hej,mam 30 lat,Słyszałam,że długie przytulanie ,całowanie, masowanie, może wystarczyć kobietom,ale nie facetom,podobno w wyniku takich zabiegów narasta u nich podniecenie,które powinno być rozładowane przez stosunek, gdy jednak do niego nie dojdzie i facet nie osiągnie wytrysku(bo ja nie zgadzam się na seks) to może to być dla niego bolesne fizycznie.Czy zawsze tak jest?Skoro tak to dlaczego on(choć wie,że nie może teraz liczyć na seks) decyduje się na takie pieszczoty : całowanie i tulenie ze mną.Ostatnio spotkalismy sie po roku od rozstania i całowaliśmy się przez 5 godzin,przez długi czas całował mnie po brzuchu a ja głaskałam go po karku po dłuższym czasie tych pieszczot powiedzial,że jest w raju co to oznacza?Czy od takich pieszczot moża osiągnąć stan ,który nazwać można rajem?Potem powiedział ,że mnie pragnie, zaniósł na łożko i całował po nogach i głaskał o brzuchu, szybciej i mocniej niż przez poprzednie 3 godziny,,masował mi tez piersi, tak jakby chciał by to mi było dobrze, czy on miał z tego jakąś przyjemność?Na koniec zrobił mi masaż pleców i mnie przytulił.Ciekawa jestem co on czuł,może ktoś mi wyjaśni?
1 2015-03-23 01:06:39 Ostatnio edytowany przez agienka (2015-03-23 13:11:45)
Tak wielu facetom wbrew temu co tu piszą "prawiczki samce alfa" największą przyjemność sprawia... sprawianie przyjemności kobiecie i to ich najbardziej podnieca. Ale to prawda, czasami jak napięcie jest zbyt mocne to niektóre części ciała mogą wręcz boleć.
Po roku rozstania 5 godzin pieszczot i nic więcej? Jezu... zlituj się nad nim bo facet zwariuje. Podejrzewam, że po takim maratonie bez finału musiał sobie ulżyć sam. Odnośnie pytania, to co tu wyjaśniać? Jak mówił że jest w raju to oczywiste, że miał z tego przyjemność.
Musisz się chwilo przestawić na myślenie kobiece. Proste komunikaty wg. nich wcale nie są proste i mają drugie dno:D
Tak wielu facetom wbrew temu co tu piszą "prawiczki samce alfa" największą przyjemność sprawia... sprawianie przyjemności kobiecie i to ich najbardziej podnieca. Ale to prawda, czasami jak napięcie jest zbyt mocne to niektóre części ciała mogą wręcz boleć.
Potwierdzam bez żadnych poprawek.????
Wszystko super, wspaniale spędzone chwile, ale bez seksu nie mają odpowiedniego kolorytu. To tak jakby iść na Rysy i zrezygnować przed szczytem -- niby fajnie, niby liczy się podróż, ale niesmak pozostaje...
jeden lubi kwiatki a drugi jak mu nogi śmierdzą
8 2015-03-24 15:18:19 Ostatnio edytowany przez agienka (2015-03-24 15:18:59)
Dziękuję za odpowiedzi,częściowo mi się rozjaśniło,tylko częściowo ,ale zawsze coś.Jego zachowania i intencji nadal do końca nie rozumiem.
TO mi się podobalo:"Musisz się chwilo przestawić na myślenie kobiece. Proste komunikaty wg. nich wcale nie są proste i mają drugie dno:D"
Podsumowując. Każdy miał tu po części. Owszem może być tak, że facetowi największą przyjemność sprawia jak widzi, że daje przyjemność kobiecie, jak się wije w jego ramionach itd. Ja np. należę do takich. Gdy będzie zbyt silne podniecenie bez finiszu faktycznie mogą "jaja boleć". No i podejrzewam, że facet chciał skończyć, ale czekał na Twoją zgodę. Ale że jej nie otrzymał, czy też zachęty to na tym poprzestał. Jeden, drugi raz można tak zakończyć ale na dłuższą metę mimo wszystko będzie to frustrujące.
Przecież nie musi koniecznie dojść do stosunku, by mężczyzna się "rozładował" - pieszczoty penisa dłońmi, oral, wspólna masturbacja - można przecież pokombinować. Ja np. nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pieszczę się z facetem, nakręcam na maxa i nie osiągam orgazmu. Byłabym przeokrutnie sfrustrowana.
Musisz się chwilo przestawić na myślenie kobiece. Proste komunikaty wg. nich wcale nie są proste i mają drugie dno:D
Masz rację, ale jestem w tym cienki... no bo jakie inne dno może mieć komunikat "jestem w raju"?
Jego zachowania i intencji nadal do końca nie rozumiem.
