Od jakiegoś czasu spotykam się z chłopakiem. W sobotę dzwonił, czy mam ochotę spotkać się jutro. Miał zadzwonić w niedzielę około południa, żebyśmy umówili się na konkretną godzinę. Zadzwonił dopiero po 20. Oddzwoniłam po 22 i powiedziałam mu, co myślę o takim lekceważeniu. Przeprosił i skończyłam rozmowę. Dziś rano napisał 3 smsy: "Przepraszam, że tak wyszło. Trochę się zatraciłem w ten weekend. Nie chciałem zachować się lekceważąco.", "Napisz, jak przestaniesz się gniewać.", "Albo jak będziesz chciała przestać się gniewać.".
Co zrobić w tej sytuacji? Należy go olać?
Od jakiegoś czasu spotykam się z chłopakiem. W sobotę dzwonił, czy mam ochotę spotkać się jutro. Miał zadzwonić w niedzielę około południa, żebyśmy umówili się na konkretną godzinę. Zadzwonił dopiero po 20. Oddzwoniłam po 22 i powiedziałam mu, co myślę o takim lekceważeniu. Przeprosił i skończyłam rozmowę. Dziś rano napisał 3 smsy: "Przepraszam, że tak wyszło. Trochę się zatraciłem w ten weekend. Nie chciałem zachować się lekceważąco.", "Napisz, jak przestaniesz się gniewać.", "Albo jak będziesz chciała przestać się gniewać.".
Co zrobić w tej sytuacji? Należy go olać?
Może zamiast od razu strzelać fochy wysłuchać człowieka. Nie mówię, że tak jest, ale może wydarzyło się coś ważnego i naprawdę nie miał głowy do innych rzeczy ?
Ja nie strzeliłam focha, nie robiłam żadnych wyrzutów. Po porostu powiedziałam, że jeśli miał inne sprawy, mógł powiedzieć mi o tym rano, a nie tak lekceważyć mnie i mój czas.
Dobrze zrobiłaś. Przecież nie miał wypadku ani nic podobnego.
Teraz możesz mu dać szansę, jeśli chcesz. Może wcześniej go nikt nie nauczył szanowania czasu innych ludzi.
Jednak moim zdaniem ostrożnie.
Długo się spotykacie? Ja 2 miesiące temu miałam identyczną sytuację i nie wyszło z tego nic dobrego. Teraz żałuję, że mu tak łatwo wybaczyłam. Dałam 2 szansę, a on po chwili zrobił to samo..
Ponad pół roku. Postanowiłam wybaczyć i na jego pytanie czy zechcę się z nim jeszcze spotkać, zgodziłam się. Niestety bez odzewu. Chyba sprawa jasna. Faktycznie nie warto wybaczać.
Ponad pół roku. Postanowiłam wybaczyć i na jego pytanie czy zechcę się z nim jeszcze spotkać, zgodziłam się. Niestety bez odzewu. Chyba sprawa jasna. Faktycznie nie warto wybaczać.
O matko, nie ma to jak na podstawie jednego faceta wejsc do swojej glowy i ustawic sobie sposob postepowania na kazda sytuacje na cale zycie. Bo przeciez nalezy pamietac ze kazdy facet jest taki sam, wypadki losowe nie istnieja, oczywiscie nie ma mozliwosci ze dzien wczesniej zapil z kolegami i spal do 2. Oczywiscie uniesienie sie duma i brak odzewu to nie foch bo ja takowych nie mam.
Nie znam cie i nie chce byc pochopny ale po tym co piszesz wygladasz na nabzdyczona i rospieszona malolate.Nie dziwie sie ze sie nie odzywa.
Witam mysle ze powinnas dac mu ostatni raz szanse zeby ci wytlumaczyl wszysatko co i jak ale jezeli jakas najmniejsza sytuacja ci sie nie spodoba to radze daj sobie spokoj bo zle sie to moze skonczyc cos wiem na taki temat.
