Galimatias miłosny, czyli co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Galimatias miłosny, czyli co robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Galimatias miłosny, czyli co robić?

Sześć miesięcy temu poznałam K. było nam ze sobą dobrze, byłam szczęśliwa, że wreszcie (po 4 latach bycia singlem) zakochałam się. Bardzo o mnie walczył i na każdym kroku pokazywał jak mu na mnie zależy. Sam nie miał dobrych wspomnień z kobietami, bo dokładnie  rok temu przyłapał swoją byłą  (był z nią 8 lat w związku) na zdradzie. Bardzo to przeżył, wpadł w depresję i miesiącami próbował zapomnieć o tym. Kiedy już zapomniał i zaczął żyć normalnie poznał mnie. Od razu wpadliśmy sobie w oko. Byłam szczęśliwa jak nigdy, że po 4 latach i do mnie uśmiechnęło się szczęście. Nasza sielanka trwała do momentu mojego powrotu do kraju (byłam miesiąc w Gruzji). Kiedy wróciłam nadal wszystko było cudownie jak przed moim wyjazdem, częściej się widywaliśmy, czułam, że nasz związek idzie w dobrym kierunku... aż do momentu kiedy dowiedziałam się właściwie, kiedy przeczytałam u niego na komputerze wiadomości, które pisał z inną kobietą. Pisał je do niej dokładnie wtedy kiedy pojechał po mnie do Warszawy. Zatrzymał się w hotelu (bo czekał do mojego przylotu z Gruzji ok. 10h). W chwili kiedy tam się zatrzymał pisał do swojej koleżanki ze stolicy, czy się nie spotkają w hotelu, że chce z nią odświeżyć swoją znajomość, że ma na nią ochotę, i chętnie zobaczyłby co ma pod sukienką, czeka na nią w pokoju 304 itd. Dodam, że spotkali się w hotelu o 1 w nocy i spóźnił się rano po mnie na lotnisko godzinę. Nie wiedziałam o tym wszystkim dopóki nie przeczytałam tych wiadomości. Byłam wściekła, rozżalona, nie chciałam go znać, było mi źle, że mężczyzna którego kocham zdradza mnie i to wtedy kiedy czekał na mnie na lotnisku. Nie odzywałam się do niego po tym wszystkim. W złości odnowiłam kontakt z moją dawną, jeszcze licealną miłością. Chciałam szybko o K. zapomnieć, dlatego wykorzystałam fakt, że moja dawna sympatia coś nadal do mnie czuje wiedząc, że nie odrzuci moi życiowych żalów i pomoże mi zapomnieć o K. Pisaliśmy ze sobą opowiedziałam mu całą historię, pisałam, że do niego przyjadę. Moja dawna sympatia bardzo się ucieszyła, że do niego piszę i że może uda nam się być razem, dlatego zaczęliśmy pisaź do siebie wiadomości dość często. (były to wiadomości o tym, żebym do niego przyjechała, wypijemy wino, co się u nas pozmieniało, że on nadal o mnie myśli, chciałby być ze mną, było również wspomniane o tym, że ma nadal moje dawne zdjęcia na których jestem w bieliźnie i miło je wspomina). Pocieszał mnie i było mi lżej i lepiej, nawet doszliśmy do wniosku w naszych rozmowach, że chyba jako nieszczęsliwe single teraz możemy się pobrać i mieć dzieci skoro nam nie wyszło. Pisałam jak bardzo jestem zła na K. i że jest dla mnie skończonym dupkiem, obrażałam go. Po jakimś czasie K. się odezwał i mnie prosił, żebym mu wybaczyła- zrobiłam to bo mimo, że próbowałam