Cześć,
Dawno mnie tu nie było, więc Witajcie po przerwie ![]()
Od 1,5 miesiąca jestem z pewną dziewczyną. No i pojawiają się pierwsze problemy. Ogólnie dziewczyna nie ma jakiś specjalnych zainteresowań. Pracuje, a po pracy głównie spędza czas w domu przed tv. W sobotę wychodzi z koleżankami do klubu na imprezę.
Ja z kolei mam mnóstwo rzeczy do robienia. Pracuję na etacie a po godzinach rozwijam swoją firmę, czyli mam dwie prace. Do tego siłownia/crossfit/bieganie. Spotkania ze znajomymi, wyjścia na mecze. W dalszej kolejności pisanie pracy magisterskiej i przygotowywanie się do certyfikatu językowego.
Problemy:
1. Od jakiegoś tygodnia mówiłem jej, że w niedzielę (dzisiaj) muszę pracować, ponieważ mam zaległości w pracach dla swoich klientów w firmie i nie będę się mógł spotkać. W tym tygodniu widzieliśmy się codziennie oprócz wtorku. W piątek była u mnie do ok 1 w nocy. Wczoraj spotkaliśmy się ok 15 i byłem u niej do 23. W środę wyjeżdża na weekend czerwcowy i wraca w niedzielę. I oczywiście ma do mnie pretensje, że dzisiaj nie mogę się z nią spotkać, że wymyślam, że muszę pracować, że mogłem sobie inaczej zaplanować czas. Przyznam, że mnie to wkurzyło, bo specjalnie sobie tak zaplanowałem, że jeden cały dzień weekendu poświęcę na pracę a resztę dla niej. Wczoraj jak wychodziłem po 23 to też miała do mnie pretensje, że nie chcę zostać dłużej, że jest weekend, wolne a ja już idę zamiast z nią siedzieć. I strzeliła focha na pożegnanie.
Ma też pretensje o to, że ja chcę się spotkać dopiero we wtorek zamiast w poniedziałek i wtorek skoro ona w środę na tak długo wyjeżdża
2. Jakoś 2 tygodnie temu ja wyjeżdżałem na weekend i ona sobie w sobotę poszła na imprezę do klubu z koleżankami. Spoko, żaden problem nic mi to nie przeszkadza. Ale teraz od kilku dni jak ona ma wyjechać to mówi mi, że nie chcę, abym ja szedł na imprezę bez niej. A na argument, że przecież Ty byłaś beze mnie stwierdziła, "Ale Ty nie miałeś nic przeciwko, bo jakbyś miał to bym nie poszła".
Dodatkowo mówi, "Przecież mówiłeś, że nie chce Ci się chodzić po klubach" - owszem tak mówiłem, ale to nie znaczy, że już nigdy nie będę miał ochoty.
Szczerze to szybko takie problemy wychodzą, ale pewnie to lepiej. Denerwuje mnie to, że bardzo często się spotykamy, a jak ja nie chcę/nie mogę (czasami wolę mieć dzień dla siebie i najzwyczajniej w świecie nie chcę się spotykać) to ma do mnie pretensje. No kurde widzieliśmy się 5 dni na 7 w tym tygodniu.
Obiecałem sobie po ostatnim związku, że nie dam sobie za bardzo wejść na głowę i aby dziewczyna mną sterowała i te jej pretensje mi przeszkadzają.