Jestem w luźnym związku z mężczyzną, który ma narzeczoną...
Poznałam go we wakacje, na czacie. Napisaliśmy setki smsów do siebie...Rozmawialiśmy na GG. Bardzo dobrze dogadywaliśmy się. Pewnego dnia chciał do mnie zadzwonić, ale ja nie odebrałam,bo się bałam. Ech, bałam się rozmowy telefonicznej ;/ głupia sprawa, wiem, ale jestem nieśmiała i to dlatego...Próbował dodzwonić się do mnie każdego dnia(przez tydzień), nie pisał już smsów, bowiem dostał za nie ochrzan od szefa (był to jego służbowy tel). I przestał się odzywać, ja także. Po około dwóch miesiącach od tamtego momentu znów weszłam na czat. Nudziłam się strasznie, moje plany na ten dzień nie wyszły, więc postanowiłam,że popiszę sobie z ludźmi-a nóż widelec trafię na kogoś interesującego
I trafiłam ! Znów na niego! I to ja pierwsza się do niego odezwałam...po prostu zaintrygował mnie jego nick. Ja prowadzę w sposób nietypowy rozmowy czatowe. Nie przedstawiłam się mu, on mi także,więc nie poznaliśmy swoich imion . Pisaliśmy tak po prostu o życiu. Bardzo mi się spodobał sposób w jaki piszę, wydawał mi się odrobinę znajomy..Nawet przeszła mi przez myśl jego osoba,ale zaraz po tym wybiłam go sobie z głowy-bo przecież to wydawało się niemożliwe,by spotkać go tu ponownie, tym bardziej,że on prawie wcale nie wchodzi na czat. A że akurat miał wtedy krótki urlop i się nudził to się tam pojawił. Po jakichś 2 h rozmowy napisałam mu jak mam na imię,a że moje imię jest strasznie niepopularne to był już pewien,że to ja. Napisał mi to. Nie ukrywam,że cholera w szoku byłam ;P Postanowiliśmy się spotkać i zrobiliśmy to jak najszybciej.
Moje wrażenia po poznaniu go w realu były bardzo pozytywne. Pewny siebie, rozgadany-moje przeciwieństwo
do tego inteligentny i czarujący. Już pierwsze spotkanie zakończyło się pocałunkiem
na następnych było coraz to bliżej ;P
Jest miło..Bardzo mu się podobam, on mi tylko trochę, za to ciągnie mnie do niego jego inteligencja.. Tylko,że On ma narzeczoną, która wie o NAS i to akceptuje,co szczerze bardzo mnie dziwi. Na początku nie mogłam tego zrozumieć, iż ma kogoś-bo co będzie jak się zakocham? Teraz to nawet mi nie przeszkadza..choć czasem wydaję mi się,że jestem dla niego tylko zabawką,którą się pobawi a później "wyrzuci". Ale te myśli są krótkie i zaraz ulatują. On jest moim drugim facetem. Jest starszy o 8 lat. Ale różnica wieku nie przeszkadza, w jego towarzystwie czuję się naprawdę dobrze, czuję się "chciana", kompleksy ulatują...Ale czy to wszystko ma w ogóle sens? Zastanawiam się co ja robię i dlaczego..czy nie popełniam błędu wchodząc w taki związek. Tyle myśli przechodzi mi przez głowę,że trudno to wszystko opisać. Wiem,że chaotycznie to wygląda ale naprawdę to nie tak łatwo przedstawić tą sytuację...