Przeczytałem jeszcze raz Twój pierwszy post i moje wnioski są takie. Facet "powiedział ,że mnie pragnie" a zastanawiasz się dlaczego decyduje się na takie pieszczoty? Skoro nie zgadzasz się na seks (nie napisałaś dlaczego) to on robi wszystko to na co mu pozwalasz. Z bólem bym nie przesadzał, nie wydaje mi się żeby to miało tu znaczenie. Zresztą Lwica_ wyżej dobrze napisała - można pokombinować, nawet trzeba.
Przecież nie musi koniecznie dojść do stosunku, by mężczyzna się "rozładował" - pieszczoty penisa dłońmi, oral, wspólna masturbacja - można przecież pokombinować. Ja np. nie wyobrażam sobie sytuacji, w której pieszczę się z facetem, nakręcam na maxa i nie osiągam orgazmu. Byłabym przeokrutnie sfrustrowana.
Jak można było w ogóle napisac coś takiego"wspólna masturbacja"?A jeśli chodzi o " pieszczoty penisa dłońmi, oral, "to jakbym robiła z nim takie rzeczy, to nie miałabym problemu ,żeby się z nim przespać.Nie jest on moim mężem więc nie uprawiam z nim seksu ani zwykłego ani oralnego,on wie ,że nie przespałabym si,e z nim przed ślubem i nie zdażyło się to gdy byliśmy razem więc tym bardziej nie zdarzyłoby się na spotkaniu po roku od rozstania.
Podsumowując. Każdy miał tu po części. Owszem może być tak, że facetowi największą przyjemność sprawia jak widzi, że daje przyjemność kobiecie, jak się wije w jego ramionach itd. Ja np. należę do takich.
No on tak kiedyś powiedział"jak Tobie będzie dobrze ,to mi tez będzie dobrze",nie bardzo jednak rozumiem jak miałoby się to stać.Rozumiem co piszesz,ale ja siętak znów nie wiłam w jego ramionach, własciwie to było takie delikatne przez cały czas,takie bardziej emocjonalne niż fizyczne,pn nie zachowywal sie jakby chcial nadrobic rok przerwy(mial w tym czasie inne dziewczyny)tylko tak jakby chcial mi coś wynagrodzić,po prostu mnie całował, masował i dopiero przy koncu przyspieszyl,ale tak bym tylko ja miała efekt.Choć myślę,tak jak napisałeś ":No i podejrzewam, że facet chciał skończyć, ale czekał na Twoją zgodę. Ale że jej nie otrzymał, czy też zachęty to na tym poprzestał."On kiedyś powiedzial ,ze jest długodystansowcem,wiec może w jego przypadku te kilka godzin to nie było żadne poświęcenie..Tak czy tak żałuję ,że nie jedyne co mógl mi dać to trochę czułości anie porozmawiał ze mną o nas, stwierdzil tylko,że winnych okolicznościach bylibyśmy"taką fajną parą":(
Jak można było w ogóle napisac coś takiego"wspólna masturbacja"?
A co w tym takiego strasznego?
A jeśli chodzi o " pieszczoty penisa dłońmi, oral, "to jakbym robiła z nim takie rzeczy, to nie miałabym problemu ,żeby się z nim przespać.Nie jest on moim mężem więc nie uprawiam z nim seksu ani zwykłego ani oralnego,on wie ,że nie przespałabym si,e z nim przed ślubem i nie zdażyło się to gdy byliśmy razem więc tym bardziej nie zdarzyłoby się na spotkaniu po roku od rozstania.
Nie chcesz pieścić się z mężczyzną niebędącym Twoim mężem - Twoje święte prawo.
.Tak czy tak żałuję ,że nie jedyne co mógl mi dać to trochę czułości anie porozmawiał ze mną o nas, stwierdzil tylko,że winnych okolicznościach bylibyśmy"taką fajną parą"
Najpierw zastanów się, czego tak naprawdę oczekujesz od tej znajomości, bo jeśli jest nią szczera rozmowa, to od niej proponowałabym Ci zacząć, a dopiero później lądować w jego ramionach i oddawać pocałunkom.
"Jak można było w ogóle napisac coś takiego"wspólna masturbacja"?A jeśli chodzi o " pieszczoty penisa dłońmi, oral, "to jakbym robiła z nim takie rzeczy, to nie miałabym problemu ,żeby się z nim przespać."
Heh, ja niejednokrotnie bawiłam się we "wspólną masturbację", a nie przespałam się z żadnym z kilkunastu facetów z którymi wylądowałam w łóżku. I nie mam zahamowań wynikających z przekonań religijnych, czy romantyczno-idealistycznych typu "dopiero po ślubie". Po prostu powielam od lat ten sam schemat, ciągnę petting jak długo się da, a później bardziej lub mniej świadomie zwiewam z takiego układu, który po pewnym czasie zaczyna być toksyczny dla obu stron. Bo prędzej czy później, dla faceta taki układ zaczyna być frustrujący, i wcale się temu nie dziwię.
