Może jakiś weselszy temat na dłuższe zimowe wieczory
(nie zauważyłam na forum takiego)
Jakie mieliście myśli, poglądy na niektóre rzeczy, sytuacje kiedy byliście dziećmi? Z czego śmiejecie sie wspominając po latach?
Dzieci widza rzeczywistość inaczej niż dorośli, czasem rzeczy dla nas oczywiste są przedziwnie przez nie interpretowane.
Zacznę od swoich wspomnień:
przedszkole:
-myślałam, że pączki, to są normalne bułki z dżemem, które piecze się dłużej, dlatego są takie ciemne
-Wiedziałam, że dzieci jakos "wychodzą "z brzucha mamy, ale nie wiedziałam jak się tam dostają.Uważałam, że trzeba bardzo chcieć mieć dziecko i jak kobieta codziennie będzie powtarzała"chce miec dziecko, chce mieć dziecko" w końcu bedzie je miała ![]()
-Jak miałam ze 3 lata myślałam, że moja babcia jest też babcią mojej mamy i denerwowałam się, kiedy rodzicielka do swojej mówiła "mamo".
-Nie chciałam żeby mój tato był z zawodu księdzem (!) bo wtedy byłby cała niedzielę w pracy czyli w kościele, a nie w domu.Współczułam dzieciom, które miały ojca księdza.
Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że ksiądz nie ma żony .
-Myślałam , że białe obłoczki na niebie to bita śmietana (nie wiem dlaczego)
-Uważałam, że każde zwierze rozumie co do niego mówie, tylko nie umie samo mówić "po ludzku".
wczesna podstawówka:
- sądziłam, że jeżeli istnieją szkoły kształcące nauczycieli, lekarzy itd, musi być szkoła kształcą dyrektorów (haha, coś na zasadzie;"mój mąż jest z zawodu dyrektorem"z "Poszukiwany poszukiwana
)
-Uważałam, że w Polsce powinno się drukować więcej pieniędzy (tak coś na zasadzie drukowania ksiązek), a potem podwyższyć pensje i wszyscy mieliby sprawiedliwie wiecej pieniedzy ;/
-miałam może z 8-9 lat dowiedziałam sie wreszcie, jak to się dzieje, że kobieta zachodzi w ciąże. Najpierw nie uwierzyłam, byłam zszokowana i stwierdziłam, że nie chce miec żadnego męża i dzieci
Jak coś jeszcze sobie przypomnę to opisze.
A jak było u Was?