trudno mi o tym pisac ale moze sie od waze ma 25 lat jestem matka i zona ale nie dawno powrocily tak o .. do mnie wspomnienia jak w wieku 5 lat moj kuzyn 18 letni niby mnielismy sie bawic w masazyste ja jak dziecko sie zgodzilam polozylam sie a on sciagnal mi spodnie majtki oposcil nizej i dotykal mnie tam tak inaczej teraz wiem ze to robil z takim podnieceniem a jak mnie skonczyl dotykac on sie polozyl i powiedzial ze teraz zmiana o tak trzeba on mnie a ja jego i sciagnal majtki jego penis teraz wiem ze juz stal i ja dotykalam go mowil ze tak ma bys tak masaze wygladaja w pewnej chwili wstal i do lazienki szedl chwile go nie bylo i juz teraz rozumniem ze oj dotyk sprawial mu przyjemnosc a on wychodzil by dokonczyc robote skurwy>>>>>yn ,. a potem mowil nie mow nikomu ok i umyjmy raczki i tak moze 4 razy pod rzad to trwalo i wyjechal po wakacjach. i mnie teraz dopadlo nie wiem co mam robic co myslec moze wyrzutow sumnienie nie mam takich ale sie wstydze tego nie moge tego zapomniec szlak mnie trafi jak mysle o tym
codzienne o tym mysle klade sie spac kiedy staje kiedy budze sie w nocy .... czy to bylo molestowanie? ja bylam ofara molestowania??moj maz o niczym nie wiem nie mysle jak mu to powiedziec ale znam go i przymuszaczam ze zaaraguje inaczej niz bym chciala . pomocy jak moge byc znowu soba jak wczesniej .chodz przez ten problem lubie sie czasami napic ale to nic nie daje
pomocy!!!!
A niby w czym ci pomóc? odszukaj go i sponiewieraj ,,dziada''
Znajdź go. I spluń mu w twarz. Mam nadzieję, że łajza nie ma już fiuta.
5 2015-01-03 21:50:31 Ostatnio edytowany przez Lucinda (2015-01-03 21:59:49)
.
6 2015-01-03 21:59:06 Ostatnio edytowany przez Lucinda (2015-01-03 22:03:47)
czy to bylo molestowanie? ja bylam ofara molestowania??moj maz o niczym nie wiem nie mysle jak mu to powiedziec ale znam go i przymuszaczam ze zaaraguje inaczej niz bym chciala . pomocy jak moge byc znowu soba jak wczesniej .chodz przez ten problem lubie sie czasami napic ale to nic nie daje
tak, to było molestowanie. Jeśli boisz się reakcji mężą, na razie nic mu nie mów. Zbadaj najpierw, jak reaguje na kwestię molestowania, czy je bagatelizuje, przerzuca winę na ofiary czy potrafi te ofiary zrozumieć. Moim zdaniem, jeśli ta sprawa przeszkadza Ci w normalnym funkcjonowaniu, to najlepiej udać się po pomoc do specjalisty - psychologa albo jeszcze lepiej psychoterapeuty. I nie, samo nie przejdzie, a Twoje problemy mogą się pogłębić. W moim przypadku skończyło się poważną depresją. I jeszcze jedno - pamiętaj, że to była tylko i wyłącznie wina tego sk...la!!!!, Ty byłaś jego ofiarą - małym, bezbronnym, niewinnym dzieckiem !!! Przytulam Cię mocno .
Tak, to było molestowanie. On jest wyłącznie winny temu, co robił. Ty byłaś malutkim dzieckiem, które on wykorzystywał. Nie czuj się absolutnie winna. To jemu powinno być wstyd, a nie tobie. Twój kuzyn jest pedofilem i prawdopodobnie nie tylko ciebie jedną skrzywdził w ten sposób. Ten człowiek powinien ponieść surową karę za to, co zrobił.
Skorzystaj z pomocy psychologa. Absolutnie nie pij, picie ci nie pomoże, w przeciwieństwie do terapii. Psycholog powie ci, jak porozmawiać z mężem. Bo wydaje mi się, że porozmawiać powinnaś.
8 2015-01-04 01:12:06 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-04 01:19:23)
Z tego co wiem na szczęście NIE WSZYSTKIE przypadki molestowania kończą się jakimiś zaburzeniami, które niszczą potem życie osoby molestowanej.
Bezwzględnie jednak trzeba iść do dobrego psychologa i przedyskutować wszystkie aspekty tej sprawy. Wcześniej zastanów się, jakie Twoim zdaniem następstwa mogło mieć to na Twoje życie.
