Problem w relacjach, ze sobą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem w relacjach, ze sobą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Problem w relacjach, ze sobą

Cześć, mój problem dotyczy spraw damsko-męskich, relacji. Mam 23 lata, pochodzę z dobrze sytuowanej rodziny jak na polskie warunki, dom wspominam ciepło choć jak u każdego niektóre problemy rodziców wpłynęły na moją psychike i zachowanie (zawsze byłam tą gorszą córką ze względu na zwariowaną osobowość i brak skłonności do bycia uległym, dzięki czemu zawsze było mi wmawiane że jestem na tyle głupia,że powinnam uciąć swoje ambicje(do czasu kiedy rodzice zobaczyli 'zdumiewające'wyniki mojej matury), poza tym mam na tyle straszny charakter że ani nikt mnie nie pokocha ani nie polubi - mam neurotyczną matkę, ojca który miał do niej dość mało szacunku słownego).W dzieciństwie działy się rzeczy, które potencjalnie mogły wpłynąć na moje dzisiejsze położenie - w podstawówce, raz, molestował mnie najlepszy przyjaciel z tamtych czasów, niestety nie miałam pojęcia co to jest seks i dopiero w trakcie jego ocierania się nagim interesem o moje rajstopy na łóżku jego rodziców, zdałam sobie strawę że coś jest nie tak ; kolejna sytuacja to agresja psychiczna byłych najlepszych przyjaciółek, także w podstawowce - rodzice o niczym nie wiedzieli, nauczyciele nie reagowali(przecież dobrze tak córce tych bogali, dobrze jej tak), ale siłą charakteru poradziłam sobie sama, bez niczyjego wsparcia. Do dziś nikt o niczym nie wie,ani o jednej sytuacji ani o drugiej. Aktualnie kończę drugi bardzo dobry kierunek studiów, pracuję od 14 roku życia, 3 lata temu założyłam działalność gospodarczą, generuje rocznie znaczny dochód, dbam o umysł i ciało (w wieku 15lat zachorowałam na anoreksję aczkolwiek ''uratował'' mnie sport), mam atletyczną szczupłą sywetkę,jestem wysoka, twarzy nie mi oceniać; biorę do serca uwagi na temat mojego charakteru w kwestiach nad którymi ciężko pracuje (byłam bardzo nerwowa i wybuchowa, z dnia na dzien to się uspokaja) i rzeczywiście nie jedna bliska osoba powiedziała że bardzo się zmieniłam na lepsze, poza tym staram się utrzymywać kontakty towarzyskie, być uśmiechniętą (mimo że choruje na bardzo ciężką przelekłą chorobę), udzielam się społecznie. Ale wracając do sedna sprawy - umawiałam się z nie wiem nawet jaką ilością facetów. Za każdym razem wydawało mi się, trafiałam gorzej. Ostatni facet (twarz brzydka oooj brzydka+kiedy go poznałam 30kg nadwagi), zainteresował mnie swoją osobowością, wydawał się fajnym gościem wartym zawarcia dłużej znajomości i co? dając mu po dłuższym czasie szansę zrobiłam duży błąd - po pierwsze czepiał się mnie na każdym kroku, bałam się mu cokolwiek powiedzieć aby nie być osądzaną, poniżaną,to ja musiałam ciągnąc rozmowę na jakikolwiek temat, bo on mógł tylko i wyłącznie narzekać na swoją pracę (mnie praktycznie nie słuchał) a kiedy chciałąm go motywować-opieprzał mnie,że go nie rozuzmiem, nie słucham, mam gdzieś neutral tekst roku jaki usłyszałam, to opinia jego szefów (szefowie budowy na ktorej był kierownikiem), którą on powtarzająć mi, widocznie wziął sobie do serca,że najważniejsze aby znaleźc kobietę bogatą z domu,pracowitą i na tyle brzydką żeby byłą wierna, bo przecież ich praca wiąże się z byciem w trasie, poza domem. i to powiedział mi facet, który rzekomo się ze mną spotykał. rzekomo kobiecie na której mogło mu zależeć,z którą prawdopodobnie mógł chcieć planować dłuższą przyszłość. skończyłam to oczywiście jak najszybciej się dało. Więc sumując - raz - faceci z którymi się spotykam, po pewnym czasie trwania naszej znajomości, starają się mi w każdy sposób dopiec, prawią antykomplementy, są wręcz okrutni itp. najbliżsi znajomi za każdym razem mówią że jakimś cudem przyciągam psychopatów(oczywiście nie wszyscy tacy są, ale przeważają opisani); dwa - jeśli już zagada do mnie trzeźwy facet, nie na imprezie, nie żul, nie roznosiciel ulotek ani świadek jehowy- to za każdym razem albo ma aspergera i jest popieprzony, albo robi doktorat i jest popieprzonym geniuszem, albo chce robić doktorat/zarabiać mase kasy/zarabia mase kasy/ i jest popieprzony, albo zaprasza mnie do siebie na jonita żeby mieć bliższy kontakt z moim zderzakiem. trzy - miałam epizody "zabaw" z dziewczynami. nie wiem czy przez nieudane perypetie z facetami czy faktyczną prawdziwą orientację - ale mam coraz większą odrazę do facetów, a podniecają mnie coraz częściej wyłącznie kobiety -.- niech to zabrzmi staromodnie, nevermind, ale ja sie tego autentycznie boje. cztery- nie wiem czy kobiety mi zazdroszczą, czy jestem na tyle wku***wiająca i irytująca, że bardzo dużo z nich mnie nie lubi, to się czuje.zawsze w nowym towarzystwie, tak się trafia, że zakumpluje się z "przywódcą stada"/""gwiazdą socjometryczną" generlanie laską nie tyle bardzo atrakcyjną co inteligentną. ii zawsze znajdą się takie, które z niewyjaśnionych przyczyn obrobią mi tyłek od góry do dołu i zniszczą tą znajomość. niechęc zauważam ze strony ktoś kto chce zająć się w przyszłości podobnymi rzeczami do mnie, oraz często padam ofiara niechęci kobiet, których obiekt westchnień-wybrał mnie(nienawidzi mnie ona i jej wszystkie koleżanki czyli sumując 1facet=40wrogów), dziewczyny które dorabiają w kawiarniach i uszczypliwie dogryzają mi że moja praca to nie praca a to że studiuje 2 kierunki to też jedno wielkie nic. w tym roku straciłam 2 bardzo ważne osoby w moim życiu, w tym 1 to najlepszy przyjaciel którego dziewczyna była o mnie na tyle zazdrosna że kazała ograniczyć ze mną kontakt. do zera. i on w sumie wybrał ją, a raczej jej pochwę i mięsień okrężny ust. Niedawno pogorszył się także stan mojego zdrowia, w 2 miesiące spadło mi 10kg, zaczynam balansować na granicy chudości; relacje mi się rozpadają. A ja jestem zdezorientowana - mam na uwadze to, że może jest coś nie tak ze mną, więc zapisałam się do psychologa. Ale czy z waszego punktu widzenia, rzeczywiście to JA jestem największą przyczyną swoich problemów? W jakie miejsce duszy zajrzeć, z jakiego punktu widzenia spojrzeć?
pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problem w relacjach, ze sobą

Czesc.Obawiam sie,ze w duzej mierze masz ze soba problem.Z tekstu wynika tez,ze jestes inteligentna,potrafisz wplynac na innych,manipulatywna i troszke narcystyczna.Pewnie tez jestes bardzo samotna.Ale czego oczekujesz od nas?Chcialas tak po prostu sie wygadac czy masz jakies konkretne pytanie?pzdr.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem w relacjach, ze sobą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024