Dziwię się za to sobie, że pomimo 30-stki na karku, ciągle tkwię w tym popieprzonym kołowrotku. A w sumie domyślam się przyczyny. W dzieciństwie byłam molestowana, ale bardziej psychicznie niż fizycznie, przez umysłowo chorego brata mojej matki. Ona z kolei ciągle mi powtarzała, że to ja "jestem mądrzejsza" więc powinnam "kontrolować sytuację aby do niczego nie doszło, bo on nie wie co robi i nie myśli logicznie". O seksie dowiedziałam się, gdy po pijaku ciągnął mnie do łóżka i w obrazowy i wulgarny sposób wrzeszczał co ze mną zrobi. Nie zgwałcił mnie, więc usłyszałam, że nic się nie stało a ja powinnam bardziej uważać i go nie prowokować. Do dzisiaj nie wiem, jak niby kilkuletnie dziecko może prowokować dorosłego faceta do gwałtu? Przez cały okres dojrzewania na co dzień miałam obleśne wodzenie za mną oczami, jakieś próby obściskiwania, a po pijaku standardowo wrzaski, że prędzej czy później mnie "zerżnie". Paradoksalnie tkwiąc w takiej rzeczywistości, nie wpływało to jakoś negatywnie na moje samopoczucie. Uważałam po prostu, że to w moim interesie jest zadbać o swoje bezpieczeństwo, więc okres nastoletniego buntu przeżyłam nosząc nóż za paskiem.
Dziwne za to były moje relacje z mężczyznami. Od samego początku miałam jakieś dominujące zapędy. Jestem ekstrawertyczną osobą, szybko nawiązywałam kontakt i bywało też, że szybko lądowaliśmy w łóżku. I tu mi się włączała potrzeba kontroli, dość perfidna niestety. Gdy tylko czułam, że sytuacja zaczyna mi się wymykać, przejmowałam całkowicie inicjatywę i próbowałam zdominować faceta. W większej lub mniejszej części zawsze mi się to udawało, pewnie też dlatego, że podświadomie wybierałam sobie odpowiednie typy. Dbałam głównie o swoją przyjemność, kręcił mnie fakt, że np. jesteśmy całkowicie nadzy, a on posunie się tylko dotąd, dokąd mu pozwolę. Ale paradoksalnie, im bardziej facet był "posłuszny" tym mniej mnie podniecał. Skazani więc byli na "dochodzenie" samemu, lubiłam za to patrzeć jak się przy mnie onanizują. Zwykle po takiej nocy słyszałam: "następnym razem już Ci nie odpuszczę". Więc odpuszczałam ja. A gdy było bardziej "soft" ciągnęłam taką relację nawet pół roku. Tak do końca nie wiem, dlaczego z żadnym z nich się nie przespałam. Nie czuję jakiegoś lęku przed samym seksem, lubię się masturbować na różne sposoby, uwielbiam swoje orgazmy, jednym palcem funduję sobie super orgazmy pochwowe więc nie mam jakichś oporów aby stymulować się od środka. Nie mam też oporów, aby masturbować się przy facecie. Czuję za to opór, aby szczerze z kimkolwiek porozmawiać, pewnie też dlatego wylałam to wszystko tutaj. Nie potrafię się przełamać, aby mówić o swoim dzieciństwie, nie wiem dlaczego, generalnie bagatelizuję tą przeszłość i nie chcę się nią tłumaczyć, często myślę, że przecież do niczego poważnego nie doszło więc nie powinnam tego niepotrzebnie wyolbrzymiać. Nie potrafię się też przełamać, aby powiedzieć, że de facto jestem dziewicą. Zawsze jak kogoś poznaję i lądujemy w łóżku to facet odbiera mnie jako, cytuję: "Diablicę". Później ciężko to odkręcić i schemat się powiela...
15 2015-03-25 12:22:11 Ostatnio edytowany przez agienka (2015-03-25 12:28:20)
Omina, prosze się zgłos sie jak najszybciej na psychoterapię dla osób które doznały przemocy seksualnej, anonimowych seksoholików, DDA/DDD,(dorosłych dzieci alkoholików, lub dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) lub przyjdź na spotkanie takiej grupy wsparcia,mogę Ci podać kontakty tylko w jakim mieście? Masz typowe objawy, lęk przed bliskością, potrzeba kontroli, patologiczne sposoby zaspakajania libido.
Jak można było w ogóle napisac coś takiego"wspólna masturbacja"?
A co w tym takiego strasznego?
A jeśli chodzi o " pieszczoty penisa dłońmi, oral, "to jakbym robiła z nim takie rzeczy, to nie miałabym problemu ,żeby się z nim przespać.Nie jest on moim mężem więc nie uprawiam z nim seksu ani zwykłego ani oralnego,on wie ,że nie przespałabym si,e z nim przed ślubem i nie zdażyło się to gdy byliśmy razem więc tym bardziej nie zdarzyłoby się na spotkaniu po roku od rozstania.