nie potrafiłam o nim zapomnieć. Wróciliśmy do siebie, ale mimo to moja dawna sympatia dalej do mnie pisała, pozwalał sobie na bardzo sprośne wiadomości w stosunku do mnie (nocą pisał że o mnie marzy, że chciałby zdjąć ze mnie ubrania i kochać się ze mną itd.) ja od kiedy byłam znowu z K. i kiedy dostawałam takie wiadomości odpisywałam mu wiadomości całkowicie zmieniając temat pisząc o pogodzie, o pracy itd. aby tego jego tekstów nie ciągnąc. P. pisał czasem bardzo sprośne wiadomości i wiem, że powinnam mu wyznaczyć granicę ale ja je olewałam i zmieniałam temat  za każdym razem. Przez jakiś czas do niego nie pisałam bo znów dobrze było z K. ale kiedy K. zrobił mi awanturę o mojego dawnego kumpla z LO (że się spotkałam z nim po latach) i ze mną zerwał znowu zaczęłam pisać do P. Był w rodzaju moim spowiednikiem i lekiem na doła, wiem że go skrzywdziłam bo wykorzystała fakt że coś do mnie czuje. Kiedy w końcu znów się pogodziłam z K. i kiedy się spotkaliśmy poszłam spać do jego pokoju, wtedy K. przeczytał wszystkie wiadomości od P. i zaczął do niego pisać podając się za mnie, wtedy P. pod wpływem wiadomości dwuznacznych od K. zacząl pisać że mnie kocha, że chce ze mna wyjechaś i kochac się ze mną itd. K. zrobił mi straszną awanturę o to że pozwalam żeby ktoś takie sprośne rzeczy do mnie pisał, wypominał mi fakt, że chciałam się z nim spotkać i wziąć ślub z nim. Mówił, że miał tak samo z jego byłą na początku za nim dowiedział się o zdradzie. Był bardzo zdenerwowany, obrażał mnie i wyzywał od najgorszych, że się źle prowadzę i że powinnam się leczyć. Odwiózł mnie do domu i powiedzial, że się mną brzydzi i nie chce mnie znać. Mimo, że tłumaczyłam mu to wszystko, że zaczęłam pisac do P. kiedy dowiedziałam się o hotelowym wybryku, że nigdy go nie zdradziłam i że to P. pisał takie wiadomości a ja zmieniałam temat bo mi głupio było i nie wiedziałam jak traktować takie wiadomości. K. nie chce mnie znać...pisałam, dzowniłam do niego tysiąc razy odpisał, że nie chce mnie znać i zebym dała mu spokój. Kocham go bo zaczęło nam się układac, nasi rodzice się poznali i myśleliśmy o naszej, wspólnej przyszłości. Jednak ten ostatni miesiąc był koszmarem. Nie wiem co teraz robić, czy dać mu czas i zaproponowac byśmy spróbowali od nowa, nie wiem czy wybaczy mi. Strasznie denerwuje mnie to, że widzi tylko siebie, że nie pamięta o tym co było w hotelu w Warszawie, myśli, ze jest święty. Tamto z P. to były tylko wiadomości głupie, nawet się nie spotkaliśmy, ale wiem, ze nie powinnam odpisywac mu nawet, kiedy już byłam z K. Jest mi bardzo żle... Nie wiedziałam, że kiedyś będę w takiej chorej sytuacji zwłaśzcza, że mam już swoje lata... Wiem cała historia jest śmieszna i dziecinna. Nie wiem co robić już, chyba wolałam mieć głowę spokojną i być nadal tym singlem... Proszę Was o jakieś rady, czy mam szanse to jeszcze poukładać... sad i z góry przepraszam za tak straszną i pogmatwaną historię.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

