Witam
Przez bardzo długi okres czasu poszukiwałam pracy, popadłam w depresję aż tu nagle pojawiła się dla mnie szansa... Znalazłam pracę w żłobku, jako opiekunka, żłobek perspektywa przerażająca mało zarabiają, mała sala tak myślałam ale dostałam swoją grupę, tegoroczne i ogarnięte trzylatki, własna sala, muszą być zajęcia prowadzone ii tak sobie tam byłam na okresie próbnym na trzy miesiące. Niestety teraz moje trzylatki idą do przedszkola, a ja dostanę "pieluchowce", czyli okropnie dużo roboty...ponadto, nie ukrywam, że widzę się w roli nauczyciela w przedszkolu z troszkę starszymi dziećmi, gdzie mogę wyładować swoją twórczość. W momencie zakończenia okresu próbnego, zadzwoniła do mnie pani z przedszkola prywatnego ;/...Pani zaoferowała mi pracę, na początek dwa miesiące za 1000 zł, od września do września 1300 zł i nie sprzątam, nie myję niczego, 8 h i grupa 4 - latków. W międzyczasie moja obecna chlebodawczyni zaoferowała mi umowę o pracę na 1,5 roku i na rękę 1450 zł...Jestem rozdarta, w żadnym żłobku nie dostanę więcej...ale te maleństwa, ah nie mogę z nimi robić tylu rzeczy, ciągle płacz, jestem zmęczona...naprawdę zmęczona. Nie wiem co powinnam zrobić, nie wiem !!!!
Niby w żłobku dostałabyś więcej, ale o ile trudniejsza praca!
Wiadomo, że i tu i tam głodowa pensja, ale na początek trudno wybrzydzać.
Wybrałabym przedszkole, bo chyba tam kieruje Cię intuicja, a jej czasem warto posłuchać ![]()
czy przyjemniej isc do pracy ktora lubisz za pare groszy mniej czy do takiej gdzie rano ci sie wstac nie chce za pare groszy wiecej dwa miesiace wytrzymasz a od wrzesnia nie bedzie roznica prawie zadna