BabaOsiadła napisał/a:Macie w Waszych rodzinach takie małe, własne, przez Was wymyślone zwyczaje/tradycje/obowiązkowe "punkty programu"? Jeśli tak, to czy więcej jest tych pozytywnych, wzmacniających Wasze więzi, czy raczej tych prozaicznych, o których myśli się z niechęcią: "w sobotę trzeba wysprzątać cały dom", "w każdą niedzielę trzeba odwiedzić teściową, bo inaczej się obrazi"?
Takich rodzinnych zwyczajów jest u nas całkiem sporo, jedne zdarzają się często, inne cyklicznie lub sezonowo.
Uwielbiam wspólne poranki i rytualne picie kawy, niestety nie zawsze jest nam to dane, dlatego przynajmniej niedzielne, rodzinne śniadanka są obowiązkowym punktem tygodnia.
Przez całą jesień, codziennie wieczorem, jeśli tylko razem jesteśmy w domu, wspólnie pijamy aromatyczną herbatę.
W każdą niedzielę, o ile mąż nie pracuje na nocną zmianę, wieczór zawsze spędzamy razem. Przeważnie kupujemy dobre wino lub jakiś inny alkohol, oglądamy film lub włączamy muzykę, zapalamy świeczki, rozmawiamy, cieszymy się sobą.
Latem w każdy weekend robimy rodzinne wypady za miasto lub zwiedzamy okolicę.
Bez względu na osobiste preferencje (każdy ma własne) i sposób spędzania tego dnia, z okazji urodzin zawsze dodatkowo organizuję małe przyjątko, na którym jesteśmy tylko we trójkę - na słodko i z jakąś dobrą kolacją. Ten zwyczaj jest zupełnie niezależny od większych przyjęć czy urodzinowych wyjść.
Już od czasu mojego dzieciństwa w dniu imienin mojej mamy i imienin mojej cioci, a jej siostry, czyli dwa razy w roku, organizowane są małe zjazdy rodzinne. Piszę małe, bo to tylko niewielki ułamek rodziny, która rozsiana jest po całym kraju. Pamiętam, że będąc dzieckiem czekałam na te wydarzenia z wielkim utęsknieniem, a i dzisiaj są bardzo przyjemne. Kiedyś, z racji utrudnionego dojazdu, spotkania były dwudniowe, z noclegiem, dziś jest to sobotnie lub niedzielne popołudnie i wieczór. Kiedyś były mniej liczne, bo tylko rodzice i w sumie piątka dzieciaków, ale stopniowo dorastaliśmy, dochodzili więc nasi małżonkowie, potem dzieci i tak z roku na rok nas przybywa.
Wigilie od jakiegoś czasu zawsze organizowane są u mojej mamy - ona tego potrzebuje, a my bardzo lubimy.
Z tych mniej przyjemnych mogę wymienić wspólne piątkowe lub sobotnie sprzątanie.
Na pewno o czymś zapomniałam, więc jak tylko mi się przypomni, to na bieżąco będę dopisywać
.