Cześć, trochę sie zastanawiałem czy moge to tutaj napisać, przejdę do sprawy. Przyjaźniłem sie z dziewczyna przez rok czasu, jest to niewielka wioska (600 mieszkańców) przeprowadziła sie tutaj około 3 lat temu, odkąd zaczęliśmy sie przyjaźnić jej mama mnie lubiła, tata tez nie miał problemu, nasi rodzice sie znają od młodzieńczych lat. Pochodzimy z normalnych rodzin. Żadne z nas nie myślało o związku, zaprosiła mnie na studniówkę, po niej od razu jechałem w góry na ferie, rozmawialiśmy codziennie po kilka godzin, pózniej jak wróciłem, jakos tak wyszło, byliśmy razem, było swietnie, od poczatku nie mieliśmy żadnych tajemnic wiedzieliśmy o sobie wszystko, jest rok starsza, inteligenta, bardzo miła osoba, za chwile ma maturę. Od samego poczatku nam zależało, po tygodniu ukrywania sie, stwierdziliśmy ze czas powiedzieć o tym najbliższym nam osobom, zaczęliśmy od osób z którymi sie trzymamy, rodziców, tutaj zaczyna sie problem, moi przyjęli to normalnie, cieszyli sie moim szczęściem, u niej było odwrotnie, mama przyjęła to złe, od poczatku dążyła do tego aby to rozwalić, tata nie miał z tym żadnego problemu. Minął miesiąc, mama przestała sie odzywać, za każdym razem gdy dowiedziała sie ze sie spotykamy utrudniała to. Chodzimy do innych szkół, sa to raczej te topowe w okolicy, ja mieszkam w internacie. Wytrzymaliśmy miesiąc czasu, było cudownie, ale mama cały czas nalegała, a ona płakała z jej powodu. Po pewnym czasie mama przeciągnęła jej tate na swoją stronę. Doszliśmy do wniosku ze warto powiedzieć ze skończyliśmy i spotykać sie po kryjomu, wytrzymała tak cos około miesiąca, jest dziewczyna z zasadami, jedynaczka, mama poświęcila jej swój cały czas od narodzin. nie wytrzymała presji, powiedziała ze nie ma przyszłości, nie będziemy mogli powiedzieć o tym nigdy jej rodzicom. Nie umiemy sie z tym pogodzić, jej mama gdy dowiedziała sie ze zerwaliśmy znowu stała sie dla niej najlepsza mama. Zależy nam na sobie ale nie mamy możliwości, jedyne co mi pozostało to tylko rozmowa z jej rodzicami, nie jesteśmy juz razem około 2 tygodni, trochę wszystko ucichło, to jest najlepszy czas. Moze wiecie jak ich podejść, jej mama wie o tym ze ja o wszystkim wiem, co robiła, jak sie zachowywała. Nie moge jej stracić, nadal rozmawiamy, ale sami wiemy ze wszystko sie pozmieniało, jestem w tym momencie tak cholernie zaZdrosny, chociaż nie daje mi ku temu powodów. To chyba wszystko, jeśli nie pozwoli mi na rozmowę to wszystko stracone, nie wiem jak sie po tym pozbierać, odkąd zerwaliśmy chodzę codziennie struty, cały czas o niej myśle. Nie chce zeby po tej rozmowie mama znowu na nia krzyczała i przez nia płakała
Ja bym dał jej teraz odsapnac. Przed maturą najbardziej potrzebną jej rzeczą jest spokój, a potem planujcie razem jakiś wyjazd na studia czy coś i się uwolnicie.
A czy mama podaje jakieś argumenty dlaczego się tak zachowuje?
To nie jest takie łatwe, jeśli odpuszczę teraz wszystko stracone, ona pójdzie na studia a mi zostanie rok szkoły
Nie podała, "jesteś na moim utrzymaniu będziesz robiła to co ja chce"
Na siłę nic nie zrobisz, jeśli to prawdziwa miłość to przetrwa nawet ten rok próby.