To co napiszę teraz będzie TRUDNE.
Największy problem ofiar molestowania dotyczy tego, że część z nich pedofil uwodzi na tyle skutecznie, że molestowanie może być dla nich przyjemne.
Taka osoba ma najgłębsze poczucie winy/krzywdy, ponieważ nie sposób pogodzić się z tym faktem. W konsekwencji może rzutować to na życie intymne - przecież NIE MOŻNA ZAAKCEPTOWAĆ PRZYJEMNOŚCI z tym związanej, lub też budzi ono poczucie winy.
W innych sytuacjach idzie to w kierunku jakieś nadmiernej rozwiązłości, i oddzielenia potrzeby bliskości od potrzeby seksualnej - ale sądzę że do tego trzeba długotrwałego a nie incydentalnego "pedofilstwa" - skutecznego, z uzyskaniem akceptacji ofiary. Dla dziecka takie bodźce "kanalizują" zbyt łatwo potrzeby seksualne (dzieci łatwo się uczą).
Inny problem polega na tym że te pierwsze doświadczenia - jeśli były jakoś kojarzone (nawet nieświadomie) seksualnie mogą w jakiś sposób ukierunkowywać realizację potrzeb seksualnych w przyszłości. Wydaje się jednak, że nie jest to bardzo istotne jeśli nie zaburza/udziwnia to aktywności seksualnej, nie wpływa na orientację seksualną.
Pozostałe problemy - np. elementy, przymusu, groźby, terroryzowania dziecka mają jeszcze poważniejsze skutki, ale chyba to cię ominęło.
Z tego co piszesz, sprawa była incydentalna (być może nawet nie kojarzona seksualnie) więc może będzie miała niewielki wpływ na twoje życie.
Z psychologiem pogadaj koniecznie.
Warto też zastanowić się nad tym czy można jakoś zabezpieczyć przyszłe ofiary kuzyna jeśli sprawa się nie przedawniła - bo on zapewne pozostał przy swoich "zainteresowaniach", że tak powiem.
Żadna tragedia życiowa nie jest usprawiedliwieniem dla niekontrolowanego picia.
dziekuje za wasze wpisy. nie przypuszczalam ze wogole ktos cos napisze. jak to napisalam to mi troche ulzylo ze ktos sie o tym dowiedzal . hmm jesli chodzi o psychologa to jest taka kwestia ze mieszkam dosc daleko od najblizszej poradni a chca tam jechac to bym musiala powiedziec swojemu mezowi ale to nie takie latwe. a jesli chodzi o popijanie wiem ze to nic nie daje
Ty byłaś jego ofiarą - małym, bezbronnym, niewinnym dzieckiem !!! Przytulam Cię mocno .
wiem ale mam wyrzuty sumienia ze wogole doposcilam do takiej sytuacji ze dalam sie namowic na taka zabawe
i niech mi ktos wytlumaczy czemu to teraz sobie o tym przypomnialam ?
Ty byłaś dzieckiem, on był dorosły. Ty nie odpowiadałaś za swoje czyny, on tak. Ty nie miałaś świadomości, co się dzieje, on tak. On jest w 100% odpowiedzialny, nie małe bezbronne dziecko.
Czasem wypieramy traumy z dzieciństwa, to taki mechanizm w psychice, taki instynkt samozachowawczy naszej psychiki. Po jakimś czasie zapomniane zdarzenia się przypominają, odkodowują się. Wystarczy, że zobaczymy coś, co nam o tym przypomni, np. jakiś element tamtej scenerii i nagle bach! - pamiętamy znowu wszystko.
Miałam napisać to samo, co Emilia, więc nie będę się powtarzać. Pamiętaj, TY JESTEŚ NIEWINNA. Nie wiedziałaś, o co w tym wszystkim chodzi, to on Ciebie wykorzystał, żeby zaspokoić swoje żądze.
dziekuje za wasze wpisy. nie przypuszczalam ze wogole ktos cos napisze. jak to napisalam to mi troche ulzylo ze ktos sie o tym dowiedzal . hmm jesli chodzi o psychologa to jest taka kwestia ze mieszkam dosc daleko od najblizszej poradni a chca tam jechac to bym musiala powiedziec swojemu mezowi ale to nie takie latwe. a jesli chodzi o popijanie wiem ze to nic nie daje
Dobrze się zastanów zanim powiesz o tym mężowi. Powiem więcej... Nawet dwustuprocentowa pewność, że znajdziesz w nim oparcie nie daje gwarancji, że... Ciebie przytuli.
