Witam! Moja narzeczona nie wie czy mnie kocha, po ponad 5 latach bycia razem przed wczoraj mi to powiedziała. Cierpię, nie mogę żyć z tą myślą że możemy już nie być razem. Wiem że muszę dużo zmienić w życiu, od miesiąca nie pracuję, odwiedzam pośredniak, jednak otwieramy z kolegą firmę. Jest mi ciężko i tu jeszcze to, tracę sens życia. Ona jest dla mnie wszystkim, tylko z nią wiązałem plany na przyszłość. Mieliśmy się pobrać za 1,5 roku, powiedziała że już o ślubie nie myśli, że ja nie dorosłem jeszcze do tego żeby żyć razem z nią aż nas śmierć nie rozłączy (mam 24l A. jest 2 lata starsza). Nie jest pewna czy ja to ten jedyny, ten co zdoła utrzymać rodzinę, poradzi sobie w kryzysowych sytuacjach, będzie opiekuńczy, troskliwy i odpowiedzialny. Tylko raz ją okłamałem czego potem bardzo żałowałem, nigdy nie zdradziłem, zawsze była i jest na "pierwszym miejscu". Chce żebym dał jej czasu wtedy będzie wiedziała czy coś do mnie czuje i czy tęskni. Pierścionka mi jeszcze nie oddała, powiedziała nawet raz podczas długiej i ciężkiej rozmowy której towarzyszyły łzy z obu stron "kotku ja jeszcze z tobą nie zrywam, chcę tylko odpocząć" Myślę jednak że powiedziała mi to żeby mnie przygotować do rozstania, widzi jak to przeżywam i nie chce mnie tak raptownie krzywdzić. Próbuje nie dopuszczać tej myśli do siebie ale ona jest silniejsza (mam miękką psychikę), nie potrafię normalnie funkcjonować, tęsknota mnie zabija
Był bym najbardziej szczęśliwym człowiekiem, gdyby powiedziała mi że mnie kocha i chce być ze mną, ale czy tak będzie? Pokaże czas.
1 2010-02-07 23:17:31 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-02-08 20:35:22)
Nie do końca wiadomo jaka jest sytuacja między wami. Może ona po prostu się troszkę zagubiła i faktycznie potrzebuje czasu. Bądź dobrej myśli, skup się też na otwarciu firmy. I rozmawiajcie, ale na spokojnie, bo to pomoże wam dojść do porozumienia.
Trzymam kciuki:)
Witam! Moja narzeczona nie wie czy mnie kocha, po ponad 5 latach bycia razem przed wczoraj mi to powiedziała. Cierpię, nie mogę żyć z tą myślą że możemy już nie być razem. .
Cóż Ci kolego powiedzieć. Skoro po 5 latach nie wie co czuje, to dla mnie jakiś horror. Co ona ma w głowie? Są tam jakieś myśli? Wątpię. Powiem ci, że jak kobieta mówi tak, że nie wie, to podjęła już decyzję. Ona wie. Wie, że to nie jesteś ty. Jakiś czas cię pozwodzi i pierwszy lepszy gostek i Ci cześć powie raz na zawsze.
Co do sytuacji z pracą. Wydajesz się trochę bułkowaty, mało zaradny. A kobiety tego nie cierpią. Lubią typ zaradnego, co wie co mówi, jest niezły w łóżku i opiekuńczy.
Cóż Ci kolego powiedzieć. Skoro po 5 latach nie wie co czuje, to dla mnie jakiś horror. Co ona ma w głowie? Są tam jakieś myśli? Wątpię. Powiem ci, że jak kobieta mówi tak, że nie wie, to podjęła już decyzję. Ona wie. Wie, że to nie jesteś ty. Jakiś czas cię pozwodzi i pierwszy lepszy gostek i Ci cześć powie raz na zawsze.
Może się zdarzyć tak, że po 5 latach bycia razem przestaje się kochać i nie oznacza to, że kobieta nie ma nic w głowie, po prostu nie trafiła na swoją drugą połówkę, a rzeczywiście skoro mówi, że nie wie co czuje to oznacza to jedno... NIE KOCHA tylko sama nie chce się z tym pogodzić.
Może się zdarzyć tak, że po 5 latach bycia razem przestaje się kochać i nie oznacza to, że kobieta nie ma nic w głowie, po prostu nie trafiła na swoją drugą połówkę, .
Trochę krótko 5 latek i już się odkochują kobiety. Niestety takie mamy smutne życie i osoby wokoło, co wybierają pozory a nie walczą o prawdziwą miłość.
Widać koleżanka ma pewne doświadczenia w tej kwestii.
Ale ja bym takiej co po 5 latach się odwidzi nie chciał nawet poznawać. Nigdy.
a rzeczywiście skoro mówi, że nie wie co czuje to oznacza to jedno... NIE KOCHA tylko sama nie chce się z tym pogodzić.
Brawo, za całą szczerość o kobietach.