Pozdrawiam
Przy okazji tez potrzebuje rady moze ktos bylby chetny sie wypowiedziec co sadzi na ten temat bylabym wdzieczna.
Wiec tak zaczne od tego ze mam 22 lata moj chlopak 30 lat jestesmy ze soba ponad rok od kad sie poznalismy jezdzil juz na tirach od samego pocztku mi mowil ze nie jest to latwe zycie byc z kims prawie ze na odleglosc.W jego firmie tak jest ze wyjezdza na 3 tyg i jest w domu na tydzien czasami 2 tyg.
Na pocztku wszystko bylo super (jest moim idealem faceta takiego jakiego zawsze pragnelam, ja ponoc tez jestem jego idealem) byl takie slodki romantyczny dawal mi poczucie bezpieczenstwa wspieral mnie a od kilku miesiecy stal sie taki zimny do mnie wogule mnie nie przytula nie mowi nic milego nawet wtedy kiedy tego potrzebuje nie mam pojecia czy on sie tak zmienil czy moze jest to tylko i wylacznie moja wina bo jestem cicha spokojna malo mowna,smutna nie umiem wyrazac pozytywnych uczuc czesto az za spokojna chcialabym sie zmienic ale jak na ta chwile nie jestem w stanie;/ mysle ze to moze byc wszystko spowodowane tym ze taka jestem i dlatego jak mnie poznal lepiej mogl zmienic swoje zachowanie.Czasami gdy cos mu opowiadam i mowie dluzsza chwile jest nie zadowolony (czy jak cos mowie co mu nie odpowiada)to mowi do mnie zebym cicho byla jakis czas to znosilam ostatnio pow mu o tym ze nie jest to mile i ze przez takie jego teksty zamykam sie i nic sie nie odzywam.Powiedzial mi tylko tyle ze on tak tylko zartuje po jakims czasie powiedzial mi ze dzieci i zwierzeta glosu nie maja w tym tez ja...
Kolejna kwiesta o ktorej juz wspomnialam schudlam jakies 6 kg moze wiecej ale nie bylam gruba mialam tylko troche brzucha nic nie zauwazyl chociaz wszyscy wkolo mi mowia ze strasznie schudlam a on nic...zanim schudlam to smial sie caly czas ze mnie ze jestem gruba...
gby jestesmy w gronie znajomych zadko kiedy zwraca na mnie uwage...
stalam sie tez strasznie zazdrosna o niego(daje mi tez duzo powodow ku temu) i gdy jest w pl nie pozawalam mu nigdzie wychodzic ja praktycznie caly czas siedze w domu zadko jest ze gdzies wyjde a jak wyjde to on wsciekly jest ze ja mogew a on nie i sie nie odzywa dwa dni.KIedys jak mu pow ze moze wyjsc to nie chcial tylko cos sobie ubzdural ze moze ktos do mnie napisal ze sie chce z nim spotkac i dlatego chce niby jemu dac luz a tak wcale nie bylo;/
dwa zjazdy temu podczas rozmowy z moja mama powiedzial ze nie ma czasu tesknic pewna przyslowiowa lampka mi sie zaswiecila wczoraj z nim pisalam na temat tesknienia to odpowiedzial mi ze troche teskni ale jak jest w pracy to nie ma tak czasu na to....
Ale jak jest to czasami mam takie wrazenie czuje sie kochana i czuje to ze mnie kocha i jestem wtedy szczesliwa ale to tylko tak czasami...
Eh jestem tym wszystkim zdezorientowana nie wiem co mam myslec o tym czy jest ze mna tak bo sie trafilam (ze juz moze byc w takim wieku ze juz latwo ni bedzie kogos innego znalezc)dlatego ze mna jest czy ze naprawde mnie kocha i chce ze mna byc..