Bywa tak, że deklarujemy szlachetny stosunek do ofiar gwałtu czy ich molestowania ( w sensie okazywania współczucia i słowami przekonujemy, że ofiara jest "czysta") a kiedy stajemy twarzą w twarz z takim problemem wśród bliskich, nie potrafimy jej... dotknąć. Jest dla nas skażona...
niestety Sponiewierana ma racje. Nie łatwo sobie z tym poradzic sama dobrze o tym wiem. Wsarcie bliskich jest tu bardzo wazne a przy ich braku do konca zycie sie z tym nie pogodzisz. Taka jest niestety straszna prawda. Za jakis czas zapomnisz na chwile ale to bedzie wracac. Zawe w najmniej odpowiednim momencie kiedy sie tego całkiem nie spodziewasz. Pomoc psychologa jest potrzeba ale nikt nie obieca ci 100% pewnosci ze w twoim wypadku to pomoze. SPRÓBUJ. to nie pogorszy sytuacji a moze cie uzdrowic
Bywa tak, że deklarujemy szlachetny stosunek do ofiar gwałtu czy ich molestowania ( w sensie okazywania współczucia i słowami przekonujemy, że ofiara jest "czysta") a kiedy stajemy twarzą w twarz z takim problemem wśród bliskich, nie potrafimy jej... dotknąć. Jest dla nas skażona...
Bez przesady...jaka skażona?
To chyba opinia pojedyńczej osoby, bo pierwszy raz coś takiego słyszę.
To coś w tym stylu, że przez dotyk mogliśmy zarazic się hiv.
Za jakis czas zapomnisz na chwile ale to bedzie wracac. Zawe w najmniej odpowiednim momencie kiedy sie tego całkiem nie spodziewasz.
Owszem, wspomnienia będą wracac. Ale po przepracowaniu tej traumy można pozbyc się bólu emocjonalnego, który nosi w sobie ofiara. Potem to wszystko już będzie bardziej bez emocji.
16 2015-01-04 19:53:47 Ostatnio edytowany przez Lucinda (2015-01-04 19:54:22)
Dobrze się zastanów zanim powiesz o tym mężowi. Powiem więcej... Nawet dwustuprocentowa pewność, że znajdziesz w nim oparcie nie daje gwarancji, że... Ciebie przytuli.
Bywa tak, że deklarujemy szlachetny stosunek do ofiar gwałtu czy ich molestowania ( w sensie okazywania współczucia i słowami przekonujemy, że ofiara jest "czysta") a kiedy stajemy twarzą w twarz z takim problemem wśród bliskich, nie potrafimy jej... dotknąć. Jest dla nas skażona...
Na szczęście nie wszyscy tak reagują. Mó mąż wie o wszystkim i jest dla mnie ogromnym wsparciem, kiedy trzeba przytula mnie. Czasami warto podjąć ryzyko
z tym, że opowiedzenie o wszystkim jest bardzo trudne i wymaga wielkiej odwagi. Martyna, jeszcze raz mocno Cię przytulam, nie jesteś z tym wszystkim sama.Ciebie Sponiewierana - również przytulam ![]()
dziekuje za wsparcie
wlasnie tak naprawde nie wiem jak on sie zachowa ... to jest ta nie wiadoma a jesli nie mnie nie zrozumnie to bylby cios ponizej pasa dla mnie gwozdz do trumny
a po ilu latach sie ta sprawa moze przedawnic?
o ile się nie mylę - po 15 latach od chwili czynu, nie wcześniej niż w ciągu 5 lat od osiągnięcia pełnoletności przez pokrzywdzonego.
20 2015-01-05 13:23:01 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-05 13:53:03)
dziekuje za wasze wpisy. nie przypuszczalam ze wogole ktos cos napisze. jak to napisalam to mi troche ulzylo ze ktos sie o tym dowiedzal . hmm jesli chodzi o psychologa to jest taka kwestia ze mieszkam dosc daleko od najblizszej poradni a chca tam jechac to bym musiala powiedziec swojemu mezowi ale to nie takie latwe. a jesli chodzi o popijanie wiem ze to nic nie daje
To czy powiedzeć mężowi wiesz lepiej Ty ponieważ znasz swojego męża. Ciężko coś napisać.
ZAWSZE jest poczucie winy np."nie dość się broniłam", "czemu się zgodziłam"
Przecież dziecko NIE MA SZANS z dorosłym człowiekiem, który ma wystarczająco dużo sprytu aby do tego doprowadzić.
