Witam,
Jestem tutaj nowa,ale chciałabym Wam po prostu opisać moja historię.
Jestem z M. od 5 lat, nie jesteśmy małżeństwem nie mamy tez dzieci. Poznaliśmy się przypadkiem(jak,to zwykle bywa) nie było różowych okularów, słoników itp. M. to typowy znak baran.
Uparty, ma swoje zdanie itp. Podobało i podoba mi się.
Mieszkamy ze sobą od 4 lat, od jakiego czasu nasze awantury przechodzą w apogeum wszystkiego. Wczoraj kłótnia...o naczynia i brud w domu. Owszem sama zaczęłam.
Zaczęłam się go bać, powiedział, że jeżeli go dotknę,to mi cyt. oddam Ci w ry...uciekłam do kuchni. Następnie wziął telefon i zaczął nagrywać, powiedział, że będzie miał nagranie na policję, jeżeli go dotknę,a ona mnie uderzy.
Zawsze jestem tą złą, on zrobi coś złego,a wina jest moja.
Nigdy nie byłam szanowana, nie czułam, że mi pomaga w życiu.
Nie oczekuję rad,ale dziękuje ze mogłam i mogę napisać. Nie chcę rozmawiać z koleżankami,bo wiem co będzie
Nie jesteście małżeństwem, nie macie dzieci. Coś więcej trzeba dodawać ? Chyba wiesz co powinnaś zrobić. Chyba że lubisz być nadal upokarzana.
Dobrze zrozumialam? Chcialas go uderzyc a on ci powiedzial, ze ci odda i dlatego sie go boisz? Czyli ty mozesz podniesc reke na niego, a on na ciebie nie?
Nie chciałam go uderzyć.
Na spokojnie opowiedz jak wygląda wasze życie. Może uda nam się doradzić. Opis jest zbyt wyrywkowy.
Ja tak zrozumiałam, no bo niby dlaczego on ci powiedział, że jak go dotkniesz, to ci odda. Ja sobie od razu wyobraziłam, że może nie odrazu uderzenie, ale jakieś szarpanie go, czy coś w tym stylu. Napisałaś, że po tych słowach zaczęłaś się go bać.
Nikt tak znikąd nie mówi: jak mnie dotkniesz, to ci oddam w ry... . A jeżeli rzeczywiście zdarza ci się użyć rękoczynów, (szarpanie, popychanie itp.) to nie dziwię się, że tak ci powiedział.
Jak napisała Sluu opis jest zbyt wyrywkowy i można jedynie snuć domysły. Ja pomyślałam w ten sposób, bo znałam dziewczynę, która zachowywała się agresywnie do swojego mężczyzny, no i w końcu jej tak oddał, że do szpitala trafiła.
...kłótnie o naczynia i brud w domu...Ty prowokujesz...piszesz:"Nigdy nie byłam szanowana, nie czułam, że mi pomaga w życiu"..
...jeśli go kochasz zacznij pracować nad małżeństwem i rób rzeczy konstruktywne bo jak narazie odbijacie piłeczkę...jeśli szukasz wsparcia, konkretnie powiedz co cię w nim złości...na co dzień mówicie sobie coś miłego, bo pary przechodzące kryzys często nie żałują sobie czasu i wysiłku, by powiedzieć....nierzadko po raz setny.... jak wiele maja drugiej stronie do zarzucenia....inne wyjście...nie chcesz tego małżeństwa i już wiesz co robić..dzieci nie macie jeszcze lepiej w tej sytuacji...
Może po prostu lubisz wiązać się z facetami z którymi się awanturujesz? Może w ten sposób odreagowujesz niechęć do rodziców?