czy dalej w to brnać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy dalej w to brnać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: czy dalej w to brnać?

Witajcie.

Nie wiem jak zacząć moją historię, bo w głowie mam obecnie mętlik od tych wszystkich informacji, które otrzymałam od mojego partnera. Spróbuje przedstawić Wam moje problemy, mam nadzieje że nie bedzie to chaotyczne i ktoś się znajdzie, kto poratuje mnie dobrą radą i wsparciem.
Mam 34 lata, on 35. poznaliśmy sie w Anglii, z Polski ,,oddaleni,, jesteśmy od siebie o 20 km.
Znamy sie przeszlo 3 lata. Wchodząc w związek z tym czlowiekiem, sądziłam, ze chce on w przyszłosci załozyć rodzinę, mieć dzieci, jak to zwykle bywa taki normalny model rodziny. Czekalam, czekałam i ani razu on nie podejmował tego tematu. Aż właściwie do początku tego roku, kiedy to ja wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam, co dalej z naszym życiem tutaj.
Przedstawiłam mu swoją wizję jak ja to widzę. No i własnie od tego wszystko sie zaczęło, juz nie jest jak dawniej, w sumie to nie wydaje mi się zeby było jeszcze jak przedtem.
Na początku twierdził, ze nie jest na to wszystko gotowy niedojrzały itp. Więc ja pytałam, to po co my jesteśmy dalej razem, skoro do niczego nie bedzie to prowadziło w przyszłosci. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
Chciałabym ustabilizowac swoje zycie, wiedziec na czym tak naprawde stoje, czy mam dalej inwestowac w przyszlosc z tym człowiekiem. Z nim jest to bardzo trudne. Z jednego mimo wszystko sie teraz cieszę, ze jednak zapytalam, bo tak żyłabym dalej z dnia na dzien, robiąc sobie nadzieje na dalszą poważniejszą przyszłość.
Moje wszystkie koleżanki, kuzynki są zamężne, mają dzieci, a ja dalej nic. To badzo boli, zwłaszcza jak pomyślę ze z tym facetem nic takiego nie bedzie wchodziło w gre - bo jak można kogoś ciagle pytac, co dalej. Juz nawet sie czuję, ze do czegos go zmuszam, zmuszam do powaznych wyborow.
Gwożdziem do trumny jest jeszcze fakt, ze on chciał kupic tutaj, tzn.w uk dom. Jak to zawsze twierdził dla nas. Tylko ze mnie sie ten pomysł srednio podobał od samego początku, no bo skoro jestesmy w zwiazku, to taka wazna decyzja o zakupie nieruchomości tez powinna być wspolna. Dodam, ze zdolność kredytową mam, wkład duzo mniejszy niż on.
Na poczatku całej tej historii zakupowej, zgodziłam sie ze tez podpisze sie pod pozyczką. Ale potem stwierdziłam, ze skoro nie jestesmy małżenstwem, on nie ma jakichs wiekszych planow, co do naszej przyszłosci, odmowiłam. Zreszta zauważylam, ze jakoś specjalnie nawet nie nalegał, zeby to odbyło sie razem. Co dało mi już dużo wiecej do myślenia. Od temtej pory przyrzekłam sobie ze juz nie bede sie pchac z buciorami, jak bedzie chcial, może przemysli, moze sam zacznie temat. Nic takiego sie nie stało. Obecnie jest on w trakcie załatwiania formalności zwiazanych z zakupem domu. Zaprzecza wszystkiemu, mówiac ze mnie pytał, ze miałam taka możliwosc, ale to ja zmienilam zdanie. Tu sie zgodzę zmieniłam zdanie, ale miałam ku temu powody. Skoro on nie rozwiał moich watpliwości dostatecznie dobrze, uważam, ze postapiłam słusznie, przynajmniej tak mi sumienie podpowiada, choc to boli bardzo.
Przez to wszystko wspólne zycie nie układa sie wcale. Mam być teraz jego lokatorem, pomocnicą w spłacaniu kredytu?? Nie wiem jak mam to sobie teraz wszystko wyobrażac. Odebrał mi chęci do zycia, do starania sie o wszystko, do parcia do przodu. Zamiast tego czuję sie jak taki statek, ktory stoi w miejscu, bo brak mu wiatru w zaglach. Na domiar złego jedziemy na wspolne wakacje nad polskie morze, bedzie tam jeszcze moja kuzynka z rodzina. Znów zaczna sie pytania o przyszłosc, o dzieci, o małżenstwo.... przyszłsc z kim? Boję sie tego urlopu. Dręczą mnie jakieś chore sny.
Nie jestem osobą, która umie robić dobrą minę do złej gry, zresztą od dawna nie jestem szczesliwa w takim zwiazku.