Mężowi powiedz że "czujesz się źle psychicznie", "nie rozumiesz czemu" musisz pogadać z psychologiem. Obawiam się że to że szukasz wytłumaczenia aby tam nie pójść wiąże się właśnie z poczuciem winy o którym wszyscy tu piszą. Masz już przynajmniej jeden niekorzystny skutek tego, że nie byłaś u psychologa - usprawiedliwiasz tym picie.
BARDZO DOBRZE że sobie przypomniałaś.
Bardzo możliwe, że zaczynasz sobie uświadamiać, że ta sprawa może mieć wpływ na twoje życie. Ale dzięki temu możesz się bronić.
Niektóre ofiary pedofilii po jakimś czasie W OGÓLE NIE PAMIĘTAJĄ tych zdarzeń. Niestety właśnie przez to że ich nie pamiętają, zdarzenia te w sposób niekontrolowany wpływają na ich życie. Na co mogą wpływać? Napisałem to wcześniej, ale lista jest dłuższa.
Dzięki temu że wreszcie sobie przypomniałaś MOŻESZ SPRAWDZIĆ czy twoje życie cierpi dziś z tego powodu i ODKRĘCIĆ to pracujac z psychologiem. Raczej nie wystarczy jedna wizyta. Potrzeba dłuższej pracy. Dzieje się tak dlatego, że cierpi na tym najczęściej życie intymne, więc nie odrazu ofiara umie o tym rozmawiać.
Psycholog (lepiej idź do kobiety - będzie łatwiej) po pierwsze jest człowiekiem, więc z pewnością okaże ci WSPÓŁCZUCIE, ale będzie też rozmawiał o tym, czy w Twoim dorosłym życiu ta sprawa się odbija. Bo to jest teraz najważniejsze. Może wpływać np. na Twoje relacje z mężem. Po co masz się męczyć?
Mnie też próbował wykorzystać pedofil - ale w wieku 10 lat dzieci są sprytniejsze więc pokazałem mu miejsce w którym można "to" zrobić myśląc, że po drodze są drzwi przez które uciekne (złapał mnie na klatce schodowej, nie było gdzie wiać). Po czym, po drodze, zanurkowałem w te drzwi i zaczęłem wrzeszczeć :-). Wtedy uciekł. Właściwie to prawdziwe nerwy przeżyłem później, gdy trafiliśmy na policję z rodzicami - tam panowała taka atmosfera, że czułem się dziwnie. Jednak policjant był dobrze przygotowany, umiał nawiązać kontakt i wyciągnął ode mnie szczegółowy rysopis. Ale najbardziej nerwowe były reakcje rodziny :-) zatem, z mówieniem mężowi to może na na razie - ostrożnie.
Martynaak,zastanawiasz się dlaczego wspomnienia wróciły po tylu latach.Moim zdaniem dlatego,że zostałaś matką.Słyszysz o różnych zagrożeniach,zastanawiasz się jak ochronić swoje dziecko przed ewentualnym zagr.i wspomnienia wróciły.
Bardzo Ci współczuję i pozdrawiam.
EXTRA_terrestrial wspolczuje Ci za to co przezylas . wiem kurcze to jest ta obawa i wydaje mi sie ze maz rcje narazie nic mu nie powiem bo wydaje mi sie ze tego nie zrozumie co ja przezywam . to ni ontrolowane picie juz troche trwa i teraz mi dalas o zrozumienia ze to przez to teraz to wiem moje zycie imtymne daj spokoj nie ma oczym pisac bo wzasadzie go nie ma unikam tego a nawet nie mam ochoty wole isc spac . tylko bys spala ... slysze wiec sie zmuszam do tego by to zrobic ale bez zadnej satysfakcji tylko dla swietego spokoju
EXTRA_terrestrial wspolczuje Ci za to co przezylas . wiem kurcze to jest ta obawa i wydaje mi sie ze maz rcje narazie nic mu nie powiem bo wydaje mi sie ze tego nie zrozumie co ja przezywam . to ni ontrolowane picie juz troche trwa i teraz mi dalas o zrozumienia ze to przez to teraz to wiem moje zycie imtymne daj spokoj nie ma oczym pisac bo wzasadzie go nie ma unikam tego a nawet nie mam ochoty wole isc spac . tylko bys spala ... slysze wiec sie zmuszam do tego by to zrobic ale bez zadnej satysfakcji tylko dla swietego spokoju
Piłaś... Znowu. Boże...
