Jakiś czas temu poznałem na domówce dziewczynę i wziąłem od niej numer telefonu. Po kilku dniach zadzwoniłem i zaproponowałem jej spotkanie - odmówiła. Za tydzień ponowiłem próbę - znowu usłyszałem wymówkę. Był to okres tuż przed sesją, więc uznałem, że rzeczywiście mogła mieć dużo na głowie. Postanowiłem zatem poczekać do końca egzaminów. Ku mojemu zdziwieniu ona w trakcie sesji odezwała się pierwsza (wiadomo, że dziewczyny nigdy nie piszą pierwsze) i zaprosiła mnie do siebie na domówkę. Niestety tego dnia nie było mnie w mieście i musiałem odmówić, ale, żeby to jakoś jej zrekompensować, zaproponowałem spotkanie na kilka dni później. Powiedziała, że da znać - dała znać i powiedziała, że nie może, ale może za tydzień. Gdy po tygodniu się odezwałem - wykręciła się pracą i powiedziała, że da znać, kiedy będzie wolna. Dla mnie to był już jasny sygnał, że nie jest zainteresowana. Oczywiście nie dała więcej znać. Czekałem miesiąc. Po miesiącu postanowiłem się jednak odezwać. Dzwoniłem 3 razy (po 1 razie przez 3 dni) - ani razu nie odebrała, 4. dnia napisałem sms - nic nie odpisała, 5. dzień - przerwa, 6. dnia (czyli dziś) - napisałem na FB - nic nie odpisała. Ok nie jest zainteresowana - trudno. Ale zastanawiają mnie dwie kewstie:
1. Po co zapraszała mnie na domówkę?
2. Naprawdę, ciężko jej było powiedzieć mi cokolwiek, żebym się odczepił i nie robił już sobie złudnych nadziei (przyznam szczerze, że nadal mam nadzieję na spotkanie), np. "mam chłopaka", "nie jestem zainteresowana", "bądźmy przyjaciółmi", cokolwiek!