Witajcie.
Postanowilam poprosic o rade w zwiazku z sytuacja, ktróra mnie przerasta.
Mam 52 lata, czwórke dzieci(18,23,24,26lat) i chce sie rozwiesc.
Mąż zdradzał mnie prawie od początku małżeństwa(o pierwszej zdradzie dowiedzialam się gdy bylam w ciąży z trzecim dzieckiem). Nie miałam wtedy żadnej rodziny, która mogłaby mi pomóc więc godziłam się na wszytko dla dobra dzieci. Czwarte dziecko, które nie bylo planowane urodziło się z ciąży zagrożonej ..niedosłyszace. (lekarze namawiali mnie na usunięcie, ale nie byłam wstanie sie na to zgodzic) Ciąża była zagrożona, ponieważ mąż zaraził mnie różyczką jak się dowiedzialm od kolejnej kobiety, z która mnie zdradzal.
Maż latami znecał sie nade mna i dziecmi psychicznie. Kontrolował, straszył nie pozwalał nigdzie wychodzic, wyzywał, gonił nawet moją córkę z nożem. Wiele przeżyliśmy wszytkiego nawet nie jestem w stanie opisac. Jedna z córek zachorowała na anoreksje(była już w dwóch zakładach psychiatrycznych). Psychiatrzy twierdza, że to wina męża, który zwracał wszytkim uwagę przy jedzeniu żeby tego czy tamtego nie jeść bo stanie się coś strasznego, wyzywał wszystkich od grubasów mimo, że zadne z moich dzieci nigdy nie było grube.
Mąż całymi dniami siedział na portalach randkowych typu sympatia i wyszukiwal nowych kobiet.Niektore sprowadzal do wynajetego mieszkania, co widzialy dzieci. Obecnie twierdzi, że jest z jedna na stałe. Ale odkad powiedzialam, ze chce rozwodu z orzeczeniem winy do niczego sie nie przyznaje(mysli ze chce go nagrac) Dalej chce ze mna mieszkac, przyjezdza na weekendy do domu. Podczas calego życia nie zajmowal się dziecmi, jedynie płacił na wynajecie mieszkania dla studiujacych dzieci. Moje koszty były dużo większe, utrzymanie domu, wszelkie opłaty za dom, naprawy, sprzety do domu, ksiazki, leki, ubrania i jedzenie dla dzieci.
Cały czas straszył dzieci i mnie, że wyrzuci je na bruk.
Sam odkłądal pieniadze, a ja zadłuzyłam sie do 9 tys. złotych.
Jedyne dowody, ktore mam to to co widzialy i slyszaly dzieci. Wydruk z konta z sympatii, które usunał, dwa maile do tych pan, wydruki z poczt kwiatowych, rachunek za wynajety hotel.
Pytam Was Kochane bo może same miałyście podobny problem i więcie co moge zrobić..
NIe wiem czy mam jakas szanse na rozod z orzeczeniem o winie? slyszalam ze jest on dlugi i kosztowny. nie mam w tej chwili zadnych pieniedzy. oplaty za dom, do ktorego on sie nie doklada a korzysta ze wszytkiego mnie powoli wykanczaja. zarabiam nie najgorzej, ale za malo zeby utrzymywac sama taki dom i dzieci. czy jest jakis inny tanszy sposob na rozwod? i czy mu podałam? moze doradzicie czy moglabym sie zglosic do jakiejs organizacji pomagajacej w tej sytuacji(slyszalam o adwokacie z urzedu, ale nie wiem czy to wogole mozliwe)? chciałabym żeby chociaz dzielił sie ze mna opłatami stałymi za dom i płacił jakis procent od rachunkow, nie wiem czy jest mozliwe zeby go do tego zmusic?
Codziennie zasypialam i budzilam sie z zacisnietym gardłem w obawie co kolejnego dnia wymysli i mam juz dość.
Prosze Was o rade.
Nieważne kiedy ale ważne że wogole podjęłaś taką decyzję.. Oczywiście,że masz szanse na rozwód z orzeczeniem tylko jego winy, dzieci sa dorosłe o ile się zgodzą mogą zeznawac w sądzie.. jesli chodzi o finanse to nie mam zbyt wielkiej wiedzy na ten temat jak zmniejszyc koszty ale ja bym na twoim miejscu poszła najpierw po porade do dobrego adwokata i jego wypytala dokladnie jak to jest.. Kiedyś slyszalam,że jesli on przegrywa sąd może jego obciązyć kosztami nawet Twojego adwokata.. Nie bardzo w to wierze ale nigdy tego nie sprawdzilam.. Ja wygralam lekką ręką taką sprawe .Wtedy możesz dostać alimenty od niego.. Wszystkie dzieci sa pełnoletnie wiec same musiały by wystapić o alimenty od niego..o ile oczywiście się uczą..a nie pracuja. Napisz skąd jestes.
Kochana rozwiodłam się o orzeczeniu winy męża. Jakoś krótko to trwało bo miałam dwie rozprawy. Na potwierdzenie zdrady męża w sądzie przedstawiłam jego bilingi telefoniczne, oraz atutem był fakt iż posiadał z kochanką dziecko. Miałam dwóch świadków którzy potwierdzili iż wiecznie go w domu nie było. Sama mam dwójkę dzieci 8 i 6 lat. Nie miałam adwokata. Założenie sprawy rozwodowej kosztowało mnie 600 złotych (później on pokrył koszty). W Twojej sytuacji myślę że dużo może pomóc MOPS. Z papierami rozwodowymi pomógł mi darmowy radca prawny, w każdym mieście taki jest. Przedstawił mi jakie mam szanse, wszystkie za i przeciw. Musisz spróbować...................nie czekaj dłużej!!! Bo po co!!!
