Witajcie. Chłopak zaprosił mnie jakiś czas temu na koncert. No niestety odmówiłam mu nie dlatego,że nie chciałam na niego pójść ale dlatego,bo nie mogłam - miałam naukę.
Dopytywał kilka dni później czy nie chce na niego na pewno iść,po raz kolejny tłumaczyłam mu,że to nie jest tak,że nie chce,tylko,że mam sporo nauki i nie mogę.
W dzień koncertu dzwonię do niego pytam gdzie jest a on,że w pociągu. No to spytałam gdzie się wybiera,nie wiedział co powiedzieć tylko odpowiedział,że mówił mi o tym kilka dni temu. Ja sprostowałam to,że nie wiedziałam. Oczywiście chodziło mi o kwestię,że nie wiedziałam,że pojedzie beze mnie. Chłopak mi na to,że nad ranem wróci,no to spytałam go czy się następnego dnia widzimy. On mi,a dlaczego by nie. Nawet napisał mi,że jest na miejscu jak dotarł.
I teraz pytanie do Was,czy według Was mam powody by być na niego zła czy powinnam zluzować,że pojechał beze mnie (nie mówiąc mi,że ma zamiar takowy)?. Jak sądzicie?. Nie bardzo wiem jak na spotkaniu się zachować stąd proszę Was o pomoc. Co byście zrobili na moim miejscu?.
Widać, że bardzo chciał iść skoro kilka dni później jeszcze się dopytywał. Nie widzę powodów dla których miałbyś być na niego zła. To nie jest twoje 10 letnie dziecko, które musi ci zawsze mówić gdzie, z kim i na ile idzie ![]()
Tu nie chodzi o to,że ma mi mówić gdzie idzie,tylko o to,że nie powiedział,że pójdzie i tak : ze mną czy beze mnie. Bo gdyby powiedział to wszystko byłoby jasne. Nie miałabym żalu,bo i tak nie byłabym w stanie go upilnować a zaufanie jest podstawą.
A to jest Twój chłopak czy tylko kolega?
Uważam, że to nie jest Twój niewolnik i nie możesz mieć pretensji, że postanowił bawić się świetnie bez Ciebie bo to egoistyczne. On nie musi Ci się nawet tłumaczyć z tego. Rozumiem, że może Ci być troche przykro choć nie powinno. Przykro mogły by Ci być gdyby Cię nie zaprosił. Nie możesz go ograniczać tylko do swojej osoby.
To jest mój chłopak. No nie wiem,czy nie powiedzenie prawdy jest ok. Nie uważam, że jest niewolnikiem ale forma jaką obrał mi się nie podoba.
Widzę,że nie zostałam zrozumiana. Więc jeszcze raz. Mam obiekcje bo nie powiedział mi prawdy tylko lawirował. Zaprosił,ale nie powiedział,że tak czy tak pojedzie. Nawet nie miał odwagi mi to powiedzieć. O to mi chodzi.
Jak dla mnie to on po prostu myślał, że to oczywiste i nie widział potrzeby mówienia ci tego wprost. Nie masz najmniejszego powodu by być na niego zła.
Z takiego założenia wychodząc nie warto nawet ze sobą być. Bo ktoś może uważać,że nie widzi potrzeby rozmów na dany temat. Nie czytam w myślach,więc nie wiem co jest oczywistością a co nie. Kłamstwo jednak jest kłamstwem bez względu na to jak wielką oczywistością to według kogoś jest i o to jak najbardziej jestem zła. O kłamstwo.
Odpuść, dla mnie byłoby to oczywiste, że pojedzie sam, ale możesz mu powiedzieć, żeby mówił Ci wprost to będziesz się z tym lepiej czuła i powinno być lepiej na przyszłość.
9 2015-03-26 21:25:25 Ostatnio edytowany przez Beattaaa (2015-03-26 21:26:42)
Wiesz,równocześnie dla mnie mogłoby być oczywiste,że wybiorę się na imprezę bez niego jak on odmówi,bo np. będzie pracować czy będzie chory. Okłamał mnie a to obniża moje zaufanie niestety. Z pewnością nawiążę do tego w rozmowie z nim a co będzie czas pokaże.
Ty to nazywasz kłamstwem? Współczuje mu takiej problematycznej dziewczyny.
Nazywam kłamstwem to co jest kłamstwem. Zdaję sobie jednak sprawę,że nie każdemu się to podoba. Ale mój wątek nie jest założony by się kłócić. Dlatego uprzejmie proszę o stonowanie tonu albo wypowiedzenie się bez ataku ad personam.
Tak też sądziłam,że nic konstruktywnego nie napiszesz. Jak zaczyna się atak ad personam to brakuje osobie obrażającej po prostu argumentów i należy dyskusję zakończyć.
Dziękuję osobom,które pamiętały,że pomoc to nie atak ad personam. Wystarczająco już wiem. Pozdrawiam.
Jakiego ataku? XD stwierdziłam fakt bo on cię przecież nie okłamał. Chciał jechać na koncert, spytał się czy chcesz jechać. Później ponownie się pytał czy na pewno nie chcesz jechać. Więc uznał że to jest jasne, że on jedzie. Tak jak pisałaś z tą imprezą. Dzwonisz np rano czy idzie z tobą na imprezę. On odmawia bo ma naukę czy coś. Później wieczorem dzwonisz drugi raz czy aby na pewno nie ma już wolnych paru godzin. Sądzę że to oczywiste że po prostu poszłabyś bez niego i wcale nie musisz się go prosić o zgodę. To oczywiste. Więc ogarnij się i nie truj chłopakowi bez powodu. Bo zachowujesz się jakby ci powiedział, że danego wieczoru jest zajęty bo pracuje czy coś a by się okazało że sobie nagle gdzieś pojechał. A tak NIE było.