skad wiesz ze pilam?
moje zycie odwrocilo sie teraz do gory nogami ciezko mi sie z tym pogodzic zje>>>scie naprawde i nie daje sobie rady tym urywam to przez mezem i nacodzien to musze jakos sama sobie dac rade
EXTRA_terrestrial wspolczuje Ci za to co przezylas . wiem kurcze to jest ta obawa i wydaje mi sie ze maz rcje narazie nic mu nie powiem bo wydaje mi sie ze tego nie zrozumie co ja przezywam . to ni ontrolowane picie juz troche trwa i teraz mi dalas o zrozumienia ze to przez to teraz to wiem moje zycie imtymne daj spokoj nie ma oczym pisac bo wzasadzie go nie ma unikam tego a nawet nie mam ochoty wole isc spac . tylko bys spala ... slysze wiec sie zmuszam do tego by to zrobic ale bez zadnej satysfakcji tylko dla swietego spokoju
Miałem farta, bo gościowi nie udało się do mnie dobrać. Więc nie zrypało mi to życia intymnego. Ale mam np. irracjonalny lęk przed policją - np gdy muszę załatwić jakąś sprawę (np kiedyś musiałem zgłosić zaginięcie dowodu) to czułem się jakbym się czegoś bał. To zupełnie irracjonalne - bo niby czego się bać? Sądzę, że to wtedy mi się zrobiło.
Nie ma na co czekać, zacznij chodzić do psychologa, mężowi powiedz że masz "depresję".
Po co to w sobie dusić i tkwić w czymś takim? A picie uzależnia. Na chwilę jest spokój a następnego dnia jeszcze gorzej się czujesz, więc znowu pijesz. Co więcej - Ani ty ani mąż nie macie przyjemności w łóżku - bo takie wymuszone współżycie to nawet dla niego żadna przyjemnośc. Żadnej przyjemności z tego, że się do kogoś przytulasz - bo to zwykle cierpi. Z tego powodu pogarsza się życie w małżeństwie. Potem małżeństwo się stopniowo rozwala...
Mówię ci idź do psychologa, bo to samo nie przejdzie.
moje zycie odwrocilo sie teraz do gory nogami ciezko mi sie z tym pogodzic zje>>>scie naprawde i nie daje sobie rady tym urywam to przez mezem i nacodzien to musze jakos sama sobie dac rade
Styl wypowiedzi. EXTRA_terrestrial to mężczyzna. I znowu składnia... A piłaś? Bo piłaś...
Boże Dziewczyno. Jestem raczej ostatnią osobą w tłumie, która radzic Tobie cokolwiek powinna. Łatwo jest powiedzieć, by przeć do przodu. Nie zrobię tego. Nie potrafię tak sobie stojąc w lustrze wygarnąć. Ale... Na miłość boską! Nie cofaj się!
Czy powiedziałaś mężowi?
staram sie napradwe msllisz ze z tym mi jest latwo nawet ja sie napije wlasnie nie .
nic nie powiedaialam bo jak zaczelam cos mowic zaczal sie smiac wiec zbylam temat
staram sie ale jest mi ciezko bo jestem z ty sama:(:(:(::(
staram sie ale jest mi ciezko bo jestem z ty sama:(:(:(::(
Mylisz się. Nie jesteś sama. Już nie...
no teraz nie jestem sama bo mam Was... wczoraj rzeczywiscie sie troche napilam dopiero dzis do mnie dotarlo ze zle robie popijaca czasami KONIEC Z TYM!!! wiecie to jest fajne uczucie ze moge tu napisac cos z czym nam trudnosc a wy zaraz mi probujecie pomocy wspieracie . przepraszam jak wczoraj kogos urazilam szczegolnie Ciebie net facet.
glupio mi ....
no teraz nie jestem sama bo mam Was... wczoraj rzeczywiscie sie troche napilam dopiero dzis do mnie dotarlo ze zle robie popijaca czasami KONIEC Z TYM!!! wiecie to jest fajne uczucie ze moge tu napisac cos z czym nam trudnosc a wy zaraz mi probujecie pomocy wspieracie . przepraszam jak wczoraj kogos urazilam szczegolnie Ciebie net facet.
glupio mi ....
Martynko... Wiem, że to trudne, a Twoje obietnice odnośnie rozstania się z alkoholem będziesz jeszcze niejednokrotnie tu recytować. Za każdym razem, gdy sięgniesz po drinka - zerknij na dziecko. W Tobie siła. W nikim innym.My możemy jedynie próbować Ciebie podtrzymać, gdy tracisz równowagę stojąc.