Na poczatku pow mi ze wie ze to ja jestem mu pisana i ze chce ze mna zalozyc rodzine nastepnie bylo kilka takich rozmow miedzy znajomymi np to pow ze nie chce zadnego slubu itd..ze mu to nie jest potrzebne.. Jego przyjaciel(z pracy) ostyatnio mi pow ze rozmawiali na temat slubu i ze gbyby nie pewne problemy to juz by wziol slub ze mna ale ze ma problemy to nie stac go narazie na slub.
jeszcze jedno dodam w poprzednich zwiazkach mial tak ze to on zawsze byl bardziej za ta druga osobe pragnol tego zeby to ktos byl bardziej za nim i tez tak ma bo ja jestem taka ze wlasnie ja zawsze bardziej bylam za ta druga osoba ale tez chcialabym chociaz troche to poczuc ze jest ktos za mna (mialam ciezkie dziecinstwo) i pragne poczuc ze tez ktos mnie kocha czuc sie potrzeba i ze ktos jest bardzo za mna ale coz chyba taki moj los juz ze nigdy tego nie doznam sad....
Moe ja to wszystko zle odbieram za duzo bym chciala...
Ogolnie to sie dobrze rozumiemy i jest nam ze soba w miare dobrze.
10 2015-06-08 12:25:51 Ostatnio edytowany przez rose479 (2015-06-08 12:28:04)
Spotykam się z pewnym chłopakiem ponad pół roku. On ma dziewczynę, a ja spotykam się nie tylko z nimi. Obydwoje bardzo się pociągamy. Kilka dni temu pozwoliłam mu pierwszy raz się pocałować. Nie zamierzam iść z nim do łóżka. Zaczyna mi na nim zależeć. Warto to kontynuować? Czy jeśli chodziło by mu tylko o seks, tyle by to ciągnął, proponował spotkania itp?
Proszę o pomoc
12 2015-06-09 13:11:48 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-09 13:12:56)
Spotykam się z pewnym chłopakiem ponad pół roku. On ma dziewczynę, a ja spotykam się nie tylko z nimi. Obydwoje bardzo się pociągamy. Kilka dni temu pozwoliłam mu pierwszy raz się pocałować. Nie zamierzam iść z nim do łóżka. Zaczyna mi na nim zależeć. Warto to kontynuować? Czy jeśli chodziło by mu tylko o seks, tyle by to ciągnął, proponował spotkania itp?
To jest zdrada. Chlopak zdradza swoja dziewczyne a Ty ja z nim. Nic ciekawego z tego nie wynika i pewnie nie wyniknie. Problemem jednak jest brak zasad moralnych u obojga z was. Bo zeby osiagnac cos wartosciowego to jakies zasady, cos od siebie, trzeba miec.
Przy okazji tez potrzebuje rady moze ktos bylby chetny sie wypowiedziec co sadzi na ten temat bylabym wdzieczna.
Wiec tak zaczne od tego ze mam 22 lata moj chlopak 30 lat jestesmy ze soba ponad rok od kad sie poznalismy jezdzil juz na tirach od samego pocztku mi mowil ze nie jest to latwe zycie byc z kims prawie ze na odleglosc.W jego firmie tak jest ze wyjezdza na 3 tyg i jest w domu na tydzien czasami 2 tyg.
Na pocztku wszystko bylo super (jest moim idealem faceta takiego jakiego zawsze pragnelam, ja ponoc tez jestem jego idealem) byl takie slodki romantyczny dawal mi poczucie bezpieczenstwa wspieral mnie a od kilku miesiecy stal sie taki zimny do mnie wogule mnie nie przytula nie mowi nic milego nawet wtedy kiedy tego potrzebuje nie mam pojecia czy on sie tak zmienil czy moze jest to tylko i wylacznie moja wina bo jestem cicha spokojna malo mowna,smutna nie umiem wyrazac pozytywnych uczuc czesto az za spokojna chcialabym sie zmienic ale jak na ta chwile nie jestem w stanie;/ mysle ze to moze byc wszystko spowodowane tym ze taka jestem i dlatego jak mnie poznal lepiej mogl zmienic swoje zachowanie.Czasami gdy cos mu opowiadam i mowie dluzsza chwile jest nie zadowolony (czy jak cos mowie co mu nie odpowiada)to mowi do mnie zebym cicho byla jakis czas to znosilam ostatnio pow mu o tym ze nie jest to mile i ze przez takie jego teksty zamykam sie i nic sie nie odzywam.Powiedzial mi tylko tyle ze on tak tylko zartuje po jakims czasie powiedzial mi ze dzieci i zwierzeta glosu nie maja w tym tez ja...