A teraz druga historia.

Mój partner i ja pracujemy w tej samej firmie. Zreszta ja znalazłam sie tam dzieki niemu. On pracuje często na wyjazdach, ja na linii produkcyjnej. Praca nie podobała mi sie zbytnio na początku, ponieważ zwiazana jest z elektronika, o której ja nie mam za dużego pojecia. ale z czasem wzdożyłam sie w system i jest ok. Myślę nawet o pogłebianiu wiedzy na ten temat.
Pojawił sie również ten trzeci. Może to zbieg okoliczności, ale pojawił sie wtedy kiedy wszystko zaczeło sie psuć z moim obecnym partnerem. Mnie rownież wpadł w oko. Nie chce łamać mu serca moimi problemami, bo on nawet nie wie jakie one sa duże. Nie odpuszczał od ponad pół roku. widuje go codziennie. Wie, ze jest w moim życiu zupełnie nie tak, jak powinno być. Czasem wydaje mi sie, ze sie w nim zakochałam, a on we mnie. Nigdy nie dopuściłam sie zdrady fizycznej , cielesnej. Ale mysli o koledze z pracy towarzysza mi kazdego dnia. Boje sie tego. Podrywał mnie, wiedząc ze jestem z kimś, z osobą z ktora sie nie układa, a ja dałam na to przyzwolenie. Czekam każdego dnia na jego dzień dobry. Jakoś robi mi sie lżej. Zbywałam go, ale było to ciezkie. Czy powinnam z nim porozmawiac?? Bardzo bym chciała, ale moze to byc poczatek konca - tylko dla kogo??
Pracujemy w tej samej firmie, wszyscy sie tam znają, nie chce stac sie obiektem posmiewiska, bo zranieni ludzie sa zdolni do wielu podłych rzeczy.

Więc co powinnam zrobić ze swoim życiem?? zawsze wiedziałam czego chce ale człowiek z ktorym jestem namieszał mi w głowie, a człowiek który chciałby ze mna być, może zostać zraniony,

Proszę o komentarze, może coś pomogą i spojrze na to wszystko naczej.

pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy dalej w to brnać?

Dziewczyno uciekaj gdzie pieprz rośnie, zrobiłam dokładnie to samo co ty i żałować będę do końca życia. Tym bardziej że jest ktoś kto o Ciebie zabiega i komu zdecydowanie bardziej na Tobie zależy niż Twojemu facetowi. Dobrze Ci radzę nie popełniaj moich błędów i nie wiąż się z takim dupkiem. Masz prawo być szczęśliwa i wykorzystaj to. Będzie dobrze;)

3

Odp: czy dalej w to brnać?

Nie rozumiem, co jest złego w tym, ze facet kupuje dom, biorąc kredyt na siebie. Chce kupić to kupuje, jak rozumiem niczego od ciebie nie wymaga, spłaty kredytu też nie oczekuje od ciebie, o co tu się burzyć? A jak teraz mieszkacie? Może on po prostu nie chce więcej wynajmować?

Jeśli chcesz zakonczyć związek z powodu braku chęci założenia rodziny przez pana to zakończ, ale akurat całego akapitu o zakupie domu nie czaję.

