Kilka miesięcy temu rozstałam sie z moim kilkuletnim partnerem z którym mam syna ale mniejsza o to ...Po kilkumiesiącach od rozstania poznałam kogoś ale to okazało się nie to... Potem następny chłopak ale też nie poczułam nic... Mój ex dowiedział sie o tym i chce do mnie wrócić niestety ja już nie chce ...nic nie czuje ale legły w gruzach moje ideały o zdrowej rodzinnej relacji...Mam takie wrażenie że juz nigdy nie trafie na swojego że zawsze gdzieś tam mentalnie będe tkwiła brzy exie bo mamy dziecko...Mam straszne stany depresyjne i nerwicowe mysle o pójściu do psychiatry ale nie wiem sama... Powiedzcie mi co myślicie i czy ktoś z was też tak ma lub miał i jak sobie z tym poradził...Prosze o poważne odpowiedzi...
Iwette czy jak idziesz do sklepu kupować bluzkę a dwie nie pasują to rezygnujesz i nigdy już nie ubierasz bluzek?
Wybranie sobie partnera na życie bywa długie i trudne, trzeba czasem próbować wiele razy, by trafić na właściwą osobę.
To ze dwóch czy trzech facetów okazało się niewypałem nie znaczy że niema odpowiedniego na świecie.
Nie załamuj się, ja tez zanim stworzyłam szczęśliwy związek z mężem, miałam inne 4 długie związki.
Możesz oczywiście popracować z psychologiem nad sobą, własnym poczuciem pewności siebie.
Rozłożyć na pierwiastki twoje dotychczasowe błędy w dobieraniu sobie partnerów by w przyszłości nie kierować się schematem, a wybrać bardziej świadomie.
Jeśli czujesz taka potrzebę to idź po pomoc dla siebie.
Może na razie wystarczy że rozpiszesz sobie w punktach dlaczego wybrałaś tego czy tamtego faceta. spojrzysz gdzie jest błąd.
Pogadaj z jakąś zaufana kumpelką ale nie załamuj się że znów nie wyszło. Chyba lepiej że coś zakończyłaś niżbyś miała tkwić nieszczęśliwa w chorym związku.
3 2015-06-10 20:41:53 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-06-10 20:42:41)
Napisałaś, Ivette, "mniejsza o byłego". Dlaczego? Fakt, że jesteście rodzicami to jedno, ale coś było powodem rozstania i to coś może rzutować na Twoje kolejne związki, bo ex siedzi z tyłu głowy z tego, czy innego powodu?
No właśnie siedzi widuje sie z nim ale nic do niego nie czuje... on twierdzi że sie zmienia ale to nieprawda jest jeszcze gorszy niż był... Zaproponował wyjazd nad morze ale po co jak ja go nie kocham... On mnie też nie... wiem to 8 miesięcy rozstania zrobio swoje dojrzałam spojrzałam obiektywnie ja jestem ja poziomie 24latki bo tyle mam a on na poziomie 14/15latka... chociaż jest rówieśnikiem a ja poznając innych myśle o nim chociaż nie dojrzewa nie wyciąga wniosków... Mamy świetnego synka który ma blisko 3,5 roku ale on sie nie zachowuje jak ojciec nie chce nawet spróbować chociaż wychowywaliśmy synka wspólnie on nie stworzył z nim więzi z tego co widze...Ale tu chodzi o co innego...Pewna osoba powiedziała mi że on nigdy nie dojrzeje że to typ dużego chłopca...I mimo że mówie że nie chce z nim być to się łudze że on dojrzeje chociaż patrze najego postępowanie to stwierdzam że ta osoba miała racje...Mam nadzieje żenie pisze chaotycznie...
Poprostu gdzieś tam rozum mówi daj sobie spokój ale jakiś głos mi podpowiada daj sobie nadzieje...Głupi głos?