Nie chcesz pieścić się z mężczyzną niebędącym Twoim mężem - Twoje święte prawo.
.Tak czy tak żałuję ,że nie jedyne co mógl mi dać to trochę czułości anie porozmawiał ze mną o nas, stwierdzil tylko,że winnych okolicznościach bylibyśmy"taką fajną parą"
Najpierw zastanów się, czego tak naprawdę oczekujesz od tej znajomości, bo jeśli jest nią szczera rozmowa, to od niej proponowałabym Ci zacząć, a dopiero później lądować w jego ramionach i oddawać pocałunkom.
Co strasznego w stwierdzeniu wspólna masturbacja? Czy to jest serwis dla ludzi z zaburzeniami seksualnymi czy prostytutek? Ja nie mam lęku ani niechęci do seksu ani pochwowego,ani oralnego,uważam jednak ,ze ważna jest relacja z osoba i odpowiedni czas.Tym sposobem nie prześpię się z facetem, ktory nie jest moim mężem,ale niestety mamy do siebie duży pociąg fizyczny i dlatego tak to czasem wygląda.
17 2015-03-25 13:20:29 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2015-03-25 13:25:16)
Co strasznego w stwierdzeniu wspólna masturbacja? Czy to jest serwis dla ludzi z zaburzeniami seksualnymi czy prostytutek?
Dlaczego uważasz, że wspólną masturbacją trudnią się wyłącznie prostytutki i ludzie z zaburzeniami seksualnymi?
nie prześpię się z facetem, ktory nie jest moim mężem,ale niestety mamy do siebie duży pociąg fizyczny i dlatego tak to czasem wygląda
Ja z kolei nie wyobrażam sobie wyjść za człowieka, z którym nie jestem dopasowana łóżkowo. Najwyraźniej dla Ciebie sfera seksualna w związku nie odgrywa większego znaczenia, w innym wypadku nie widziałabym sensu w "kupowaniu kota w worku".
Jeśli nie radzisz sobie z pociągiem fizycznym, to do owej fizyczności nie dąż ani na nią nie pozwalaj. Prosta sprawa.
Dla mnie nie jest to problem i czesto mialem takie sytuacje. Dochodzilo do pieszczot ale dziewczyny nie byly zainteresowane seksem ze mną. Uwazam, ze to tez jest bardzo przyjemne. Jak dla mnie seks nie musi sie konczyc penetracja czy wogole nawet rozebraniem sie przez faceta aby bylo przyjemnie.
Przeciez juz same pocalunki sa bardzo przyjemne więc wszystko co dalej też jest bardzo przyjemne. Tak do tego podchodzę.
Omina, prosze się zgłos sie jak najszybciej na psychoterapię dla osób które doznały przemocy seksualnej, anonimowych seksoholików
Tak z czystej ciekawości, po co niby miałabym chodzić na spotkania anonimowych seksoholików? ![]()
20 2015-03-26 00:04:49 Ostatnio edytowany przez agienka (2015-03-26 00:05:24)
agienka napisał/a:Omina, prosze się zgłos sie jak najszybciej na psychoterapię dla osób które doznały przemocy seksualnej, anonimowych seksoholików
Tak z czystej ciekawości, po co niby miałabym chodzić na spotkania anonimowych seksoholików?
Bo tam omawia się problemy związane z seksualnością,mozesz poczyytac w internecie na czym polegają te grupy wsparcia.
A tak z ciekawości,bo ja zwolenniczką masturbacji nie jestem (o masturbacji też na spotkaniach anonimowych seksoholików się mówi)będąc dziewicą osiagasz jednym palcem orgazm pochwowy? To jest inne odczucie niż łechtaczkowy?
Co strasznego w stwierdzeniu wspólna masturbacja? Czy to jest serwis dla ludzi z zaburzeniami seksualnymi czy prostytutek?
Dlaczego uważasz, że wspólną masturbacją trudnią się wyłącznie prostytutki i ludzie z zaburzeniami seksualnymi?
Bo jest to wynaturzenie i zaburzenie.nie prześpię się z facetem, ktory nie jest moim mężem,ale niestety mamy do siebie duży pociąg fizyczny i dlatego tak to czasem wygląda
Ja z kolei nie wyobrażam sobie wyjść za człowieka, z którym nie jestem dopasowana łóżkowo. Najwyraźniej dla Ciebie sfera seksualna w związku nie odgrywa większego znaczenia, w innym wypadku nie widziałabym sensu w "kupowaniu kota w worku".