4

Odp: czy dalej w to brnać?
migatka napisał/a:

Nie rozumiem, co jest złego w tym, ze facet kupuje dom, biorąc kredyt na siebie. Chce kupić to kupuje, jak rozumiem niczego od ciebie nie wymaga, spłaty kredytu też nie oczekuje od ciebie, o co tu się burzyć? A jak teraz mieszkacie? Może on po prostu nie chce więcej wynajmować?

Jeśli chcesz zakonczyć związek z powodu braku chęci założenia rodziny przez pana to zakończ, ale akurat całego akapitu o zakupie domu nie czaję.

Tak. To prawda. On chce kupić dom dla " nas" tylko gdzie to "nas" w tym wszystkim jest?? Jakos specjalnie mnie nie uwzględnia w tym wszystkim. Po mojemu jesli cod sie tworzy jako związek to jest to razem a nie osobno. No i kim mam być w jego domu?? Lokatorem, sprzątaczką, partnerką na kocią lape??

5

Odp: czy dalej w to brnać?
nemesis890 napisał/a:

Dziewczyno uciekaj gdzie pieprz rośnie, zrobiłam dokładnie to samo co ty i żałować będę do końca życia. Tym bardziej że jest ktoś kto o Ciebie zabiega i komu zdecydowanie bardziej na Tobie zależy niż Twojemu facetowi. Dobrze Ci radzę nie popełniaj moich błędów i nie wiąż się z takim dupkiem. Masz prawo być szczęśliwa i wykorzystaj to. Będzie dobrze;)

Takie właśnie mam poczucie, że z nim już nic mnie nie czeka. Przykre jest to bo miałam wiele takich przyziemnych oczekiwań jak rodzina, ślub, wspólny dom. Może oczekuję za wiele. Jak on nie jest na to gotowy to silą go zmuszać nie będę. Swoimi decyzjami mnie odepchnął. W sumie nigdy przez 3 lata nie słyszałam szczerego podziękowania ze obiad był ok, komplementu itp. Zawsze musiałam zapytać -no ale ile mogę prosić ciągle.

6

Odp: czy dalej w to brnać?

Ja by odeszła. Co to znaczy niedojrzały? Jakby Cie kochał i był szczęśliwy nie sądzę aby miał coś przeciwko

7

Odp: czy dalej w to brnać?

Dzis znow kolejna kłótnia. Kazda nastepna mnie wykancza, czuje ze nie mam na to juz sil. Zapytalam wprost zeby nazwał swoje uczucia do mnie Powiedzial, ze kocha mnie na swoj sposob - myslal o mnie jako o kobiecie swojego zycia, chcial zebym stala sie prawdziwa zona. Tylko jak ja mam to wszystko rozumiec, skoro dalej zadnych konkretow nie ma. Sa tylko slowa kiedy znow podejmuje temat, mam wrazenie nic nowego nie uslysze. Ja juz nie wiem co o tym myslec. Boje sie zostac samai moze dlatego z nim jestem.
Najgorszy urlop zbliza sie wielkimi krokami, a ja wcale nie chce tam z nim jechac...

8

Odp: czy dalej w to brnać?

to nie jedz urlop spedz sama wykorzystaj go na przemyslenia w sumie to po co ci pierdola nie facet jesli nie umie sie jasno okreslic i nie ma w zyciu piorytetow ani nie dzieli z toba twoich marzen to zycia tez nie bedzie dzielil tak mysle moze warto sie temu drugiemu blizej przyjzec

9

Odp: czy dalej w to brnać?

