie dysponowania należą do tego samego źródła, do Ewangelii chrześcijan. I owszem - taki układ, w którym to mąż ma dysponować ciałem żony a żona ciałem męża można nazwać kontraktem. To żadna ujma. Jeśli jednak wykroczenie poza ten kontrakt oznacza dla kogoś krzywdę i potrzebę wymierzenia kary, to po pierwsze potwierdza się niejako kontraktowy charakter związku (była umowa, jest jej niedopełnienie, będzie kara), a po drugie gdzieś gubi się to, co o miłości śpiewają w hymnach.

38

Odp: moja zona zakochala sie w innym
dżdżownick napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Sorki, ale za przeproszeniem pierdzielisz jak potluczona. Jak widzisz kontrakt w zwiazku dwojga osob, jak uczucie to dla Ciebie umowa, to mow o tym na wstepie, bo ludzkich uczuc nie da sie kwalifikowac, wyznaczac pragrafami i opiniamii.

Spokojnie... nie zamierzałem urazić. Zarówno hymn o miłości jak i zalecenie dysponowania należą do tego samego źródła, do Ewangelii chrześcijan. I owszem - taki układ, w którym to mąż ma dysponować ciałem żony a żona ciałem męża można nazwać kontraktem. To żadna ujma. Jeśli jednak wykroczenie poza ten kontrakt oznacza dla kogoś krzywdę i potrzebę wymierzenia kary, to po pierwsze potwierdza się niejako kontraktowy charakter związku (była umowa, jest jej niedopełnienie, będzie kara), a po drugie gdzieś gubi się to, co o miłości śpiewają w hymnach.

Sorki, a Ty w jakies hymny wierzysz jeszcze? Ile masz lat? Co do kwestii wiernosci ma religia?
Ludzie sie zdradzaja bez wzglefu na to w kogo wierza.
Nie o religie tu chodzi, a o wlasne wartosci, ktore sa uniwersalne dla wiekszosci ludzi. Czyli nie robie czegos, co krzywdzi innych, nie robie nic co jest wbrew kous trzeciemu.

Posty [ 1 do 38 z 109 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016