Sfera seksualna jest dla mnie bardzo ważna,nie znaczy to jednak ,że musze się puszczać żeby sprawdzić czy ktoś mi w tej sferze pasuje,po poza tym można sie o tym przekonac poznając człowieka i budując z nim relację, jeśli bierze sie z kimś ślub to raczej nie zkimś , kto nam niepasuje,można zajarzyc wcześniej czy ktoś nas pociąga jaki ma do nas stosunek itd.Jeśli nie radzisz sobie z pociągiem fizycznym, to do owej fizyczności nie dąż ani na nią nie pozwalaj. Prosta sprawa.
Proste rozwiązanie -wydawałoby się,ale nie dążę ani nie pozwalam wszystkim facetom ,których lubię i którzy mi się podobają a tylko temu wspomnianemu,ktorego kochałam (kocham).Problem polega na tym,że my w sferze fizycznej-seksualnje świetnie się zgrywamy , gorzej winnych dziedzinach życia i to mnie frustruje,ale wlasciwie dojrzały człowiek powinien panować nad swoimi popędami ,więc może masz rację-powinnam takiego kontaktu unikac.
Bo tam omawia się problemy związane z seksualnością,mozesz poczyytac w internecie na czym polegają te grupy wsparcia. A tak z ciekawości,bo ja zwolenniczką masturbacji nie jestem (o masturbacji też na spotkaniach anonimowych seksoholików się mówi)będąc dziewicą osiagasz jednym palcem orgazm pochwowy? To jest inne odczucie niż łechtaczkowy?
Wiem na czym polegają grupy wsparcia, tyle tylko, że problemy seksoholików to jednak nieco inny biegun.
A co do masturbacji, to zupełnie nie widzę problemu, dla mnie jest to coś zupełnie normalnego i oczywistego. Masturbuję się od czasów nastoletnich, z różną częstotliwością, w zależności od nastroju. Nigdy nie przerodziło się to w jakiś niekontrolowany przymus czy inne neurotyczne zachowania. To po prostu świadomość swojego ciała i swoich potrzeb, które zaspokajam w taki sposób, który mi odpowiada.
A osiągnięcie orgazmu pochwowego jednym palcem jest dla mnie czymś naturalnym. Kwestia podejścia, nastroju, i elastycznych mięśni Kegla. Poczytaj też sobie o technice kabazza, zwanej również singapurskim pocałunkiem. Rytmicznie napinając i rozluźniając poszczególne partie mięśni miednicy, nie dość, że je trenujesz, to także pobudzasz swoje najczulsze miejsca erogenne
Ja w ten sposób wywołuje czasem u siebie silne podniecenie i jestem wówczas bardzo bliska orgazmu łechtaczkowego. A sam łechtaczkowy jest dla mnie zdecydowanie inny niż pochwowy. Ten drugi jest jakby pełniejszy, dłuższy, no i mogą być następne. Tyle, że ja mam ten pierwszy zwykle tak intensywny, że później nie mam już siły aby kontynuować ![]()
23 2015-03-26 11:56:17 Ostatnio edytowany przez agienka (2015-03-26 12:36:12)
"Wiem na czym polegają grupy wsparcia, tyle tylko, że problemy seksoholików to jednak nieco inny biegun."
Pozornie inny ,znam ludzi którzy chodzą na te grupy a żyją w celibacie bo mają problem z tak zwana anoreksją seksualną.Poza tym jest nie tylko SA,ale też LSAA, ten problem dotyczy większej liczby osób,mozesz zrobic sobie testy.Naprawde wiele osób może się tam odnaleźć i rozwiązać swoje problemy.Skoro wiesz na czym polegają 12 krokowe grupy wsparacia,to rozumiem ,że już byłaś na DDA?DDA lub czymś podobnym, więc Twoja decyzja co z tym zrobisz dalej, ja chcialam tylko dac Ci informację. I trudno mi powstryzmac się przed tym,żeby Ci nie powiedzieć,żebyś może jednak spróbowała pojsc na jakąkolwiek grupę 12 krokowa,nie musisz tam nawet nic mowić.
"A co do masturbacji, to zupełnie nie widzę problemu, dla mnie jest to coś zupełnie normalnego i oczywistego." Tym bardziej więc jest to problem.Masturbacja jest wynaturzeniem,(nie mowię,że mi się nie zdarzała) jest przyczyna lub efektem problemów emocjonalnych i może pogłebiac Twój lęk przed bliskościa i utrudniać wejscie w związek, skoro możesz radzic sobie sama w każdej dziedzinie. Też trochę czasu zajęło mi by uznać wbrew temu co mowi współczesna psychologia, że masturbacja w efekcie nie jest dobra ani pod wzgledem psychicznym ani fizycznym,dochodze do tego co mówią zdrowiejacy seksoholicy,że jest to zdrada .Seksoholikiem nie jestem,ale od każdego można się czegoś naczyć,od nich wzięłąm to,od AA tez wzięłąm kilka mądrości choc alkoholu nie piję bo nie lubie i ważne jest dla mnie zdrowie,ale na tych grupach można poszerzyć swój punkt widzenia.