Joanna, z wielka chęcia nie pojechalabym. ale sprawa sie nieco komplikuje, poniewaz bilety juz dawno zostaly oplacone (bo urlop jest w polsce a ja w uk) no i a byc tam na miejscu tez moja kuzynka z mężem i dziećmi.
Nie wiem, czy jest to w takim razie dobry pomysl, zeby on tam jechał sam, skoro tak fatalnie sie wszystko potoczyło między nami....

czasem mam wrażenie ze mam wyjątkowy dar do komplikowania sobie zycia i przyciagania takich własnie ludzi, ktorzy nie maja określonych celow w zyciu sad

10

Odp: czy dalej w to brnać?

to nie jest dar ja wiecznie spotykam ludzi od ktorych klopoty bija na kilometr ale ja tego nie widze swoje zycie tez tak sobie skomplikowalam ze czasem sie sama nad soba zastanawiam jak ja tego dokonalam . a na urlop jak musisz to jedz chocby po to zeby zobaczyc sie z kuzynka ale wykorzystaj ten czas na podiecie decyzji ale sorry ja tu przyszlosci nie widze

11

Odp: czy dalej w to brnać?

wiem, bo mam taki wewnetrzny glos, ktory nie cichnie, ale daje o sobie znac kazdego dnia.  I powiem, ze jak zrobie na przekor temu co mi podpowiada, to niestety ale sie na tym przejade; tak juz pare razy w zyciu mialam i potem plułam sobie w brode, dlaczego nie posłuchałam siebie...
stety niestety los tak chcial, ze w tej samej pracy jest jeszcze ten trzeci.
ten sam głos podpowiada mi zeby z nim porozmawiac, tylko nie wiem, czy to dobra podpowiedź. Facet zabiega o mnie, a ja tkwie w zwiazku bez przyszłosci.  Moze tak własnie ma być?

12

Odp: czy dalej w to brnać?

Poznałam kiedyś faceta, który traktował mnie jak zabawkę. Było mu dobrze na jego warunkach. O moich nie myślał. Chciałam go rzucić w kąt, wtedy on jednak stwierdził, że moje warunki są ok. Stał sie moim partnerem. Po paru latach zastanawiałam się co dalej. Nie młodnieję, życie idzie do przodu. Pojawił się inny, kusił, obiecywał i by dotrzymał słowa, taki był.
A ja poszłam na rozmowę z moim. Wóz albo przewóz. Albo wspólne warunki albo każde swoją drogą. Aktualnie czekam na ślub, jest jak chcemy oboje bo okazało się, że moje plany to jego plany.

reasumując: otwarte karty. Albo cie kocha i planujecie realnie razem zycie, albo niech się wali a ty szukasz innego. Ale od tego z roboty uciekaj, bo szukanie dziegciu na złamane serducho w osobie która jest kiedy je łamią to plastik a nie żelazo do wykucia.

Odpuść sobie wtedy związki i odpocznij. Zaplanuj własne życie, realizuj się. Aż ktoś dołączy a nie odwróci twoje życie na żadne.

13

Odp: czy dalej w to brnać?

musisz odpoczac pomyslec odpowiedziec sobie na najwazniejsze pytanie czy ci zalezy bo jesli tego nie widzisz to czego tam szukac a jak zalezy to rozmawiaj z nim szczerze wyloz mu karty na stol jak nie to nic na sile powdzenia

14

Odp: czy dalej w to brnać?

Kobiety rozumują inaczej. Ja, jako mężczyzna, nie miałbym żadnych pretensji o to że kobieta nie chciałaby mieć dzieci. Wydaje się że wasze relacje są dobre i jedynie brak dzieci jest problemem. Jeśli to jest aż tak ważne to będziesz chyba musiała zerwać ten całkiem niezły związek z nim, tylko dlatego że chcesz mieć dzieci. Być może nawet kolejny facet znajdzie się niezły który będzie chciał mieć dzieci, ale prawdopodobnie dla ciebie relacje z facetem są mało ważne, żeby tylko dzieci były? Niestety u kobiet parcie na dzieci doprowadza do takich zerwań. To poromansuj trochę z tymi innymi facetami, bo chyba nie ma innego wyjścia.

15

Odp: czy dalej w to brnać?

Skoro Twój obecny facet nie potrafi Cię docenić to pozwól komuś innemu na to (czyt. koledze z pracy), który jak piszesz jest Tobą zainteresowany. Pamiętaj, że Twoje szczęście jest najważniejsze.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy dalej w to brnać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024