Droga Toka,
Malo jest takich mesazy jak twoj...
Czuje, ze wiele zlego cie spotkalo, oj smutne to zycie, a ty pewnie doswiaczylas za duzo!
Nie wiem czy szczera moja mysl dla cebie moze ci pomoc, ale wiedz, ze jestem z calego serca z toba!
Wyobrazilam sobie twoje zycie w pigulce, takie wlasnie szybko opisane, i mam ochote krzyczec ze zlosci, na tych zlych dominujacych mezczyzn.. Gdzie tu rownouprawnienie? Chyba w krzakach!
Podziwiam cie za upor, wytrzymalosc i wiem, ze jestes bardzo pozadna osoba
Pozdrowienia
Leszczynek
Dziekuje Wam za słowa wsparcia :*
jestem z niewielkiego miasta 100 km na północ od Warszawy. Z tego co się zorientowałam nie ma tam żadnej pomocy prawnej pro bono ..chyba bede musiała wybrać się do Warszawy w tej sprawie. Konsultowałam się już z prawnikiem, ale nie podjęłam wtedy decyzji o pisaniu pozwu. Nie powiedzialam mu też wtedy wszystkiego, w każdym razie raczej odradzał mi rozwód z orzeczeniem winy ..mówił, że to długo trwa i jest kosztowne ..chociaz nie chciał mi podać dokładnej ceny.
Zastanawiam się czy dam rade się w tym wszystkim połapać jeśli zdecyduje się na napisanie takiego pozwu osobiscie.
Mąż jest tak perfidny, że będzie próbował wszytkiemu zaprzeczyć, zresztą przyjeżdża raz w tygodniu i sam mnie straszy adwokatem ..
6 2013-07-22 23:08:10 Ostatnio edytowany przez jolajola1960@wp.pl (2013-07-22 23:12:23)
ja prosze o rade.Trwam w zwiazku 22 lata i mecze sie po zdrdzie mlodszego ode mnie meza o 7 lat.zdradzil mnie 2 lata temu.wykrylam przez przypadek smy po przyjsciu po imprezie >myslalam ze oszaleje,jestem tradycjonalistka,slub to swietosc,potem awantury,krzyki,koszmar,uciekal ode mnie kilka razy niby do matki,jednak wracal po tygodniu i dalej od poczatku,nie zauwazylam jak psychicznie zaczal sie nade mna znecac,Wszyscy tlumaczli mi,zeby to zakonczyc,lecz ja nie,bo sie zmieni> zrozumie i nie wyobrazm sobie byc z kims innym jak z mezem> zniszczyl moja psychike,wniosl dodomu klamstwa,zaczal byc chytry,poniznia,wyzwiska,Zycie stalo sie pieklem.,,,
placz na niego nie dzialal ,zaczal minie wyzywa i nadal pracowac od rana do nocy w budowlance,a ja dla niego powietrze.mam tylko staz i male szanse na prace ,bo jestem po 50-ce
maz natomiast dzialalnosc. nie mowil nigdy jakie ma pobory,wydruki puste i pieniedzy coraz mniej,a ciagle wyjazdy telefony,zalatwianie spraw w soboty po poludniu do 21,niedziela od rana niby szpery -jego hobby do 13 potem spanie bo zmeczony,obiad i wyjazdy-zalatwianie spraw do wieczora.Doradca jego braciszek-mieszka napreciwko,alkoholik,lecz moj maz sluchal go i ciagle przeciwko mnie, walczylam z tym lecz stalam sie wrogiem jeszcze wiekszym,Nareszcie po tysiacach klotni awantor wspolnych uderzyl corke 22-lata i mnie i wyprowadzil sie najpierw do brata,lecz po dwoch tygodniach na stancje w miescie ,od 3 tygodni nie dal mi na utrzymanie i rachunki,a ja znowu wpadlam w paranoje,ze nie dam sobie sama rady,corce rzucil 400 zl, a sam jezdzi busem po miescie i smieje sie,ja walcze z soba,pomimo takich upokorzen jest mi zle samej
i wmawiam sobie ( ale to trwa chwile) ,ze dam rade ,ze go nienawidze za podlosc jaka mi wyrzadz
jestem slaba psychicznie i zawsze walczyl ze mna slowami ,a ja mialam slabosc.Chce rozwodu bo mnie zniszczy,jednak nie mam sily niczego jeszcze zaczac, gdzie sie udac taki wstyd.on jest sprytniejszy,zna wszystkich prawie igo szanuja bo robi im fuchy i do nich jest mily i uprzejmy.nagadal,ze powinnam sie leczyc psychicznie,bo kochanka to przeszlosc,a teraz znowu lufruje tylko ciekawe,ktora nastepna,prosze o rade co jest potrzebne do rozwodu i stwierdzeniu o jego winie,bo moja rodzina nie chce sie w to mieszac,a jego chetnie potwierdzi jego wersje.jest perfidnie zaklamany . prosze o rade.