"A osiągnięcie orgazmu pochwowego jednym palcem jest dla mnie czymś naturalnym. Kwestia podejścia, nastroju, i elastycznych mięśni Kegla. Poczytaj też sobie o technice kabazza, zwanej również singapurskim pocałunkiem. Rytmicznie napinając i rozluźniając poszczególne partie mięśni miednicy, nie dość, że je trenujesz, to także pobudzasz swoje najczulsze miejsca erogenne wink Ja w ten sposób wywołuje czasem u siebie silne podniecenie i jestem wówczas bardzo bliska orgazmu łechtaczkowego. A sam łechtaczkowy jest dla mnie zdecydowanie inny niż pochwowy. Ten drugi jest jakby pełniejszy, dłuższy, no i mogą być następne. Tyle, że ja mam ten pierwszy zwykle tak intensywny, że później nie mam już siły aby kontynuować "
Dzięki za rady, wydają się ciekawe,myślę, jednak,że nie będę już próbować,zakończyłąm już w swoim życiu etap masturbacji.Nie chcę już przeżywać orgazmu sama, jest to smutne i niezgode z planem Bożym, gdyż Bóg stworzyl seks by ludzie cieszyli się nim w małżeństwie.Kocham mojego byłego chłopaka, o którym pisałam i chciałabym to przezywać z nim, a jeśli nie z nim to poczekam na kogoś innego dla mnie odpowiedniego.
Tym bardziej więc jest to problem.Masturbacja jest wynaturzeniem,(nie mowię,że mi się nie zdarzała) jest przyczyna lub efektem problemów emocjonalnych i może pogłebiac Twój lęk przed bliskościa i utrudniać wejscie w związek, skoro możesz radzic sobie sama w każdej dziedzinie. Też trochę czasu zajęło mi by uznać wbrew temu co mowi współczesna psychologia, że masturbacja w efekcie nie jest dobra ani pod wzgledem psychicznym ani fizycznym,dochodze do tego co mówią zdrowiejacy seksoholicy,że jest to zdrada .
Masturbacja jest bardzo skutecznym środkiem zaspokojenia potrzeb seksualnych niemających ujścia w żaden inny sposób. Jak dla mnie - czysta fizyczność bez związku z "problemami emocjonalnymi", oczywiście pod warunkiem, że nie jest to uzależnienie.
U mnie masturbacja rozławoduje popęd i w efekcie relaksuje. Nie utrudnia wejścia w związek, a wręcz przeciwnie - dzieki świadomości swojego ciała czerpię maksymalną przyjemność z seksu z partnerem.
25 2015-03-26 14:55:50 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-03-26 14:57:40)
agienka nie wciskaj ludziom bzdur do gardla, bo komus krzywde zrobisz.
Masturbacje uprawiam od dziecinstwa i nic mi nie dolega, tylko ze mnie nie obchodza bogowie i ich rozkazy dotyczace mojego zycia seksualnego.
Swoja droga Ty juz grzeszysz swoim zachowaniem, swoim calowaniem sie i tuleniem i podniecaniem tego faceta. Nie wyobrazaj sobie, ze jestes jakas swietoszka tylko dlatego, ze jemu dobrze reka nie zrobilas.
Mysle, ze masz zaburzona seksualnosc.
26 2015-03-26 19:19:35 Ostatnio edytowany przez Lwica_ (2015-03-26 19:31:11)
Nina, moim zdaniem znaczna większość ludzi walczących ze swoim popędem i wpędzająca się w poczucie winy z powodu "grzesznych myśli" ma zaburzenia seksualne.
Nina, moim zdaniem znaczna większość ludzi walczących ze swoim popędem i wpędzająca się w poczucie winy z powodu "grzesznych myśli" ma zaburzenia seksualne.
Albo pozniej okazuja sie najwiekszymi zboczencami.
Masturbacja jest wynaturzeniem
Dla mnie nie jest
I wiem jedno, to co uznawane za poszczególne grupy społeczne za normalne/anormlane jest względne. Najważniejsze, to odnaleźć swój wewnętrzny głos i odfiltrować te wszystkie "tak być powinno/nie powinno" itd.
Dzięki za rady, wydają się ciekawe,myślę, jednak,że nie będę już próbować,zakończyłąm już w swoim życiu etap masturbacji.
Nigdy nie mów nigdy
Moja rada, ćwicz chociaż mięśnie Kegla, wyjdzie Ci to tylko na zdrowie, proponuję poczytać trochę na ten temat.
Nie chcę już przeżywać orgazmu sama, jest to smutne i niezgode z planem Bożym, gdyż Bóg stworzyl seks by ludzie cieszyli się nim w małżeństwie.Kocham mojego byłego chłopaka, o którym pisałam i chciałabym to przezywać z nim, a jeśli nie z nim to poczekam na kogoś innego dla mnie odpowiedniego.