Nie wiem jak próbowałaś rozmawiać o tym z mężem. Możesz to opisać?
pisze to majac 0%mam nadzieje ze tak sie to utrzyma. sorry ze tak nie odpisuje od razu ale nie moge niechce by moj maz zobaczyl.wiec tak zaczelismy rozmawiac ma takie tematy i ja powiedzialam ze wiesz cos chcialam Ci powiedziec o czyms co przytrafilo mi sie jak bylam mala a on powiedzail ze ze mnie to taka ofiara losu wiec skonczylam ten temat i nie nie powiedzialam nic i wyszlam. odechcialo mi sie naprawde:( moze tylko to tak powiedzial w zartach ale mnie to nie bawilo
34 2015-01-06 19:19:22 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-01-06 19:29:51)
/.../ przepraszam jak wczoraj kogos urazilam szczegolnie Ciebie net facet.
glupio mi ....
W tym nie ma nic uraźliwego. A przy okazji poczytaj jakie skutki dla dzieci może mieć alkoholizm matki. Nie wiem czy wiesz ale nawet niewielka ilość alkoholu w ciąży może wywołać u dziecka
alkoholowy zespół płodowy - czyli każda Twoje następne dziecko jest zagrożone niedorozwojem jeśli często pijesz:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Alkoholowy_zesp%C3%B3%C5%82_p%C5%82odowy
Problem w tym, że nie zawsze od początku wie się, że jest już się w ciąży - więc wtedy dziecko to "łapie".
Właściwie w okresie płodnym kobieta powinna pic jak najmniej.
Jeśli w ciąży nie piłaś i dziecko masz zdrowe, to uzależniając się od alkoholu także spowodujesz, że jego życie w przyszłości będzie pasmem męczarni. Niestety NAWET NIE ZAUWŻYSZ kiedy zacznie być ci potrzebne coraz więcej alkoholu.
Po prostu w miarę picia człowiek coraz bardziej siebie oszukuje, zmienia się też jego mózg -staje się mało krytyczny wobec siebie i nie może zmienić swojego postępowania. Więc coraz trudniej wyjść z nałogu.
tu masz przykładową historię opisaną na tej grupie:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1995042#p1995042
/jest ich pewnie więcej - może ktoś życzliwy jescze jakie podrzuci, bo słabo mi idzie szukanie/
Picie to większy problem niż ta historia sprzed lat.
35 2015-01-06 19:50:58 Ostatnio edytowany przez martyynakow (2015-01-06 19:54:17)
dzieki za linki:) jesli chodzi o to to w ciazy nie pilam ani kropli ani nie mialam ochoty ani mnie nie ciagnelo nie jestem az taka glupia. faktycznie zdaza mi sie teraz ale postanowilam ze postaram sie dac sobie z tym spokoj. wiem ze bedzie ciezko .... zdaje sobie z tego sprawe
Mnie też się zdarzyło. Nie zapomniałam, pamiętam cały czas. Ale tak jakoś pamiętam i nie pamiętam jednocześnie. Jakby to nie mnie się zdarzyło. Jakbym stała obok. Nie umiem tego opisać. Nie był to pojedynczy przypadek, trwało to dość długo. Nikomu nie powiedziałam. Wiem ja i sprawca. Nie szukałam profesjonalnej pomocy. Z tym można żyć. Słabo to pamiętam.
Catlady, mi też się tak wydawało, ale do czasu. Nie wiem czy masz dzieci, ale ja po urodzeniu dziecka panicznie bałam się je oddać pod opiekę teściowi, nie akceptowałam pewnych form okazywania przez niego uczuć wnukowi - bo za bardzo przypominało mi to własne doświadczenia. Zaznaczam, że jest to forma całkowicie akceptowana społecznie (całowanie w czoło), ale akurat u mnie wiążę się z innymi, mniej przyjemnymi wspomieniami. Męża pilnowałam, czy przy zmianie pieluszki bądź kąpieli nie robi czegoś niewłasciwego i generalnie miałam na tym punkcie hopla. Poza tym pracuję w branży, gdzie mam styczność z podobnymi sprawami i każda kolejna przypominała mi to, co chciałam zapomnieć. Przez to wszystko 3 lata temu zachorowałam na depresję, z której dopiero teraz tak na dobre wychodzę.
Idź do psychologa, bo takie rzeczy nie są normalne. Takie traumy potrafią niszczyć od środka, samemu trudno sobie z tym radzić.