Kolejna kwiesta o ktorej juz wspomnialam schudlam jakies 6 kg moze wiecej ale nie bylam gruba mialam tylko troche brzucha nic nie zauwazyl chociaz wszyscy wkolo mi mowia ze strasznie schudlam a on nic...zanim schudlam to smial sie caly czas ze mnie ze jestem gruba...
gby jestesmy w gronie znajomych zadko kiedy zwraca na mnie uwage...stalam sie tez strasznie zazdrosna o niego(daje mi tez duzo powodow ku temu) i gdy jest w pl nie pozawalam mu nigdzie wychodzic ja praktycznie caly czas siedze w domu zadko jest ze gdzies wyjde a jak wyjde to on wsciekly jest ze ja mogew a on nie i sie nie odzywa dwa dni.KIedys jak mu pow ze moze wyjsc to nie chcial tylko cos sobie ubzdural ze moze ktos do mnie napisal ze sie chce z nim spotkac i dlatego chce niby jemu dac luz a tak wcale nie bylo;/
dwa zjazdy temu podczas rozmowy z moja mama powiedzial ze nie ma czasu tesknic pewna przyslowiowa lampka mi sie zaswiecila wczoraj z nim pisalam na temat tesknienia to odpowiedzial mi ze troche teskni ale jak jest w pracy to nie ma tak czasu na to....
Ale jak jest to czasami mam takie wrazenie czuje sie kochana i czuje to ze mnie kocha i jestem wtedy szczesliwa ale to tylko tak czasami...
Eh jestem tym wszystkim zdezorientowana nie wiem co mam myslec o tym czy jest ze mna tak bo sie trafilam (ze juz moze byc w takim wieku ze juz latwo ni bedzie kogos innego znalezc)dlatego ze mna jest czy ze naprawde mnie kocha i chce ze mna byc..
Na poczatku pow mi ze wie ze to ja jestem mu pisana i ze chce ze mna zalozyc rodzine nastepnie bylo kilka takich rozmow miedzy znajomymi np to pow ze nie chce zadnego slubu itd..ze mu to nie jest potrzebne.. Jego przyjaciel(z pracy) ostyatnio mi pow ze rozmawiali na temat slubu i ze gbyby nie pewne problemy to juz by wziol slub ze mna ale ze ma problemy to nie stac go narazie na slub.
jeszcze jedno dodam w poprzednich zwiazkach mial tak ze to on zawsze byl bardziej za ta druga osobe pragnol tego zeby to ktos byl bardziej za nim i tez tak ma bo ja jestem taka ze wlasnie ja zawsze bardziej bylam za ta druga osoba ale tez chcialabym chociaz troche to poczuc ze jest ktos za mna (mialam ciezkie dziecinstwo) i pragne poczuc ze tez ktos mnie kocha czuc sie potrzeba i ze ktos jest bardzo za mna ale coz chyba taki moj los juz ze nigdy tego nie doznam sad....
Moe ja to wszystko zle odbieram za duzo bym chciala...
Ogolnie to sie dobrze rozumiemy i jest nam ze soba w miare dobrze.
Porozmawiaj z nim o powodach jego postepowania. Jesli po tym nic sie nie zmieni sugeruje zastanowienie sie nad sensem tego zwiazku z nim.