A kto ten "plan Boży" ułożył? Ty? Ksiądz? Matka?
Mnie takie "argumenty" kompletnie nie przekonują. Jestem na bakier z Kościołem, ale w Boga, Boską Energię czy Wyższą Świadomość jak najbardziej wierzę. Tyle, że ową Boskość znajduję w Naturze, prawach nią rządzonych i Wewnętrznym Głosie, a nie w kościelnych instytucjach.
Mnie takie "argumenty" kompletnie nie przekonują. Jestem na bakier z Kościołem, ale w Boga, Boską Energię czy Wyższą Świadomość jak najbardziej wierzę. Tyle, że ową Boskość znajduję w Naturze, prawach nią rządzonych i Wewnętrznym Głosie, a nie w kościelnych instytucjach.
Lepiej bym tego nie ujęła.
30 2015-03-27 13:39:48 Ostatnio edytowany przez bona-ventura (2015-03-27 13:58:17)
Wątek poszedł w całkiem nowym kierunku, ale ja wrócę do pierwszego postu.
Nie będę uogólniał, mogę napisać tylko o sobie.
Dawno temu
- mam tu na myśli lata studencko-kawalerskie, a więc wielu Pań tu obecnych jeszcze na świecie nie było - miewałem takie sytuacje, kiedy czasami pieszczoty z dziewczyną mi wystarczały i zastępowały seks (będę w dalszym tekście używał słowa seks w znaczeniu penetracji).
Bywalo, że miałem ochotę na bliskość z nią a niekoniecznie seks, bo np. nie chcialem zrobić dziecka, a dziewczyna była w okresie maksymalej płodności, nie odpowiadało mi jej usposobienie w sensie długotrwałego związku, natomiast bliskość"sytucyjna" jak najbardziej satysfakcjonowała mnie i dziewczynę.
Czasami zwyczajnie nie miałem ochoty na seks (przesyt, zmęczenie, itp.) a widziałem że w danym momencie dziewczyna tego potrzebuje czy oczekuje - czyli po prostu męskie poczucie obowiązku, aby kobiecie w potrzebie nie odmawiać.
Nie bez znaczenia bywał także fakt, że proces pieszczot, nawet tych mocno zaawansowanych był znacznie bezpieczniejszy w prostej sytuacji, grożacej "wtargnięciem osób trzecich". Wtedy znacznie łatwiej dziewczynie - nawet mocno podnieconej - było doprowadzić się do porządku, niż mi wskoczyć w spodnie, pozapinać koszule, założyc skarpetki, itd...
Kiedyś np. trafiłem na dziewczynę (właściwie kobietę, bo była sporo starsza ode mnie) , ktora seks uznawała za zobowiązanie do poważnego związku, natomiast przytulanki i doprowadzanie jej do orgazmów innymi sposobami niż seks traktowała w kategorii flirtu czy wręcz terapii na ból głowy, chandrę, depresję, bóle przedmenstruacyjne czy inny "ból świata".
Miewałem też sytuacje kiedy wręcz bałem sie zaproponować seks w obawie przed wyśmianiem, a wyczuwałem, ze "przytulanki", itd. łącznie z właśnie z ew. jej doprowadzeniem do finału mają szanse na sukces. Dla mnie w końcu też była to też była przyjemność - zarówno w sensie czysto fizycznym jak i w kategoriach sukcesu na polu kontaktów interpersonalnych.
A faktycznie bóle w dole brzucha przy długotrwałym podnieceniu bez zakończenia były najmniej przyjemną stroną takich zachowań. Szczęśliwie metody przeciwdziałaniu temu miałem opanowane
od nastoletniego wieku.
'Bóg stworzył seks by ludzie cieszyli się nim w małżeństwie'
A ja myślałam że nie dla "uciechy" małżonków ale dla prokreacji, bo stosowanie antykoncepcji w małżeństwie też rozumiane jest jako grzech.
Zastanawia mnie dlaczego pozwalałaś na te pieszczoty i to jeszcze trwające kilka godz które skończyły się niczym
Seks przed ślubem be ale już gra wstępna jest ok (bo tak bym to nazwała)?
Dziwne podejście
A poza tym Ty nie miałaś ochoty na coś więcej po tych wszystkich długich miziankach przytulankach?
agienka - tak, to prawda. Długie pieszczoty, a nawet samo uwodzenie i podniecanie mężczyzny może okazać się dla niego bolesne ( i to nawet bardzo ). Sam tego doświadczyłem kilka razy z moją pierwszą dziewczyną. Była jeszcze młoda i niegotowa do seksu, ale bardzo mnie kręciła. Chwila pieszczot, a ja byłem cały spragniony jej. Po takim dniu bez "finishu", często bolały mnie jądra tak jakby ktoś ściskał je z całych sił. Cóż... jedyne co mi pozostało to tylko dać emocjom ujście. Z czasem podrośliśmy i zajmowała się tym już dziewczyna
.