źle zapowiada się ten związek, zastanów się czy warto w to brnąć, czasem lepszy koszmarny koniec, niż koszmar bez końca
jak ktoś usilnie nas nie chce, to chyba nic na to nie poradzimy, a jeśli to tylko zasłona dymna, to czas pokaże

3

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

Z jednej strony go rozumiem, że się wkurzył bo już raz przeżył zdradę (tyle, że w tym wypadku tak nie było), sam powiedział, że czuje jakby miał deja vu... A z tamtą kobietą hotelową tłumaczył, że do niczego nie doszło...

4

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

W całej tej historii najbardziej żal P.... Biegniesz do niego gdy tylko coś Ci się nie układa.

Natomiast K to hipokryta. Zdradził Cię i oczekiwał wybaczenia, a sam w tej samej sytuacji (a nawet nie tej samej, bo Ty tylko rozmawiałaś, a on bzyknął inną) nie potrafi wykazać się podobną wspaniałomyślnością.

5

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

Kurcze fajnie mieć takie awaryjne wyjście na pocieszenie w postaci sympatii z przeszłości. Szczerze zazdroszę smile

Pogmatwana historia.

6 Ostatnio edytowany przez madoja (2014-09-30 15:47:49)

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?
Editaaa napisał/a:

Z jednej strony go rozumiem, że się wkurzył bo już raz przeżył zdradę (tyle, że w tym wypadku tak nie było), sam powiedział, że czuje jakby miał deja vu... A z tamtą kobietą hotelową tłumaczył, że do niczego nie doszło...

No błagam Cię, jesteś aż tak naiwna? Laska przyjeżdża do niego o 1 w nocy do hotelu, wcześniej rozmawiają o seksie. Spędzają noc.
A Ty taka głupiutka że wierzysz że nic nie było. hmm

7

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?
madoja napisał/a:
Editaaa napisał/a:

Z jednej strony go rozumiem, że się wkurzył bo już raz przeżył zdradę (tyle, że w tym wypadku tak nie było), sam powiedział, że czuje jakby miał deja vu... A z tamtą kobietą hotelową tłumaczył, że do niczego nie doszło...

No błagam Cię, jesteś aż tak naiwna? Laska przyjeżdża do niego o 1 w nocy do hotelu, wcześniej rozmawiają o seksie. Spędzają noc.
A Ty taka głupiutka że wierzysz że nic nie było. hmm

Rozmawiałam z tamtą kobietą i twierdzi, że rozmawiali tylko w barze... wiem jestem naiwna sad

8

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

Oczywiście że jesteś. Bardzo naiwna. Tamta mówi że nic nie robili bo widocznie ustalili, że ma to pozostać między nimi. Całą noc, do rana rozmawiali przy barze? Po rozmowach o tym, jak chciałby ją przelecieć, grzecznie rozmawiali? A do tego się spóźnił?

Facet nie spotyka się na noc w hotelu z kobietą na którą ma ochotę, po to by z nią rozmawiać. hmm
Bzykał ją, możesz być pewna.

9

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?
madoja napisał/a:

Oczywiście że jesteś. Bardzo naiwna. Tamta mówi że nic nie robili bo widocznie ustalili, że ma to pozostać między nimi. Całą noc, do rana rozmawiali przy barze? Po rozmowach o tym, jak chciałby ją przelecieć, grzecznie rozmawiali? A do tego się spóźnił?

Facet nie spotyka się na noc w hotelu z kobietą na którą ma ochotę, po to by z nią rozmawiać. hmm
Bzykał ją, możesz być pewna.

Mówił,że tylko 30 minut rozmawiali, potem ona pojechała do sobie, a ona powiedziała mi, że jasno mu podkreśliła, nie ma na co liczyć i że chce pogadać. A spóźnił się bo wracał późno z Wrocławia. Jeśli mnie zdradził to tym bardziej nie rozumiem czemu zarzuca mi to, że się źle prowadzę!

10

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?
Editaaa napisał/a:

czemu zarzuca mi to, że się źle prowadzę!

Bo może.

11

Odp: Galimatias miłosny, czyli co robić?

Chciałabym dać nam czas, zależy mi na nim bardzo, ale wiem, że on nie chce mnie znać teraz, ale wiem też,że nie dam z siebie zrobić tej winnej.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Galimatias miłosny, czyli co robić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024