Witam! Dzięki że poświęciliście chwilę mojej historii.
Kolejny dzień a dół postępuje coraz dalej, staram się nie siedzieć w domu, wynajduje sobie jakieś zajęcia, odnawiam kontakty z kolegami. Niestety nic nie pomaga, moja głowa jest posrana, myśli o niej krążą cały czas. Chciałbym zadzwonić do niej, usłyszeć jej głos,porozmawiać ale otrzymałem rady że lepiej będzie jak nie będę zbyt nachalny i dam jej kilka dni na ułożenie myśli. Tak też postanowiłem zrobić, ale jutro to już chyba szlag mnie trafi i zadzwonię.
witaj kolego - docen to ze twoja ,,pani" miala odwage usiasc i porozmawiac - moja uciekla po 9 latach bez slowa zostawiajac kartke i przekreslone zdjecie a wszystko wydawalo sie oki ( poszukaj juz to opisywalem) napewno cierpisz dobrta rada ........ o ile takie istnieja to tylko zajac sie czyms i nie biegac i robic glupot.......co ma byc to bedzie .......
Zamiast rozpaczać i usychać z tęsknoty faktycznie lepiej weź się za siebie, za tę firmę i za inne rzeczy odciągające od wspomnień. Możliwe, ze rzeczywiście byłeś za bardzo ciapowaty - jak lady zobaczy w tobie faceta to może wróci - a jeśli nie - będziesz lepszy materiał dla następnej dziewczyny...
Witaj w klubie! :-(
4 lata, -wyprowadzka w ciagu 2 godzin .... -opisane na forum
wiec, moja tez najpierw zaczela od "musimy od siebie odpoczac", potem bylo "ja juz cie nie kocham nr1" -poł żartem "ja już cie nie kocham nr2" - nara..
ona juz NIE WROC, nie miej zludzen.
Nie pij za duzo - to nic nie da. Bedzie cholernie ciezko -Trzeba przezyc.
"Zamiast rozpaczać i usychać z tęsknoty faktycznie lepiej weź się za siebie, za tę firmę i za inne rzeczy odciągające od wspomnień. Możliwe, ze rzeczywiście byłeś za bardzo ciapowaty - jak lady zobaczy w tobie faceta to może wróci - a jeśli nie - będziesz lepszy materiał dla następnej dziewczyny..."
jestes dziewczyna bez uczuć? A napewno liczaca na lepszy material.... -aby taki material mnie nie spotkal bezdusznika jak Ty
- przecie chlop sie rozsypuje, a nie ma w glowie firme..
jestes dziewczyna bez uczuć? A napewno liczaca na lepszy material.... -aby taki material mnie nie spotkal bezdusznika jak Ty
- przecie chlop sie rozsypuje, a nie ma w glowie firme..
Tak, jestem dziewczyna bez uczuć. Bezdusznikiem od 4 lat. Odkąd ktoś wykorzystał moje całkowite zaufanie, wrażliwość, bezgraniczne zaangażowanie. Dlatego wiem, że rozpacz do niczego nie prowadzi. Rozpamiętywanie nie łagodzi bólu, za to sprawia, że nieufność do świata jest coraz większa i coraz większe jest zagubienie. Trzeba się czymś zająć i to czymś normalnym. Dlatego rzuciłam hasło z tą firmą. Więc pomyśl czasem, że może ktoś chciał coś innego przekazać niż Ty zrozumiałeś i ten ktoś miał inne intencje.
Witam
Zaskoczę was troszkę, koniec z rozsypką.
Jeszcze wczoraj myślałem że Walentynki będa beznadziejne, jednak dziś jest inaczej, wszystko jest takie kolorowe, nawet padający śnieg mnie cieszy i to że jutro znów 2h dobrego odśnieżania.
Od dziś znów jesteśmy razem
Szczere rozmowy, drobne kroczki w pozytywnym kierunku i znów chce się żyć.
Pozdrawiam!
Cieszę się bartof razem z Tobą, oby tak Wam już zostało
Ja też kiedyś (baaaardzo dawno) miałam chwilowe zwątpienie w swój związek, pojawiły się pewne problemy przez które po prostu przestałam w nas wierzyć. I zachowałam się tak samo jak Twoja dziewczyna... Mimo iż kochałam go szalenie i wiedziałam, że będę cierpieć po rozstaniu. Wtedy wydawało mi się, że mimo wszystko tak osobno będzie nam lepiej. Mój ukochany przyjął to ze spokojem choć wiedziałam, że łamię mu serce. To było strasznie głupie, ale w zyciu czasami pojawiają się głupie myśli i idące za nimi decyzje. Tamto rozstanie nie zniszczyło niczego między nami, pokazało nam, a zwłaszcza mi, że nie potrafimy żyć już bez siebie. Teraz jesteśmy małżeństwem i oczekujemy na dzidziusia. Widać nie każda próba rozstania oznacza koniec miłości .