Tak więc to nie jest mit, bądź manipulacja ze strony mężczyzny, tylko faktyczny problem.
Dobra- ja stara gapa jestem...ale nie zawsze bylam.
Bylam dziewica, bylam ciezarna, a miesiaczki jeszcze mam( czesto bolesne)
I partnerow miewalam...
Zmierzam do tego, ze nieczawsze kobieta moze/ chce stosunku, ale co przeszkadza , zeby facet doszedl w lozku bez stosunku?
Bo nievrozumiem- jest mnostwo sposobow rozladowania sie/dojscia- dla obu stron, tylko trzeba chciec.
Moze ja glupia jestem- ale sobie to wyobrazam tak:
Ona lezy, on ja piesci..
Ona dochodzi, on wychodzi, i jest niezaspokojony...
Kuriozalne troche- przeciez, jak by ona jego tez piescila, to on by tez sie rozladowal...
Ja tego nie ogarniam.
34 2015-03-29 15:58:55 Ostatnio edytowany przez niezrozumiany1234 (2015-03-29 16:00:08)
Omina, prosze się zgłos sie jak najszybciej na psychoterapię dla osób które doznały przemocy seksualnej, anonimowych seksoholików, DDA/DDD,(dorosłych dzieci alkoholików, lub dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) lub przyjdź na spotkanie takiej grupy wsparcia,mogę Ci podać kontakty tylko w jakim mieście? Masz typowe objawy, lęk przed bliskością, potrzeba kontroli, patologiczne sposoby zaspakajania libido.
Zgadzam się.
Opis idealnie pasuje do DDD/DDA, być może nawet terapeuta jakby bardziej wniknął w temat, doszukałby się osobowości chwiejnej emocjonalnie czyli Borderline.
Jeśli chcesz o tym porozmawiać, zapraszam na maila...
często myślę, że przecież do niczego poważnego nie doszło więc nie powinnam tego niepotrzebnie wyolbrzymiać.
Oszukujesz sama siebie. Doszło. Do poważnych ran i blizn na psychice, z którymi się zmagasz.
Jak się domyślam, nie tylko Twoje życie seksualne leży i jest zaburzone. Uczuciowe i emocjonalne również. Ta potrzeba kontroli... Nie miewałaś epizodów bulimicznych/anemicznych?
agienka napisał/a:Omina, prosze się zgłos sie jak najszybciej na psychoterapię dla osób które doznały przemocy seksualnej, anonimowych seksoholików, DDA/DDD,(dorosłych dzieci alkoholików, lub dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych) lub przyjdź na spotkanie takiej grupy wsparcia,mogę Ci podać kontakty tylko w jakim mieście? Masz typowe objawy, lęk przed bliskością, potrzeba kontroli, patologiczne sposoby zaspakajania libido
.
Zgadzam się.
Opis idealnie pasuje do DDD/DDA, być może nawet terapeuta jakby bardziej wniknął w temat, doszukałby się osobowości chwiejnej emocjonalnie czyli Borderline.
Jeśli chcesz o tym porozmawiać, zapraszam na maila...
Możesz sobie ten opis włożyć do dowolnej szufladki, z pewnością do wielu będzie pasować. Tyle tylko, że to jedynie skrótowo opisany fragment znacznie większej całości. I gdybyś nie zauważył, pisałam w czasie przeszłym, nie chcę tego schematu powielać.
Co do maila, to nie widzę takiej potrzeby, to co miałam napisać, już napisałam.
PS. Nie jestem Borderline (w każdym razie nie sądzę), a w DDD/DDA tylko wybiórcze punkty mi się zgadzają.
Jak się domyślam, nie tylko Twoje życie seksualne leży i jest zaburzone. Uczuciowe i emocjonalne również
Jedno i drugie jest ze sobą powiązane, ale dramatu nie ma. Będę nad sobą pracować, to coś zmienię, inaczej będzie jak jest. Każdy jest kowalem swojego losu, i o ile na przeszłość już się nie ma wpływu, to na teraźniejszość i przyszłość jak najbardziej.
Wielu tak mówiło, a potem skończyło u psychoterapeuty. Ale to nic złego. Psychoterapia to najlepsze, co może spotkać każdego człowieka z problemami ![]()
Powodzenia.
Jedno i drugie jest ze sobą powiązane, ale dramatu nie ma. Będę nad sobą pracować, to coś zmienię, inaczej będzie jak jest. Każdy jest kowalem swojego losu, i o ile na przeszłość już się nie ma wpływu, to na teraźniejszość i przyszłość jak najbardziej.
Omina, lubię cię.
Za to mądre zdanie i za 'duchowe, lecz nie religijne' podejście, które również podzielam.